Nieszczęśliwy człowiek, przegrane życie, brak sił na zmianę

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Nieszczęśliwy człowiek, przegrane życie, brak sił na zmianę

przez AndreDA 06 paź 2016, 19:01
Za co bys chcial kiedys walczyc? Kim bys chcial byc kiedys? (kiedys - dosc szeroki termin:))
Mysle, ze ulegasz takiem toksycznemu wplywowi ale tez masz troche racji, ze czasy moze nie sa za laskawe dla ludzi wrazliwych ale kiedys na pewno tez nie byly.


Chodziło mi o rzeczy podstawowe. Walczyć można było w obronie rodziny, plemienia czy miasta. Dla państwa, gdy nadal było pewnym ideałem a nie gigantyczną korporacją czy obozem koncentracyjnym (w zależności od tego czy system jest kapitalistyczny czy nie). Dla ideałów ogólnie. Przede wszystkim było z kim walczyć. Czasy były o wiele trudniejsze ogólnie, ale dla osób takich jak ja czy też my niekoniecznie. To wszystko kwestia natury. Dlaczego ludzie w trzecim świecie żyją, robią masę dzieci, mimo tragicznych warunków, biedy, chorób, wojen, głodu? Bo to naturalne, przez tysiące lat ewoluowaliśmy do takiego życia, to nic nowego. Nie zastanawiamy się nad tym, tak jak zwierzęta nie zastanawiają się nad swoim codziennym życiem. Podczas gdy w pierwszym świecie mamy depresję, nerwicę, samobójstwa u ludzi, którzy mają ciepły dom, co jeść, w co się ubrać, darmową edukację, opiekę zdrowotną. Bo nie potrafimy tak żyć, to coś nowego, jesteśmy oderwani od naszej natury, brakuje nam czegoś kluczowego. Nihilizm i hedonizm, to dzisiejsi zaborcy Polski. Błędem jest zakładać, że osoba wrażliwa, która w obecnym świecie jest słaba, bezsilna, byłaby bezużyteczna lub odstrzelona przez ewolucję dawniej. Osoba, która załamuje się przed wyjściem do szkoły/pracy czy cierpi na depresję nie miałaby myślę problemu z podniesieniem miecza i obroną swojej rodziny dawniej, z polowaniem czy pracą w polu. Jeszcze dla naszych dziadków czy pradziadków takie rzeczy jak paraliżująca depresja były nie do pomyślenia, a przecież to ludzie, którzy przeżyli wojny, rzezie, gwałty, bombardowania, Hitlera, Stalina, biedę. Po pierwsze żyli nadal bardziej w zgodzie z naturą, także własną, po drugie mieli w co wierzyć i o co walczyć. Nieważne czy była to rodzina, naród, Bóg czy w najgorszym wypadku chęć zemsty, było coś. Dzisiaj mamy świat, gdzie mówi i pokazuje się nam, że powstaliśmy jako rasa przez przypadek i bez celu, jak i cały świat, a jako ludzie mamy zdobywać kolorowane papierki, za które możemy kupić przyjemności, które z kolei pozwolą nam na jakiś czas zapomnieć o tej pustce i braku celu.

Nie uzależniaj wszystkiego od „losu”, „świata”, "systemu". Podejrzewam, że w pewnym sensie to może być dla Ciebie wygodne – „Przecież ja nic nie mogę, ja jestem tylko częścią systemu, to niefortunny los sprawił, że jest mi tak źle”. To wygodne alibi, samousprawiedliwienie. Czy nie jest tak trochę?


