Depresja a szkoła/studia

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Po co siadać przy książkach, i tak sie niczego nie nauczę...

przez MDM 15 lut 2007, 00:46
Właściwie nie jestem do końca pewna czy aby w dobrym dziale zamieściłam ten temat
Wreszcie po latach męki w w mieście w którym się dusiłam z dala odrodziny która widziała we mnie potwora i przypisywała wszelkie wady tego świata ( co uważam za bezpodstawne , a wszystko przez to że jestem najbiedniejsza z całej rodziny w dodatku mieszkam tylko z mamą więc nawet nie ma mnie kto bronić przed nimi , zresztą poza tym byłyśmy uzależnione finansowo od nich , ale nie będe się o tym rozpisywać , bo ran w duchowym tego słowa znaczeniu zadali mi wiele :/)
Poczułam się wreszcie wolna , opuściłam okropną klasę , już nikt nie mówił o mnie źle, a wręcz przeciwnie jestem lubiana przez swoją nową klasę i otoczenie
Z początku przez pierwsze dwa miesiące nie odzywałam się do nikogo , nie brałam udziału w lekcji A wszystko to przez moją straszliwą nieśmiałość
Dopiero po tym czasie zaczęłam prowadzić dialogi być aktywna podczas lekcjii, ale to wciąż jeszcze nie to
Dawniej szczyciłam się swoim kunsztem językowym , budowałam piękne wypowiedzi sprawiało mi to ogromną radość
Dziś to co prezentuję na lekcji a nawet podczas zwykłych rozmów jest jedynie ułamkiem tego co było kiedyś
W tym roku zdaję maturę , bardzo chcę się uczyć ,ale jestem w stanie...
Za każdym razem gdy siadam przez podręcznikiem , myślę sobie że i tak nie dam rady , i ttak się tego nie nauczę bo nie jestem w stanie , nie potrafię...
Nawet taka czynność jak nauka gry na gitarze która sprawiała mi ogromną frajdę , uważam za bezsensowną , i tak nic się nie nauczę bo nie jestem zdolna itp.
Obecnie na nic nie mam ochoty
wszystko zaczyna stawać się coraz bardziej obojętne
Ja tak nie chcę żyć :/
Nie mam gdzie szukać pomocy , żadnej bliskiej osoby
Próbowałam o całym moim stanie opowiedzieć mamie , ale ta nie rozumie mnie , twierdzi że po prostu nie chcę się uczyć bo na niczym mi nie zależy
Krzyczy tylko na mnie mówiąc że sama tej przeprowadzki chciałam a teraz jeszcze narzekam
Ale przecież wcale tak nie jest! Ja chcę bardzo chcę , ale jak tu zasiadać przed książkami ze świadomością że i tak się niczego nie nauczy?
Wiele razy miewałam myśli samobójcze ale doszłam do wniosku że nawet i to nie ma sensu...
Jak sobie z tym wszystkim poradzić?
MDM
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
15 lut 2007, 00:17

Avatar użytkownika
przez IceMan 15 lut 2007, 01:21
Witaj MDM,
Za dużo myślisz o tym całym sensie. Przecież z tego co wyczytałem lubisz grę na gitarze, lubisz być aktywna na lekcji, mieć kontakty z ludźmi. Dziwi mnie skąd wziął się u Ciebie pogląd, że to wszystko jest bez sensu. Właśnie najwięcej sensu ma w życiu robienie tego, co się lubi. Na twoim miejscu bym wyciągnął gitarę i pograł (o ile sąsiadów o tej porze do szewskiej pasji nie doprowadzisz nocnym graniem :D ). Pozdrawiam serdecznie :)
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Re: Już nie wiem co robić...

przez Yantar 15 lut 2007, 02:35
MDM napisał(a):Dawniej szczyciłam się swoim kunsztem językowym , budowałam piękne wypowiedzi sprawiało mi to ogromną radość
Dziś to co prezentuję na lekcji a nawet podczas zwykłych rozmów jest jedynie ułamkiem tego co było kiedyś

Pozwol by slowa plynely, a wroci swoboda (blokuje je myslenie , ze nie ma po co i ze to wszystko bez sensu). Jesli nie czujesz sie dobrze w rozmowie, rob to przy wypowiedziach na lekcji. Po prostu niech plyna.

