Nie lubie życia

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Nie lubie życia

Avatar użytkownika
przez Michellea 12 paź 2016, 13:00
atic napisał(a):to racja, że jest we mnie wiele potrzeb niezrealizowanych i brak ogólnego celu w życiu, dlatego szukam go.

Celu się raczej nie szuka, tylko samemu się go wyznacza (i dlatego ja mam problem, nie mogę się zdecydować w wielu kwestiach, bo boję się wybrać :/). Skoro masz niezrealizowane potrzeby, to one powinny być jednym z celów.

atic napisał(a):no gdzieś uciekł ten sens, poszukuje go w systemach duchowych, filozofiach, ale nie wiem czy się nie łudzę.

I zgłębiasz te filozofie, bo to lubisz, bo jest to interesujące, czy żeby pozbyć się depresji? Chodzi mi o to, że zbytnie skupienie na walce z chorobą raczej nie sprzyja zdrowieniu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2234
Dołączył(a)
04 sty 2016, 14:11
Lokalizacja
Warszawa

Nie lubie życia

przez atic 12 paź 2016, 13:25
Michellea, ja nie miałem na myśli takiego celu czy sensu w życiu jak np. "zostanę pilotem", "wejde na najwyższą góre świata", "zwiedzę całą Azję" tzn. okej są to cele i można do nich dążyć, tylko to są kwestie wyłącznie uznaniowe, są to cele oparte jedynie na moim pragnieniu, bardzo względne, nie są to kwestie uniwersalne określające miejsce człowieka w rzeczywistości.
mi potrzeba jakiegoś metafizycznego fundamentu, na którym możnaby się trochę oprzeć kiedy wiry życia wieją ostro w twarz, a wieją tak mocno te wiry przecież, wgl to w grach rpg lubimy to, że ciągle się rozwijamy, to może samo w sobie być celem gry, natomiast człowiek rozwija się fizycznie relatywnie krótko później z górki, mentalnie jest trochę lepiej ale też to wszystko jest ograniczone i idą czasy, że przyjaźnie się rozpadają, bliscy odchodzą, człowiek stopniowo i bezsilnie wszystko po kolei traci, wzrok, słuch, bliskich, siły fizyczne, siły mentalne, możliwości i rano wstaje z wiedzą, że musi zapierniczać aby wogóle utrzymać na powierzchni taki rozpadający się żywot... więc niejeden i w tym ja zadaje sobie pytanie: w imię czego prowadzić taki żywot? więc jak piszę o ogólnym sensie życia to o takim, który by odpowiedział na to pytanie i nie wiem jak w czyimś ale w moim przypadku to musi być coś większego niż coś co ma status jedynie uznaniowy.
atic
Offline

Nie lubie życia

Avatar użytkownika
przez Michellea 12 paź 2016, 13:45
atic, rozumiem. Nie wiem, co poradzić. Wydaje mi się, że większość ludzi jednak nie zastanawia się nad swoim miejscem w rzeczywistości. Nawet ja tego nie robię.
Śmierć i cierpienie nie mają sensu. Po prostu są. Można im samemu nadać jakiś sens, ale moim zdaniem same w sobie go nie mają. Jest to smutne, że nie można ich z życia wyeliminować. Ale są też inne, pozytywne aspekty życia, wartości, dla nich warto żyć moim zdaniem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2234
Dołączył(a)
04 sty 2016, 14:11
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nie lubie życia

Avatar użytkownika
przez Rabinizm 12 paź 2016, 13:49
atic napisał(a):mógłbym sobie żyć jako bogacz który ma ludzi od wszystkiego, od kuchni, od garderoby, od sportu, od wzajemnych imprez, kierowcę itd. itd.
nie wiem czy takie życie jest fajne być może wyjaławia i wytwarza potrzebe zwiększania bodźców, ale i tak wielka kasa mnie nie dotyczy, więc hedonizm odpada.

Co to za życie, a raczej wegetacja? Poza tym apetyt rośnie w miarę jedzenia.


atic napisał(a):założenie rodziny? odpada, wtedy jako facet ponosi się największą odpowiedzialność i trzeba ostro tyrać, a ja nie mam do tego predyspozycji ani chęci.

