Poczucie samotności, odrzucenia i "powrotu do przeszłości"

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Poczucie samotności, odrzucenia i "powrotu do przeszłości"

przez szrama 11 kwi 2016, 12:07
Na wstępie napiszę, że nie wiem czy to dobry dział, ale w sumie pasuje do wszystkiego po trochu, a nie mam siły się nad tym zastanawiać. Pisałem kiedyś na tym forum o osobie, którą poznałem przez internet. Wiem jakie są internetowe znajomości i że nie ma sensu angażować się w znajomość z daną osobą, zresztą, to tak samo jak w normalnym życiu prawda? Tak czy inaczej, poznaliśmy się przez internet i nasza znajomość trwała chyba z dwa lata. Bardzo przywiązałem się do tej osoby, nie było by tak gdyby nie fakt, że od zawsze byłem samotny. Osoba ta opowiadała mi o swoich problemach, razem je rozwiązywaliśmy, rozmawialiśmy również o innych rzeczach, a także śmialiśmy się z różnych głupot. Doszło do tego, że aż wydzwaniała do mnie nocami, spałem z telefonem przy uchu bo wiedziałem, że zadzwoni o trzeciej nad ranem nawet, jeśli tego mi nie powiedziała. Mówiła mi, że jestem dla niej ważny i że mnie uwielbia. Potem doszło do tego, że zaczeliśmy się spotykać, ona mieszkała na drugim końcu Polski, ale to nie był problem, aż doszło do tego, że pewnego dnia po prostu mnie olała, twierdząc, że się różnimy i że nigdy nie będzie mnie traktować tak jak ja ją. Nie odbierała telefonów, a potem twierdziła, że to dla mojego dobra i żebym o niej zapomniał. Bardzo to przeżywałem, ale po ponad roku zapomniałem o niej i zdałem sobie sprawę z jednej rzeczy. Wydawało jej się, że jest nieszczęśliwa, udawała depresję, a tak na prawdę potrzebowała kogoś do towarzystwa, przyszła wiosna, hormony odbiły i można sobie poszukać kogoś zabawniejszego i fajniejszego niż ja. Było mi o wiele lepiej, nie byłem szczęśliwy, ale jakoś stabilnie w miarę się czułem, do momentu aż poznałem nową osobę, również przez internet i znów zaczęło się wszystko od nowa, wydzwanianie, poświęcanie mi jak dużej ilości czasu, trwało to może z rok, ja tak się zaangażowałem. Tak bardzo się martwiłem o nią i o jej problemy, jak się czuje, czy może nie jest głodna o wszystko, zakochałem się, a kilka dni temu w dniu moich urodzin usłyszałem, że nie odzywa się dla mojego dobra i nie potrafi tego wyjaśnić. To po prostu mnie tak zabolało, znów ten sam tekst, przez kilka nocy nie spałem i czuję się jak zombie i wyglądam tak. Teraz to już wiem, że zawsze zostaną sam i nie było by to nic strasznego gdyby nie fakt, że w złych chwilach jedyną rzecz która mnie przytuli i ogrzeje jest moja kołdra, o śmiesznych rzeczach również mogę porozmawiać tylko z nią, tak mi ciężko i zimno jakoś.
Offline
Posty
406
Dołączył(a)
30 kwi 2014, 03:49
Lokalizacja
lubuskie

Poczucie samotności, odrzucenia i "powrotu do przeszłości"

Avatar użytkownika
przez Kontrast 11 kwi 2016, 12:19
Przerabana sprawa, ogolnie to problemy z relacjami i zbytnia dobroć/oddanie/naiwność powodują takie sytuacje. Obecny świat tak nie funkcjonuje i trzeba szukac wielu relacji. Jak cos masz pod reka to przestajesz tego uzywac, bo myslisz, ze to bedzie wiecznie. Malo kto umie taka relacje docenic, ludzie lubia gonić króliczka. Teraz sie glownie myśli wyżej/ładniej/szybciej a dobieranie sie to taki supermarket.
Nie znam roli którą gram. Wiem tylko, że jest moja, niewymienna.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3550
Dołączył(a)
13 cze 2014, 22:18
Lokalizacja
TKI