MDM napisał(a):W tym roku zdaję maturę , bardzo chcę się uczyć ,ale jestem w stanie...
Za każdym razem gdy siadam przez podręcznikiem , myślę sobie że i tak nie dam rady , i ttak się tego nie nauczę bo nie jestem w stanie , nie potrafię...

Potrafisz skoro potrafilas kiedys, to i teraz tez. Nie mysl o maturze, tylko normalnie o nauce. Matura to tylko raptem, kilka dni z zycia. Skoro ludzie zyja dlugie lata i im sie udaje, to i pare dni tez sie da;)

MDM napisał(a):Nawet taka czynność jak nauka gry na gitarze która sprawiała mi ogromną frajdę , uważam za bezsensowną , i tak nic się nie nauczę bo nie jestem zdolna itp.

Kazdy sie moze nauczyc grac na gitarze (no moze jakis mikry procent nie). Sztuka jest nie myslec o zostaniu wirtuozem, a po prostu grac. Muzyka tak samo jak slowa powinna plynac swobodnie. Musisz tylko rozbic ta cala blokade z mysleniem, ze wszystko co robisz nie ma sensu.
trzymaj sie MDM
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
15 sty 2007, 05:36

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez ironia 18 lut 2007, 14:28
Ehh...a ja mam troche inna sytuacje..mam depresje..biore bioxetin..tak mnie muli ze myslec nie moge a za kilka dni mam poprawke z pedagogiki :( Co mam zrobić :( okropnie sie czuje..wiem ze nie moge przestac brac lekow ale chce sie tez uczyc :( cholerna presja..
..:::Jestem tam gdzie wirują cienie::..Wszystkie opętały mnie:::...
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
05 sty 2007, 09:38
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez 331ania 18 lut 2007, 22:23
o lekach mozesz poczytac w dziale lekow bo sa bardzo wazne porady osob ktore przyjmuja wlasnie taki lek jak ty i tez maja problemy z nauka,praca itp.wiem z doswiadczenia ze te leki mula,ale coz poradzic,skoro maja pomoc to musisz to jakos zniesc-nie odstawiaj w zadnym wypadku lekow bo wtedy to wogole klapa i z poprawki nici bo dopiero wtedy bedziesz bardzo zle. to naprawde trudne o czym piszecie bo chyba wszyscy tu obecni juz to przechodzili albo dopiero beda przez to brnąć...jedyne co moge powiedziec to cierpliwosci kochani:)

MDM-nie zamartwiaj sie tak bo to powoduje ze sie wpedzasz w taki stan-po twojej wypowiedzi widac ze jestes super madra osoba i naprawde mysle ze nie powinnas tak podchodzic do tego tematu-wiecej wiary w siebie-a to ze teraz masz taka sytuacje to tylko i wylacznie wynik stresu jaki ostatnio przeszlas-zobacz ile osob jest tu z toba-kazdy zyczi ci powodzenia na maturze bo wszyscy wierza ze ci sie uda!3mamy kciuki-a co do tego czy we wlasciwym miejscu umiescilas swoj temat?-zapewniam cie ze we wlasciwym-bo sa tu bardzo przyjazni ludzie i forum jest naj w calym necie!witaj i wyplakuj sie ile wlezie a ulzy ci i nie bedziesz sie czula ze tylko ty tak masz.pozdrawiam cie cieplutko:)
ps.i pamietaj!!!-nie jestes najbiedniejsza-bo to co masz w sobie to twoje nawieksze bogactwo!!!sciskam cie!
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
610
Dołączył(a)
29 lis 2006, 22:38