Z tym niefortunnym losem to przesada, bo jednak nie spotkała mnie żadna prawdziwa tragedia, coś nagłego co zmieniło bieg mojego życia na gorsze. Ale owszem, jest to wygodne (czy też może raczej lepszym słowem jest "kuszące") alibi. Głównie dlatego, że sytuacja trwa tyle lat i zaszła tak daleko, że teraz odkręcenie tego i ułożenie sobie przyzwoitego życia wygląda jak herkulesowa praca. Uruchamia się więc defetyzm, myślenie, że może już za późno, że może to ponad moje siły. Przy czym to również wynika z braku celu. Bardzo ciężko jest mi rozpocząć walkę o istnienie dla samego istnienia. Jeśli idzie o samą teorię, to jestem w stanie powiedzieć sobie, że powinienem żyć, żeby dać sobie choć szansę na coś dobrego, żeby zbierać doświadczenia, uczyć się, rozwijać jako osoba. Brak jednak sił. Tzn. kończą się przy pierwszej napotkanej przeszkodzie, gorszym dniu.

Najciekawsze jest to, że o ile w tej obecnej miejskiej dżungli tylko wegetuję, o tyle gdyby jutro właśnie nastąpiło jakieś kompletne załamanie systemu i anarchia i zostałbym przyparty do muru, mając nad sobą ciągłe widmo śmierci, to nie poszedłbym się rzucić z wieżowca czy coś, tylko właśnie bym walczył i próbował przetrwać. To byłaby sytuacja trudna, ale naturalna, zaskoczyłyby pewne wykształcone przez millennia instynkty. Z kolei jeśli idzie o "normalne" życie mój instynkt działa odwrotnie, tzn. ciągnie mnie do ucieczki, izolacji.

Większość ludzi albo zdążyła już w sobie wykształcić to, że po prostu żyje jak żyje i się nad tym nie zastanawia, albo żyje dla czegoś i mimo czegoś. Przykład - robotnik, pracujący ciężko na dwie zmiany jest godnym podziwu bohaterem jeśli robi to by utrzymać swoją rodzinę. Sytuacja jest kompletnie inna kiedy jest samotny i nie ma w swoim życiu nic dobrego. Osoba "normalna" przeżyje tak całe życie i zadowoli się psem, piwem i meczem w TV, osoba taka jak ja któregoś dnia zamiast do pracy pójdzie pod pociąg. Jestem kimś kto każdego dnia po obudzeniu się będzie się zastanawiał po co wstać z łóżka, a wieczorem kładąc się do niego analizuje czy warto było ten dzień przeżyć. Dokładając do tego silne odczuwanie emocji + bardzo ciężką sytuację praktyczną, zarówno jeśli idzie o edukację i pracę jak i samotność, to problem jest gigantyczny. Potrójny, mamy stronę filozoficzną, emocjonalną i praktyczną. Rozwiązaniem jest cel, coś dającego szczęście, światełko w ciemności, dla którego warto żyć i walczyć, przy czym znalezienie go graniczy z cudem a żeby mieć choć tę minimalną szansę na to muszę najpierw wykonać wysiłek samodzielnie, sam z siebie i być w stanie wykonywać go być może przez długie lata.

Nie potrafię odnaleźć celu i siły w samym sobie, tak jak niemal wszystko negatywne jest reakcją na świat zewnętrzny, tak jestem też osobą, która właśnie tam musi znaleźć cel, szczęście, obowiązek. Taka potrzeba spełnienia, dla duszy i dla serca. Bo przecież emocje pozytywne jestem w stanie odczuwać równie potężnie co negatywne. Klątwa mogłaby być błogosławieństwem.

