Szpital

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez gina 22 lut 2007, 00:31
Nooo...historia jak z filmu... aż trudno uwierzyć, że podobne się zdarzają...przeszłaś swoje Beatko... dobrze, że to już za Tobą....
na próżno to wszystko co dzisiaj jest bólem....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
382
Dołączył(a)
21 paź 2006, 11:47
Lokalizacja
jeszcze nie stąd

Avatar użytkownika
przez gusia 22 lut 2007, 01:54
hmm...czytałam z zapartm tchem...trzy razy (jak zwykle ) ;)
Jesteś silna!!!
Ja dobrowolnie "kładę" się w czerwcu na 2 miesiące,mam nadzieję że będzie choc ciut inaczej...
Coprawda zdaje sobie sprawę z tego że może nie byc ciekawie ale ja CHCE byc zdrowa.....qrwa(każdemu się zdaża)...

Pozdrawiam . ;)
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

przez nitka 22 lut 2007, 18:06
no własnie...na początku nie wiemy co nam jest, czujey się inni, słabsi..odsuwamy się od ludzi ale jeszcze zdarza nam sie czasem śmiać. Odrzucamy zaproszenia, nie chodzimy na imprezy, ale stwarzamy pozory ze wszystko gra. Sami przed sobą i przed innymi. pżoźniej pada diagnoza-nerwica z agorafobia + depresja. Albo inna miła kombinacja. Eh no i powinno być lepiej od tego momentu. prawda? a tu jest gorzej, bo juz wiemy czego unikac żeby czuć się lepiej. zamykamy się w czterech ścianach, czasem wychodzimy do ludzi i tlumaczymy sie zapaleniem płuc. Tłumaczymy i tłumaczymy...ludzie pamiętaja o nas i pytają, martwia się, chcą pomóc...więc nie wytrzymujemy, zdobywamy się na szczerość, przyznajemy, mam depresję, mam nerwicę. I? I zapada krępujące milczenie. Kontakt sie urywa.
Ludzie nie wiedzą co to jest. Boją się, krępują. Środowisko nam się rozypuje, A przeciez alienacja to najgorsze wyjście. Myślę, że kiedy wszyscy juz się od nas odwróca, kiedy boimy sie samotności, kiedy nie radzimy sobie z codziennością, wtedy warto postarać się o szpital. Chociażby po to żeby być tam z ludźmi, widziec zdrowych lekarzy ;) i chorych ludzi, którzy zmagają się z tym samym, dłuzej, krócej. Ale chcą sobie pomóc. Warto zacząć podnosić sie w szpitalu. Zamiast dołowac się w domu, być w miejscu, które samym swoim istnieniem mówi -pomagamy, leczymy. Nie siedzimy w domu i depresjonujemy ;D się. Działamy. Na zwolnionych obrotach w miarę mozliwosci ale działamy.
"To jest szczęśliwy dzień. Bo otworzyłam oczy, poruszyłam ręką, bo mam coś do zrobienia i mogę mówić..."
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
13 sty 2007, 11:09

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez mieciu 23 lut 2007, 13:50
fajni Ci nasi lekarze...

[ Dodano: Pią Lut 23, 2007 12:50 pm ]
fajni ci nasi lekarze...

[ Dodano: Pią Lut 23, 2007 12:50 pm ]
fajni ci nasi lekarze...
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

Avatar użytkownika
przez Róża 23 lut 2007, 15:07
No szok,niezłe doświadczenie.Brr,jak w horrorze.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez kings 23 lut 2007, 17:38
Ale jazda, w taki sposób pomagać! Jak lot nad kukulczym gniazdem. A Twoją opowieść Aniu czyta się jak książkę, jestem w szoku.
Podziw, że to przetrwałaś.
'Gdy są jakiekolwiek wątpliwości to znaczy, że nie ma żadnych wątpliwości.....'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
181
Dołączył(a)
21 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Łódź

Avatar użytkownika
przez 331ania 23 lut 2007, 20:27
;)
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
610
Dołączył(a)
29 lis 2006, 22:38

Avatar użytkownika
przez 331ania 24 lut 2007, 17:20
masz racje Niteczko-dlatego wlasnie lecze sie i juz sa tego bardzo ale to bardzo dobre efekty-oby nie zapeszyc-chyba juz po depresji slad zaginal..choc czasem jest mi zle ale juz potrafie sobie z tym radzic-duza pomoc psychoterapii grupowej w szpitalu i rozmowy z ludzmi ktorzy maja takie same problemy jak ja.Jestem juz teraz pewna ze bez szpitala nie dalabym rady.pozdrawiam Cie cieplo.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
610
Dołączył(a)
29 lis 2006, 22:38