Poczucie samotności, odrzucenia i "powrotu do przeszłości"

przez Amaika 11 kwi 2016, 14:11
szrama, witam w klubie. Właśnie przeryczałam (bo to nie był płacz) całą noc i poranek. 2,5 roku miałam "przyjaciela" (w cudzysłowie, bo on to tak określał, cała relacja była bardziej skomplikowana). Próbowałam się kilka razy sama uwolnić, bo wiedziałam, że będzie z tego tragedia. Jestem półsierotą, w bardzo złych, a nawet żadnych kontaktach z ojcem i bratem (konflikt też zaostrzył się po tym jak stanęłam murem za moim "przyjacielem"), mam wielu znajomych, ale z nikim innym nie miałam takiego kontaktu jak z tym człowiekiem. Wspólne wyjazdy, ponad 60 wspólnych znajomych, wspólna pasja (znaleźć dziewczynę z takimi zamiłowaniami, szczerymi - nie na pokaz, wcale nie jest łatwo), imprezy, weekendy, czasem nawet nocował u mnie w ciągu tygodnia. Choć nie miałam pracy i pieniędzy - sobie odejmowałam od ust, by jemu sprawić przyjemność i pomóc. Byłam skłonna zerwać się z łóżka w środku nocy, by do niego pojechać i mu pomóc, gdy tego potrzebował. Nasze sprzeczki i kłótnie kończyły się po kilkunastominutowej ciszy. Spacery, wycieczki rowerowe. Świetnie się rozumieliśmy. Mimo, że miał bardzo ciężki charakter i często sprawiał jakimś słowem przykrość - miałam do niego anielską cierpliwość (sama się dziwię skąd, a znajomi to przecierali oczy ze zdumienia), nauczyłam się, że choć coś palnie bez zastanowienia, to i tak za chwilę przeprosi. Na początku był mną zafascynowany - moją osobą, faktem, że świetnie się czujemy w swoim towarzystwie, że się nie kłócimy - nigdy nie zrobiłam mu o nic żadnej awantury, zwykle grzecznie i spokojnie rozmawialiśmy. Jeszcze we wrześniu sam mi mówił - "nie wyobrażam sobie by zabrakło mi Ciebie w moim życiu, być może Ty jesteś tą jedyną, bo nigdy nie miałem z nikim tak wspaniałej relacji, Ty tak wiele dla mnie robisz, nigdy żadna kobieta dla mnie tyle nie zrobiła".

Wcześniej byłam 5 lat w związku, który przez 4 lata się sypał. Też z siebie wiele dawałam, też mimo wszystko walczyłam o tamtego człowieka. Był bardzo wycofany, bardzo często kłamał - ale ja również miałam za dużo cierpliwości i zależało mi na utrzymaniu tego związku mimo wszystko, bo bardzo bałam się samotności. Jednak to nie był jakoś wybitnie udany związek i relacja nie była głęboka. Widywaliśmy się maksymalnie 2-3 razy w tygodniu, sporadycznie bywaliśmy na imprezach, zwykle nigdy nie wychodziliśmy na miasto ze znajomymi, bo on ich prawie nie miał i stronił od ludzi. Ja zupełnie odwrotnie. Aż najpierw usłyszałam, że on "musi zmienić i ułożyć swoje życie", po czym nagle z dnia na dzień totalnie zerwał kontakt. Mimo wszystko, przepłakałam miesiąc czasu. Następnie spotkałam się z nim i to definitywnie zakończyło znajomość. Wykreśliłam go z życia, choć było mi ciężko i samotność mnie bardzo gryzła i przeszkadzała - wyszłam do ludzi. Pół miesiąca później poznałam mojego "przyjaciela" z którym czułam się jak w niebie.

