Zamknięte koło (apetyt rośnie w miarę jedzenia?)

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Zamknięte koło (apetyt rośnie w miarę jedzenia?)

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 17 lip 2016, 16:22
Witam ponownie :)

Na chwilę obecną jestem niekoniecznie zadowolona ze swojego życia i nic mnie tak nie irytuje, jak moje własne nastawienie do niego; wszystko ciągle rozbija się o nieuczesaną myśl czającą się gdzieś pod rudą kopułą: Już dawno mogłam nie żyć i miałabym święty spokój.

Czuję się niepotrzebna, niewiele warta, wręcz głupia i nieudana - mam 26 lat i nic sobą nie reprezentuję, mieszkam w wynajętym pokoju (w mieszkaniu z czwórką ukraińskich emigrantów, którzy są bardzo sympatyczni, ale ni cholery nie potrafię się z nimi dogadać, bo ich zwyczajnie nie rozumiem), a myśl o wzięciu kredytu na zakup własnego kąta napawa mnie przerażeniem (bo co ja zrobię, jak mi nie przedłużą umowy, bo co jeśli się rozchoruję i nie będę mogła go spłacać, jak będę funkcjonować mając w perspektywie 20 najbliższych lat życia w zadłużeniu...?), mam pracę, której nie lubię (zresztą momentami jej wprost nienawidzę, a chwilę później uświadamiam sobie, że nie jest najgorsza i powinnam się cieszyć, że jest w ogóle), nie skończyłam studiów (bo ja mnóstwo rzeczy w życiu zaczęłam i nie skończyłam)...

Mam faceta (a jakże) i zdaję sobie sprawę, że jest dla mnie naprawdę dobry i wyrozumiały, ale życie we dwoje napawa mnie lękiem. Panicznie boję się braku akceptacji ze strony jego rodziny - czy bezpodstawnie? Nie mnie oceniać.
Łapię się na tym, że na siłę doszukuję się w nim różnego rodzaju wad - tak jakbym chciała odejść, zanim on odejdzie ode mnie.

Totalna anarchia żywieniowa znowu mną zawładnęła - na zmianę głodzę się i obżeram.

Smutki puszczam z dymem. I właściwie tylko jak jestem ujarana potrafię dostrzec, ile mam szczęścia w życiu mimo wszystko.

Tak tylko chciałam się nad sobą poużalać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Zamknięte koło (apetyt rośnie w miarę jedzenia?)

Avatar użytkownika
przez Michellea 17 lip 2016, 17:04
Hej. A dlaczego boisz się braku akceptacji jego rodziny? Masz jakieś podstawy do takich obaw, coś w ich zachowaniu wobec Ciebie?
Nie masz możliwości wynajęcia kawalerki tylko dla siebie?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2178
Dołączył(a)
04 sty 2016, 14:11
Lokalizacja
Warszawa

Zamknięte koło (apetyt rośnie w miarę jedzenia?)

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 17 lip 2016, 17:23
Michellea napisał(a):Hej. A dlaczego boisz się braku akceptacji jego rodziny? Masz jakieś podstawy do takich obaw, coś w ich zachowaniu wobec Ciebie?

Cóż... Rodzina, która omal nie stała się moją własną nie akceptowała mnie i niektórzy tego jakoś nie kryli za bardzo (niedoszły teść powiedział mi prosto w oczy, że wyboru syna odnośnie przyszłej żony nie pochwala - dodał potem, że tez "nie neguje", ale nie ważne; w każdym razie między innym pod wpływem presji ze strony bliskich kochający narzeczony rozmyślił się cztery dni przed ślubem).

Mój obecny facet mieszka z babcią - ona na dole, on do góry.
Widziała mnie raz i zamieniła ze mną zdawkowe "dzień dobry", po czym zrobiła awanturę wnuczkowi, że robi jej z domu burdel, że ma mnie nie przyprowadzać etc., etc. ... Babcia-tradycjonalistka, a ja poczułam się jak przedtem... Wszędzie jestem niemile widziana.

Jego matka przyjęła mnie raczej ciepło, ale przez cały - cokolwiek naprawdę miły - wieczór prawie się nie odzywałam (bo wydaje mi się, że cały mój urok pryska, gdy tylko otworzę usta).

Poza tym oni wszyscy są rodzinni - niedzielne śniadania razem, jakieś tam doroczne zloty rodzinne etc., a ja nie cierpię takich posiedzeń.
Chyba po prostu tam nie pasuję.



Michellea napisał(a):Nie masz możliwości wynajęcia kawalerki tylko dla siebie?

Tak, mogę, a nawet powinnam.
Do tej pory blokował mnie fakt, że zarabiając najniższą krajową mam średnie pole do popisu, bo opłaty 'pożrą' 2/3 mojego miesięcznego dochodu.
Ale co tam, i tak nigdy niczego się raczej nie dorobię, więc co mi zależy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Zamknięte koło (apetyt rośnie w miarę jedzenia?)

Avatar użytkownika
przez Michellea 17 lip 2016, 17:58
cheiloskopia napisał(a):Cóż... Rodzina, która omal nie stała się moją własną nie akceptowała mnie i niektórzy tego jakoś nie kryli za bardzo (niedoszły teść powiedział mi prosto w oczy, że wyboru syna odnośnie przyszłej żony nie pochwala - dodał potem, że tez "nie neguje", ale nie ważne; w każdym razie między innym pod wpływem presji ze strony bliskich kochający narzeczony rozmyślił się cztery dni przed ślubem).

