Depresja a szkoła/studia

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: Depresja a szkoła/studia

przez capria 22 maja 2009, 12:23
Mortiferum u mnie właśnie też tak jest....
Stokrotna zabić się to tak łatwo, i po kłopocie. ale co dalej? życie mamy tylko jedno i trzeba z nim coś fajnego zrobić. Ja wierzę, że takie dołki to u mnie przejściowe i na pewno za rok czy dwa wszystko wyprostuję i będę szczęśliwa. Tylko teraz taka ruina. Ale będzie dobrze. Jak to mówią czasem starsi ludzie " Przeżyli my wojne, przeżyjemy i to " :-) a więc uszka do góry :-)
Czasem upadnę ale zawsze się podniosę
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
12 maja 2009, 20:14
Lokalizacja
Poznań

Re: Depresja a szkoła/studia

przez stokrotna 22 maja 2009, 12:46
aga ja tez mam mnostwo zaliczen i sie nawet za nie nie zabieram...nie wychodze z domu...do szkoly na pewno juz tez nie pojde,..wszystko mnie przerasta...cale zycie wali mi sie na glowe...jak tu sie nie zabic...przyszlosc wyglada tak ze po smierci rodzicow bede bezdomna...z niczym sobei nei radze..
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
02 maja 2009, 09:24

Re: Depresja a szkoła/studia

Avatar użytkownika
przez Mortiferum 22 maja 2009, 21:57
Najbardziej irytujące są podstawowe czynności..
Nie chce mi się myć, wstawać, sprzatać... nic.
Niedawno zdechł mi pies. Nie mam już nawet powodu by wyjśc z domu poza 10 minutami do szkoły i 10 minutami powrotem.
Przeraża mnie też to, że porzuciłam swoje plany. Miała być japonistyka, miała być ekonomia, wyjazd za granice, dobra praca, piękny dom...
Teraz myślę tylko o tym jak potworny jest każdy dzień i że nie będę mogła spać tyle ile chce. A śpię okropne ilości..
Straszna męczarnia, bo zasypiam po 23, a wstać muszę o 7...a najchętniej zwalałabym się około 15.
Samotność jest niezależnością, życzyłem jej sobie
i zdobyłem ją po długich latach. Była ona zimna,
o tak, ale była też cicha, prawdziwie cicha i
wielka, podobnie jak zimne, ciche przestworza,
po których wędrują gwiazdy.

Hermann Hesse
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
16 maja 2009, 23:36
Lokalizacja
Kołobrzeg okolice.

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Depresja a szkoła/studia

Avatar użytkownika
przez Donkey 24 maja 2009, 19:14
stokrotna napisał(a):aga ja tez mam mnostwo zaliczen i sie nawet za nie nie zabieram...nie wychodze z domu...do szkoly na pewno juz tez nie pojde,..wszystko mnie przerasta...cale zycie wali mi sie na glowe...jak tu sie nie zabic...przyszlosc wyglada tak ze po smierci rodzicow bede bezdomna...z niczym sobei nei radze..



Stokrotna ja nie bylam na uczleni od marca- ciagle jade na l4 - pod koniec maja mi sie konczy ale nie jetsem w stanie na razie wrocic na uczelnie.


Wiem ze gdyby nie moi rodzice to chyba byłoby po mnie :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: Depresja a szkoła/studia

Avatar użytkownika
przez DanceWithTheWind 25 maja 2009, 16:19
aga, mam identycznie. Równie często słuchałam pochwał odnośnie mojej inteligencji i ogromnego potencjału, jak przykrych obelg ubliżających mi od głupiej idiotki. Niestety z trudem skupiam się na dobrych opiniach i wolę odnajdywać w sobie wady. Też naprawdę mam wrażenie, że jestem zwyczajnie głupia, niezaradna i niczego nie potrafię wykonać dobrze. :roll:
"Tak łatwo z rąk wymyka się. Szczęście to przelotny gość. Szczęście to piórko na dłoni."
Posty
89
Dołączył(a)
03 mar 2009, 11:20

Re: Depresja a szkoła/studia

Avatar użytkownika
przez DanceWithTheWind 25 maja 2009, 16:36
Ja tak samo, zwłaszcza utrwaliło mi się to, kiedy powtarzali to najbliżsi. Ale z postów wnioskuję, że się bardzo nie doceniasz. Ja uważam Cię za mądrą osóbkę. :)
"Tak łatwo z rąk wymyka się. Szczęście to przelotny gość. Szczęście to piórko na dłoni."
Posty
89
Dołączył(a)
03 mar 2009, 11:20

