zlosc, wscieklosc, frustracja

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

zlosc, wscieklosc, frustracja

Avatar użytkownika
przez salir 25 kwi 2016, 20:36
Witam, pisze poniewaz potrzebuje kontaktu z osobami o podobnych problemach. Mam zdiagnozowane stany depresyjne i lekowe, od roku biore antydeptesanty. Mimo to, ze nie leze w lozku brak mi motywacji do czegokolwiek, zamknelam sie przed wszystkimi i unikam kontaktu z ludzmi, nie pracuje i nie chce po mobbingu. Czuje ogromna zlosc w sobie a nawet wscieklosc, potrafie sie wydzierac jak nie potrafie "dotrzec"do pewnych osob a pozniej krzycze w samotnosci i rycze z rozpaczy jak male dziecko i nawet sie tego nie wstydze. Czuje, ze wewnetrznie sie bardzo zmienilam i to na gorsze. Zauwazylam, ze potrafie nienawidzic i byc agresywna a do tego mam ochote zemsty. Sa we mnie uczucia, ktorych kiedys nie znalam i nie umiem sobie z nimi poradzic. Stracilam siebie sama, nie wiem kim jestem czasami. Ciagle sie boje, ze ktos chce mi zrobic krzywde, jestem wyczulona na majmniejszy gest, mimike twarzy czy slowo. Nie chce spotykac innych ludzi bo nie wiem czy ich usmiech jest zyczliwy czy ironiczny. Zle sie czuje w towarzystwie, wszystko odbieram negatywnie. Mecze sie i to nie jest zycie... Czy ktos mi jest w stanie odpowiedziec jak moge sobie pomoc? dlaczego tak sie czuje teraz? Co robic?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1389
Dołączył(a)
25 kwi 2016, 20:08

zlosc, wscieklosc, frustracja

Avatar użytkownika
przez Stracona100 25 kwi 2016, 21:00
Witaj na forum salir'
niestety wygląda na to, że Twoja "przygoda" z tą chorobą dopiero się zaczyna. Piszesz, że leki bierzesz od roku i nie czujesz się dobrze. A jak było przed braniem leków? Czy leki na początku Ci pomagały?
"Im mniej człowiek wie, tym łat­wiej mu żyć. Wie­dza da­je mu wol­ność, ale unieszczęśliwia."
"Le­piej jest um­rzeć, kiedy człowiek chce żyć, niż umierać wte­dy, kiedy człowiek chce już tyl­ko umrzeć."

- E.M.Remarque

zabija mnie DEPRESJA ENDOGENNA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1423
Dołączył(a)
18 sty 2016, 11:45

zlosc, wscieklosc, frustracja

Avatar użytkownika
przez salir 25 kwi 2016, 22:13
Wczesniej przed braniem lekow jakies 2 lata mialam epizod depresji bardziej intensywny tj lezalam jak kloda i nic nie ogarnialam ale krotszy. Bralam rowniez leki ale krotko i szybko odzyskalam energie i motywacje ale najbardziej doskwieral mi lęk przed wychodzeniem z domu. Nauczylam sie z nim funkcjonowac i z czasem bylo coraz lepiej, pozytywne rzeczy dobrze na mnie wplywaly i myslam, ze problem mam z glowy. Po roku zaczelam zyc na wysokich obrotach, duzo stresu, praca pod presja czasu, duza odpowiedzialnosc. Po kilku miesiacach zaczelam tracic energie, stawalam sie drazliwa ale humor mi dopisywal jak nigdy. Az przyszedl kolejny problem i zeszlo ze mnie powietrze jak z balona. Pod wplywem wydarzen rzucilam prace i musialam zaczac brac leki bo bym skonczyla ze soba. Bylo z czasem znow lepiej ale bez wiekszej energii, zylam na pol gwizdka z dnia na dzien. W okresie jesiennym lekarz zmienil leki na silniejsze bo czulam sie gorzej. Pozniej pomyslalam ze czas poukladac pewne rzeczy i obudzil sie we mnie demon, wscieklosc i agresja bo moje wysilki nie przyniosly zadnego efektu. Mialo byc lepiej a wyszlo znow gorzej.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1389
Dołączył(a)
25 kwi 2016, 20:08

