Depresja a szkoła/studia

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez snaefridur 09 gru 2007, 11:35
Ja też nie mogłam.Kładłam się lulu o 5/6 ,podczas gdy zajęcia miałam na 8.Czasem w ogole się nie kładłam :shock: i byłam tak przemęczona,że zaczęłam słyszeć i widzieć różne ciekawe rzeczy.Pomogło mi przeniesienie się na parę dni do przyjaciółki,tam wpadłam w rytm.Teraz kładę się ok 2:00,co jest osiągnięciem sporym.
snaefridur
Offline

Avatar użytkownika
przez Sorrow 09 gru 2007, 14:49
Geez, ale to jest koszmar :( . Głównie przez to zawaliłem studia i ciągle mam problemy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Avatar użytkownika
przez mewa 14 gru 2007, 03:28
moje problemy na studiach zaczely sie okolo roku temu - jeszcze na trzecim roku; zaczalem tracic kompletnie chec zajmowania sie tym czym powinienem, wychdzenia z domu, uczeszczania na zajecia itp [tak ogolnie rzecz biorac]; teraz, 2 miesiecy pozniej, gdy jestem juz na 4 roku nie mam juz kompletnie zadnej motywacji - boje sie myslec ze musialbym cos sie uczyc, a mysl o tym czego mam sie uczyc i to, ze bede w tym zawodzie cale zycie jest dla mnie ohydna, przerazajaca i dolujaca; jak wspomnieliscie wczesniej, ja tez mam problemy ze snem - czuwanie do kolo 5 godziny, czasem juz po prostu nie ide w dany dzien na uczelnie, nie tylko z braku motywacji jak rowniez dlatego ze nie mam sily po prostu wstac; wyklady opuszczam, cwiczenia tez a niektore przedmioty to juz w ogole sobie podarowalem na ten rok...
ostatnio wydaje mi sie, ze jakbym przerwal studia na rok, nadrobil w tym czasie wszystkie braki i chodzil do jakiejs pracy to moze by mi sie polepszylo, wyrwalbym sie z tego marazmu w jakim tkwie, z depresji i strachu oraz skupil na innych swoich dolegliwosciach bezposrednio polaczonych z tematyka tego forum, ze tak to okresle; aczkolwiek z drugiej strony nie wiadomo czy sie zmobilizuje i przelamie zeby przez ten okres chociaz jakas prosta prace wykonywac - ale mam nadzieje ze tak, i ze mi to dobrze zrobi...
w zasadzie teraz dopiero zaczalem sie zastanawiac tak naprawde nad swoim zyciem, co chce robic itp - a kierunek studiow dlaczego taki wybralem? nie wiem. moze milczaca presja rodzicow, ktorzy sa rowniez w zawodzie, moze brak scisle sprecyzowanych zainteresowan, planow, ambicji, pasji - moze cos zgola innego
w kazdym badz razie to byl blad, jeden z tych zyciowych bledow nawet powiem, ale po 4 latach nie bede zmienial uczelni, zreszta awantura bylaby wtedy baaardzo 'rozlozona w czasie' a i ile mozna byc na utrzymaniu rodzicow...
coz pozdrawiam, cos trzeba bedzie wymyslec ;)
...w symfonii strachu, dławiącej, lepkiej ciemności...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
23 sie 2007, 01:54

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez personata 14 gru 2007, 23:44
pierwszy rok studiow, koszmary, bezsennosc, brak motywacji do czegokolwiek, zdarza sie, ze przez 27 godzin potrafie w ogole sie nie ruszac, "glupie" mysli, brak wiary w cokolwiek... nie widze mozliwosci, zebym przetrwala sesje zimowa... wisi mi to. studia, rodzina i caly ten bajzel :? co mozna wymyslec, zeby bylo lepiej i zeby jakos przetrwac te studia? :?
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
14 gru 2007, 23:26

Avatar użytkownika
przez linka 14 gru 2007, 23:50
Wizyta u psychologa, psychiatry, leki, terapia..........
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

studia

przez kruszywko 19 gru 2007, 23:54
mi został rok.i robie go juz 3 lata...
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
19 gru 2007, 00:00
Lokalizacja
wrocław

Avatar użytkownika
przez Jovita 20 gru 2007, 00:04
no ja musialam wziasc urlop zdrowotny , tak wiec zaczynam od pazdziernika dopiero ale i tak zmieniam prawdopodobnie studia , 2 lata w plecak jestem!
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