po odrzuceniu nie moge normalnie zyc choc mineły juz 4 lata

przez almanakam 25 kwi 2007, 13:58
Mam 15 lat. W szkoe podstawowej zostałam odrzucona przez rówieśników za to ze cos osiągnełam. Cześto było tak,iz przychodziłą do skzoły zadna dziewczyna sie do mnie nie odzywała, mnustwo plotek itp.juz mineło troche czasu od tego. jestem w gimnazjum, w klasie nie ma nikogo z dawnej klasy. Ale ja juz nie umie normalnie żyć. Nie mam zadnej prawdziwej koleżankie..bo takie na częsc i co tam słychac to tak ale żeby sie módz komu wyzalić, itp. to niestety nie. Ciągle boje sie odrzucenia...codziennie jak mam iśc do szkoły jest mi niedobrze itp. Niby nie mam az taich starsznych powodów ale to jest silniejsze odemnie...oprócz wychodzenie do skzoły to siedze cały czas praktycznie w domu...a ja w tym wieku to powinnam spędzac czas z ludzmi i wogóle jak narmalny nastolatek...chciała bym tak ale nie umiem...i tak jest od 4 lat odkąd dostałam takiego kopa...ciagle hce to zmienic ale sie nie udaje...moja mama wie tylko o tym ale ona chce mnie wziąc do psyhologa...sama ma nerwice i nie chce zebym ja sie do tego doprowadzila..ale ja nie chce isc do zadnego psychologa bo ja mu nie poweim o tym co ze mna jest bo on to uzna za głupote zrsezta mieszkam w tak małej miejscowości ze poł ludzi wiedziałoby ze chodze do psychologa i by się znowu w szkole zaczęło...ja nie chce tak życ w ciągłym lęku ze znów zostane odrzucona...to było okropne i gdym miała znów to przeżyc to bym z soba skończyła...moze ktos z was tez tak miła i jakos z tego wyszedł??
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
25 kwi 2007, 13:46

Avatar użytkownika
przez agapla 25 kwi 2007, 14:58
Wiesz zycie niestety nie jest łatwe ,a ludzie czasem okropni ,ja tez kiedyś miałam podobne problemy Jak sobie przypomne to był horror .No ale to było bardzo dawno a żyć trzeba dalej.Zobaczysz z czasem jak wszystko się zmienia ,ludzie przychodza i odchodza ,nie wartro sie nimi przejmować . Za pare lat problemy które masz teraz wydadza ci sie błache a ludzie którzy ci dokuczali sami beda mieli własne problemy.Jedno jest pewne co nas nie zabije to nas wzmocni! Zacznij coś zmieniac , wychodz do ludzi .Nie wierzę że w całej twojej miejscowości nie ma choć jednej fajnej osoby z którą można sie zaprzyjażnić :shock:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Avatar użytkownika
przez Estreva 25 kwi 2007, 18:22
Rozumiem Cie..Ja mam obecnie 17 lat...Dzisiejszy stan jest tragiczny...ale zanim go osiagnelam zaczynalam od takich objawow jakie ty masz...Nie boj sie isc do psychologa...Poprostu powiedz mu co ci lezy na sercu..I przede wszystkim twoje problemy nie beda dla niego smieszne...Przeciez tacy lekarze po to sa aby pomagac zagubionym osobkom...Probuj pomoc sobie zanim osiagniesz gorszy stan...Wtedy bedzie jeszcze ciezej..100 razy gorzej...Twoje problemy wygladaja tak niewinnie ale moga sie w pozniejszym czasie przerodzic w horror...
I nie wstydz sie tego ze "bedziesz uczeszczac do psychologa" ...Ludzie korzystajacy z pomocy takich osob nie sa uwazane za "czubow" :!: :!:
Przestan sie przejmowac ludzmi ktorzy sa "nizszej wartosci" niz ty..Chodzi mi o osoby ktore cie negatywnie oceniaja...Za przyjaciela polecam wziasc sobie osobe bliska np: Mame...Dzieki temu bardziej sie zblizycie i byc moze twoja Mama rowniez uzyska pomoc...
Posluchaj rad bardziej doswiadczonych osob ktore zmagaja sie z wiekszymi problemami :(
Chodźcie do mnie chmury...
Wstańcie jako złowrogi sztorm by rozedrzeć ich na strzępy
Niech osłona nocy zrodzi świadków i zniszczy tych
którzy się oprą, by mnie nie skrzywdzili...
Pozwól krwi, we mnie wezbrać
zapewniając wieczne piękno.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
11 kwi 2007, 18:37
Lokalizacja
z Farbryki Uszkodzonych Ludzi