Czemu nie masz? Czyżbyś za dużo myślał o swoich słabościach, tym samym marnując energię, którą mógłbyś wykorzystać w sposób twórczy? Może brakuje Ci samozaparcia?


atic napisał(a):oddanie się swoim zainteresowaniom? w praktyce są to określone strony internetowe i kluczowe hasła wpisywane w wyszukiwarkę, dodatkowo z danej teorii chce wycisnąć sedno i nie głowić się nad tym zbyt długo - jakieś takie lenistwo intelektualne.

stałem się takim "po najmniejszej linii oporu, powierzchownie, urywkowo, ale stronki trzeba przerzucać"

"Po linii najmniejszego oporu". ;)
Może czas znaleźć kolejne zainteresowania, które będą angażowały Twoją uwagę i zmuszały Cię do wysiłku?


atic napisał(a):o prozaicznych sprawach wole nie myśleć, nabywanie prozaicznych umiejętności przychodzi mi z trudem, bo ja nie wiem czy to jakieś zaburzenie ale jak się czymś interesuje to tylko kilkoma sprawami.

są tacy co obojętnie co by nie robili, angażują się, dociekają, interesują, kojarzą i później orientują.

Nie sądzę, by to było zaburzeniem. Raczej deficytem, który warto byłoby nadrobić, jednak do tego potrzeba celu w życiu.
Tacy ludzie twardo stąpają po ziemi. Nie roztrząsają każdego problemu, lecz prą naprzód. Niestety neurotycy mają z tym znacznie większy problem, stąd ten częsty zastój. Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, gdyż ci pierwsi często mają dość ubogie życie wewnętrzne. :mrgreen:


atic napisał(a):ja mogę przejeżdżać obok jakiegoś miejsca codziennie np. i widzieć tam ogromny świetlny szyld i pojęcia nie mieć co to za firma, czym się zajmuje itd.

bo dla mnie to jest tak nieistotne co za różnica czy sprzedają telewizory czy skarpetki ot firma jakich wiele i ogólnie muszę przyznać, że mój świat w którym sobie żyje myślami ma kilka ciekawych dla mnie rzeczy, a cała reszta to taka przykra nudna proza, z którą trzeba się zmagać aby utrzymywać ten mały kawałek, a to zmaganie się jest raczej mało skuteczne bo przecież robiąc coś bez zaangażowania jest się w tym kiepskim i ja taki jestem w życiu.

Masz uwagę skierowaną do wewnątrz, więc w ogóle mnie to nie dziwi. ;) To również nie jest zaburzeniem, lecz cechą osobniczą. To się staje wkurzające dopiero wtedy, kiedy nie dostrzega się istotnych szczegółów.
Nad tym też można efektywnie pracować, angażując swoją koncentrację.

Toksyczne myśli na swój temat są główną przyczyną niepowodzeń. Przeczytaj tę książkę o inteligencji emocjonalnej, którą Ci kiedyś polecałam.


atic napisał(a):czy ktoś ma podobnie? jak z tym walczyć?

Ja tak miałam i jeszcze miewam, zwłaszcza przy wzmożonym stresie.
Chwytam byka za rogi. Jeśli coś mi sprawia trudność, którą muszę pokonać, to robię to bez względu na swoje samopoczucie. Staram się wówczas angażować korę przedczołową.
Nie myślę o swoich fobiach ani o tym, czy to, co muszę zrobić, jest zgodne z moim nastrojem. Ważna jest samodyscyplina. Na samej motywacji nie da się daleko ujechać.
Kiedy czuję się jakby rozjechał mnie walec, to daję sobie czas na rekonwalescencję. ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
374
Dołączył(a)
05 wrz 2016, 15:40

Nie lubie życia

Avatar użytkownika
przez Rabinizm 12 paź 2016, 13:53
atic napisał(a):salir, biorę leki, zamierzam jeszcze medytować. w terapie nie wierze.

Przypuszczam, że terapia u osoby kompetentnej więcej by Ci dała niż leki.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
374
Dołączył(a)
05 wrz 2016, 15:40

Nie lubie życia

Avatar użytkownika
przez Michellea 12 paź 2016, 14:35
Rabinizm napisał(a):Czyżbyś za dużo myślał o swoich słabościach

Też tak sądzę.

atic, koncentrujesz dużo uwagi na całym tym syfie, który jest w życiu obecny. Przez to zadajesz sobie pytanie, jaki jest sens ludzkiej egzystencji. Chciałbyś wiedzieć, że jest jakiś "większy plan/cel", który by usprawiedliwiał istnienie cierpienia i tej całej życiowej beznadziei?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2234
Dołączył(a)
04 sty 2016, 14:11
Lokalizacja
Warszawa

Nie lubie życia

przez atic 12 paź 2016, 14:45
Michellea,
Chciałbyś wiedzieć, że jest jakiś "większy plan/cel", który by usprawiedliwiał istnienie cierpienia i tej całej życiowej beznadziei?


tak może nie usprawiedliwiał ale chociaż dawał oparcie w obliczu tego.