Próbując podejść czysto praktycznie, problemy/cele -

- nauka, możliwie szybkie zdobycie średniego wykształcenia i napisanie matury
- wychodzenie, oswajanie się z ludźmi
- rozmawianie, przelewanie myśli na słowa
- bycie sobą, dawanie się poznać
- szukanie wartościowych ludzi
- ćwiczenia fizyczne, dla poprawy samooceny i zdobycia siły użytkowej
- naprawa zdrowia fizycznego, wyglądu
- wypełnianie dni, zmarnowałem tyle lat, że teraz powinienem żyć tak by kładąc się wieczorem żałować, że to już koniec, że nie mam więcej czasu
- zdobycie zdolności samodzielnego utrzymania się
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
02 gru 2012, 20:32
Lokalizacja
Koszalin

Nieszczęśliwy człowiek, przegrane życie, brak sił na zmianę

Avatar użytkownika
przez Kontrast 06 paź 2016, 20:07
AndreDA, No tak ale praca w polu i wszystkie te czynniki ktore wymieniles to takie syndromy czynnosci zapetlonych, cos jak dzisiejsze korpo. To nie jest tak ze jak pracowales u pana w polu to on sie pytal jak sie czujesz, to jest tak jak w korpo i tylko kiedys sfera emocjonalna byla mniej odkryta nakreslona. Myslisz tez ze jak teraz nie walczysz o siebie to w sytuacji bezposredniego zagrozenia pokonasz ten nagromadzony lęk z ktorym nie wiesz jak sobie obecnie radzic a to blad. Inni ludzie przeniesli by na ta plaszczyzne swoje obecne doswiadczenia i by wygrali a tobie doswiadczenia po prostu brak
Srodki przekazu sie zmienily ale tez wiedza. Od bodajże 100 lat odkryto, ze czlowiek(przynajmniej duza grupa) ma w sobie zdolnosci awangardowe, ze posiada potrzebę indianizmu, ze to naturalne ze tak jak kiedys szedł po zwierzynę i odkrywal nowe terytoria kierowany instynktem tak i teraz tych dwóch nie da sie po prostu zabic. Awangarda, odrzucenie wszystkiego co powstało, kodeksów, praw, wierzeń to jedna z zdolności czlowieka wiec mozesz sobie dowolnie wykreować swoj wlasny świat i bedzie ci w tym dobrze, nie odczujesz pustki. Zgodnie z tą wiedza nie wiadomo co to jest ,,od naszej natury'' bo nigdy tego do konca niezidentyfikowano to jest dla jednych przerażające nie do pojecia bo lubia ,,stale'' ale tak jest, ze nie wiadmo czy fundamentalnym ,,jestestwem'' jest bog honor oczyzna czy moze to takie hasztagi tych czasow z których czlowiek za 100 lat bedzie sie smial bo beda brzmiały jak ,,papu, kupa siku''
Wiem ze to brzmi dla ciebie co najmniej szarlatansko:D Ale w tym moze byc twoja sila. Ja tez zmienilem swoje zycie mniej wiecej w twoim wieku, wlasnie dlatego, ze odrzuciłem wszelkie wewnetrzne i zewnetrzne doktryny. Pozwolilem sobie na taka nowa płaszczyzne ktora nawet dlugo ksztaltowalem. Mysle ze ty tez musisz na chwile sie wylaczyc, przejsc na tak notatnik aby moc wedlug tej calej ksiegi wewnętrznych spostrzerzen potem isc.
To ze czlowiek nie wie kim jest, nie musi oznaczac wobec tego lęku, tak naprawde nie wiesz, wiec nie wiesz co jeszcze mozesz. Przynajmniej niektórzy tak maja. Forme obserwacji masz ciekawa ale jak to zaczynasz przesiewac przez swoje instynkty kształtowane mileniami:) To widac, ze to takie zuowalowane mechanizmy cie powstrzymujące, przed zyciem, przed porazkami, przed wytłumaczeniem komuc, ze nie umiesz, ze nie umiesz a masz 24 lata, ze nie dasz rady a przede wszystkim przed wytlumaczeniem tego sobie. Masz tak jak ja, caly swoj intelekt potrafisz wykorzystać w zlej wierze, takiej działającej na twoja osobe. Ciezko mi jest okreslic jak mozna ci pomoc choc masz jakis szkic plan to dobrze. Umiejętność myslenia abstrakcyjnego by sie przydala ale zmysl obserwacyjny ktory posiadasz tez jest dobry. Słowem konczacym - ludzki mozg jest przepotężnym narzędziem i tak samo jak teraz posiadamy mechanizmy/myslenie ktore nas blokuje, tak samo kiedys mozemy posiadac tak wyksztalcone tory myslowe, ze nie dadzą one rade nas zabic, zbic z tropu zadowolenia swojego zycia jak teraz nie sa wstanie nas zbic z toru niezadowolenia.
Pozdrawiam.
Nie znam roli którą gram. Wiem tylko, że jest moja, niewymienna.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3547
Dołączył(a)
13 cze 2014, 22:18
Lokalizacja
TKI