Avatar użytkownika
przez 331ania 24 lut 2007, 17:42
ach! i dzis moge dodac ze chyba juz naprawde zdrowieje-bo placze juz 2 raz w ciagu dwoch tygodni-a to jest ogromny sukces!!!!!!! :lol:

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 5:06 pm ]
Kochani witam Was cieplutko!dawno sie nie odzywalam bo doprawdy nie mialam jak w tej ciezkiej pogoni i pracy nad soba, ale jest to juz ukoronowane-JESTEM ZDROWSZA!!!! pobyt w szpitalu (a przypomne iz jest to juz miesiac) naprawde daje efekty.Jestem tak strasznie mocno szczesliwa ze az boje sie o tym myslec,pisac i mowic bo strach mnie przeszywa ze to moze minac i ze choroba znow odbierze mi to co mam w tej chwili.Dlatego tez chce Wam zyczyc byscie tez jak najszybciej poczuli to co ja teraz czuje-a jest to nieopisane szczescie-najwieksza radosc na swiecie,cos najwspanialszego co moze czlowieka spotkac-odzyskane zdrowie-i to nawet po odstawieniu lekow:)tak strasznie mocno calym sercem chce to zatrrzymac juz na zawsze bo tak okrutnie ciezko na to pracowalam-zawzielam sie i sa juz owoce tego mego uparciuchowego zachowania! ;) smieje sie!ciesze!czuje sie wspaniale i pragne Wam zyczyc tego samego kochani!!!zajecia pomogly mi zrozumiec wiele trudnych sytuacji i zwalczylam w sobie to co mnie dolowalo:)oczywiscie i Wam moi drodzy zawdzieczam to ze jestem zdrowsza-bo ktorz inny jak nie Wy podtrzymywaliscie mnie na duchu?na kogo zawsze moglam liczyc?to cudowne forum i pragnelabym by kazdy czlowiek z problemami takimi jak my tu trafil bo to co dostalam od Was moi kochani to bylo cos cudnego i tak wspanialego ze nawet nie bardzo wiem jak mam Wam dziekowac :oops: bo chcialabym Was wszystkich wysciskac i wycalowac za te nieopisana pomoc a moge jedynie powiedziec-
DZIEKUJE WAM MOI KOCHANI ZA TO ZE MI POMOGLISCIE :smile: MACIE SWOJ OSOBISTY WKLAD W MOJ POWROT DO ZDROWIA!!! Pozdrawiam Was wszystkich bardzo bardzo goraco! :P
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
610
Dołączył(a)
29 lis 2006, 22:38

Czy odejść z pracy nn leczenie kliniczne

przez dark57 21 mar 2007, 11:26
Witam
Jestem tu nowy; ponieważ nie mam w domu netu od razu przejdę do żeczy:
Leczę się na depresję ok 3 lata, brałem różne leki ale bez większych sukcesów, od kilku miesięcy ludiomil. Ostatnio od ok 3 tyg. czuję się gorzej, nie chce znowu doświadczać wrażeń związanych z szukaniem innego specyfiku :( .
Myślę o leczeniu szpitalnym/klinicznym i w związku z tym proszę o radę.
Lubię moją pracę (oczywiście z wyjątkiem złych dni a ostatnio tak właśnie jest ale jakoś daję radę)- mam dużą swobodę działania, ciekawe zajęcie itp-zastanawiam się nad zwolnieniem z pracy i pójście na leczenie, czy może iść na chorobowe co wiąże się z ujawnieniem mojej choroby (będe miał papiery ze szpitala psych. co może być żle odebrane)
Mam nadzieję że po wyjściu ze szpitala znajdę jakąś pracę w większym mieście (monotonia życia samotnie z rodzicami nie rokuje poprawy mojego stanu)
Nie odchodzenie z pracy ma jeszcze tą zaletę że będe otrzymywał pieniądze a czasie leczenia.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
21 mar 2007, 09:21

