Depresja po porzuceniu

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Depresja po porzuceniu

Avatar użytkownika
przez cyklopka 28 lut 2016, 00:37
Też miałam kiedyś depresję pogłębioną przez odrzucenie.
Nie chciałabym się więcej tak czuć.

Do funkcjonowania popychała mnie tylko nadzieja, że coś się jeszcze w moim życiu wydarzy.

Najgorsze to chyba całą nadzieję pokładać w jednej osobie i cały sens jej przypisywać.
Głosy w mojej głowie czyta Maciej Orłoś.
Avatar użytkownika
Offline
I Miss Forum
Posty
7963
Dołączył(a)
24 sty 2014, 19:33
Lokalizacja
the castle beyond the Goblin City

Depresja po porzuceniu

przez userman 02 mar 2016, 01:15
hpst,

Tak, trafne spostrzeżenie. Kiedy ukochana osoba odchodzi umierając, zostaje z Tobą. Owszem ból jest straszny.
Ale kiedy jest się porzuconym wcale nie jest lepiej.

Znam to doskonale, bo w zeszłym roku zostawiła mnie moja żona po 8 wspólnych latach. Rozsypka totalna. Z tygodnia na tydzień było coraz gorzej.
Leki w końcu nieco ustabilizowały nastrój, i choć nadal jest bardzo różnie, to można jakoś funkcjonować. Do tego oczywiście terapia.

Przez wiele miesięcy robiłem sobie wyrzuty, rozmyślałem co mogłem zrobić inaczej itd. To samobiczowanie w niczym mi nie pomogło.
Podjąłem wiele prób walki o związek, o relacje, niestety tego muszą chcieć obydwie osoby. Obecnie czekam na rozwód, moja żona złożyła już pozew.
Zmusiłem się do niespoglądania wstecz, z czasem przestało być to tak wielkim obciążeniem. Przyszłość nadal mnie przeraża i czeka mnie jeszcze długa praca nad sobą zanim wrócę do "normalności". Ale wierzę że to kiedyś nastąpi, potrzeba tylko jeszcze czasu.

Skorzystaj z pomocy psychiatry, rozpocznij terapię, daj sobie czas - to wszystko potrwa, ale pomóż sobie w tym żeby to przetrwać.
Offline
Posty
135
Dołączył(a)
03 sie 2015, 16:00

Depresja po porzuceniu

Avatar użytkownika
przez bedzielepiej 02 mar 2016, 01:16
Czekaj znaczy ona żyje, tak? Znaczy miałeś laskę i ona odeszła, bo byłeś zbyt melancholijny i zachorowałeś na depresje? Dobrze zrozumiałam? A to uj warta była.
Spójrz na to z perspektywy 5 lat, teraz Ci smutno, ale za 5 lat rany się zagoją i może już będziesz w innym związku.

A w ogóle interesujące, myślisz ze to Bóg Ci ją zesłał? A potem odebrał? Skąd taki pomysł?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1541
Dołączył(a)
02 wrz 2013, 19:49

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Depresja po porzuceniu

przez Lukasz32 02 mar 2016, 20:43
userman napisał(a):hpst,

Znam to doskonale, bo w zeszłym roku zostawiła mnie moja żona po 8 wspólnych latach. Rozsypka totalna. Z tygodnia na tydzień było coraz gorzej.
Leki w końcu nieco ustabilizowały nastrój, i choć nadal jest bardzo różnie, to można jakoś funkcjonować. Do tego oczywiście terapia.



W moim przypadku:

Znam to doskonale, bo w zeszłym roku zostawiła mnie moja narzeczona po 6 wspólnych latach. Rozsypka totalna. Z tygodnia na tydzień było coraz gorzej.
Leki w końcu nieco ustabilizowały nastrój, i choć nadal jest bardzo różnie, to można jakoś funkcjonować. Do tego oczywiście terapia.

