Jak wygladaja Wasze kontakty ze znajomymi?

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 02 mar 2008, 02:20
Oto moja fascynujaca liczba znajomych w realu :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: - 0 :cry: :cry: :cry:
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez CzarnaZebra 02 mar 2008, 04:08
jestem pod wrażeniem... jak trzeba być bezmyślnym, żeby liczyć na dalszą znajomość przyznając się internetowemu koledze, że leczysz się u psychiatry... To jest oczywiste, że więcej się nie odezwie. Przyjaciele - to są ludzie, którym można się przyznać, a i to ostrożnie.

Po co obcemu człowiekowi kobieta z problemami na starcie - jak zapewne koresponduje z kilkoma innymi, uśmiechniętymi i wysyłającymi wesołe emotki...?

W razie czego poproszę o ostrzeżenie przed zbanowaniem - obiecuję poprawę w chwili lepszego samopoczucia. W tej chwili, kiedy widzę jak otoczenie reaguje na moją chorobę, jest to najlepsze, co mogę napisać. dla autorki posta jako przestrogę, żeby nadmiernie się nie uzewnętrzniać na początek takiej znajomości. Co powinna już sama wiedzieć.
"Gdy gubię sny, jakby nigdy nie były, wysycha źródło mojej wielkiej siły"
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
21 lut 2008, 02:15
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez CzarnaZebra 03 mar 2008, 14:12
okej - to było niegrzeczne stwierdzenie, nie mogę na podstawie jednego posta oceniać całej Twojej osoby, a zaledwie to jedno, konkretne zachowanie. Które było po prostu nieprzemyślane.

Z drugiej strony - może to nawet lepiej, odpuścić sobie taką znajomość na starcie, wiadomo ze depresja to nie grypa, nie minie po tygodniu. Lepiej nie angażować swoich uczuć w związek/ przyjaźń/ znajomość z kimś kto w ten sposób reaguje - tj. zrywa kontakt na wieść o twojej chorobie. Niech sobie szuka idealnego okazu zdrowia - powodzenia. Ludzie, których to nie spotkało, często traktują chorych na depresję jak coś pomiędzy uciążliwym marudą a potencjalnym samobójcą - czyli lepiej trzymajmy się z daleka.
"Gdy gubię sny, jakby nigdy nie były, wysycha źródło mojej wielkiej siły"
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
21 lut 2008, 02:15
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez xCarmen 03 mar 2008, 14:34
Polina napisał(a):Ja tam w ogóle nie mam żadnych znajomych i nie tęsknię



Podziwiam xD. Ja ostatnio obiecuje sobie ze bede zadowolona z zycia niezalezna singielka :D A falszywych znajomych mi tez nie trzeba... zajme sie sobą. Mam nadzieje ze nie wpadne w niezdrowy egoizm.

Jak bede narzekac ze czuje sie osamotniona to mi o tym co tu napisalam przypomnijcie :mrgreen:
Zbudź się, motylu -
Późno, całe mile
Są przed nami.

Basho Matsuo
Avatar użytkownika
Offline
Posty
487
Dołączył(a)
10 sty 2008, 00:20

przez Wiedźma 11 mar 2008, 14:57
Też chciałabym być zadowolona z tej sytuacji... Chociaż powoli robi mi się to obojętne. Całymi dniami siedzę w domu, nie odbieram od nikogo telefonu - boję się rozmowy, i tego że ten ktoś mnie w niej skompromituje, wyśmieje. Nie potrafię już komunikować się z ludźmi i wiem, że przez to nie poradzę sobie w życiu - każdy w łatwy sposób będzie mógł mnie zgnoić, wbić w ziemię, a wiadomo jacy teraz są ludzie (szukają tylko jakiejś ofiary, żeby się psychicznie wyżyć, i wyładować swoje frustracje :cry: ).

Poza tym nie potrafię utrzymywać przyjaźni, zanikła we mnie taka potrzeba :cry: .
Mentalny trup, zgnilizna duszy, wielki krater w piersi zamiast serca - i tylko wystawia zęby żeber w ostatniej próbie obrony...
Offline
Posty
50
Dołączył(a)
11 mar 2008, 13:45

Avatar użytkownika
przez Lagoona 12 mar 2008, 20:08
Mój pierwszy post na tym forum, więc witam wszystkich.
Tak czytam Wasze posty i co kawałek czuje się jakbym czytała o własnym życiu. Teraz widze, że więcej jest takich osób jak ja, które siedzą całymi dniami w domu z samym sobą, nie widują się z przyjaciółmi bo ich nie mają.
Ja raz miałam przyjaciela, ale coś się między nami skomplikowało (chyba z mojej winy) i już się ze sobą nie widujemy i nie rozmawiamy. Właściwie to całe życie jestem sama (oprócz rodziny) - zero znajomości, kolegów, koleżanek. Nie potrafie się odnaleść wśród tych ludzi, to dla mnie inny świat, jakieś błache plotki i rozmowy, ludzie którzy mnie otaczają są tacy beztroscy i uśmiechnięci; czasami im zazdroszcze. Właściwie to przyzwyczaiłam się do takiego życia w samotności, ale ostatnio jest inaczej, jest gorzej; nie mam energii do życia, wieczorami jest okropnie - nachodzą mnie smutne myśli, nie widzę swojej przyszłości w jasnych barwach.
Ale nie będe już robić offtopu, pozdrawiam.
"lubię te pory o zmierzchu, gdy świat wygląda jak przekrojona pomarańcza"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
11 mar 2008, 23:26

przez Tarazed 21 mar 2008, 23:06
To nie off-top
Ja bym się mógł podpisać pod całą Twoją wypowiedzią. Też to wszystko czuje, i chyba wiele osób tak miało/ma/i niestety będzie mieć, przynajmniej czasami
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
23 sty 2008, 11:58

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do