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

zlosc, wscieklosc, frustracja

Avatar użytkownika
przez Stracona100 25 kwi 2016, 22:36
Depresja to często choroba przewlekła i nawracająca. U Ciebie ewidentnie wyzwalana przez trudne sytuacje życiowe.
Podejrzewam, że teraz też znajdujesz się w takiej trudnej sytuacji, którą choroba zapewne pogłębia, i tak nakręca się to "błędne koło". Leki powinny łagodzić objawy depresji i lęki na tyle, byś mogła w miarę normalnie funkcjonować. Jednak dobranie odpowiednich leków jest bardzo trudne i często polega na testowaniu kolejnych specyfików aż do skutku (ludzie tu na forum piszą o tym, warto poczytać). Ja szukam "swoich" od 6 lat. Może i Ty powinnaś spróbować innych, bo te Ci chyba nie służą.
Jeśli chodzi o te obce Twojej naturze negatywne uczucia, to może przydałaby się psychoterapia, próbowałaś? Niektórym to bardzo pomaga (jeśli trafią na dobrego terapeutę.
Czy ktoś bliski wspiera Cię w chorobie?
"Im mniej człowiek wie, tym łat­wiej mu żyć. Wie­dza da­je mu wol­ność, ale unieszczęśliwia."
"Le­piej jest um­rzeć, kiedy człowiek chce żyć, niż umierać wte­dy, kiedy człowiek chce już tyl­ko umrzeć."

- E.M.Remarque

zabija mnie DEPRESJA ENDOGENNA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1423
Dołączył(a)
18 sty 2016, 11:45

zlosc, wscieklosc, frustracja

Avatar użytkownika
przez salir 25 kwi 2016, 23:07
Dziekuje za kolejna odpowiedz. Psychoterapi probowalam i za pierwszym razem przyniosla efekt ale ja przerwalam ze wzgledow finansowych. Teraz zaczelam chodzic panstwowo jest inaczej, troche jak na wizycie u lekarza. Tak to odczuwam. W sumie mam meza, ktory juz jest zmeczony tym wszystkim i mame, niestety nie rozumieja mnie do konca. Z reszta osob bliskich nie rozmawiam bo spotkalam sie z niezrozumieniem wrecz pogarda. Teraz chcialam z nimi pewne sprawy wyjasnic, zalezalo mi na nich bardzo ale sie przeliczylam. Cos we mnie umarlo i pojawila sie agresja, zlosc. Zyje w zawieszeniu, wydaje mi sie, ze nikogo nie obchodze i nikt sie ze mna nie liczy. Maja mnie za wariatke, choc po ostatnich wydarzeniach to pewnie maja racje. Czuje sie cholernie samotna na tym swiecie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1389
Dołączył(a)
25 kwi 2016, 20:08

zlosc, wscieklosc, frustracja

Avatar użytkownika
przez Stracona100 26 kwi 2016, 09:42
salir napisał(a):Psychoterapi probowalam i za pierwszym razem przyniosla efekt ale ja przerwalam ze wzgledow finansowych. Teraz zaczelam chodzic panstwowo jest inaczej, troche jak na wizycie u lekarza. Tak to odczuwam.

Mimo wszystko, jeśli choć trochę pomaga, nie przerywaj. Może z czasem lepiej się dogadacie.

W sumie mam meza, ktory juz jest zmeczony tym wszystkim i mame, niestety nie rozumieja mnie do konca. Z reszta osob bliskich nie rozmawiam bo spotkalam sie z niezrozumieniem wrecz pogarda. Teraz chcialam z nimi pewne sprawy wyjasnic, zalezalo mi na nich bardzo ale sie przeliczyłam.

Tak, rozumiem to dobrze, bo mam podobnie. Niestety nie można im mieć tego za złe, bo to dla nich bardzo trudna sytuacja. Nie wymagaj od nich zbyt wiele. Osobiście myślę, że nikt zdrowy nie jest wstanie zrozumieć depresji i dlatego przestałam im to tłumaczyć.

Cos we mnie umarlo i pojawila sie agresja, zlosc. Zyje w zawieszeniu, wydaje mi sie, ze nikogo nie obchodze i nikt sie ze mna nie liczy. Maja mnie za wariatke, choc po ostatnich wydarzeniach to pewnie maja racje. Czuje sie cholernie samotna na tym swiecie.