Ktoś jeszcze? :)
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
02 mar 2016, 20:40

Depresja po porzuceniu

przez depresja24h 04 mar 2016, 21:32
Ja to w ogole nie mam marzen, potrzeb by byc z kims. Nie chcialoby mi sie z kims spotykac, chodzic do kina, rozmawiac, uprawiac seks... Nie mowiac o małżeństwie czy dzieciach. Juz kompletnie zdziczalam. Ale z ludzmi mam podobnie, nie czuje potrzeby spotykania sie z ludzmi, boje sie ich nieco ale zarazem to mi sie nie chce.
Offline
Posty
402
Dołączył(a)
22 maja 2014, 22:24

Depresja po porzuceniu

Avatar użytkownika
przez Carica Milica 05 mar 2016, 01:54
Prawie rok temu zostawił mnie narzeczony, bo zaczęłam już lekko świrować - pierwotnie trafiłam do lekarza z nerwicą natręctw i stanami lękowymi. Po rozstaniu zaliczyłam oddział toksykologiczny; za dużo leków łyknęłam. Załamałam się i myślałam, że moje życie jest przegrane, tym bardziej, ze problemy z psychiką się pogłębiały. Okazało się, że mam chad, czyli niedoszły narzeczony wiedział, kiedy spierdolić i nie czekać na fajerwerki. 8) Pozbierałam się i jestem w nowym związku, ale z zaufaniem mam nadal problem.
Majaki wariata: Dziennik, który stracił równowagę
F31 Vatro hodaj sa mnom.
Lit 625 mg, kwetiapina 100 mg, kofeina trzy dawki dziennie.
Avatar użytkownika
Offline
III Miss Forum
Posty
2802
Dołączył(a)
01 cze 2015, 19:11
Lokalizacja
Pallati i ëndrrave

Depresja po porzuceniu

Avatar użytkownika
przez tahela 07 mar 2016, 01:17
depresja24h,
Chyba masz dpresje albo dystymie, i gorszy okres.Musisz brać leki i wierzyc ,ze bedzie lepiej a będzie .
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10969
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Depresja po porzuceniu

przez userman 07 mar 2016, 09:22
depresja24h, długo już tak masz?
Ja zauważyłem że tych tygodniach np gdzie przestawałem walczyć (i np miałem przestój w terapii) miewałem silny regres.
To co wcześniej udawało mi się przełamać, np. otwieranie się na ludzi, utrzymanie jakichkolwiek relacji i próby zaangażowania, szło totalnie z pizdu.
Później trzeba było na nowo przełamywać, może ciut łatwiej, ale jednak wymagało to sporego wysiłku.
Myślę że stwierdzenie że tak masz to tylko usprawiedliwienie się przed sobą samą, że tak masz i już. A tu trzeba małymi kroczkami.

hpst, sytuacja która powoduje epizod depresyjny to jedno, ale ja kiedy zdecydowałem się na terapię, byłem już świadomy, że to mój strach, obawy i niechęć do czegokolwiek (w tym życia) miały początek dużo głębiej. Przekładały się na to relacje w rodzinie, okres dojrzewania i wiele lat różnych relacji i sytuacji które obniżały moją samoocenę.
Dlatego wiem że u mnie terapia nie zakończy się na samym wyjściu na prostą, bo obawiam się że nawet bez takiego strzała jakiego dostałem w zeszłym roku, może się znowu tego dziadostwa nawarstwić i mogę wrócić tu gdzie byłem, a tego nie chcę.
Leki pomagają wytłumić negatywne emocje i myśli - lepiej lub gorzej, dlatego trzeba szukać odpowiedniego leku - ale jednak.
Ale same leki bez pracy i motywacji do tej pracy (na którą w ciąż będzie brakować siły) to tylko tłumienie tego co nadal będzie się dziać w Tobie.
Daj lekom i terapii trochę czasu w końcu zobaczysz że to działa.
Offline
Posty
135
Dołączył(a)
03 sie 2015, 16:00

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Przeskocz do