Specjalnie nawiązałam do mojego wcześniejszego związku, gdyż w tego sylwestra, którego mój "przyjaciel" koniecznie chciał spędzić ze mną - wyznał mi swoje postanowienie noworoczne. Brzmiało ono tak: "Zamierzam uporządkować swoje życie i znaleźć sobie kobietę." - Znajomo, nieprawdaż? Chciałam uniknąć przykrej sytuacji, chciałam uciec jeszcze tej nocy. Ale nie udało się. Zatrzymał mnie. Spędził ze mną jeszcze cały dzień. Od stycznia do marca mieliśmy coraz gorszy kontakt - w sensie już się tak nie odzywał, odrzucał moje prośby o spotkanie (wcześniej bywały tygodnie, że widywaliśmy się dzień w dzień, oprócz tego już od 5 rano pisał do mnie smsy - mieliśmy non stop kontakt). To był dla mnie tak wielki szok, ponieważ sam przyzwyczaił mnie do ciągłego kontaktu, uzależnił od siebie i nagle bez podania konkretnej przyczyny (do dziś otwarcie nie przyznał się, że kogoś ma, choć dowiedziałam się już o tym od znajomych) najpierw niby ograniczył ze mną kontakt a w tej chwili praktycznie zerwał.

W tym czasie, gdy wpadł na ten pomysł i wcielał go w życie, ja traciłam pracę, na której bardzo mi zależało - nie miałam żadnego wsparcia i historia z nim jeszcze bardziej mnie dołowała. Do tego pod koniec stycznia doszły problemy ze zdrowiem, w marcu okazało się, że czeka mnie operacja - pierwsza w moim życiu. Stres był już nie do zniesienia. Załamałam się. A on tylko przez słuchawkę powiedział mi - "to co teraz przeżywasz, to się nazywa depresja. Przepraszam, że tak wyszło." Nie interesował się moim zdrowiem i przebiegiem operacji. Wie, że jestem sama, że jestem w fatalnej kondycji psychicznej, jednak nic go kompletnie nie interesuje. - Zupełnie jakby to nie był człowiek, którego znałam. Który potrafił przejść pieszo 13 km by się ze mną spotkać i czekać 3 godziny pod moimi drzwiami, aż skończę pracę.

Ja, mimo iż próbowałam na różne sposoby tłumaczyć sobie, że jest skończonym chamem, draniem, takim tam owakim - nie mogę się z tego otrząsnąć. Sparaliżowało mnie to totalnie. Tydzień przed zabiegiem przestałam jeść, nie potrafię się na niczym skupić. Żadne tłumaczenia, żadne rady - nic kompletnie do mnie nie trafia. Trwa to już ponad 4 tygodnie. Jest okropnie męczące.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
08 kwi 2016, 17:40

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Poczucie samotności, odrzucenia i "powrotu do przeszłości"

przez wielbłądzica 11 kwi 2016, 15:23
nie ma szans na dobre zakończenie relacja, gdy rolą drugiego człowieka w naszym życiu jest bycie emocjonalną protezą. potem pojawia się kolejna osoba i znowu sieci zostają zarzucone. i to trwa do czasu aż nie zrobi się ze sobą porządku.
Offline
Posty
453
Dołączył(a)
04 mar 2009, 02:27

Poczucie samotności, odrzucenia i "powrotu do przeszłości"

przez wielbłądzica 11 kwi 2016, 21:04
Offline
Posty
453
Dołączył(a)
04 mar 2009, 02:27

Poczucie samotności, odrzucenia i "powrotu do przeszłości"

przez szrama 12 kwi 2016, 00:35
a może po prostu głowa ma swoją pojemność i wytrzymałość i moja ma już dosyć i potrzebuje odrobiny radości i normalności. Wątpie by ta Vivian Fiszer to rozumiała.
Offline
Posty
406
Dołączył(a)
30 kwi 2014, 03:49
Lokalizacja
lubuskie

Poczucie samotności, odrzucenia i "powrotu do przeszłości"