To rzeczywiście bardzo niefajnie, łagodnie mówiąc. Współczuję.

cheiloskopia napisał(a):Mój obecny facet mieszka z babcią - ona na dole, on do góry.
Widziała mnie raz i zamieniła ze mną zdawkowe "dzień dobry", po czym zrobiła awanturę wnuczkowi, że robi jej z domu burdel, że ma mnie nie przyprowadzać etc., etc. ... Babcia-tradycjonalistka, a ja poczułam się jak przedtem... Wszędzie jestem niemile widziana.

To przecież nie Twoja wina, niestety, ale niektóre babcie tak mają, że lubią ustawiać rodzinę wg własnego widzimisię (sama coś o tym wiem, ale nie chcę się tu o tym rozpisywać). Może to kwestia dawnego modelu wychowania, nie wiem.

cheiloskopia napisał(a):Jego matka przyjęła mnie raczej ciepło, ale przez cały - cokolwiek naprawdę miły - wieczór prawie się nie odzywałam (bo wydaje mi się, że cały mój urok pryska, gdy tylko otworzę usta).

Poza tym oni wszyscy są rodzinni - niedzielne śniadania razem, jakieś tam doroczne zloty rodzinne etc., a ja nie cierpię takich posiedzeń.
Chyba po prostu tam nie pasuję.

Nie zniechęcaj się. Może akurat ta rodzina jest fajna i Cię polubi. Z tymi rodzinnymi posiedzeniami - sama nie jestem ich amatorką, może nie tyle ich nie cierpię, ale w pewnym momencie mnie nudzą i wyładowują mi się wewnętrzne baterie. Nie wiem jak to w tej konkretnej rodzinie wygląda, ale czasem można pokombinować i się wywinąć ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2178
Dołączył(a)
04 sty 2016, 14:11
Lokalizacja
Warszawa

Zamknięte koło (apetyt rośnie w miarę jedzenia?)

Avatar użytkownika
przez Carica Milica 17 lip 2016, 19:43
cheiloskopia, rozumiem Ciebie w kwestii braku akceptacji ze strony rodziny chłopaka. Przechodziłam to, kiedy byłam z moim eks (narzeczonym). Cała jego familia była dla mnie bardzo miła. Często spędzaliśmy razem weekendy u jego rodziców i ogólnie wszystko wyglądało, jak wyjęte z obrazka - szczęśliwości i słodyczy do porzygania. Ale ja ciągle miałam wrażenie, że do nich nie pasuję. Ubzdurałam sobie w głowie, że muszę im pokazać, jaka to jestem zdolna i najlepsza w robieniu wszystkiego i popadłam w chorobliwy perfekcjonizm, który mnie zaprowadził do poczekalni gabinetu psychiatrycznego.

Kiedyś żarłam i głodziłam się na przemian, ale z tego sama wyszłam, bez czyjejkolwiek pomocy.
Majaki wariata: Dziennik, który stracił równowagę
F31 Vatro hodaj sa mnom.
Lit 625 mg, kwetiapina 100 mg, kofeina trzy dawki dziennie.
Avatar użytkownika
Offline
III Miss Forum
Posty
2802
Dołączył(a)
01 cze 2015, 19:11
Lokalizacja
Pallati i ëndrrave

Zamknięte koło (apetyt rośnie w miarę jedzenia?)

Avatar użytkownika
przez agusiaww 17 lip 2016, 21:55
cheiloskopia napisał(a):
Mam faceta (a jakże) i zdaję sobie sprawę, że jest dla mnie naprawdę dobry i wyrozumiały, ale życie we dwoje napawa mnie lękiem. Panicznie boję się braku akceptacji ze strony jego rodziny - czy bezpodstawnie? Nie mnie oceniać.
Łapię się na tym, że na siłę doszukuję się w nim różnego rodzaju wad - tak jakbym chciała odejść, zanim on odejdzie ode mnie.

T

bedziecie zyc ze soba a nie z jego rodzina.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Zamknięte koło (apetyt rośnie w miarę jedzenia?)

Avatar użytkownika
przez NN4V 18 lip 2016, 03:49
Miałaś przyjechać na cmentarz...
A myśmy byli w bunkrach niedawno. :lol:
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4325
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Zamknięte koło (apetyt rośnie w miarę jedzenia?)

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 24 lip 2016, 19:22
Właśnie obawiam się, że biorę sobie faceta w pakiecie z jego babką, matką i ciul wie, kim jeszcze.
Nawet w każdą sobotę trzeba iść spać o przyzwoitej porze, bo babcia wymaga obowiązkowej obecności na śniadaniu w niedzielny poranek, więc o 7 trzeba wstać i pędzić do domu, do kościoła...

NN4V - teraz pracuję po 12 h, a weekendy przesypiam, więc nici ze zwiedzania czegokolwiek :P
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Zamknięte koło (apetyt rośnie w miarę jedzenia?)

Avatar użytkownika
przez NN4V 24 lip 2016, 21:55
cheiloskopia napisał(a):Właśnie obawiam się, że biorę sobie faceta w pakiecie z jego babką, matką i ciul wie, kim jeszcze.
....

Młodsze siostry? Kuzynki? :mrgreen:
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4325
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Zamknięte koło (apetyt rośnie w miarę jedzenia?)

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 28 lip 2016, 15:34
NN4V napisał(a):
cheiloskopia napisał(a):Właśnie obawiam się, że biorę sobie faceta w pakiecie z jego babką, matką i ciul wie, kim jeszcze.
....

Młodsze siostry? Kuzynki? :mrgreen:


Byłoby zbyt miło :P
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Zamknięte koło (apetyt rośnie w miarę jedzenia?)

Avatar użytkownika
przez NN4V 28 lip 2016, 21:01
Żartowałem. :smile:
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4325
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do