Depresja a szkoła/studia

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez kacha18PK 16 maja 2007, 23:07
Hej anyway zapraszam cie do tanca:) abys sie rozweselila
Offline
Posty
83
Dołączył(a)
28 mar 2007, 19:47

Avatar użytkownika
przez laven 17 maja 2007, 13:21
Ja też nie wiem co mam z tym zrobić. Już chodziłam jakoś do szkoły. Wróciłam po świętach i opuściłam może kilka dni. Ale teraz od tygodnia znowu nie chodzę. Nie wiem. Jakoś nie mam motywacji. Wcześniej pchało mnie to, że muszę rok zaliczyć, aby nie powtarzać, rodziców nie zawieść, nauczycieli... Teraz czuję się tak jak zawsze. Może dlatego, że już wiem, że zaliczę? Bo nie widzę sensu by tam teraz wracać. Boję się, że znowu będę cierpieć i odczuwać ten koszmarny ból. Ale co z tego jeśli w domu też się fatalnie czuję? Leki biorę 2,5 miesiąca, a efekty są marne. Za pierwszym razem w miarę dobrze podziałały. A teraz słabo... Mimo tego, że biorę 2x większą dawkę i jeszcze jeden lek.. Zastanawiam się, czy kiedykolwiek powrócę do normalnego stanu.. Ciężko mi się ubrać i wyjść z pokoju.. Nie mam na to siły. :cry:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
219
Dołączył(a)
05 maja 2007, 23:18

Avatar użytkownika
przez Kaja007 17 maja 2007, 16:59
Ja również nie czuje motywacji by chodzić do szkoły, od wtorku siedzę w domu z powodu zdrowia i teraz nie mam najmniejszej siły żeby wrócić do szkoły. Nie chce mi się uczyć, gadać z koleżankami, tłumaczyć dlaczego mnie nie było itd. Czuję w sobie jakieś lęki, obawy ale nie wiem przed czym, po prostu boję się wrócić do szkoły, nie chcę tam iść. Nigdy nie miałam czegoś takiego, ale od kiedy poszłam do liceum, taki stan pojawia się u mnie coraz częściej i skąd wziąść siłę aby walczyć z niewidzialnim wrogiem :cry: :roll:
"Bo nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart
A czerwień mojej krwi to tylko jakiś żart
I zapominać chcę tak często jak się da
Że nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
331
Dołączył(a)
04 sty 2007, 19:11
Lokalizacja
z głębin...?

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Estreva 18 maja 2007, 21:35
oj kobity a ja tez prawie w ogole nie chodze do szkoly..zreszta juz nie mam po co..i tak nie otrzymam promocji do nastepnej klasy :? :cry: czasem sie tak wlasnie uklada :( ...w szkole mysla ze to lenistwo..ale nie wiedza ze to wszystko przez problemy psychiczne...ehh :(
Chodźcie do mnie chmury...
Wstańcie jako złowrogi sztorm by rozedrzeć ich na strzępy
Niech osłona nocy zrodzi świadków i zniszczy tych
którzy się oprą, by mnie nie skrzywdzili...
Pozwól krwi, we mnie wezbrać
zapewniając wieczne piękno.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
11 kwi 2007, 18:37
Lokalizacja
z Farbryki Uszkodzonych Ludzi

Avatar użytkownika
przez Margaret 18 maja 2007, 21:41
A czy ktos z Was poinformował wychowawcę o chorobie?
Odcięli aniołom skrzydła, bo dawały wolność.
Odarli ich z szat, gdyż były za piękne.
Obrzucili je błotem, bo białą skórę miały
Teraz stoją ranne, nagie, brudne
Lecz nadal doskonałe...
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
255
Dołączył(a)
01 lut 2007, 13:41

Avatar użytkownika
przez little_Nadia 18 maja 2007, 22:12
Margaret napisał(a):A czy ktos z Was poinformował wychowawcę o chorobie?