Nieszczęśliwy człowiek, przegrane życie, brak sił na zmianę

Avatar użytkownika
przez Rabinizm 06 paź 2016, 20:54
Kontrast napisał(a):To ze czlowiek nie wie kim jest, nie musi oznaczac wobec tego lęku, tak naprawde nie wiesz, wiec nie wiesz co jeszcze mozesz. Przynajmniej niektórzy tak maja.

Bardzo podoba mi się ten fragment. :smile:


AndreDA, tak jak Kontrast napisał, racjonalizujesz swoje lęki. Stosujesz projekcję, którą tworzysz alternatywnego siebie w iluzorycznym świecie. To obiektywnie infantylna postawa.
Jak to mówią, wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Przypuszczam, że w tym przypadku byłoby tak samo.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
374
Dołączył(a)
05 wrz 2016, 15:40

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nieszczęśliwy człowiek, przegrane życie, brak sił na zmianę

przez AndreDA 06 paź 2016, 21:14
No tak ale praca w polu i wszystkie te czynniki ktore wymieniles to takie syndromy czynnosci zapetlonych, cos jak dzisiejsze korpo.


Nie do końca, bo uprawiałeś rośliny, miałeś zwierzęta dla swojej rodziny. To było bardziej bezpośrednie. Co dopiero cofając się dalej do czasu ludów zbieracko-łowieckich. To samo z walką, kiedyś walczyło się albo w obronie czegoś w co się wierzy, albo za ideały, albo chociaż ku chwale czegoś/kogoś. Dziś pracujesz w korpo i robisz idiotyczne rzeczy, z idiotycznych powodów, dla idiotów, żeby utrzymać idiotyczny system. Najbardziej gloryfikowana profesja to aktorstwo, pajacowanie, udawanie kogoś kim się nie jest. To samo zresztą robią politycy. I zwykli ludzie na ulicy też. Nic nie ma sensu, takiego podstawowego sensu. Dzisiejsza zachodnia cywilizacja to zakład dla obłąkanych na wolnym powietrzu, gdzie im bardziej jesteś szalony tym masz lepiej i więcej.

Myslisz tez ze jak teraz nie walczysz o siebie to w sytuacji bezposredniego zagrozenia pokonasz ten nagromadzony lęk z ktorym nie wiesz jak sobie obecnie radzic a to blad. Inni ludzie przeniesli by na ta plaszczyzne swoje obecne doswiadczenia i by wygrali a tobie doswiadczenia po prostu brak


Nie chodziło mi o to, że bym sobie poradził, ale o to że chociaż bym walczył, próbował. O to, że nie mam jakiegoś pragnienia śmierci. Walczyłbym bo bym musiał. Albo, żeby lepiej zobrazować o co mi chodzi - wegetowałem przez dekadę w domu, bo mogłem. Bo miałem taką opcję, taki chory luksus, że miałem ciepło, miałem jedzenie, picie, utrzymanie i mogłem się chować przed światem. Kto wie jakby to się potoczyło gdybym nie mógł się wycofać? Gdybym po prostu musiał, musiał żyć na zewnątrz, żeby przetrwać? Sink or swim. Wtedy, w latach nastoletnich najprawdopodobniej bym utonął, ale teraz i ogólnie w ciągu ostatnich kilku lat byłaby jakaś tam szansa, że może coś by zaskoczyło, właśnie jakiś instynkt przetrwania. To tylko takie rozmyślanie. Równie dobrze nie mając bezpiecznego miejsca mógłbym być martwy po tygodniu.

