Szpital

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez 331ania 08 cze 2007, 22:52
Nelka rodzinę oczywiście ;) Będzie lepiej kochana :smile:
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
610
Dołączył(a)
29 lis 2006, 22:38

Avatar użytkownika
przez Nelka 08 cze 2007, 23:13
Samanta Miałam rok temu przez pół roku terapię prywatnie, jednak z racji przeprowadzki musiałam zrezygnować...a nawet czułam się po nie, że zyje...a tutaj pierwszy raz...i właśnie czekam juz 5 tygodni i boje się, że już tak zawsze bedzie :/


331ania Dobrze wiedzieć, bo u mnie w rodzinie nikt nie uświadomiony, że ja choruję, że chcieć mogę być w szpitalu.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 9:15 pm ]
Nie wiem jak Wy...ale ja nie mam oporow mówić o sobie czy to psychiatrze, czy tamtej psycholożce...wiele moge znieść by w końcu żyć "pełnią życia"...eh


Bardzo chcę zrozumieć ten cały mechanizm, poznać powody i się wyleczyć :)
Żyć, nie-umierać!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
12 maja 2007, 16:53
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez Samanta 08 cze 2007, 23:16
Bez obaw, napewno tak nie bedzie. Za pierwszym razem tez musiałam tyle czekać, a potem to ona już sobie zapisuje w kalendarzyku kiedy nastepna wizyta:) Wizyty gora co 2 tygodnie.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 11:19 pm ]
Ja tak samo jak ty nie mam oporów przed mowieniem psycholozce o moich obawach itd. Jestem bardzo swobodna i otwarta! Wiele zalezy też od psychologa.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
222
Dołączył(a)
07 cze 2007, 21:17

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Nelka 08 cze 2007, 23:32
Samanta Dzięki wielkie! :)...podniosłas mnie na duchu...wiem, że wiele zalezy od psychologa i mam nadzieję, że będzie ok...pozdrawiam gorąco!
Żyć, nie-umierać!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
12 maja 2007, 16:53
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez Samanta 08 cze 2007, 23:38
Nie ma sprawy, zawsze do uslug <kłania się> :)

Ja również pozdrawiam i będzie dobrze!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
222
Dołączył(a)
07 cze 2007, 21:17

Avatar użytkownika
przez aquatica 14 cze 2007, 00:40
Spędziłam miesiąc w szpitalu. Mój stan znacznie się poprawił, pomagała mi obecność ludzi z podobnymi problemami, którzy rozumieli, nie widzieli nic dziwnego, traktowali mnie normalnie, bez względu na to, co robiłam czy mówiłam... Takie odcięcie od świata zewnętrznego... Wyszłam trzy dni temu i nie umiem się znaleźć w życiu, w codzienności. Przerastają mnie codzienne obowiązki domowe, których w szpitalu nie było. Przeraża mnie to, że chcą się ze mną spotkać "zewnętrzni" znajomi, że będą się wypytywać, że będą się dziwić, że będą czegoś oczekiwać, a ja tym oczekiwaniom nie sprostam. Chcę tam wrócić! Ale to tylko moja egoistyczna zachcianka, bo zbyt wiele ludzi bym zawiodła...
"...Dziękuję Ci że sprawiedliwość Twoja jest nierównością
to co mam i to czego nie mam
nawet to czego nie mam komu dać
zawsze jest komuś potrzebne..."
ks. Jan Twardowski
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
14 cze 2007, 00:11

Avatar użytkownika
przez Nelka 14 cze 2007, 16:18
Czy idąc do szpitala mieliście takie myśli, że możecie zostać ubezwłasnowolnieni?

Kurczę, zaczęłam się nad tym zastanawiać...i tak sobie myślę, że moja rodzina byłaby do tego zdolna :(...bylebym tylko była w domu pod ich kluczem :(

Niby tak o człowieka pozbawić praw nie można...a jak sie ktoś bardzo postara?

Ciekawi mnie co o tym myślicie.

U mnie troszku lepiej, mimo wszystko zapytam jutro lekarza jak on widzi sprawę szpitala.
Żyć, nie-umierać!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
12 maja 2007, 16:53
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez aquatica 14 cze 2007, 17:13
Nelka, ja idąc do szpitala wręcz chciałam, żeby mnie ubezwłasnowolniono, bo zdawałam sobie sprawę, ile krzywdy mogę wyrządzić sobie i innym...

