Depresja a szkoła/studia

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez blue_velvet 29 gru 2007, 20:55
Nie wiem czy może być jeszcze gorzej, niż w moim przypadku...jakby nie liczył ja jestem 4 lata w plecy. Na szczęście się już od tego uwolniłam..ehh. Ja nic nie płaciłam po ukończeniu 26 lat, ale też do lekarza nie chodziłam...więc nie wiem jak by było jakbym musiała pewnie wszytko by było pełnopłatne.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
28 gru 2007, 15:28

przez kalodżero 29 gru 2007, 21:35
Mi po 4 latach udało sie skończyć licencjat. Od tego roku wybrałem sie na magisterke (zaocznie) ale nie dawałem rady, i chyba nie uda mi sie dotrwac do konca tego semestru. Myśle o tym, żeby dać sobie spokój i zacząc jakis inny kierunek. Dołuje mnie fakt, że władowałem troche kasy juz tą nieszczęsną szkołe, a do tego jeszcze dochodzi wojsko które może sobie o mnie przypomnąć. ehhh posrane to wszytko ;/
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
16 gru 2007, 14:25

Avatar użytkownika
przez eligojot 30 gru 2007, 12:14
blue_velvet napisał(a):Ja nic nie płaciłam po ukończeniu 26 lat, ale też do lekarza nie chodziłam...


Takie podejście wogóle u mnie nie wchodzi w rachubę - muszę chodzić do psychiatry, neurologa, lekarza POZ, realizować recepty ze zniżką, od czasu do czasu wezwać pogotowie...

Ale wyczytałem, że po ukończeniu 26 roku życia, ubezpieczenie płaci za studenta uczelnia, tylko samemu trzeba na niej złożyć o to wniosek. Nie wiem jak jest na prywatnych, ale mój uniwersytet nie robi z tego żadnego problemu - wystarczy iść do biura spraw bytowych i się wpisać na listę. Także kamień z serca.
Bóg zawsze odpowiada na prośby. Czasem jednak odpowiedź brzmi: "Nie".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
710
Dołączył(a)
09 paź 2007, 17:05

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Goplaneczka 30 gru 2007, 13:18
kalodżero-ale z depresją nie biorą do woja... Podejrzewam, że wystarczy tylko zaświadczenie z PZP, by mieć święty spokój do końca żywota.
Goplaneczka
Offline

przez estrella 30 gru 2007, 13:36
ja też straciłam zapał do nauki. Jak sobie pomyślę, że zaraz sesja i trzeba będzie odpowiadać jakimś obcym ludziom, których nawet nie interesujesz, to mnie ciary przechodzą. Normalnie niedobrze mi. A tak lubiłam się uczyć...
Czasami mam ochotę zniknąć.
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
20 gru 2007, 18:18
Lokalizacja
Poznań

Szkoła...

przez nitro 25 lut 2008, 23:35
Właśnie minęły mi ferie. Podczas ich trwania czułem się bardzo dobrze.Uśmiechałem się,dobrze się bawiłem.Czas przeszły jest tu adekwatny do tego co czuję. Byłem dzisiaj w szkole i...dół powrócił.Cały dzień chodzę przygnębiony i wściekły,nabuzowany i tak na zmianę. Czemu szkoła tak na mnie działa? Bo mam ogromnie dużo do zaliczenia. Nie potrafię pogodzić sportu ze szkołą i to mnie dobija. Macie jakiś pomysł? Jakieś patenty na naukę? Mam milion myśli na sekundę i snuje same czarne scenariusze.
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
06 sty 2008, 00:23

Avatar użytkownika
przez anonim 25 lut 2008, 23:56
Jeśli chodzi o zachęcenie do nauki to nie znam sposobu(możesz wyobrazić sobie siebie pod mostem pijącego wino, albo kopiącego rowy...), ale znam kilka przydatnych rad jeśli chodzi o szybką naukę:

Podczas nauki często jest tak, że nie możemy się skupić na tym co robimy, dzieje się tak dlatego, że w tym czasie pracuje tylko jedna półkula(prawa) a druga się "nudzi" a coś robić musi więc dlatego często się zamyślamy,wyobrażamy sobie coś zupełnie niezwiązanego z tym co robimy, jaka jest na to rada? W czasie gdy się uczysz wyobrażaj to sobie, wtedy obie półkule będą skupione na jednym, a im więcej uwagi poświęcisz temu czego się uczysz tym lepiej, przykładowo jak ja uczę się z historii(dawniej dla mnie najgorszy przedmiot): czytam zeszyt, powtarzam w myślach, przepisuje na jakąś kartkę i wyobrażam sobie to co się dzieje, albo jak opowiada o tym nauczyciel- działa, czasem wystarczy raz tak przestudiować notatki, żeby się w miarę nauczyć- Od kiedy zacząłem się tak uczyć nie mam problemów z historią. Tak więc podczas nauki wyobraźnia powinna działać. Jeśli ktoś nie wierzy niech przeprowadzi eksperyment- postara się zapamiętać kilkanaście rzeczy wypisanych w punktach, gdy będziemy bezsensownie powtarzać w myślach te przedmioty to zajmie to nam dużo czasu, a gdy do każdego przedmiotu wyobrazimy sobie dokładny opis to najprawdopodobniej szybko zapamiętamy wszystkie lub znaczą większość. Druga sprawa to podejście, nie można sobie wmówić, że to czego się uczymy jest głupie i nam niepotrzebne, bo wtedy będzie ciężko. Kolejna istotna sprawa to nie zostawiać sobie nauki na późny wieczór(ja tak robiłem, że w ciągu dnia luz, a o 22 zaczynałem dopiero do książek patrzeć)- wtedy nauczymy się niedokładnie, lub zapomnimy znaczną większość.

To tyle co mogę napisać o nauce. Gdzieś w internecie można znaleźć rady co do szybkiej nauki, a nawet któraś gazeta wydała na płycie specjalny program z ćwiczeniami gdzie wszystko było tłumaczone, bawiłem się nim i dużo mi to pomogło.
"MUSZĘ LECZYĆ SIĘ NA BÓL I STRACH
GDZIE JEST CZŁOWIEK KTÓRY Z SIEBIE SAM POKAŻE MI JAK
KTO POKAŻE MI JAK ?"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
583
Dołączył(a)
08 paź 2006, 20:10

przez nitro 26 lut 2008, 16:03
Sprobóje uczyć sie wyobrażając sobie nauke bo z neurologicznego punktu widzenia to ma sens ;-) 30 min. dziennie wystarczyłoby gdybym chodził do szkoły zawodowej (nie obrażając szkół tego typu i ludzi do niej uczeszczających),a póki co jestem w LO i musze pare godzin dziennie usiąść do książek. Uprawiam strongman,a ten kto się tym choć troche interesuje wie,że ten sport pochłania duże ilości czasu.Tak wiąże z tym przyszłość i dlatego to sprawia mnie tyle kłopotu. Znacie jakies sprawdzone specyfiki poprawiające wydolnść mózgu,koncentracje itd.?
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
06 sty 2008, 00:23

Avatar użytkownika
przez anonim 26 lut 2008, 16:42
Ja tam żadnych specyfików nie używam, możesz sobie redbula walnąć przed nauką :P a i nie ucz się w pozycji leżącej, bo pewnie zaśniesz :lol:
Ja też trenuje sport i wiąże z nim swoją przyszłość- sztuki walki i wiem jak ciężko jest pogodzić ze sobą treningi i szkołę :/ niestety czasem trzeba opuścić trening i przysiąść do książek :(((
"MUSZĘ LECZYĆ SIĘ NA BÓL I STRACH
GDZIE JEST CZŁOWIEK KTÓRY Z SIEBIE SAM POKAŻE MI JAK
KTO POKAŻE MI JAK ?"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
583
Dołączył(a)
08 paź 2006, 20:10

przez nitro 26 lut 2008, 19:09
Zamiast redbull'a wole kawę sypaną :D Właśnie najgorsze jest to,że czasami trzeba odpuścić trening na rzecz nauki :cry: Zostało 79 dni nauki i hmmm...no cóż trzeba się po prostu wziąć w garść i przeboleć jakoś do wakacji. "Książka-30 zł,zeszyt-2 zł,długopis-1 zł...promocja do następnej klasy-bezcenne.Wszystkich rzeczy nie da się kupić,a za wszystkie inne zapłacisz kartą MasterCard" ;)
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
06 sty 2008, 00:23