Re: Depresja a szkoła/studia

przez naamah85 28 maja 2009, 10:08
zbliza sie sesja... do tego wlaczyla mi sie chora ambicja walki o stypendium i cos czuje ze jak nie wyjdzie to skonczy sie to sporym ladunkiem zlosci w stosunku do samej siebie...
dzisiaj tez ide na ostatnia terapie przed 3- miesieczna przerwa (w terapii jestem juz ponad poltora roku) i nie wiem jak na mnie to wplynie...

mam nadzieje ze przetrwam to wszystko jakos :/
Offline
Posty
96
Dołączył(a)
26 lip 2007, 12:21
Lokalizacja
Łódź...

Nasza kochana szkoła...

przez tralalala? 26 paź 2009, 19:12
Witam

Od czego by tu zacząć? Pewnie nie raz spotykaliście się z takimi problemami jak mój,ale niestety-taki to już jest nasz wiek.Jest nim szkoła.Ale zacznę od "początku"

Koledzy,jak i rodzice zawsze uważają mnie za radosnego,niczym nie przejmującego się człowieka. Kipiącego optymizmem i podchodzącego do wszystkiego na ludzie.Ale(niestety) zmienia mnie jedna rzecz-SZKOŁA.
W gimnazjum strasznie się nią przejmowałem.Jako uczeń podstawówki byłem jednym z lepszych w szkole,potem jakby wszystko się zmieniło,z piątek,dwójki itd.Trochę się tym zdołowałem,ale to raczej wchodziło jednym,a wychodziło drugim...Nauczyciele raczej mnie nie lubili.Byłym szczery do bolu.Nigdy nie preferowałem podlizywania itd :P Jeśli z czymś się z nimi nie zgadzałem,w "łagodnych" słowach mówiłem to nim.Każdy mówił,przesiedź te 3 lata,potem będzie już dobrze,i właśnie tutaj zaczyna sie mój problem.Każda sekunda w szkole była moja zmarnowaną sekundą.Na lekcjach(jak i przerwach) pękałem z nudów.Cały czas liczyłem sekundy.Gdy miałem iść do szkoły chciało mi sie płakać.Patrząc w przyszłość,trzy lata wydawały mi się 300.Trudno mi to tutaj opisać,ale każdy mi mówił,że jestem jednym z nielicznych którzy tak jej nienawidzili.Ale proszę nie robić ze mnie niełuka.W domu uwielbiałem czytać pisma naukowe,psychologiczne.Ogólnie,nauka w domu mi odpowiadała ;)

I teraz przechodzę do sedna sprawy-LICEUM
Właśnie się do jednego dostałem,jednego z lepszych w mieście.Szkołę przeżywam jeszcze gorzej.Wyżej opisywałem,jak straszliwie nudzę się w szkolę,ale tutaj jest gorzej/inaczej.Wracają ze szkoły do domu myśle sobie ,,kurde,jutro znowu do tej przeklętej szkoły".W weekendy mówię sobie ,,kurde,w poniedziałek znowu..." w dłuższe święta to samo.Normalnie nie daje mi to żyć.Ale oczywiście t nie wszystko,na lekcjach nudzę sie jeszcze bardziej,nie mam humoru.Zaraz ktoś napiszę ,,ucz się,słuchaj nauczyciela" Żeby było to takie proste :D
Dalej-inni uczniowie w klasie.Jako,że chodziłem do szkoły we wsi,jakoś wszystko było ok,ba,nawet byłem najbardziej lubiany w klasie.Bez problemu zostawałem przewodniczącym klasy.tutaj jest inaczej,wszyscy strasznie mnie denerwują.Nie mam z nimi najlepszych kontaktów.
Większosć zamiast mózgu ma hormony.Gadają o siłowni i mięśniach-aby podobać się dziewczyną.Plotkują na wszystkich ,,ten wg. mnie jest taki,ten taki".Ubawiłem się,gdy paru weszło w kółko i ,,no to teraz powiedzcie co inni sądza o mnie" ,tak się wymienili parę minut.Ktoś zaczął do jednego,od razu chcą się nawalać.Jakos to wszystko do mnie nie pasuje.Oczywiście o absolutnej ciszy na lekcji nie wspomnę...
A więc siedzę sam na przerwie i oczekuje na dzwonek.Lekcja mija bardzo długo.Gdy wychodzę ze szkoły,aż się wzruszam.Ale oczywiście myślę ,,jutro znowu"

