Depresja a szkoła/studia

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: Depresja a szkoła/studia

Avatar użytkownika
przez Matilde 06 gru 2008, 16:20
Pchło, Na początku też tak miałam, nie mogłam się odnależć, wszystko inaczej funkcjonuje na uczelni. A najgorsze jest to że nauczyciele nie mają sztywnych reguł dotyczących oceniania i właściwie ich ocena zależy od ich widzimisię. To nie jest sprawiedliwe i może dołować, ale naprawdę warto przetrzymać. Ja np. miałam warunek z chemii chociaż na laborkach radziłam sobie b. dobrze i pomagałam wszystkim na kolosach, a potem nagle oni zaliczyli egzamin, a ja nie. Już tyle razy miałam ochotę rzucić to wszystko w pierony, ale zatrzymywalo mnie to, że moi rodzice oddawali mi prawie całą emeryturę (i sama się zastanawiam jak potem zyli cały miesiąc) po to, żebym mogła się uczyć. Nie mogłam zmarnować tego ich poświęcenia i choć czułam, że długo tak nie dam rady, to jednak dawałam, choć psychikę mi to ryło jeszcze bardziej. Mówiłam sobie tylko: przetrzymaj, spróbuj, wysil się jeszcze raz. Tak minęły dwa lata! Teraz muszę powiedzieć że warto było tylko mogłam szukać jakiejś pomocy psychologicznej, a nie męczyć się tak. Teraz właściwie nie mamy wiele nowych przedmiotów, najwięcej roboty jest na seminarium, i chociaż nie wiem jak będzie dalej i ile razy jeszcze mi się jeszcze zawali świat, to mam nadzieję, że może dotrwam do licencjatu chociaż.
Moja izolacja wynika z poczucia winy i wstrętu do siebie, do tego stopnia że chcę oszczędzić ludziom swojego towarzystwa. Ale co dziwne im bardziej się oddalam, tym bardziej ludzie wyciągają do mnie ręce. Nie mam mimo to siły żeby wychodzić gdzieś wieczorem. Zbyt wiele mnie kosztuje przebywanie wśród ludzi na uczelni i zachowywanie się w miarę normalnie.
"Bo tak naprawdę jedyna droga do tajemnicy prowadzi przez rozpacz. Można by wręcz powiedzieć, szczęśliwi, których stać na rozpacz"
W. Myśliwski - Widnokrąg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
175
Dołączył(a)
27 lis 2008, 00:16
Lokalizacja
CK

Re: Depresja a szkoła/studia

przez Pchła 07 gru 2008, 15:35
Matilde napisał(a):Moja izolacja wynika z poczucia winy i wstrętu do siebie, do tego stopnia że chcę oszczędzić ludziom swojego towarzystwa. Ale co dziwne im bardziej się oddalam, tym bardziej ludzie wyciągają do mnie ręce. Nie mam mimo to siły żeby wychodzić gdzieś wieczorem. Zbyt wiele mnie kosztuje przebywanie wśród ludzi na uczelni i zachowywanie się w miarę normalnie.

Hm, ja też często unikam towarzystwa innych ludzi (a przynajmniej tych z mojej grupy, bo mi się trafiła raczej średnia, ale w innych grupach mam osoby które mnie rozumieją i z którymi się dogaduję), ale to dlatego, że mam bardzo niską samoocenę - wydaje mi się, że ludzie nie chcą ze mną rozmawiać, a nawet jak już rozmawiają, to myślą tylko o tym jaka jestem beznadziejna, nudna, głupia, albo o tym że nie mogą na mnie patrzeć bo jestem brzydka. Dochodzi do tego że nawet wstydzę się uśmiechać, bo mam kompleks na punkcie swoich zębów... To strasznie przykre, bo w sumie nawet nie mam żadnych przesłanek że ktoś rzeczywiście uważa tak jak ja to sobie wyobrażam, to wszystko dzieje się w mojej głowie i nie umiem tego opanować...
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
19 lis 2007, 14:52