Rabinizm, przepraszam, że nie odpisałem ale twój post jest dość rozległy i muszę pozbierać myśli a to chwilke trwa.
atic
Offline

Nie lubie życia

przez ladywind 12 paź 2016, 15:38
Masz uwagę skierowaną do wewnątrz, więc w ogóle mnie to nie dziwi. ;) To również nie jest zaburzeniem, lecz cechą osobniczą. To się staje wkurzające dopiero wtedy, kiedy nie dostrzega się istotnych szczegółów.
Nad tym też można efektywnie pracować, angażując swoją koncentrację.


Ma nawet swoją ładna nazwę: introwertyzm;)
Niestety problem zaczyna się, kiedy jest się zaburzonym introwertykiem. Wtedy bogate życie wewnętrzne, które powinno być źródłem inspiracji i kreatywności, co u intro (zdrowych oczywiście)jest dosyć częste, staje się pasmem cierpienia, nudy i wewnętrznej pustki.
Ważne żeby dociec przyczyny tego stanu i nad tym pracować.
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

Nie lubie życia

przez atic 12 paź 2016, 15:45
Co to za życie, a raczej wegetacja? Poza tym apetyt rośnie w miarę jedzenia.


zgadzam się aczkolwiek w taki sposób mógłbym sobie żyć na zasadzie jeśli nic nie ma sensu to chociaż sobie bede tak bezsensownie egzystował w wygodzie, bo to jednak dużo lepiej niż bezsensownie egzystować w trudzie i znoju :)

Czemu nie masz? Czyżbyś za dużo myślał o swoich słabościach, tym samym marnując energię, którą mógłbyś wykorzystać w sposób twórczy? Może brakuje Ci samozaparcia?


ile mi różnych rzeczy brakuje, wymieniać mógłbym sporo, ale trudno powiedzieć czy samozaparcia czy brak energii ale właśnie negatywne myśli mi ją zjadają.
oj już nie pamietam takiego spontanicznego stanu gdzie sobie myślę, a może teraz bym zrobił coś twórczego, poszedł na spacer i zbudował karmnik dla ptaków, a gdzie tam, dokarmiam jednego kota bo mi go szkoda, z wewnętrznego przymusu i to wszystko.
Może czas znaleźć kolejne zainteresowania, które będą angażowały Twoją uwagę i zmuszały Cię do wysiłku?


najpierw chciałbym mieć te baze, wyższe poczucie sensu, wtedy bede mógł się cieszyć małymi rzeczami, odwrotnie to ciężko będzie.

no tak książka jest na liście ;)

dobrze rozpoznałaś, że moja uwaga jest skierowana do wewnątrz, choć leki troche tłumią mnie, wprowadzają w takie przyjemne rozproszenie i tej uwagi jakby mało jest.

ciesze się, że udaje ci sie to zwalczać, szacun ;)
atic
Offline

Nie lubie życia

Avatar użytkownika
przez na_leśnik 12 paź 2016, 16:02
atic, tak się zastanawiam, skąd u Ciebie ta potrzeba "wyższego celu", od której uzależniasz swoje szczęście? Tak jak Michellea pisała, większość ludzi najczęściej nie zadaje sobie tego typu pytań (co nie znaczy, że te pytania gdzieś w nich nie powstają). A Ty jednak tak. Może warto pomyśleć nad tym, bo być może to właśnie ci tak życie obrzydza.
"Każdy, kto kiedykolwiek zbudował jakieś nowe niebo, znajdował moc do tego dopiero we własnym piekle."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8619
Dołączył(a)
25 lut 2013, 21:37
Lokalizacja
Sterta walizek...

Nie lubie życia

Avatar użytkownika
przez Michellea 12 paź 2016, 16:36
atic, a te wszystkie filozofie itp., które zgłębiasz nie dają wytłumaczenia, na którym można by się oprzeć?

atic napisał(a):oj już nie pamietam takiego spontanicznego stanu gdzie sobie myślę, a może teraz bym zrobił coś twórczego, poszedł na spacer i zbudował karmnik dla ptaków, a gdzie tam, dokarmiam jednego kota bo mi go szkoda, z wewnętrznego przymusu i to wszystko.

Czyli chciałbyś, żeby Ci się chciało :)

atic napisał(a):najpierw chciałbym mieć te baze, wyższe poczucie sensu, wtedy bede mógł się cieszyć małymi rzeczami, odwrotnie to ciężko będzie.

Pytanie, czy gdybyś juz znalazł ten większy sens, to by cos zmieniło i byłbyś zdolny się cieszyć życiem. Cierpienie i beznadzieja nadal będą w świecie obecne i nadal będziesz je zauważał. Poza tym szukanie tego większego sensu może zająć Ci bardzo dużo czasu.

na_leśnik napisał(a):atic, tak się zastanawiam, skąd u Ciebie ta potrzeba "wyższego celu", od której uzależniasz swoje szczęście?