Nelka napisał(a):i tak sobie myślę, że moja rodzina byłaby do tego zdolna Sad...bylebym tylko była w domu pod ich kluczem


Skoro idziesz do szpitala, to czemu miałabyś być ubezwłasnowolniona w domu? Najpierw szpital, później zastanawianie się, co dalej... Przecież do szpitala pójdziesz (jeśli pójdziesz, skoro, jak mówisz, już jest trochę lepiej) po to, żeby Cię wyleczyli, prawda? Musisz wierzyć, że tam Cię wyleczą, i nie będzie potrzeby ubezwłasnowolniania Cię, ani w ogóle niczego wbrew Tobie. Trzymam kciuki, żeby tak się stało.
"...Dziękuję Ci że sprawiedliwość Twoja jest nierównością
to co mam i to czego nie mam
nawet to czego nie mam komu dać
zawsze jest komuś potrzebne..."
ks. Jan Twardowski
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
14 cze 2007, 00:11

przez Pstryk 14 cze 2007, 20:04
Nelka napisał(a):Nie wiem jak Wy...ale ja nie mam oporow mówić o sobie czy to psychiatrze, czy tamtej psycholożce...wiele moge znieść by w końcu żyć "pełnią życia"...eh

Bardzo chcę zrozumieć ten cały mechanizm, poznać powody i się wyleczyć :)

Bardzo podoba mi się to podejście. Uważam, że człowiek cierpiący na zaburzenia psychiczne gdy dobrnie do takiego podejścia będzie mieć już tylko z górki! Też nad tym myślałam, bo też przez to przeszłam i dokładnie to chciałam powiedzieć Wam, którzy dopiero zaczynacie ten rozdział walki z chorobą - jesteście na dobrej drodze!

Twoje podejście aquatica jest też normalne - jesteś tylko o krok od tego, co osiągnęła Nelka, ale teraz wszystko zależy od Ciebie - czy będziesz ukrywać się przed chorobą w szpitalu psychiatrycznym czy zaczniesz z nią walczyć - a szpital to najlepsze miejsce na to!
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez Nelka 14 cze 2007, 21:35
Ehh...racja z tym szpitalem...też myślę, że jest to miejsce, gdzie można się szybko i skutecznie wyleczyć...jesteś na obserwacji prawie cały czas...możesz chodzić na różnego rodzaju terapie, chyba nawet wyżywać się artystycznie, poznać siebie, problemy, które spowodowały, że znalazłeś się w tym a w tym miejscu swego życia i pod taką postacią.

Ja bym chciała taką szybką, szokowa "terapię" szpitalną przejść...

A co do mówienia...byłam dzisiaj u psycholożki i....tak jakoś dziwnie było...po tamtej terapii już umie trochę wejść w głab siebie, a ostatnio miałam ku temu okazje - w postaci nadmiaru wolnego czasu...dużo jej o sobie powiedziałam, może i za...a ona tak nagle ucieła tą rozmowe, pisała tylko zamiast słuchać...w sumie to tylko NFZ :/...i max dwa spotkania w miesiącu...nie chce tak!...ida wakacje i chcę uzbierać na prywatnego i miec chorobe daleko za soba :)

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 7:41 pm ]
aquatica moja rodzina jest "dziwna" chociaż z pozoru wygląda niewinnie...ojciec już rok temu wręcz zażądał bym wróciła do domu bo on sie nie zgadza bym mieszkała we Wrocku. Najlepiej chcieliby mieć mnie pod ręką by kierować i rządzić wg swego widzimisie...dlatego po prostu boje się o siebie i pytam.
Żyć, nie-umierać!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
12 maja 2007, 16:53
Lokalizacja
Wrocław

re

Avatar użytkownika
przez AronFtv 14 cze 2007, 21:50
Ja byłem jeszcze kilka lat temu jeszcze przed tym że dowiedziałem sie że mam nerwicę w tedy miałem zanik pamięci z nadmiaru nerwów i stresu związanych mniejsza z tym.
Byłem w Wawie na ul. Nowowiejskiej bardzo fajna atmosfera wspaniałych ludzi poznałem no i kadra medyczna fenomenalna może warunki nie do końca ale kto w Polsce zwraca uwagę na domy zamkniete
Moim zdanie to dobre rozwiązanie. Nie ma czego sie bać tylko tam żyję sie innym światem nie tym zepsutum zakłamanym
Podpis usunięty przez administratora.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
204
Dołączył(a)
17 maja 2007, 21:14
Lokalizacja
Planeta Zwana Ziemią :)