Dodane po paru minutach
No dobrze,już ochłonąłem.Przepraszam za chaos,zacząłem paplać bez opamiętania i jakoś tak wyszło.A teraz w skrócie:
Myśli,że czekają mnie jeszcze 3 lata w szkole,dobijają mnie.Lekcja(jak i przerwy) są nadzwyczaj długe,jakby trwały pół dnia.Powracając do domu myślę tylko o tej przeklętej szkole.W domu zdarza mi się płakać(widzicie co szkoła robi z ludźmi? :D )
Ale przebywając z kolegami zawsze jestem tym najzabawniejszym i najbardziej optymistycznym(kolegami,ale nie w tej klasie).Jedynkami się nigdy nie przejmuje.Sam nie wiem...Nigdy się niczym nie przejmowałem,zawsze każdy mówił ,,XXX,tym to masz na wszystko wyjeb*".Ale ta szkoła mnie dobija.jestem z tego powody często bardzo smutny,przytłoczony,chcę mi się płakać...
Pytanie na koniec
Czy to jakieś oznaki depresji? Może czegoś innego?

No,wreszcie się wypłakałem i to anonimowo ;) Pozdrawiam
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
26 paź 2009, 18:37

Re: Nasza kochana szkoła...

Avatar użytkownika
przez iryss 26 paź 2009, 23:34
Bardzo bezcenny jesteś wiesz !?!
Ja tez jestem w pierwszej klasie właśnie i musze powiedziec ze to co napisałeś bardzo mnie zdziwiło...Niewielu chłopaków potrafi się przyznać ze coś ich boli coś doprowaqdza ich do łez nawed anonimowo..! Raczej nie powiem ze dobrą rada bedzie "ucz się pilnie i słuchaj nauczycieli"! Odniosłam takie wrazenie ze jesteś tak zaabsorbowany szkolą i tym ze ledwo z niej wyszłeś a zaraz bedziesz musiał znów wrucic ze zapominasz ze w zyciu chodzi o coś więcej?! Jest coś co lubisz robić? Coś co sprawia ci przyjemność i niema nic wspulnego z budynkiem szkoły? Moze sprubuj znalesc coś takiego moze to przywruci ci chec zycia i da troche optymizmu ale takiego prawdziwego? Kiedyś ktoś powiedział "Po co nosić maskę skoro niema się juz twazy?" napisałes ze twoi rodzice i znajomi uwazają cie za kogos kim juz niejesteś wiec moze pokaz im prawdziwego siebie a oni bedą potrafili ci pomuc..Nieznam się na tym wiec niepowiem ci czy to depresja czy coś innego...trzymaj się!
Czasami dopiero sekcja zwłok pokazuje że ktoś miał skrzydła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
425
Dołączył(a)
27 wrz 2009, 21:47

Re: Depresja a szkoła/studia

Avatar użytkownika
przez Sorrow 29 paź 2009, 00:48
Wygląda na to, że nie masz po co chodzić do szkoły. Generalnie, jak się nie ma co najmniej jednego dobrego znajomego w klasie, to chodzenie do szkoły to nuda i udręka. Tak więc, jeżeli nie ma nikogo na poziomie, to może spróbuj zmienić klasę.

Poza tym warto robić coś poza nauką na lekcjach, np. rysować.

***
Ja ostatnio mam dosyć szkoły. Z jednego powodu - mam do szkoły godzinę drogi, w tym około pół godziny na piechotę. Jeszcze parę lat temu bez problemu szedłem taką odległość na piechotę. Ba, nawet sprawiało mi to przyjemność.
Teraz bardzo szybko się męczę i najchętniej bym w ogóle nie chodził :| ...
Tak w zasadzie, to jeszcze w zeszłym roku zdarzało mi się iść całą drogę na piechotę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Re: Depresja a szkoła/studia

przez tralalala? 30 paź 2009, 01:08
Bardzo bezcenny jesteś wiesz !?!
Ja tez jestem w pierwszej klasie właśnie i musze powiedziec ze to co napisałeś bardzo mnie zdziwiło...Niewielu chłopaków potrafi się przyznać ze coś ich boli coś doprowaqdza ich do łez nawed anonimowo..! Raczej nie powiem ze dobrą rada bedzie "ucz się pilnie i słuchaj nauczycieli"! Odniosłam takie wrazenie ze jesteś tak zaabsorbowany szkolą i tym ze ledwo z niej wyszłeś a zaraz bedziesz musiał znów wrucic ze zapominasz ze w zyciu chodzi o coś więcej?! Jest coś co lubisz robić? Coś co sprawia ci przyjemność i niema nic wspulnego z budynkiem szkoły? Moze sprubuj znalesc coś takiego moze to przywruci ci chec zycia i da troche optymizmu ale takiego prawdziwego? Kiedyś ktoś powiedział "Po co nosić maskę skoro niema się juz twazy?" napisałes ze twoi rodzice i znajomi uwazają cie za kogos kim juz niejesteś wiec moze pokaz im prawdziwego siebie a oni bedą potrafili ci pomuc..Nieznam się na tym wiec niepowiem ci czy to depresja czy coś innego...trzymaj się!