Dobre pytanie. Zastanawiałam się ostatnio nad tym. Trochę mnie bawi fakt, że miałabym iść do wychowawcy z taką informacją. Biorąc pod uwagę to, że jakieś 2 miesiące temu miałam rozmowę na temat cięcia się :?
Prawdopodobnie potrzebuję zaświadczenia od lekarza. Tylko, że ja dopiero zacznę się leczyć. Zobaczymy, jak to będzie :?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
16 maja 2007, 09:50

Avatar użytkownika
przez laven 18 maja 2007, 22:47
Moja wychowawczyni wszystko wie co się ze mną dzieje. Rodzice z nią rozmawiali. Miałam całoroczne zwolnienie od lekarza na wszelki wypadek. Ale jednak chcę skończyć klasę. Bo dużo mi nie brakuje. Nie wiem jak reszta nauczycieli. Czy wychowawczyni im mówiła czy nie. Na pewno wszyscy wiedzą, że byłam chora. Tak też tłumaczę się klasie. Nie mówię tylko, że to problemy psychiczne. Chyba nigdy bym się na to nie zdobyła. O dziwo znalazłam niejakie oparcie u pielęgniarki. Całkiem miła kobieta. Jak się gorzej poczuję mogę u niej posiedzieć. Tak więc szkoła nie wydaje mi się czymś aż tak strasznym i okrutnym. Właśnie przez to, że te dwie panie wiedzą co mi jest i przede wszystkim to rozumieją. Jestem im za to strasznie wdzięczna. Myślę, że wychowawca powinien wiedzieć co się z nami dzieje. Choć to też zależy, jaką jest osobą. Jednak, mimo tego, że nauczyciele są tak przychylni, jakoś mi ciężko zebrać się do szkoły. Przez cały tydzień nie byłam. A jeszcze muszę zaliczyć parę rzeczy. Nie wiem czy pójdę w poniedziałek. Tak mi z tym ciężko...
little_Nadia
Jak wyglądała ta rozmowa? Rozumiem, że niezbyt miło przebiegała. :? Ale jak tylko będziesz się leczyć, daj jakieś zaświadczenie czy coś. Przynajmniej wychowawca będzie wiedział, że jesteś chora. Najlepiej zamieszać w to rodziców. Ale z nimi różnie bywa.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
219
Dołączył(a)
05 maja 2007, 23:18

Avatar użytkownika
przez little_Nadia 19 maja 2007, 08:58
Laven rozmowa przebiegła w ten sposób, że wychowawca kazał mi zostać po lekcji. Spytał, co się ze mną dzieje, a ja nie wiem, o co chodzi. No to mówi, że ktoś zauważył cięcia na rękach (prawdopodonie nauczyciel) i doszło to do niego. I jeszcze miał do mnie pretensje, że sama mu o tym nie powiedziałam :? Dowiedziałam się, że w razie czego, to mam się zgłosić, bo mają pedagoga w szkole. Rodziców, na szczęście, nie mógł wzywać, bo to szkoła dla dorosłych ;) I na tym się skończyło. Widzę jego minę, jak mu daję zaświadczenie, że jestem chora :roll: Zastanawiam się, czy już teraz załatwiać, czy to ma sens, jak tak mało zostało szkoły.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
16 maja 2007, 09:50

Avatar użytkownika
przez laven 19 maja 2007, 12:20
Właściwie został tylko miesiąc. To fakt. Wychowawca miał żal o to, że nie powiedziałaś mu o tym, że się tniesz. Więc gdybyś opowiedziała mu, co się z Tobą dzieje to może nie było by tak źle. Nie musisz odrazu dawać zaświadczeń. Jedynie poinformować o swoich problemach. Nie wiem. Trudno mi powiedzieć bo nie znam człowieka. Możesz też przemilczeć, jeśli wolisz to ukryć. Ale i tak już wie, że masz rany na ciele. W moim przypadku uzyskałam wsparcie wychowawcy. Ale nie mam pojęcia jak może to wyglądać u Ciebie. Lepiej jednak nie zmuszać się na siłę z tymi wiadomościami. Zależy czy Twój wychowawca jest wyrozumiały.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
219
Dołączył(a)
05 maja 2007, 23:18