Re: Depresja a szkoła/studia

przez Bax28 07 gru 2008, 19:00
Pchełka,Tobie wydaje się że ludzie nie mają z Tobą o czym rozmawiać.Pomyśl,może im się wydaje że Ty nie chcesz z nimi rozmawiać i dlatego tak się dzieje jak się dzieje.Ludzie nie bedą Cię oceniać po wygladzie że jak nie jesteś atrakcyjna to nie będą z Tobą gadać.To jest po prostu Twoja urojona myśl.Ważne co masz do powiedzenia a nie jak wyglądasz.Jak tam gdzieś siedzicie sobie w grupce i o czymś tam gadacie to się udzielaj,dorzucaj swoje zdanie i co najgorsze nie stój z boku sama bo wątpie czy ktoś do Ciebie zagada.Naprawdę wygląd w takich rozmowach nie ma znaczenia.Uwierz w to,to takie łatwe.Zobaczysz jaka będzie reakcja z ich z strony,czy ktoś Cię będzie zbywał jak o coś zapytasz.Po prostu podłączaj się do tematu na jaki rozmawiają.Sam narzuć jakiś temat,zapytaj o coś...A w ogóle czy oni wszyscy są piękni,zgrabni i powabni?Mimo to gadają.Więc sama widzisz...
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
30 lis 2008, 14:03

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Depresja a szkoła/studia

Avatar użytkownika
przez Matilde 07 gru 2008, 19:46
Ja nie mam problemu z moim wyglądem, choć mam duży nos i krzywe zęby :D Na punkcie wyglądu miałam kompleksy długie lata, ale to teraz przeszłość. Tak naprawdę to ludzie nie patrzą na wygląd, po prostu w to uwierz. Czy ty przy każdej rozmowie z człowiekiem zwracasz uwagę czy jest ładny, czy ma nie wiem - choćby ten nos nie w porządku? Bo ja nie, nawet po jednym spotkaniu mogę później kogoś nie rozpoznać na ulicy. I później się dziwię że obcy mi mówią cześć... A znowu gdy z kimś jesteśmy na codzień to nam ich widok powszednieje i nie zastanawiamy się nad ich wyglądem. Miałabym duże problemy z określeniem atrakcyjności kolegów z roku. Poważnie! To samo z zachowaniem czy rozmową. Zdarzyło Ci się myśleć w rozmowie z kimkolwiek "nie no co za palant, co zdanie powie, to głupsze"? Oczywiście że nie. Prawda jest taka że ludzie są zapatrzeni w siebie i ledwo na nas zwracają uwagę. Może to smutne, ale prawdziwe. I świadomość tego akurat mi pomogła.
Inna sprawa, że nienawidzę siebie nie za wygląd, bo na to mamy wpływ ograniczony (chyba że operacje plastyczne). Ja gardzę sobą za swoje myśli i czyny które powinnam kontrolować. Zawsze zrobię coś nie tak, zranię kogoś, wyrządzę krzywdę. Oszukam. Obrażę. Poniżę. Nie uwierzycie mi, ale nie wiem w jaki sposób. Gdybym za to poniosła karę w pewnym momencie, może coś by to zmieniło. Ale mi się zawsze udaje. Za to karzę się codziennie sama. Skazuję się na samotność i brak miłości. Jeśli inaczej się nie umie... to lepiej się trzymać od ludzi z daleka. Zeby nikt przeze mnie nie płakał...
"Bo tak naprawdę jedyna droga do tajemnicy prowadzi przez rozpacz. Można by wręcz powiedzieć, szczęśliwi, których stać na rozpacz"
W. Myśliwski - Widnokrąg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
175
Dołączył(a)
27 lis 2008, 00:16
Lokalizacja
CK

Re: Depresja a szkoła/studia

przez Pchła 07 gru 2008, 22:51
Bax28 napisał(a):Jak tam gdzieś siedzicie sobie w grupce i o czymś tam gadacie to się udzielaj,dorzucaj swoje zdanie i co najgorsze nie stój z boku sama bo wątpie czy ktoś do Ciebie zagada.