Re: Depresja a szkoła/studia

Avatar użytkownika
przez Ann-a 05 sie 2008, 21:37
hello,od półtora roku jestem z chłopakiem chorym na depresje,zaczęła sie ona właśnie od szkoły :/ pisałam o tym pół roku temu na forum ( zwi-zek-chory-zdrowy-czy-chory-chory-t11121-36.html ),ale chyba w złym temacie,bo nie otrzymałam odpowiedzi. wszystko zaczęło się od rozpoczęcia liceum,gimnazjum zakończył ze świetną średnią, lubiał udziela sie na lekcjach,w życiu szkoły. w liceum tez mu szło na poczatku dosyc dobrze,jedynie kulał z niemieckiego,z ktorym nigdy wcześniej nie miał styczności (jak większośc z jego miasta w klasie,szkoła jestw miescie obok). niestety zbyt wysokie stawianie sobie poprzeczki sprawiło,że nie zadowalał się 2 z niemca,to pociagnęło za sobą opuszczanie się w nauce także z innych przedmiotów. w tym samym czasie zaczęliśmy się spotykac,starałam się go motywowac,pomagac,chociaż na początku myślałam,ze to po prostu urażona ambicja,a nie jakieś poważniejsze komplikacje. jednocześnie z problemami w szkole miały miejsce problemy rodzinne,o czym dowiedziałam się mniej więcej pod koniec roku szkolnego. pierwszą klasę ledwo zdał,paradoksalnie z większości przedmiotów miał 6,5 i 4,z niewielu 2,ale naciagnięte,bo pod koneic roku praktycznie w ogole nie chodził. po wielu zawirowaniach miedzy nami,z rodzicami,z samym sobą poszedł do drugiej klasy. ale z nim samym niestety było coraz gorzej,bardziej złosliwi ludzie patrzyli na niego dziwnie,co też go bolało,nie kazdy nauczyciel był wyrozumiały,niektórzy traktowali go ulgowo (czego nie chciał,bo czuł się gorszy przez to). zupełnie zamykał się w sobie na lekcjach,nie odpowiadał pytany,nie pisał na sprawdzianach,tak jak niektórzy pisali w postach wyżej,bardzo chciał,ale nie potrafił przełamac blokad w sobie. po bożym narodzeniu już w ogole nie wrocił do szkoły,przez co nie zdał,w przyszłym roku nie chce wracac do skzoły. po czesci czuję się winna,bo niby mam na niego największy wpływ,ale powoli zatracam wiarę w to,że mu się uda wrócic do szkoły :( wiele osob mi mówiło,ze jestem dla neigo za łagodna,że nie powinnam tolerowac tego,ze odpuścił sobie szkołe,ale nie potrafie,nie mam już pomysłu na to,jak go zmotywowac żeby uwierzył że zmiana szkoły i ponowna próba podniesienia się są szansą na lepsze. kiedyś pomagało mu powtarzanie,że bedzie lepiej,że po weekendzie/świetach/wakacjach wypoczety da rade,bo przeciez ma wiedzę i inteligencję (w luźnej rozmowie potrafi wypowiadac sie świetnie na naukowe tematy,w szkole blokada),od dłuższego czasu go to irytuje,bo nie dzieje się lepiej,a wręcz gorzej :/ przepraszam za chaos wypowiedzi i proszę o rady,szczegolnie tych osob,które także nie miały sił na naukę,wiary w udaną przyszłośc i jakoś to przezwyciężyły
"...feeding the crows with my sorrow..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
06 sty 2008, 00:31
Lokalizacja
Dolny Śląsk

Re: Depresja a szkoła/studia

przez norm 06 sie 2008, 00:09
przez depresje i fobie zrezygnowałem z szkoły 3 lata temu... rok temu zacząłem się leczyć psychiatrycznie i teraz ponownie zapisałem się do liceum... myślę ze leki nie były by złym pomysłem...
norm
Offline

Re: Depresja a szkoła/studia

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 08 sie 2008, 22:14
Ja na szczeście chodze na studia zaoczne ale i tak w ciągu tych trzech dni czuje się okropnie,boje się ludzi...zazwyczaj po uczelni chodze sam...poza tym każdy dzień na uczelni powoduje u mnie niezłego doła<porównuje sobie życie innych do mojego.....i widze jak inni są lepsi,rozmawiają z ludżmi,mają wielu znajomych.......jak radzą sobie w życiu....a ja z niczym sobie nie radze...>.W dodatku na uczelni podzczas wykładów mam często ataki paniki:(
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 11 gości

Przeskocz do