Myślę, że każdy z nas "zaburzonych" czuje się podobnie. Przechodzimy etapy złości i agresji nie mogąc się pogodzić z tym, że właśnie nas to spotkało. Wściekamy się, że nikt nas nie rozumie i nie umie nam pomóc. Potem przychodzi rezygnacja, odrętwienie, ból, samotność, utrata sensu życia.
Leki mają wszystkim tym stanom zapobiegać lub je łagodzić. Problem pojawia się wtedy, gdy tak się nie dzieje lub lek pogarsza sprawę.

Jak sobie z tym wszystkim radzić? Szczerze? Nie wiem :(
Ja przechodziłam już różne etapy, generalnie to totalna huśtawka albo i rollercoaster :mrgreen: Jak czuję się lepiej staram się żyć dla siebie, robić sobie przyjemności i nie przejmować się zbytnio codziennymi problemami. Jak czuję się źle, to nie robię nic :why:
To forum też mi pomaga. Tutaj nie czuję się taka samotna, "dziwna" i nierozumiana, a poza tym znajduję sporo informacji i odpowiedzi na dręczące mnie pytania.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1423
Dołączył(a)
18 sty 2016, 11:45

zlosc, wscieklosc, frustracja

Avatar użytkownika
przez salir 26 kwi 2016, 12:23
Rollercoaster jak sie zastanowic to bardzo trafne okreslenie mojego ostatniego kilkuletniego bytu :why: Rzeczywiscie powinnam porozmawiac z lekarzem o zmianie lekow i zrobie to przy najblizszej wizycie.
Czasami jednak jestem tak wsciekla, ze mam ochote rzucic leki i czekac na to co sie wydarzy.
To paskudztwo zabiera wszystko, niszy mnie sama i wszystko dookola. Czy bedzie jeszcze normalnie? Zaczynam w to watpic.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1389
Dołączył(a)
25 kwi 2016, 20:08

zlosc, wscieklosc, frustracja

Avatar użytkownika
przez Stracona100 26 kwi 2016, 12:34
salir napisał(a):Czasami jednak jestem tak wsciekla, ze mam ochote rzucic leki i czekac na to co sie wydarzy.

Tego też już próbowałam :mrgreen:

To paskudztwo zabiera wszystko, niszy mnie sama i wszystko dookola. Czy bedzie jeszcze normalnie? Zaczynam w to watpic.

Zadaję sobie to pytanie od lat :roll:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1423
Dołączył(a)
18 sty 2016, 11:45

zlosc, wscieklosc, frustracja

Avatar użytkownika
przez salir 26 kwi 2016, 13:39
Co wyniklo z rzucenia lekow jesli moge zapytac bo :mrgreen: mnie zainteresowal.

Fajnie, ze sa miejsca gdzie mozna choc troche "pobyc" z osobami o podobnych problemach :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1389
Dołączył(a)
25 kwi 2016, 20:08

zlosc, wscieklosc, frustracja

Avatar użytkownika
przez Stracona100 26 kwi 2016, 14:22
Pierwszy raz odstawiłam, gdy po roku brani SSRI poczułam się dobrze. Pomyślałam, że teraz już dam radę, że będzie ok. Niestety w ciągu 3 miesięcy wszystko wróciło.
Drugi raz odstawiłam niedawno, w grudniu. Powodem było dramatyczne samopoczucie, odmóżdżenie, totalna anhedonia i myśli samobójcze (przedawkowania SSRI). Postanowiłam nie brać już nic i czekać co będzie dalej. Po odstawieniu znacznie mi się polepszyło, niestety na początku kwietnia znów było źle. Nie chciałam nic brać, ale lekarka zmieniła mi leki i kazała brać, bo będzie gorzej. Biorę, ale mam zamiar niedługo znów odstawić. Nakupiłam różnych suplementów i pożeram je z nadzieją, że może jakoś mnie ustabilizują. Nienawidzę antydepresantów, mam wrażenie, że zmieniają mi osobowość, że mną kierują, znieczulają, zabierają emocje, upośledzają pamięć. Niby można tak żyć, ale po co?
"Im mniej człowiek wie, tym łat­wiej mu żyć. Wie­dza da­je mu wol­ność, ale unieszczęśliwia."
"Le­piej jest um­rzeć, kiedy człowiek chce żyć, niż umierać wte­dy, kiedy człowiek chce już tyl­ko umrzeć."