przez fanka setaloftu 15 cze 2007, 01:40
ja niestety nikomu nie polecam psychiatryka, bylam tam tylko dwa dni i ciesze sie, ze nie musialam zostac dluzej, do szpitala przewieziono mnie na obserwacje bez mojej zgody, po kolejnej probie samobojczej, czegos podobnego jeszcze nie widzialam! mialam wrazenie, ze biore udzial w reality show, albo w nagraniu do filmu, a bylo jak w obozie; zbiorka na posilki, zbiorka po tabletki, zbiorka na gimnastyke i to wszystko, zadnej terapii, zadnej rozmowy z psychiatra, miejsce to rzadzi sie swoimi prawami, mala spolecznosc kotluje sie w zamknieciu bez celu, gdzie glownym problemem jest zalatwienie jedzenia, bo czas zabija sie tam jedzeniem, kwitnie handel wymienny; w cenie sa slodycze i papierosy, wkolo tego kreci sie zycie - pamietajcie! jezeli bedziecie kogokolwiek odwiedzac na takim oddziale to koniecznie z paczka zywnosciowa! to byl maly szpital wiec na oddziale byly wszystkie przypadki: depresja, schizofrenia, alkoholicy, dzieciaki na detoxie...masakra, bylam w szoku! a jeszcze wiekszego szoku doznalam, jak dowiedzialam sie, ze sa tam ochotnicy!!! byl taki syf, ze ogladalam sie tylko, czy nie zlapalam jakiegos swierzbu(gdybym byla tam dluzej to na pewno bym zlapala) - na szczescie jednak trafilam tam na bardzo madrego czlowieka-psychiatre, ktory wiedzial, ze to nie miejsce dla mnie i obiecal, ze mnie wypisze nastepnego dnia (musialam obiecac, ze bede sie leczyc i pojde na terapie), ale zeby bylo smieszniej, nastepnego dnia w szpitalu ogloszono kwarantanne i zamknieto caly szpital: nie bylo odwiedzin ani wypisow, zostalam w pizamie w ktorej mnie przewieziono z poprzedniego szpitala, a wpizamach, tych szpitalnych, chodzily tam tylko najciezsze przypadki, nie wiem jak jest w innych miejscach, ale tam bylo niesamowicie; ubikacje i lazienka wspolne, bez klamek, zawsze ktos wchodzil i przygladal sie jak sie myjesz albo sikasz, pacjenci sami sprzatali sale, zmywali podlogi w ramach "terapii", nikogo tam nie dziwilo wyciaganie resztek jedzenia z kosza, grzebanie w czyichs rzeczach, klepanie po posladkach, wiedzialam, ze jak zostane tam dluzej to zwariuje, na szczescie sanepid sie zlitowal i otworzyl szpital, wypuscili mnie na wolnosc...i wydawaloby sie oczywiste, ze powiem szpital to ostatecznosc, ale dzieki temu trafilam na dobrego lekarza dzieki ktoremu od dwudziestu lat po raz pierwszy chce leczyc depresje! :D ...a szpital? to jednak ostatecznosc, no chyba ze ktos szuka wrazen... ;)
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
25 mar 2007, 00:58
Lokalizacja
polska/scotland

Avatar użytkownika
przez Nelka 16 cze 2007, 00:22
dżejemTym Kobierzynem przypomniałeś mi historie sprzed jakiegoś czasu. Kuzynka, która mieszkała większość życia w Krakowie trochę "nabijała" się z tego miejsca, właśnie w sensie, że tam szpital jest...zdrowy chorego nie zrozumie - za cholerę.

Pewnie jakby sie dowiedziała o mym epizodzie depresyjnym to by kontakt się urwał. Muszę sie nad tym zastanowić, czy chce otaczać się osobą, która może mnie zranić w najmniej oczekiwanym momencie.


Psychiatryczka powiedziała, że widzi poprawę po 5 tygodniach brania Seronilu, więc o szpitalu nawet jej nie wspominałam. Zobaczymy za 4 tygodnie.

dżejem Czemu akurat ten szpital? Nie było cos bliżej?
Żyć, nie-umierać!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
12 maja 2007, 16:53
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez Nelka 16 cze 2007, 20:15
dżejem To już rozumiem :)...jak kiedyś będę mieszkać w Kraku i potrzebować do szpitala to wiem gdzie juz się zglosic ;>

Przechodzę od poniedziałku na zamiennik Seronilu - Andepin, mam nadzieje, że bez jakiś skutków ubocznych.

Pozdrówka!
Żyć, nie-umierać!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
12 maja 2007, 16:53
Lokalizacja
Wrocław

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do