Masz rację, że powinienem się wyłączyć, ale to łatwo powiedzieć. Równie dobrze można powiedzieć, że jestem słaby, naiwny i powinienem dorosnąć. Może powinienem użyć gniewu, frustracji, dumy jako paliwa do pokonywania wyzwań, do wykształcenia w sobie pewnej dyscypliny. W sumie łatwiej być złym niż smutnym. Ale nie chcę być takim człowiekiem, chcę być sobą. Boję się, że musiałbym złożyć w ofierze na ołtarzu życia wiele z tego co mam w sobie, że ceną za siłę byłaby bezwzględna eliminacja wrażliwości w sobie i brak empatii wobec przejawów słabości u innych. Nie chciałbym za 10 lat spojrzeć w przeszłość i zdać sobie sprawę, że jestem człowiekiem, którego młody ja by nienawidził.
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
02 gru 2012, 20:32
Lokalizacja
Koszalin

Nieszczęśliwy człowiek, przegrane życie, brak sił na zmianę

przez scisco 07 paź 2016, 00:19
AndreDA, no to jest nas dwóch
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
24 sie 2016, 18:23

Nieszczęśliwy człowiek, przegrane życie, brak sił na zmianę

przez ego 07 paź 2016, 17:05
eee tam dwóch, troje to co najmniej
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

Nieszczęśliwy człowiek, przegrane życie, brak sił na zmianę

Avatar użytkownika
przez Korat 07 paź 2016, 19:29
Czworo. Andre jesteś mądrym gościem, to u ciebie cenie, że z jednej strony nie Miałeś życia, ale z drugiej Miałeś 10 lat intensywnych przemyśleń,, większość ludzi, to światopoglądowe przedszkole, nigdy nie przejdą takiej umysłowej wędrówki. nasza kultura Zachodnia takich jak my prowadzi na manowce . Andre, szukaj inspiracji gdzie indziej. Ja również tęsknię za kontaktem z naturą i pierwotnym doświadczeniem, dlatego też pod to ukladam sobie życie. Po swoich studiach mógłbym pracować w prestiżu i bogactwie, ale jako robót nie człowiek, odwagi ziomek, nikomu nie pasuje że poszedłem w inną stronę, ale muszę być silny, mam swoje życie do uratowania .trzymaj się!
Co cię nie zabije, to uczyni niepełnosprawnym.

Ayahuasca
Psylocybina
LSD
Avatar użytkownika
Offline
Posty
982
Dołączył(a)
17 lip 2010, 16:15
Lokalizacja
Woj. Pomorskie

Nieszczęśliwy człowiek, przegrane życie, brak sił na zmianę

Avatar użytkownika
przez Abbdonon 08 paź 2016, 13:02
A co zrobiłeś by wyjść z obecnej sytułacji ile czasu i sił poświęciłeś.
Zrób plan na kartce i go realizuj.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
73
Dołączył(a)
12 cze 2016, 13:54

Nieszczęśliwy człowiek, przegrane życie, brak sił na zmianę

Avatar użytkownika
przez Korat 10 paź 2016, 07:26
Coś jest w tym, że jak mnie przewlekłe boli, a mentalnie jest dobrze, to mimo że boli, to percepcja na tyle się zmienia, że czasem leku nie muszę brać. Podobnie mam z bólem egzystencjalnym, on nie znika, w dalszym ciągu co 30s na świecie dochodzi do gwaltu, ale wtedy jakos łatwiej istnieć z tym być. Czasem nawet na tyle, że samemu dorzuci się cegiełkę by świat był przyjazniejszy.
Co cię nie zabije, to uczyni niepełnosprawnym.