Ale chodzi o to że właśnie staram się udzielać, nie izoluję się specjalnie od grupy, staram się "socjalizować", tylko jest jeden problem... nikt mnie nie słucha. Naprawdę, sprawdzałam - bo z natury mam bardzo cichy głos i wiem że nie mam siły przebicia, bo powiedzenie czegoś głośno sprawia mi problem, ale nawet jak się wysilę i wydrę tak, że z całą pewnością wszyscy mnie słyszą, to często jest tak że nikt nie reaguje na to co powiedziałam - po prostu zachowują się tak jakby mnie nie było i dalej rozmawiają o tym, o czym rozmawiali. Zaznaczam - nie zawsze, ale często tak jest.

Matilde napisał(a):Ja nie mam problemu z moim wyglądem, choć mam duży nos i krzywe zęby :D Na punkcie wyglądu miałam kompleksy długie lata, ale to teraz przeszłość. Tak naprawdę to ludzie nie patrzą na wygląd, po prostu w to uwierz. Czy ty przy każdej rozmowie z człowiekiem zwracasz uwagę czy jest ładny, czy ma nie wiem - choćby ten nos nie w porządku?

Nie chodzi o to, że jestem brzydka, bo obiektywnie rzecz biorąc - nie jestem. Mam chłopaka od dłuższego czasu, niejedna osoba zresztą mówiła mi że jestem ładna. Problem w tym, że nie wiem jaki mam problem ;) Po prostu sama się sobie nie podobam i już.


Matilde napisał(a):Zdarzyło Ci się myśleć w rozmowie z kimkolwiek "nie no co za palant, co zdanie powie, to głupsze"? Oczywiście że nie.

Szczerze...? Tak, zdarzyło mi się tak myśleć ;) Niestety znam kilku kretynów, którzy nie potrafią poprawnie sklecić zdania, ale przy tym mają o sobie baaardzo wysokie mniemanie, a oprócz tego świetnie wychodzi im mówienie przykrych rzeczy innym - i dlatego nie mam do nich szacunku. Ale fakt faktem, że ja sama ani nie jestem idiotką, ani nie mam o sobie przesadnego mniemania, a i staram się nie sprawiać przykrości innym.
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
19 lis 2007, 14:52

Re: Depresja a szkoła/studia

Avatar użytkownika
przez Matilde 08 gru 2008, 21:55
Wydaje mi się że masz podobny problem do koleżanki chlorchlor. Nie rozumiem - jeśli nie widzicie w sobie poważnych niedoskonałości wyglądu i charakteru to nie powinnyście mieć problemu z poczuciem własnej wartości. Siła przebicia niekoniecznie zależy od skali głosu moim zdaniem. Bardziej od przekonania, że to co mówisz jest ważne/ mądre/ naprawdę zabawne itp. To się wyczuwa i wtedy się człowieka słucha. Albo może za bardzo chcesz być w centrum uwagi, a nie można być w centrum uwagi cały czas choćby dlatego, że byłoby to uciążliwe dla Ciebie. Ja cieszyłabym się na twoim miejscu z grona znajomych jakich masz teraz, jeśli zasługujesz na uwagę większości, to prędzej czy później się jej doczekasz.
"Bo tak naprawdę jedyna droga do tajemnicy prowadzi przez rozpacz. Można by wręcz powiedzieć, szczęśliwi, których stać na rozpacz"
W. Myśliwski - Widnokrąg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
175
Dołączył(a)
27 lis 2008, 00:16
Lokalizacja
CK

Re: Depresja a szkoła/studia

przez arkadia 22 mar 2009, 23:39
To jak ktoś się czuje w szkole na studiach zależy od osobowości. Mam nerwicę lękową i depresję. W lutym tego roku skończyłam studia. Musze powiedzieć, że to był najwspanialszy okres w moim życiu, pomimo że ogromnie stresujący...być może po części teraz mam i tą nerwicę. Ale wiem, że tam byłam w swoim świecie, w tym co kochałam, spotykałam się ze świetnymi ludźmi, czerpałam wiedzę, wychodziłam do ludzi. Teraz? Weekendy spędzam w domu w czterech ścianach i rozmyślam na róźnymi dziwnymi rzeczami owładnięta panicznym strachem. Więc ludzie kiedy możecie uczcie się, kiedy możecie łamcie swój strach i wychodźcice do ludzi...
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
22 mar 2009, 23:01