Avatar użytkownika
przez Róża 21 mar 2007, 11:36
Może zrób tak jak ja.Poszłam na długie chorobowe,potem wróciłam do pracy.Popracowałam trochę i nic się nie działo.Nie rezygnuj pochopnie z pracy,tym bardziej,że pracowników kadr i księgowości też obowiązuje tajemnica w takich sprawach.Jeśli jednak nie uszanują tego i wiesz-koleżanka,koleżance,to możesz je zdrowo opieprzyć,a nawet pociągnąć do odpowiedzialności.Zachowuj się jakby nigdy nic,tym bardziej,ze teraz nerwica i depresja to choroby tak "popularne",że wiele osób traktuje je jako coś zwyczajnego.Nikt nie ma prawa cię dyskryminować za to,że chorujesz,nawet szef.
Jeśli jednak nie będziesz się widział w tej pracy,poszukaj sobie najpierw innej,żebyś nie został na lodzie.Idź spokojnie do szpitala i skup się na leczeniu,wszystko się ułoży.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez gina 21 mar 2007, 11:44
Nie rzucaj pracy, bo później już do niej nie wrócisz... Róża ma rację... podpisuję się obydwoma rękami pod jej postem...
To mądra dziewczyna posłuchaj jej...
pozdrawiam gina
na próżno to wszystko co dzisiaj jest bólem....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
382
Dołączył(a)
21 paź 2006, 11:47
Lokalizacja
jeszcze nie stąd

przez natalia-czerwona 22 kwi 2007, 12:34
Witam wszystkich!
pragnę poprosić o radę, gdyż mam już mętlik w głowie...
otóż choruję na zaburzenie osobowości typu borderline, ciężką depresję i nerwicę lękową. przez ostatni czas moje objawy się bardzo nasiliły. szczególnie depresja. mam poważne myśli samobojcze. we wtorek idę do mojej psychiatry. ona juz od dłuższego czasu proponuje mi szpital. obawiam się, że to jedyne rozwiązanie, bo moje siły się już wyczerpują...
ale mam wiele obaw przed pójściem do szpitala. przede wszystkim nie jestem pełnoletnia, a moja mama jest absolutnie przeciwna temu pomysłowi... powiedziała, że się zgodzi, jednak ani razu ( :shock: ) mnie nie odwiedzi... okropnie mnie ta kobiecina nastraszyła. mówiła, że będą mnie faszerować lekami, mogą mnie zgwałcić ( :shock: ), testować nowe leki, że wszyscy się dowiedzą o moim pobycie w psychiatryku, że mogą trzymać mnie tam nawet kilka lat ( :shock: ). wiem, że to wszystko są bajki, a moja matka strasznie panikuje. jednak zasiała we mnie hm... ziarno niepewności.
wizyta się zbiliża wielkimi krokami, a ja nie mam pojęcia co zrobić! obawiam się, ze jeśli nie pojdę, to mój stan się pogorszy, albo zwyczajnie nie doczekam poprawy.. z drugiej strony wiem, że jeśli się tam wybiorę, to zawiodę mamę...
mam okropne poczucie winy. mama uważa, że ja CHCĘ być chora, że się w ogóle nie staram. chyba nie muszę mówić, że to nieprawda. mam narzeczonego, którego bardzo kocham i dla niego chcę walczyć z chorobą. czy zatem jeśli pójdę do szpitala będzie oznaczało to, że się poddaję? że kapituluję?
doradźcie proszę co powinnam w tej całej sytuacji zrobić. z góry baaaaaardzo dziękuję!!
ale Wam tu nazamulałam ;)
"Z popiołu
Wstanę płomiennowłosa
By połknąć mężczyzn jak powietrze."
Posty
36
Dołączył(a)
16 gru 2006, 00:59

przez Pstryk 22 kwi 2007, 19:18
Kochana, trafiłam do takiego miejsca prosto ze szpitala po x-tej próbie samobójczej. Wcześniej miałam takie same dylematy co Ty. Pamiętam jak dziś, jaka byłam przerażona. W moim przypadku decyzja zapadła bez pytania mnie o zdanie. Nie, nie rodzice ją podjęli - mój chłopak. Potem wypominałam mu, że zamknął mnie w psychiatryku żeby pozbyć się problemu i żeby nie miał wyrzutów sumienia (przepraszam Kochanie moje za to po raz kolejny - i będę za to przepraszać jeszcze długo).
Na początku było ciężko, chciałam uciekać, chciałam się zabić, łamałam wszelkie zakazy aby mnie wylali.
Powiem krótko. Po dwóch miesiącach odnalazłam tam siebie. To tak jakby moja dusza czekała tam - w szpitalu psychiatrycznym - 24 lata, aż moje ciało ją odnajdzie poniewierając się bezwolnie i na oślep przez tyle lat życia!
Pstryk
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Yahoo [Bot] i 3 gości

Przeskocz do