Wiesz...na szczęście nie przytłoczyło mnie to na tyle,abym zapomniał,że w życiu chodzi o coś więcej.Ale to coś(wg.mojego toku myślenia^^)nadejdzie po okresie edukowania ;)
Znaleźć coś,abym zamiast o szkole,myślał właśnie o tym? Próbowałem,ale ciemna strona mocy jest zbyt silna :roll:
Wygląda na to, że nie masz po co chodzić do szkoły. Generalnie, jak się nie ma co najmniej jednego dobrego znajomego w klasie, to chodzenie do szkoły to nuda i udręka. Tak więc, jeżeli nie ma nikogo na poziomie, to może spróbuj zmienić klasę.

Naprawdę,zastanów się nim coś napiszesz.Wprawdzie mi to wisi,ale innych możesz jeszcze bardziej tym zdołować.

Ja ostatnio mam dosyć szkoły. Z jednego powodu - mam do szkoły godzinę drogi, w tym około pół godziny na piechotę. Jeszcze parę lat temu bez problemu szedłem taką odległość na piechotę. Ba, nawet sprawiało mi to przyjemność.
Teraz bardzo szybko się męczę i najchętniej bym w ogóle nie chodził :| ...
Tak w zasadzie, to jeszcze w zeszłym roku zdarzało mi się iść całą drogę na piechotę.

Sam również nie mam zbyt blisko.10-15 minut na piechotę oraz godzina busem.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
26 paź 2009, 18:37

Re: Depresja a szkoła/studia

Avatar użytkownika
przez iryss 30 paź 2009, 23:41
"Wiesz...na szczęście nie przytłoczyło mnie to na tyle,abym zapomniał,że w życiu chodzi o coś więcej.Ale to coś(wg.mojego toku myślenia^^)nadejdzie po okresie edukowania
Znaleźć coś,abym zamiast o szkole,myślał właśnie o tym? Próbowałem,ale ciemna strona mocy jest zbyt silna"

Hmm wiesz co no mysle ze skoro uwazasz ze w zyciu chodzi o cos wiecej ale dopiero po okresie edukacji to jednak moze cie to przytłoczyło..? Po tej całej "edukacji" bedziesz musiał szukać pracy a za tym idzie wiel zeczy które mogą Cię przytłoczyć bedzie wiecej problemów i wiecej obowiązków potem bedziesz starszy tak ci zleci zycie i zapomnisz ze chodzi co coś wiecej...Nieczekaj na jutro...Przeciez gdyby jutra nie było...

"czasem pełnie słońca, czasem pełnie cienia...w kazdej chwili tu na ziemi zyj pełnią zycia bo czasu który masz jutro moze zabraknąc" niechce Cię tym jakoś załamac..i jezeli to zrobie to przepraszam ale zrób cos puki mozesz.

Powodzenia
Czasami dopiero sekcja zwłok pokazuje że ktoś miał skrzydła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
425
Dołączył(a)
27 wrz 2009, 21:47

Re: Depresja a szkoła/studia

Avatar użytkownika
przez Sorrow 31 paź 2009, 02:44
tralalala? napisał(a):
Wygląda na to, że nie masz po co chodzić do szkoły. Generalnie, jak się nie ma co najmniej jednego dobrego znajomego w klasie, to chodzenie do szkoły to nuda i udręka. Tak więc, jeżeli nie ma nikogo na poziomie, to może spróbuj zmienić klasę.

Naprawdę,zastanów się nim coś napiszesz.Wprawdzie mi to wisi,ale innych możesz jeszcze bardziej tym zdołować.

Tzn. nie możesz zmienić klasy?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Re: Depresja a szkoła/studia

przez bursztyn 01 paź 2010, 23:09
witam , dzis wlasnie przeczytalam twoja wypowiedz na swoj temat i jestem ciekawa czy cos sie zmienilo od tego czasu ?jak dzis sie czujesz, pytam bo ten temat nie jest mi obcy ,jestem ciekawa co u ciebie slychac obecnie ?
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
18 sie 2010, 20:37

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do