Wydaje mi się, że to wynika z depresji. To taka inna wersja depresyjnego "Życie jest okropne. Nic nie sensu, nie ma po co dalej żyć."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2234
Dołączył(a)
04 sty 2016, 14:11
Lokalizacja
Warszawa

Nie lubie życia

Avatar użytkownika
przez na_leśnik 12 paź 2016, 16:53
Pytanie, czy gdybyś juz znalazł ten większy sens, to by cos zmieniło i byłbyś zdolny się cieszyć życiem. Cierpienie i beznadzieja nadal będą w świecie obecne i nadal będziesz je zauważał.


Nie wiem jak u autora wątku, ale ja próbowałem wiele lat w ten sposób pogodzić się ze światem. Efekt? Ponad 5 lat praktycznie zmarnowanych na mielenie swoich i cudzych wątpliwości. Plus magisterka z teologii :mrgreen: .

Poza tym szukanie tego większego sensu może zająć Ci bardzo dużo czasu.


Jeśli to "szukanie" w ogóle ma jakiś koniec. Czasem to po prostu zapchajdziura, która pozwala nie skupiać się na realnych problemach bez poczucia winy za to, że jest się absolutnie wobec nich biernym. Ja nic nie robię? Jak to? Przeca "szukam"! Nie ważne, że nie wiem gdzie, czego i co z tym zrobię. Ale i tak szukam!
"Każdy, kto kiedykolwiek zbudował jakieś nowe niebo, znajdował moc do tego dopiero we własnym piekle."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8619
Dołączył(a)
25 lut 2013, 21:37
Lokalizacja
Sterta walizek...

Nie lubie życia

Avatar użytkownika
przez Rabinizm 12 paź 2016, 17:07
ladywind napisał(a):Ma nawet swoją ładna nazwę: introwertyzm;)
Niestety problem zaczyna się, kiedy jest się zaburzonym introwertykiem. Wtedy bogate życie wewnętrzne, które powinno być źródłem inspiracji i kreatywności, co u intro (zdrowych oczywiście)jest dosyć częste, staje się pasmem cierpienia, nudy i wewnętrznej pustki.
Ważne żeby dociec przyczyny tego stanu i nad tym pracować.

Zgadzam się.
Zapętliłeś się w myślach, nie mogąc wyjść poza nie i spojrzeć z boku. Nie umiesz ocenić ich słuszności i ważności, tylko dryfujesz wraz z nimi, zdany na łaskę i niełaskę losu.

Ogólnie to mam wrażenie, że gonisz króliczka i nie chcesz go złapać. Szukasz poczucia sensu istnienia na zewnątrz, czyli tam, gdzie go na pewno nie znajdziesz. W ten sposób sam pogłębiasz i pielęgnujesz negatywne emocje i uczucia.

Czy wiesz, że nie jesteś sam ze swoimi wadami? Każdy posiada cechy, których mógłby się wstydzić. Pod tym względem niczym się nie wyróżniasz od innych.
Aby panowała równowaga, muszą istnieć przeciwieństwa. Nie da się wyprzeć zła i o nim zapomnieć, skoro istnieje dobro. Z tym faktem dla własnego zdrowia psychicznego powinieneś się pogodzić.
Nikt nie ocenia Ciebie tak surowo, jak Ty sam siebie. Twój brak samoakceptacji nie ma właściwie żadnego punktu odniesienia w rzeczywistości. On jest dyktowany wyłącznie lękiem i brakiem kontroli nad swoimi negatywnymi myślami.
Jeżeli szukasz jakiejś ciekawej filozofii, która ma ręce i nogi i która również mogłaby Tobie pomóc, to zainteresuj się teoriami archetypów i nieświadomości zbiorowej Junga. Też już kiedyś o nich wspominałam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
374
Dołączył(a)
05 wrz 2016, 15:40

Nie lubie życia

Avatar użytkownika
przez Rabinizm 12 paź 2016, 17:21
Michellea napisał(a):na_leśnik napisał(a):
atic, tak się zastanawiam, skąd u Ciebie ta potrzeba "wyższego celu", od której uzależniasz swoje szczęście?

Wydaje mi się, że to wynika z depresji. To taka inna wersja depresyjnego "Życie jest okropne. Nic nie sensu, nie ma po co dalej żyć."

Tak, poza tym to postawa dziecka, które potrzebuje kierownictwa dorosłych, bo samo czuje się za słabe, by zmierzyć się z problemem.
atic, myślę, że musisz skonfrontować się ze swoim dzieciństwem, bo tam tkwi przyczyna. Do tego by się przydał dobry psychoterapeuta.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
374
Dołączył(a)
05 wrz 2016, 15:40

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do