Avatar użytkownika
przez Fiolka 20 gru 2007, 00:08
Jestem na trzecim roku i od października nie zrobiłam żadnych postępów w nauce. Zero motywacji, zero chęci do pracy, po prostu koszmar. Świadomość tego że muszę coś zrobić dobija mnie coraz bardziej. NIe mam ochoty chodzić na zajęcia udzielać się itp. Z rana nie mam ochoty wstać z łóżka. A jednocześnie strasznie chcę żeby znowu było jak na pierwszym roku, kiedy człowiek był pełen entuzjazmu... Jestem na siebie coraz bardziej zła za to że przepuszczam przez palce to co jest dla mnie tak ważne. Brak mi sił żeby pozbierać do kupy te moje studia i znowu cieszyć się nimi cieszyć...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
59
Dołączył(a)
19 gru 2007, 01:43

przez Felicity 20 gru 2007, 11:57
Otóż wzięłam dziekankę zdrowotną. Ale prawdopodobnie tam nie wrócę. A zatem - jeżeli dam radę iść na nowe studia od października - będę dwa lata do tyłu. Mam nadzieje ze uda mi sie teraz trochę podleczyć...
Szukam Nadziei.
Offline
Posty
119
Dołączył(a)
15 sie 2007, 13:19
Lokalizacja
z bagna

Avatar użytkownika
przez Jovita 20 gru 2007, 13:00
Felicity napisał(a):Otóż wzięłam dziekankę zdrowotną. Ale prawdopodobnie tam nie wrócę. A zatem - jeżeli dam radę iść na nowe studia od października - będę dwa lata do tyłu. Mam nadzieje ze uda mi sie teraz trochę podleczyć...


witaj w lklubie zupelnie tak jak ja !
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

przez blue_velvet 28 gru 2007, 15:52
W tym roku ukończyłam po wielu trudach stresach i przelanych łzach licencjat.... Trwało to 7 lat. Na magisterkę nie mam już siły i pogodziłam się z tym. Z tym, że nie skończe studiów nie potrafiłam sobie poradzić i była to główna przyczyna mojej depresji. Jeśli macie jakaś alternatywę, to nie tkwijcie na studiach które Was męczą...szkoda życia stwierdzam po latach.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
28 gru 2007, 15:28

przez Goplaneczka 28 gru 2007, 16:06
Mnie studia cieszą, tzn dziedzina, którą się zajmuję.
Ale dołuje np nadmiar czasu wolnego, jaki nam zapewniają układający plan, jałowość niektórych zajęć, głupota co niektórych znajomych.
Ale faktycznie-studia, jeśłi są robione po to, by były nie mają sensu.
Goplaneczka
Offline

Avatar użytkownika
przez luthien 28 gru 2007, 17:21
Mnie same studia nie męczyły, ale jak przyszło do pisania pracy licencjackiej zaczęły się problemy - nie spanie nad ranem, stres, że nie dam rady i takie inne. Muszę się w końcu jakoś zmobilizować, dobrze że mam jeszcze trochę czasu. Odkąd wiem, że mogę przedłużyć bezpłatnie termin oddania pracy jest mi znacznie lżej, nie stresuję się już tak bardzo.
dziś mogę wreszcie to powiedzieć: patrzę z nadzieją w przyszłość...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
506
Dołączył(a)
08 paź 2007, 11:51

Avatar użytkownika
przez eligojot 29 gru 2007, 16:59
Ja jestem w jeszcze gorszej sytuacji - dwa lata przestudiowałem, rok urlop zdrowotny i teraz tez bede sie starac o kolejny urlop - dwa lata w plecy jak nic. Nie lubię swoich studiów, ale i tak nic innego mnie nie interesuje, więc musze tak czy siak je jakoś skończyć. Powiedzcie mi jak robicie z ubezpieczeniem podczas studiow - studenci sa ubezpieczeni do 26 roku życia, a jak mi się nie uda do tego czasu skończyć studiów - to będę musiał płacić 280 zł na miesiąc aby być ubezpieczonym???
Bóg zawsze odpowiada na prośby. Czasem jednak odpowiedź brzmi: "Nie".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
710
Dołączył(a)
09 paź 2007, 17:05

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

Przeskocz do