Szpital

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez novum 18 cze 2007, 00:28
To mój pierwszy post na tym forum, więc na początku witam wszystkich serdecznie!

A propos tematu, to mogę także od siebie wtrącę parę słów do dyskusji. Byłem w szpitalu psychiatrycznym 5 tygodni z powodu nerwicy połączonej z napadami paniki i depresją (taka była diagnoza). Nie wiem, czy pobyt w takim miejscu jest koniecznością w każdym przypadku, w moim przypadku był jednak konieczny. Najgorsze były pierwsze dni, kiedy człowiek musiał się przyzwyczaić do klimatu tam panującego, wiadomo przecież, że są tam także ludzie z ciężkimi psychozami. Nie oznacza to jednak, że mamy się czego obawiać. Ludzie chorzy psychicznie wbrew stereotypom panującym w społeczeństwie nie są agresywni, więc wyobrażenie takiego szpitala oparte tylko na filmie "Lot na kukułczym gniazdem" jest błędne, a na ogół takie wyobrażenie niestety spotykamy. Społeczeństwo jest bardzo uprzedzone do osób chorych psychicznie, często są po prostu wartościowani (czubek i inne epitety). Przez ten fakt osoby chorujące są skazane na ostratyzm społeczny. Ja nigdy nie przyznałem się gdzie byłem - nawet bliskiej rodzinie. Tłumaczenie było podobne do waszego, np. wyjazd do sanatorium.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
18 cze 2007, 00:01

Moje pobyty w klinikach, na oddziałach...

przez Carla 20 cze 2007, 12:47
W Klinice Zaburzeń Lękowych w Bydgoszczy odstawiono mi lek na krótko, na koniec pobytu otrzymałam wypis z adnotacją: " osobowość lękliwa".
Moja psychiatra, a także inni twierdzą, że nie mam zaburzenia osobowości, nie wiem kto wpadł na taki pomysł by zaburzenia depresyjno-lękowe, zamienić na w/w osobowość.
Nie o tym jednak chcę pisać, po pewnym czasie, w totalnej depresji trafiłam na Oddział Dzienny Leczenia Nerwic przy szpitalu psychiatrycznym w Toruniu, tam ordynator od razu odstawiła lek (właściwie nikt nie brał lekarstw na tym oddziale), a po ok. 2 miesiącach bezsensownego leczenia, pani ordynator mnie zwolniła, bo rzekomo nie chciałam się zmienić na lepsze...
Wypis: zaburzenie osobowości, nie było mowy o depresji.
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
22 maja 2007, 01:20
Lokalizacja
Toruń

Avatar użytkownika
przez Joanna24sziu 20 cze 2007, 17:05
o to to co mi wczoraj Pani psycholog powiedziała, zaburzenia osobowości i stąd depresja
są anioły na ziemi
całe w bieli
skrzydła gdzieś pochowały
w szafie na dnie
ludzką postać przyjęły
by nie różnić się niczym
ale serca nie skryją
wiem że żyją
ciepłym głosem przemawiają
dłoń podają
tylko po to by pokazać jak żyć dalej
Avatar użytkownika
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
14 cze 2007, 16:38
Lokalizacja
z labiryntu własnych myśli

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ja nie mam żadnego zaburzenia osobowości...

przez Carla 20 cze 2007, 21:47
To opinia mojej psychiatry, żartowała, że lekarze z kliniki wymyślili zaburzenie osobowości podczas, gdy ja mam depresję lękową na "mur beton"...
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
22 maja 2007, 01:20
Lokalizacja
Toruń

przez smutasek43 22 cze 2007, 13:40
Zczynam się zastanawiać czy nie powinnam pójść do szpitala, z jednej strony byłoby to dobre rozwiązanie odciełabym się od środowiska które wpędziło mnie w taki stan. Podczas pierwszej wizyty u pani psycholog padło stwierdzenie że powinna mnie skierować do szpitala ja nie chciałam, boje się tego stereotyp że to miejsce dla czubków jest zakorzeniony również we mnie. Czytając wasze posty inaczej patrze na to wszystko, ale moje obawy nie znikły. Nie wyobrażam sobie jak mogłabym powiedzieć o tym komukolwiek, rodzina też pewnie przyjeła by to nie najlepiej. Trzeci tydzień biorę esprital czuje się fatalnie, leki nie pomagają totalna apatia i nie wiem co mam robić, dlatego pojawiła się myśl o szpitalu, tylko jak powiedzieć o tym mamie i jak przezwyciężyć w sobie strach przed tym miejscem.
Pozdrawiam
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
04 lut 2007, 20:13

przez smutasek43 22 cze 2007, 14:26
Dzięki dżejem pewnie masz racje tylko ja nie mam siły żeby czekać i nie wiem co mam mówić w domu bo ja chce być sama nawet obiadu nie chce mi się jeść w czyimkolwiek towarzystwie rozmawiać też nie mam ochoty, a mama chce wiedzieć jak się czuje.. tak mi przykro że ją ranie ale nie umiem inaczej.. nie wiem skąd tyle złości we mnie ale nie chce i koniec, oby dali mi spokój.
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
04 lut 2007, 20:13

szpital

przez EwelinaTroll 24 cze 2007, 11:08
2 lata temu chcialam popelnic samobojstwo i potem zabrali mnie do szpitala.spedzilam tam tydzien i to byl najspokojniejszy czas w moim zyciu.odlaczylam sie od wszystkiego.po opuszczeniu szpitala wszystko po staremu...czyli nic mi nie pomoglo...
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
12 cze 2007, 11:56