Ayahuasca
Psylocybina
LSD
Avatar użytkownika
Offline
Posty
982
Dołączył(a)
17 lip 2010, 16:15
Lokalizacja
Woj. Pomorskie

Nieszczęśliwy człowiek, przegrane życie, brak sił na zmianę

Avatar użytkownika
przez Rabinizm 10 paź 2016, 10:59
Korat napisał(a):nasza kultura Zachodnia takich jak my prowadzi na manowce

Zastanawiam się, która kultura nie prowadziłaby takich ludzi na manowce. Wschodnia nie lepsza, bo to, co najlepsze, ma już raczej za sobą. A gdyby się człek urodził w buszu czy na Kołymie, to nie mógłby się rozwijać w innych kierunkach.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
374
Dołączył(a)
05 wrz 2016, 15:40

Nieszczęśliwy człowiek, przegrane życie, brak sił na zmianę

Avatar użytkownika
przez Korat 10 paź 2016, 12:11
Rabinizm, każdą kulturę tworzą ludzie. Są bardziej globalne, i te lokalne subkultury, możesz też nie utożsamiać się z żadną i iść własną drogą.
Co cię nie zabije, to uczyni niepełnosprawnym.

Ayahuasca
Psylocybina
LSD
Avatar użytkownika
Offline
Posty
982
Dołączył(a)
17 lip 2010, 16:15
Lokalizacja
Woj. Pomorskie

Nieszczęśliwy człowiek, przegrane życie, brak sił na zmianę

Avatar użytkownika
przez Rabinizm 10 paź 2016, 20:20
Niby można, jednak nie da się ukryć, że wychowanie w danym kręgu kulturowym ma bardzo duże znaczenie w rozwoju jednostki i jego późniejszej ścieżki. Będąc wychowanymi w kulturze antyczno - chrześcijańskiej mamy zupełnie inny punkt odniesienia niż Azjaci.

Ogólnie rozumiem, co AndreDA dolega. Wydaje się być osobą bardzo skupioną na odczuwaniu emocji, wręcz żyje nimi i potrzebuje bardzo silnych asumptów, by czuć wartość swojego istnienia. To sztuka dla sztuki.

Na innym forum znalazłam ciekawe wskazówki dla enneagramowych Czwórek, które chciałyby ,,wyjść z siebie" i przekuć swoje umiejętności w coś twórczego, jednak nie wiedzą jak.