Avatar użytkownika
przez Margaret 19 maja 2007, 12:35
Yhym...czyli lepiej powiedzieć? Zastanawiam się czy powinnam tak zrobić. Ostatnio wychowawczyni spytała się, czemu tak spadłam z ocenami ze wszystkich przedmiotów. Odpowiedziałam, że nie wiem, tak jakoś...nie mam odwagi powiedzieć, że jestem chora i leczę się. Mama w ogóle ukrywa moją depresję przed światem, nikomu nie mówi tak jakby to był dla niej wstyd. Przecież to ja jestem chora a nie ona.
Odcięli aniołom skrzydła, bo dawały wolność.
Odarli ich z szat, gdyż były za piękne.
Obrzucili je błotem, bo białą skórę miały
Teraz stoją ranne, nagie, brudne
Lecz nadal doskonałe...
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
255
Dołączył(a)
01 lut 2007, 13:41

przez Neniadt 19 maja 2007, 14:13
Nie usiłuję udawać, nie chowam się. Nie jest tajemnicą, że choruję, że się leczę, że mam sznyty, że nigdy nie miałam normalnego domu, do teraz, a i to nie do końca. Nie mam zamiaru chować się po kątach tylko dlatego, iż istnieje ryzyko, że stanę się tematem plotek. Nie są w stanie nic mi zrobić. Jedyne, co mnie denerwuje, to głosy, że chlubię się swoją chorobą. Nic bardziej mylnego. Ale irytacja jest. Cóż...
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
19 maja 2007, 13:55
Lokalizacja
Breslau

Avatar użytkownika
przez laven 19 maja 2007, 14:50
Margaret Szczerze mówiąc też nie miałam odwagi powiedzieć. Parę razy się przymierzałam, ale nie umiałam. Rodzice za mnie to zrobili. Kiedy zniknęłam ze szkoły na 4 miesiące, jednak należały się jakieś wyjaśnienia. Moi rodzice też to ukrywają. Nawet moja babcia i dziadek nie wiedzą, że choruję. Jednak w szkole bardzo to ułatwia. Będę miała przedłużoną klasyfikację, bez problemu egzaminy poprawkowe jak z czegoś nie zdam. Nauczyciele okazali się bardzo pomocni. Wiem, że to może być problem, ale spróbuj jakoś umówić się z wychowawcą i opowiedzieć co się dzieje. Będzie odpowiedź dlaczego unikasz szkoły, gorzej się uczysz. Myślę, że powinien to zrozumieć. Nie musi odrazu wiedzieć o wszystkim cała szkoła. Nie wiem jakby u Ciebie to wyglądało. Ale zaszkodzić raczej nie powinno. Tak mi się przynajmniej wydaje.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
219
Dołączył(a)
05 maja 2007, 23:18

Avatar użytkownika
przez little_Nadia 19 maja 2007, 15:12
Czytając wasze wypowiedzi coraz bardziej zastanawiam się nad pójściem do wychowawcy. Tylko nie wiem, czy to ma sens. Czy zostanę przez to w jakiś ulgowy sposób potraktowana. W dodatku, w takich sytuacjach zaczyna mi się łamać głos i ciężko mi się mówi. Na razie tylko nad tym myślę :? Może to było by jakieś wyjście, biorąc pod uwagę to, że mam fatalne oceny z powodu choroby :-|
Avatar użytkownika
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
16 maja 2007, 09:50

Avatar użytkownika
przez laven 19 maja 2007, 17:26
Nie ma co oczekiwać jakiś specjalnych ulg, ale na pewno coś się zmieni. Przynajmniej wychowawca będzie wiedział co się dzieje złego. Może bedzię można liczyć na jego ewentualne wsparcie. Trudno powiedzieć cokolwiek, ale w obu szkołach w jakich byłam, nie zaszkodziło mi to w żaden sposób. Nie wiem jak z resztą. Nie chcę nikogo do niczego namawiać, by się potem rozczarował itp.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
219
Dołączył(a)
05 maja 2007, 23:18

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do