Re: Depresja a szkoła/studia

przez capria 17 maja 2009, 23:04
Kochani nie wiem gdzie umieścić mój temat więc może tu przycupnę. Mój problem dotyczy studiów. Studiuję, studiuje i końca nie ma. Już tyle lat. Teraz jestem na ostatnim roku tyle, że mam do zrobienie sporo różnic programowych. I to mnie właśnie przeraża. Po prostu nie moge zdobyc sie by iśc do wykładowców i porozmawiać z nimi w tej sprawie. Tym bardziej, że jest połowa maja..... Trzęsę się jak galareta ale po prostu nie daję rady. Żyć mi się nie chce. Jestem takim tchórzem. Mam depresje a do tego okropną nerwicę lękową. Przeciez ci ludzie mnie nie zjedzą ale ja na samą myśl o uczleni jestem nieprzytomna za strachu. Nie wiem co robić. Czy juz jest za późno na skończenie tych studiów, czy mnie wyśmieją , że dopiero teraz zgłaszam się by zrobic te różnice programowe. Całymi dniami i nocami trzęsę się ze strachu, serce wali jak szalone. Nie umiem sobie z tym poradzić....
Czasem upadnę ale zawsze się podniosę
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
12 maja 2009, 20:14
Lokalizacja
Poznań

Re: Depresja a szkoła/studia

przez stokrotna 18 maja 2009, 12:12
Capria...ja jestem na 4tym roku i nie chodze od 3ech tygodni na zajecia...Zrobilam licencjat wiec jesli teraz zawale studia to chociaz bede miala licencjat...
Tez boje sie na sama mysl o szkole...Przez miesiac chodzilam tam jeszcze i stresowalam sie strasznie, nie moglam sie skupic i czulam sie zagubiona i zdekoncentrowana...
Mysle nawet o szpitalu psychiatrycznym...mam ogolne lęki przed zyciem, przed wszystkim...
Mysle ze juz nie skoncze studiow...
To moj 3ci nawrot depresji w zyciu. Zaczelo sie na pierwszym rokustudiow. Kazdy epizod depresji trwal pol roku i pozniej jak gdyby nigdy nic wychodzilam z niej - bez brania lekow...
Dziwne to wszystko...dzisiaj przeczytalam ze byc moze to deperesja endogenna - depresja bez jakiegos waznego powodu, zwiazana z genetycznym obciazeniem. Chociaz w mojej rodzinie nikt nie cierpial na jakas depresje...
Nie wiem co o tym wszystkim myslec...wiem tylko ze nie chce mi sie zyc i codziennie mysle o smierci...
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
02 maja 2009, 09:24

Re: Depresja a szkoła/studia

przez capria 18 maja 2009, 12:40
stokrotko ile bym dała aby być na twoim miejscu. Masz chociaż licencjat czyli normalne wykształcenie a ja wiecznie robie te magisterkę a w tym roku zamykają już studia 5-letnie. jak ich nie zrobię to mam tylko średnie ogólne wykształcenie. To mnie dobija. Bo niby juz tyle lat studiowania a tu wielkie G. U mnie depresja, nerwica, fobia zaczęły się właśnie dzięki studiom. One mnie kiedyś zabiją. Gdybym wiedziała, że mam drugie życie to bym to pierwsze zakończyła no ale przecież nie mam takiej szansy. Stokrotko ciesz się prosze swoim licencjatem i może odpocznij od studiów jeśli one tak cię wykańczają. Może zrobisz je gdy poczujesz sie na siłach.
Czasem upadnę ale zawsze się podniosę
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
12 maja 2009, 20:14
Lokalizacja
Poznań