1. Potrafię żartować z własnych słabostek, co powoduje, że ludzie w moim towarzystwie odprężają się i zapominają o krytykowaniu siebie i mnie.
2. Zaczynam zdawać sobie sprawę, że kiedy dokonuję świadomych wyborów, wraca do mnie poczucie wolności i mocno staję na własnych nogach.
3. Podejmuję decyzje, kierując się intelektem, sercem i intuicją, i pozwalam sobie popełniać błędy, bo wtedy wyciągam z nich wnioski.
4. Zaczynam znajdować radość w popełnianiu błędów i zdaję sobie sprawę, że nic w moim życiu nie było niepotrzebne, choć przeszłości pozwalam odejść.
5. Pamiętam, że ranią tylko ludzie, którzy sami zostali głęboko poranieni; dlatego pozostawiam swoją przeszłość bez zachowywania w sobie żalu.
6. Rezygnując z poprawiania świata, zaczynam realizować swoje pasje, nawet, jeśli wydają się dziwne i nie są rozumiane przez innych.
7. Zauważam, że cały świat jest mieszaniną dobra i zła, piękna i szpetoty, zimna i ciepła - i to wszystko jest także we mnie, stanowiąc o mojej barwności i prawdziwej niepowtarzalnej istocie.
8. Odnajduję w sobie różnorodne uczucia, których nie oceniam i nie segreguję, ale pozwalam im przepływać jak chmurom na niebie.
9. Rezygnuję z działań na silę i na pokaz oraz z łudzi, którzy mi nie odpowiadają, pozwalam na pojawienie się w moim życiu tych, z którymi chciałbym być.
10. Pamiętam słowa mistrzów, że bezpiecznym jest się tylko w grobie; wiem, że im bardziej żyję, tym mniej bezpieczny jestem, ale chce mi się żyć i to jest największa nagroda.
11. Uwalniam innych od odpowiedzialności za moje szczęście i wtedy wracają do mnie prawdziwa wolność i prawdziwe wielobarwne szczęście.
12. Bezpiecznie rezygnuję z kontrolowania ludzi przez zamartwianie się o nich, manipulację, przybieranie postawy ofiary i nie pozwalam kontrolować siebie w ten sam sposób.
13. Przyjmuję absolutną odpowiedzialność za każdą decyzję w każdej sytuacji dokonuję świadomego wyboru, bo mam taki wybór zawsze. Nikt ani nic nie wybiera za mnie, robię to ja z prawdziwą odpowiedzialnością i wtedy wraca do mnie wolność, która zawsze była w moim wnętrzu.
14. Każdą decyzję podejmuję na podstawie mojej prawdziwej, płynącej Z serca motywacji oraz realnych właściwości mojej osoby, nie poddając siebie głupiemu samokrytycyzmowi, który nic mi nigdy nie dał.
15. Jestem dla siebie dobrym przyjacielem i kiedy zauważam, że coś minie wychodzi, to jestem dla siebie wyrozumiały i pobłażliwy.
16. Cieszę się, kiedy zauważam swoje błędy, bo oznacza to, że rodzi się we mnie samoświadomość, która uzdrawia moją psychikę i ciało.
17. Z każdym dniem zauważam, że koncentracja uwagi na działaniu, a nie uczuciach powodują, że Życie nabiera smaku i odkrywa moje liczne zainteresowania oraz talenty.
18. Patrzę na świat z coraz większą trzeźwością, nie uwzględniając bałaganu uczuć, i świat ten zaczyna mnie fascynować.
19. Codziennie staram się wykonywać ćwiczenia fizyczne, bo wiem, że ruch działa jak balsam na moje ciało i psychikę.
20. Buduję pozytywny obraz siebie, gdyż uczę się pozytywnego myślenia.
21. Pamiętam, że złotą zasadą dla mnie jest kierowanie energii na zewnątrz.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
374
Dołączył(a)
05 wrz 2016, 15:40

Nieszczęśliwy człowiek, przegrane życie, brak sił na zmianę

przez AndreDA 11 paź 2016, 21:01
Ach, ale jakże ciężko być samemu sobie przyjacielem.

Ostatnio załamał mnie znów ten naród. Ogarnijcie sobie opinię polskiej młodzieży o "Cierpieniach młodego Wertera", książce o człowieku pięknym, idealiście, romantyku. Na stronie lubimyczytać.pl są setki, jak nie tysiące komentarzy i przy niskiej ocenie książki zdecydowana większość to teksty typu "on jest chory psychicznie", "co za mazgaj", "słaby człowiek". Zero empatii, poczytajcie sobie, załamać się idzie. Ci ludzie w nic nie wierzą. W żadne ideały, w miłość. Pragmatycy, materialiści. To jest przyszłość narodu polskiego.
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
02 gru 2012, 20:32
Lokalizacja
Koszalin

Nieszczęśliwy człowiek, przegrane życie, brak sił na zmianę

przez scisco 11 paź 2016, 21:16
To dotyczy całości nowego pokolenia cywilizacji pierwszego świata, jako gatunek jesteśmy skończeni, ale zanim to nastąpi nastaną okropne czasy, już teraz jest całkowity upadek wartości i moralności, nie mówiąc o ambicjach
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
24 sie 2016, 18:23

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 24 gości

Przeskocz do