- E.M.Remarque

zabija mnie DEPRESJA ENDOGENNA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1423
Dołączył(a)
18 sty 2016, 11:45

zlosc, wscieklosc, frustracja

Avatar użytkownika
przez salir 26 kwi 2016, 16:59
Wydaje mi sie, ze problem jest w tym kiedy to paskudztwo nie chce odpuscic i wraca to leczenie staje sie trudniejsze. Po pierwszym razie pierwsze lepsze tabletki jakie dostalam zadzialaly i po czasie poczulam sie duzo lepiej. Poczulam wiatr w zaglach natomiast teraz....

Od grudnia biore SNRI mialy dodac energi zyciowej :blabla:
a zaczynam sie zastanawiac czy one moze tak mnie odmienily :shock:
Mam metlik w glowie totalny, juz nie wiem co jest efektem zaburzen a co lekow.

Mnie przed rzuceniem lekow powstrzymuje tylko jedna jeszcze mala osoba, boje sie szpitala i innych wiekszych moze problemow.

Trudno tak zyc rzeczywiscie ale lepszego wyjscia chyba nie ma, przynajmniej ja go nie widze. Traktuje te leki troche jak respirator podtrzymujacy zycie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1389
Dołączył(a)
25 kwi 2016, 20:08

zlosc, wscieklosc, frustracja

Avatar użytkownika
przez Stracona100 26 kwi 2016, 19:03
Tez mam wrażenie, że z czasem leki działają coraz słabiej, a kolejne jeszcze bardziej zaburzają naszą osobowość.

Porównanie do "respiratora" wydaje mi się być bardzo trafne :mrgreen: Traktuję to podobnie. Problem tylko w tym, że czasem chcę się już odłączyć :?
A do szpitala nie dam się zawlec na pewno.

Rozumiem, że masz małe dziecko, które potrzebuje mamy. Musisz się więc ratować i robić wszystko co się da, by było lepiej.
Ja parę lat temu tez byłam na takim etapie. Teraz już nic nie muszę...i jeśli nie będę chcieć, to mogę to skończyć.
"Im mniej człowiek wie, tym łat­wiej mu żyć. Wie­dza da­je mu wol­ność, ale unieszczęśliwia."
"Le­piej jest um­rzeć, kiedy człowiek chce żyć, niż umierać wte­dy, kiedy człowiek chce już tyl­ko umrzeć."

- E.M.Remarque

zabija mnie DEPRESJA ENDOGENNA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1423
Dołączył(a)
18 sty 2016, 11:45

zlosc, wscieklosc, frustracja

Avatar użytkownika
przez salir 27 kwi 2016, 19:11
Ratowac sie trzeba ale kazdy z nas ma momenty zwatpienia, dni gorsze i lepsze mimo leczenia. Istnienie to za malo czasami, wciaz pamietam jaka bylam kiedys, ambitna z planami na przyszlosc, stawialam czolo wszystkim problemom i dalej szlam na przod, wszystko bylo latwiejsze, prostsze. Zyczliwa i usmiechnieta do wszystkich. A teraz zamknieta w czterech scianach, bez pracy, nie dbam o dom jak kiedys i o siebie tez, zyje z dnia na dzien i brak ochoty na spotkania z kimkolwiek. Czasami zdarzaja sie dni jak ja to nazywam" normalnosci" Potrafie pozartowac, posmiac sie i staram sie czerpac ile sie da. Szkoda tylko, ze sa naprawde rzadko.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1389
Dołączył(a)
25 kwi 2016, 20:08

zlosc, wscieklosc, frustracja

przez plusio34 27 kwi 2016, 19:34
Ja mam podobnie, ale to raczej nerwica ktora spowodowala depresje. A jak u Ciebie z alkoholem, dragami itp?
Offline
Posty
50
Dołączył(a)
23 lut 2016, 20:59

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do