Re: Depresja a szkoła/studia

Avatar użytkownika
przez Donkey 18 maja 2009, 12:44
stokrotna napisał(a):Capria...ja jestem na 4tym roku i nie chodze od 3ech tygodni na zajecia...Zrobilam licencjat wiec jesli teraz zawale studia to chociaz bede miala licencjat...
Tez boje sie na sama mysl o szkole...Przez miesiac chodzilam tam jeszcze i stresowalam sie strasznie, nie moglam sie skupic i czulam sie zagubiona i zdekoncentrowana...
Mysle nawet o szpitalu psychiatrycznym...mam ogolne lęki przed zyciem, przed wszystkim...
Mysle ze juz nie skoncze studiow...
To moj 3ci nawrot depresji w zyciu. Zaczelo sie na pierwszym rokustudiow. Kazdy epizod depresji trwal pol roku i pozniej jak gdyby nigdy nic wychodzilam z niej - bez brania lekow...
Dziwne to wszystko...dzisiaj przeczytalam ze byc moze to deperesja endogenna - depresja bez jakiegos waznego powodu, zwiazana z genetycznym obciazeniem. Chociaz w mojej rodzinie nikt nie cierpial na jakas depresje...
Nie wiem co o tym wszystkim myslec...wiem tylko ze nie chce mi sie zyc i codziennie mysle o smierci...



Ja też jestem na 4 roku ale od 2 miesiecy nie bylam na uczelni ;/
Niestety licencjatu nie mam poniewaz nic nie wskazywalo w zeszlym roku ze zaatakuje mnie takie paskudztwo ..
Zdaje sobie sprawe ze zawale ten rok ... Ale przeciez studia to nie zajac nie uciekna. Wyzdrowiejemy i zdamy wszytsko! Więc glowa do gory!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: Depresja a szkoła/studia

przez stokrotna 18 maja 2009, 13:10
Capria, Donkey....
Czy Wam tez jest tak wstyd przed rodzicami? Mi jest glupio ze siedze teraz jak truten w domu, nigdzie nie wychodze, caly dzien przed kompem spedzam...co za wstyd
Jak wygladaja Wasze dni?Wychodzicie gdzies?Ja nie mam na nic sily...
Czy to Wasze pierwsze epizody depresji? Wziely sie z konkretnego powodu czy tak jak u mnie wlasciwie bez powodu?
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
02 maja 2009, 09:24

Re: Depresja a szkoła/studia

Avatar użytkownika
przez linka 18 maja 2009, 13:20
stokrotna, obawiam się, że żadna depresja nie dopada nas bez powodu.....właśnie po to jest psychoterapia żeby ten powód poznać i go unicestwiać.


Co do moich studów, idzie sesja, co prawda w tym semestrze łatwa - ale wiadomo......napewno będę się stresować, miałam juz odstawiać leki ale chyba poczekam do lipca ....
Najgorsze jest to, ze przede mną ciężki wybór...kto w ogóle wymyślił wybieranie promotopra pracy mgr na koniec II roku??
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Depresja a szkoła/studia

Avatar użytkownika
przez Donkey 18 maja 2009, 13:24
Stoktorna to jest mój trzeci epizod ale najbardziej silny, taki co powalił mnie z nóg.
Jest mi głupio przed rodzicami ,pewnie- mam prawie 23 lata i pomału tpo ja powinnam być podporą dla nich a nie jeszcze dokladac im zmartwien,absorbowac swoja osoba.
Moi rodzice sa kochani ,dzieki nim pomalu jest lepiej- gdyby nie oni nie wiem co by bylo teraz ze mna :(

Moj dzien wyglada tak ze wtsanje kolo 8 , zanim sie ogarne jest 10 , ide na pacerek -wracam okolo 12 i siedze w domu, ogladam tv, siedze na necie badz patrze w sufit. A sa dni ze leze w lozku i mam kompletnego dola.


Drugi miesiac jestem na zwolnieniu i do konca maja mam je jeszcze.

A ty jestes na zwolnieniu?
Dlugo uz meczysz sie z choroba?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do