przez Smilepeople 12 kwi 2016, 01:30
szrama -czy te osoby coś ci obiecywały ?może za bardzo "napaliłeś" się na tę znajomości? Nie z każdej znajomości musi wyjść chodzenie za rączke,znajomości są różne bo różni są ludzie,może zastanów się czego tak naprawdę oczekujesz bo nie wszyscy chcą się wiązać,każdy jest inny,ma inne pragnienia,myśli,problemy i jest na innym etapie życia i musimy to akceptować bo nie mamy na to wpływu i jeśli chcemy żyć dobrze z innymi to po prostu musimy to akceptować bo człowiek jest wolną istotą,nie wiem czy z 2 wyjaśniłeś sprawę jaki był powód jej zachowania ale zawsze warto porozmawiać jeśli uważamy że coś jest nierozwiązane dla nas.I to że czujesz się okropnie to naturalne bo miałeś oczekiwania wzgledem tych osob i sie one nie spelnily ale tego kwiatu jest pol swiatu.nawet jeśli teraz czujesz ból i jesteś samotny to z czasem ból minie a W miedzyczasie wyciągnij wnioski i pamietaj że jeśli tego mocno pragniesz to wkońcu spitkasz kogoś kto Cie doceni pokocha i zostanie przy Tobie
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
11 kwi 2016, 23:36

Poczucie samotności, odrzucenia i "powrotu do przeszłości"

przez wielbłądzica 12 kwi 2016, 01:32
szrama napisał(a):a może po prostu głowa ma swoją pojemność i wytrzymałość i moja ma już dosyć i potrzebuje odrobiny radości i normalności.

słuszne postanowienie
Offline
Posty
453
Dołączył(a)
04 mar 2009, 02:27

Poczucie samotności, odrzucenia i "powrotu do przeszłości"

przez szrama 12 kwi 2016, 02:07
nie obiecywały, ale po co wygadywała mi takie rzeczy, po co mnie budziła telefonami w nocy i w ogóle po co ja tam jeździłem i marnowałem czas, a i tak nikogo nie poznam bo nie wiem czy ktoś mnie zaakceptuje, to nie może być ktokolwiek, dowolna osoba.
Offline
Posty
406
Dołączył(a)
30 kwi 2014, 03:49
Lokalizacja
lubuskie

Poczucie samotności, odrzucenia i "powrotu do przeszłości"

przez Smilepeople 12 kwi 2016, 12:30
A drążyłeś temat ?tzn dlaczego uważa że to dla Twojego dobra?ja na Twoim miejscu bym drążyła temat bo wyjaśnienie że to dla mojego dobra albo że nie potrafi tego wyjaśnić by mi nie wystarczyło .Napewno jakiś powód tego był a Ty zwyczajnie masz prawo wiedzieć o co chodzi,jest Ci winna coś więcej niż tylko że nie potrafi tego wyjaśnić no chyba że jest na etapie dojrzewania psychicznego ale nawet jeśli to powinno sie pokazać że tak sie nie postępuje z ludźmu i należy sie komuś sensowniejsze wyjaśnienie niż to dla Twojego dobra,i to w każdej wirtualnej czy realnej znajomości bo internet to tylko narzędzie a zasady zostają te same.
A Ty poznałeś je na jakimś portalu randkowym?
A jeśli chodzi o to czy ktoś Cię zaakceptuje.To Ty pierwsze sam musisz się zaakceptować i pokochać ,wtedy Twoje obawy odnośnie akceptacji ze strony innej osoby znikna bo nie bedziesz szukał tego u innych bo sam bedziesz siebie akceptował,a nawet jeśli zdarzy sie wtedy osoba która Cie nie zaakceptuje to bedzie to problem tej drugiej osoby nie Twoj bo bedziesz znal swoja wartosc,a jak bedziesz zyl i otwieral sie na rozne rzeczy to wkoncu czesto w niespodziewanej sytuacji mozesz spitkac kogos z kim stworzysz udany zwiazek.Ja też miałam jakis czas temu obawy że z moim dda i innymi zaburzeniami jestem skreslona pod wzgledem milosci ale wiem ze jak rozwiaze swoje problemy z sama soba i bede zdrowa to jesli bede chciala a czuje ze tak bedzie to znajdzie sie ktos kto mnie pokocha z calym moim zestawem zalet i wad i odrobiny szalenstwa :p myśle że Ty teź kogoś znajdziesz jestem pewna, ale pamietaj żeby uczyć sie akceptacji i miłości na co dzień dla samego siebie to podstawa.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
11 kwi 2016, 23:36