przez smutasek43 01 lip 2007, 11:00
Byłam u lekarza dostałam dodatkowe tabletki, pytałam o możliwość uczestniczenia w zajęciach na oddziale otwartym jednak moja pani doktor nie zgodziła się na nie. Drugi raz stwierdziła że powinnam iść na oddział zamknięty, dlatego że mój stan jest zbyt ciężki aby leczyć go na odziale otwartym, nie zgodziłam się, więc powiedziała ze na siłę nie może mnie tam umieścić.
Prosiła abym następnym razem na wizyte przyszła z mamą, ale ja wole iść sama. Nie mówiłam mamie o moich myślach samobójczych a jestem pewna że pani doktor jej powie-nie chce tego. Poza tym boje się, że będzie chciała nakłonić moją mame na to żebym jednak poszła do szpitala.Czy moje przypuszczenia są słuszne? czy może się tak zdarzyć?
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
04 lut 2007, 20:13

przez smutasek43 01 lip 2007, 13:48
Wiem, że na siłę mnie nie zamkną ale i tak się boje...
Powiedziałam mamie,że moja pani doktor chciałaby z nią porozmawiać i mama z tego co zaobserwowałam jest za, ale ja nie chce tam iść z mamą i koniec. Powiedziałam jej również o szpitalu(nie wiem czy dobrze zrobiłam), mama teraz dopytuje się co takiego się dzieje a ja nie mam odwagi jej powiedzieć o myślach samobójczych, nie potrafie tego powiedzieć... to jest za trudne...
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
04 lut 2007, 20:13

przez smutasek43 02 lip 2007, 17:24
nie potrafie dobrowolnie zgodzić się na leczenie w szpitalu nie cierpie szpitali, nie wiem czy mam rację nie godząc się na taką formę leczenia,ale boję się tego miejsca i myśle że pobyt tam mógłby mi zaszkodzić, był taki moment w którym byłam zdecydowana na szpital ale teraz już tak nie jest, teraz czuję się znacznie lepiej i pewnie mylę się mając nadzieję że te moje złe myśli nie powrócą... ale się łudze i dlatego nie potrafie się zgodzić na leczenie w szpitalu,
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
04 lut 2007, 20:13

przez dark57 04 lip 2007, 07:52
Witam
Właśnie wróciłem z kliniki w Lublinie; oczywiście pracy nie rzuciłem i jest tak jak pisała Róża. W sumie te ostatnie 2,5 miesiąca to jeden z lepszych okresów mojego życia. W klinice czułem się bezpiecznie i prawie nigdy nie odczuwałem samotności. Zdiagnozowali moją chorobę jako zaburzenie schizofremiczno (chociaż nie miałem typowych objawów ale stąd chyba chęć porzucenia pracy i izolacja od otoczenia) depresyjne.
Obecnie przyjmuję leki na schizofremie -neuroleptyki i nie mam depresji i chociaż jeszcze nie wszystko jest tak jak powinno być -jestem senny, to jest dużo lepiej.
Jeśli zastanawiacie się nad szpitalem psych. to nie ma się czego obawiać (chociaż polecam klinike -ponoć dużo lepiej leczą), to miejsce prawie nie różni się od zwykłego szpitala, a gdy ja tam byłem to na ok 50 pacjętów jakieś 3-4 osoby były chore psychicznie: "szurniete" (bardzo przepraszam za wyrażenie). Czasem może się okazać tak jak u mnie że jesteście leczeni nieskutecznie na depresję a to schizofremia lub coś innego kadra naukowa lekazy w klinice to lepiej rozpozna niż jeden niedoświadczony psychiatra.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
21 mar 2007, 09:21

Avatar użytkownika
przez suave 04 lip 2007, 09:21
A jak klimat w pracy?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
02 lip 2007, 10:21
Lokalizacja
Szczecin

przez dark57 04 lip 2007, 10:23
Tak jak przed kliniką, o depresji wie tylko prezes (ojciec z nim rozmawiał i dał mi na początku leczenia urlop) i kadrowa. Współpracownikom mówiłem że miałem jakieś schorzenie neurologiczne coś jak stwardnienie rozsiane.
Gdyby tylko nie ta senność i to że nie bardzo mi się chce pracować.
Miałem wcześniej pewien lek -sertindol; po którym czułem się wspaniale; byłem w lekkiej mani przez 24h na dobę ale mi go zastąpili innym bo byłem za bardzo nakręcony.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
21 mar 2007, 09:21

przez Pstryk 06 lip 2007, 18:34
Dwa lata temu byłam w szpitalu psychiatrycznym i bardzo mi ten pobyt pomógł. Nie miałam wówczas pracy ale obecnie jest inaczej. Znalazłam wymarzoną pracę, która jednak wiąże się z dużą odpowiedzialnością i potrzebą dyspozycyjności (jestem zastępcą dyrektora naczelnego). Mam podobny problem. Od dłuższego czasu czuję się coraz gorzej psychicznie i chciałabym znowu powtórzyć terapię w szpitalu. Trwa to około dwóch miesięcy. Mój szef wie o mojej chorobie. Nigdy nie odczułam aby traktował mnie "inaczej" w związku z tym. Wręcz przeciwnie - jest ze mnie zadowolony i nie ukrywa, że beze mnie byłoby ciężko. Obawiam się, że nieobecność trwająca dwa miesiące będzie znacząco kolidować z moimi obowiązkami. Więc jak na razie rezygnuję z terapii ale wiem, że prędzej czy później słono za to zapłacę :?
Pstryk
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do