przez almanakam 25 kwi 2007, 19:00
dzięki za odpwoiedz co do ostatniego ... z moja mama mam bardzo dobre stosunki ale mimo wszystko potrzebuje tez pędzac czas z rówieśnikami...a u na sw szkoe kazdy kazdego zna, kazdy am juz praktycznei swoją pczke, przyjacioł a wejsc do kogoś jest trudna zresztą nie chce w to wchodzic bo już byłam w takie "pczce" i ta "paczka" zrujnowała moją przyjaźń...gyz te osoby były zazdrosne o ta nasza przyjaż i doprowadziły do tego ze sie skończyła... apotem juz było gorzej...trudno jestkomuś zaufac i wiem ze to ciągłe moje zadręcznie, rozmyślanie mogą doprowadzic do takiego satnu, zę bedzie naprawde źle al eto jest ta okropna podświadomość...czesm sobie rożmyslam o tym co bedzie wprzyszłości..jakby było fajnie jakby sie stałotak albo jakbym zrobiła ale zachwile sobie myśle "zejdz na ziemie bo tak nigdy nie będzie, tak to tylko w bajkach jest"...bo co do przesłżości juz nie rozmyślam bo byłam feer w stosunku do innych a zawiśc ludzka jest okropna i wystarczy ze sie ktoś wybije to odrazu trzeba go zrównac z błotem i ja sie nie dziwie artystomw naszym kraju jeśli tylko cos osiągną odrazu daje im sie takie kopa ze sami już nie wytrzymują i kończą z tym wszystkim i gdyby moze nie to co sie stało dalej szła bym do góry, zdobywała to co zdoboywałam, spełniała się ale ludze to zniszczyli a to co uwielbiałam robić się skończyło..
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
25 kwi 2007, 13:46

Problem ze szkołą :(

Avatar użytkownika
przez Szara myszka 06 maja 2007, 21:25
Odkąd poszłam do liceum, moje samopoczucie uległo drastycznej zmianie, zaczęłam też częściej zapadać na drobne infekcje, ogólnie stałam się drażliwa, opryskliwa i przeraźliwie smutna...
Wcześniej byłam wzorową uczennicą, miałam wielu znajomych i wysoką samoocenę, ba, nawet się zakochałam.
W nowym środowisku kompletnie nie umiem się odnaleźć. Nie wiem, o czym rozmawiać z rówieśnikami z klasy, potrafię tylko bąknąć coś na temat lekcji, sprawdzianów itp., ale i o tym nie chce mi się zbytnio konwersować, bo opuściłam się w nauce i ten temat jest dla mnie bolesny, nie chcę poczuć się od kogoś "gorsza"...
Prędzej zdobędę wrogów, niż przyjaciół. Już kilka razy przeciwstawiałam się klasie, musiałam też kłócić się i wedle zasady "jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie" częstować pewną osobę złośliwymi docinkami.
W nowej szkole nikogo nie darzę sympatią, w związku z czym po głowie coraz częściej chodzą mi myśli "wagarowe", a od nauki odpycha mnie tak, jak jeszcze nigdy dotąd.
Nie wiem, co robić, moi bliscy są już zmęczeni moim ciągłym narzekaniem. A ja tylko chciałabym być szczęśliwa - tak, jak kiedyś...
:(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
06 maja 2007, 20:10
Lokalizacja
Ze świata niespełnionych marzeń

Avatar użytkownika
przez Kaja007 06 maja 2007, 21:53
Szara myszka doskonale Cię rozumiem bo przechodzę przez to samo co Ty. Ja również uczęszczam do I klasy licealnej i kompletnie nie umiem się odnaleźć w nowym środowisku. Kiedyś nauka nie sprawiała mi kłopotów, zawsze miałam bardzo wysokie oceny, a teraz kompletna klapa.
Kiepskie oceny, brak nastroju i humoru. Moje zdrowie również mocno na tym ucierpiało i psychiczne i fizyczne. Teraz jest lepiej bo był długi weekend, można było odpocząć i nie myśleć o nauce, ale boje się powrotu do szkoły i że znowu nie dam sobie rady. Bo czasami naprawdę nie daje rady.
Uwierz mi, że najgorzej było zimą, przetrwałam tylko dlatego że znalazłam to forum. Nie zamykaj się ze swoimi problemami, a wręcz przeciwnie wyrzuć z siebie wszystko i staraj się jak najmniej myśleć o szkole... :!:
"Bo nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart
A czerwień mojej krwi to tylko jakiś żart
I zapominać chcę tak często jak się da
Że nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
331
Dołączył(a)
04 sty 2007, 19:11
Lokalizacja
z głębin...?