Poczucie samotności, odrzucenia i "powrotu do przeszłości"

przez szrama 12 kwi 2016, 13:58
Przez gadu gadu zupełnie przypadkowo, ciężko mi już to opisywać, dla pierwszej pewnie byłem tymczasowym lekarstwem, a ja jeździłem na drugi koniec Polski, a druga jakby coś ukrywała. Ciężko przelać w słowa swoje aktualne myśli. Na żadne portale randkowe nie wchodzę i nie podobają mi się te strony ani osoby które tam się dobierają według jakichś głupich kryteriów.
Offline
Posty
406
Dołączył(a)
30 kwi 2014, 03:49
Lokalizacja
lubuskie

Poczucie samotności, odrzucenia i "powrotu do przeszłości"

przez Smilepeople 12 kwi 2016, 15:02
Moze ta druga miala problemy ? Nie wszystkim latwo przychodzi mowienie o nich wprost,czasami trzeba kogos troche przycisnac jesli chcemy sie czegos dowiedziec a ja pewnie na Twoim miejscu bym tego chciala i dazyla bym do tego bo szczerosc przede wszystkim gdyz czlowiek wie na czym stoi.Wiesz jezeli chodzi o portale randkowe to uwazam ze jak kto lubi ,jesli ktos w taki sposob chce znalezc przyjazn,milosc czy inna relacje i to mu sie uda to super,grunt zeby bys szczerym z kims i pisac prawde.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
11 kwi 2016, 23:36

Poczucie samotności, odrzucenia i "powrotu do przeszłości"

Avatar użytkownika
przez Arhol 12 kwi 2016, 17:42
e nie odzywa się dla mojego dobra i nie potrafi tego wyjaśnić. To po prostu mnie tak zabolało, znów ten sam tekst, przez kilka nocy nie spałem i czuję się jak zombie i wyglądam tak.

Drugi raz ten sam schemat,ten sam shit,w tym momencie gdy już ból i zawód przejdą powinna ci się włączyć czerwona lampa i autorefleksja że coś tu nie gra,pominę twoje przyjaciółki które chyba koniec końców okazały się egoistkami i z ciebie zrobiły emocjonalny sracz czy proteze jak to było ładniej ujęte - relacja nie może się opierać tylko na wspieraniu i ratowaniu kogoś - w końcu albo ta osoba cię oleje,albo ucieknie,albo wykorzysta jeszcze bardziej i osra w jeszcze gorszy,ordynarny sposób.
Musisz przerwać schemat błędnego rycerza,nie ma niczego złego w "ofiarowaniu" siebie dla kogoś,ale i w tym musisz znaleźć balans,nie może to być całkowite czy raczej bardzo duże poświęcenie,mimo wszycho trzeba myśleć o sobie też,jak to zrobić - tego ci chyba nikt nie powie,tego typu "demony" i problemy trzeba w sobie odnaleźć,rozwiązać szukając jakiegoś "balansu" w całym biznesie.
Samotność jako tako "wrogiem" nie jest,też jest częścią każdego z ludzi,sęk by w razie czego umić z tym żyć,nie oczekiwać i nie pokładać "wszystkiego" w innych,nie zawsze to co robisz dobrego będzie "odpłacone" w podobny sposób (aczkolwiek nie wiem jak i tu wyszukać jakąś równowagę,coby relacja nie wyglądała jak interes,że strona A płaci talarami a strona B pszenicą i kartoflami).
Przede wszystkim wydaje mi się że zdałoby ci się więcej "zdrowego egoizmu" - ale to jak już wspominałem niczym zdezelowana kataryna - musisz odnaleźć "wewnątrz własnego ja".
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32439
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Poczucie samotności, odrzucenia i "powrotu do przeszłości"

przez szrama 12 kwi 2016, 23:24
Masz rację, przedstawiłeś mi to czego sam nie widziałem chodź takie myśli w głowie się tliły. Po prostu miałem nadzieję, że istnieje na świecie ktoś kto czuje jak ja i jest gotów się poświęcić jak ja, a, że czułem się samotny, to jak ktoś z problemami się odzywał to myślałem, że to właśnie ta odpowiednia osoba.
Offline
Posty
406
Dołączył(a)
30 kwi 2014, 03:49
Lokalizacja
lubuskie

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 20 gości

Przeskocz do