Avatar użytkownika
przez Estreva 09 maja 2007, 17:14
Nastepny dobry temat ;) uFF u mnie ze szkola jest tragicznie..Uwierzycie ze do konca roku zostalo pare chudych tyg a ja mam dwie jedynki z 1 polrocza i z drugim tez jest nie najlepiej :cry: :cry: Dzis znow nie poszlam do szkoly...Bo Po Co? Zeby ponownie sie "zrysowac" siedzac w klasie z tymi przyglupami ktorzy uwazaja mnie za dziwaka?
Wlasciwie Po Co? zycie stracilo sens :( Jestem za slaba zeby moc stanac znow na nogi :( To ta Polska...Przepraszam ze sie w ten sposob wyraze ale nienawidze tego kraju...Ci ludzie patrzacy sie na mnie dziwnym wzrokiem gdy przemykam przez ulice..Chcialabym byc niewidzialna ale nie potrafie....Siedze w domu garbiac sie 12/h przed komputerem probujac pocieszac innych chowajac swoja twarz w sieci..Choc sama nie potrafie powiedziec do siebie dobrego slowa...Czekam na cud jakby stopnie w szkole mialy sie same za mnie poprawic... :( :( Jutro pewnie tez nie pojde :( Teraz jest kolejny problem dla ktorego nie wyjde z domu nawet do "budy" poniewaz przytylam i wstyd mi sie pokazac na ulicy..Najchetniej ubralabym sie w worek po ziemniakach zakryla ksztalty swojej sylwetki zakrywajac rowniez twarz i siedzialabym gdzies na lace podziwiajac chmurki :( Dlaczego wlasnie mnie rowniez dopadla depresja :?: :?: Przeciez bylam normalna...Potrafilam zyc,potrafilam wszystko.. :cry: dzis nie potrafie niczego :cry:
Chodźcie do mnie chmury...
Wstańcie jako złowrogi sztorm by rozedrzeć ich na strzępy
Niech osłona nocy zrodzi świadków i zniszczy tych
którzy się oprą, by mnie nie skrzywdzili...
Pozwól krwi, we mnie wezbrać
zapewniając wieczne piękno.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
11 kwi 2007, 18:37
Lokalizacja
z Farbryki Uszkodzonych Ludzi

Avatar użytkownika
przez little_Nadia 16 maja 2007, 21:12
U mnie jest tak, że nikt nie wie, co się ze mną dzieje. Mam coraz gorsze oceny, nie umiem się na niczym skupić, sprawia mi olbrzymią trudność robienie najprostszych prac domowych. Wszystko odkładam na później. Czasem mam już dość tej męczarni :(
Ostatnio edytowano 16 maja 2007, 21:26 przez little_Nadia, łącznie edytowano 2 razy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
16 maja 2007, 09:50

Avatar użytkownika
przez Margaret 16 maja 2007, 21:23
U mnie wszystko zaczęło się w trzeciej klasie gimnazjum, ale jakoś dawałam sobie radę do końca. Depresja u mnie postępowała powoli...resztką sił starałam skupić się na nauce, bo ona była wtenczas najważniejsza. Pod koniec roku szkolnego zaczęłam się okaleczać, przyszła kryzysowa chwila i nóż poszedł w ruch...następnie stres związany z pójściem do nowej szkoły czyli liceum. Tutaj moje problemy sięgnęły apogeum. I semestr ukończyłam z dobrymi ocenami, ale drugi zawaliłam kompletnie. Nie miałam siły wstać z łóżka, uciekałam ze szkoły, przezywałam niesamowity lęk, brak koncentracji, płacz, rozdrażnienie, apatia, myśli samobójcze itd. kiedy lepiej się poczułam zdesperowana udałam się do psychiatry, okazało się, że cierpię na depresję biorę leki, jest poprawa, ale one nie rozwiążą za nas problemów...
Odcięli aniołom skrzydła, bo dawały wolność.
Odarli ich z szat, gdyż były za piękne.
Obrzucili je błotem, bo białą skórę miały
Teraz stoją ranne, nagie, brudne
Lecz nadal doskonałe...
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
255
Dołączył(a)
01 lut 2007, 13:41

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do