Pomoc dla zdesperowanego męża

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Pomoc dla zdesperowanego męża

przez piotr1234 18 sty 2016, 23:47
Witam,

Szukam pomocy dla mojej żony i całej rodziny. Żona ma stwierdzoną nerwicę od około roku i jednak borykamy się z nią od dłuższego czasu. 4-5 lat temu ja myślałem że żona ma po prostu taki wybuchowy temperament jednak jak zaczęły jej się dziwne ataki wyglądające jak padaczka, drętwienie rąk i nóg połączone w niesamowitym bólem w różnych cześciach ciala stwierdziliśmy, że coś jest nie tak. Żona udała się do psychiatry, który stwierdził nerwicę. Przepisał jej seronil, który niby pomógł ale żona nie nadawała się zupełnie do życia. Ciągle spała, nie robiła nic w domu, nie chciało jej się zupełnie nic. Mamy 3- letnie dziecko, które najbardziej na tym cierpi bo żona zamiast poświęcić mu czas jak wróci z przedszkola woli iść spać. Sprawa się skomplikowała jeszcze bardziej przy drugiej wizycie u psychiatry, na której byłem i ja. Powiedziałem lekarzowi o kolejnym problemie żony czyli alkoholu ;(. Żona pije strasznie dużo alkoholu co dla mnie jest zmorą bo ja nie pije prawie wcale. Dochodziło już do ekstremalnych sytuacji że wracając z pracy wchodziłem do kompletnie zakopconego mieszkania bo żona zostawiła zupe na palniku a ona spała po 4 piwkach. A dziecko ostatnie w całym przedzkolu zostało po jego zamknieciu. Musiałem się za nią tłumaczyć. No ale alkohol to już osobna sprawa chociaż sam nie wiem co jest większym problemem. Po drugiej wizycie lekarz przepisał dodatkowo pramolan, który praktycznie dobił już zone kompletnie bo stała się jeszcze bardziej senna i wypadła z życia rodzinnego bo nic jej się nie chciało. Stwierdziliśmy że najlepszym rozwiązaniem będzie jak pójdzie do pracy bo może 4 lata w domu z dzieckiem wpływają na nią tak źle. No i poszła od grudnia do pracy jednak zmieniło się tylko to że chodzila do pracy ale jak tylko wracała szła spać a rano szykowala się do pracy 3-4 h więc też nie dało rady nic zrobić. Czuje się tak jakbym miał 2 dzieci. Wszytsko musialem jej organizować. Jeździła bez biletu bo czasu na kupno biletu nie było, telefon prawie zawsze rozladowany bo nie ma czasu żeby naładować, śniadania też nigdy nie miała czasu zjeść mimo że np. na 14 do pracy szła. Tydzień temu wróciła z płaczem i powiedziała że miała straszny dzień w pracy i że nie ogarnia już tego życia i że nie powinna żyć bo po prostu życie ją przerasta. Wypiła 4 piwa i łyknęła ze 20 tabletek. Jakis mix pramolanów extra spasmina i jakieś inne. Kiedyś już próbowała pod tira wskoczyć ale tir się zatrzymał i się rozmysliła. Po połknięciu tabletek wylądowała w szpitalu na oddziale psychiatrii i tam jest od tygodnia. I z przykrością muszę stwierdzić że dużo latwiej jest nam samym z synkiem bo jest mniej problemow i dziwnych nieprzewidywalnych ekstremalnych sytuacji, które były zmorą bo nigdy nie było wiadomo co się wydarzy. To oczywiście ułamek tego co się dzieje bo książke by się z tego napisało ale od czegoś trzeba zacząć. Moje pytanie jak się za to zabrać? Co leczyć najpierw alkoholizm czy nerwicę czy depresję w którą też chyba wpadła? Lepiej żeby żona zostala na oddziale zamknietym czy w domu. Po prostu nie wiem jak to ogarnąć.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
18 sty 2016, 15:28

Pomoc dla zdesperowanego męża

Avatar użytkownika
przez agusiaww 19 sty 2016, 21:31
piotr1234, te trzesiawki to pewnie byla delirka. Zona ma ewidentnie problem z alko i sam przebimbales sprawe bo jej na to pozwalałes. Jestes wspoluzalezniony bo zone kryjesz itd. Na pewno musicie isc na terapie dla AA i osob wspoluzaleznionych. Nalezy pamietac ze alkoholika sie nie wyleczy z jego nałogu jezeli on sam nie chce. A zona na razie nie chce. Niestety macie dziecko i trzeba myslec o nim, a Ty jestes glownie winny bo przekazujesz takie wzorce synowi ze widzi nachlana matke, ktora sie nim nie zajmuje. Sam napisales ze sytuacja trwa z 5 lat a Ty dopiero szukasz pomocy. Zona niech siedzi na oddziale poki co, jak wyjdzie albo idzie na terapie dla AA, bierze leki od psychiatry albo rozstanie i odseparowanie syna. To zona sama musi zrozumiec ze chce cokolwiek polepszyc w swoim zyciu, Ty za nia swiata nie naprawisz ani jej psychiki, a dziecku mozecie zrujnowac. Poczytaj sobie o dzieciach alkoholikow ile z nich w doroslm zyciu powtarza wzorce i ma zaburzoną psychike, dla mie to w ogole niepowazne z Twojej strony ze akceptowac takie zachowanie i pozwalac nad opieke nad dzieckiem, bo tak naprawde to to co opisujesz, czyli zakopcone mieszkanie i brak opieki nad dzieckiem przez zone kwalifikuje sie do odebrania Wam dziecka.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Pomoc dla zdesperowanego męża

Avatar użytkownika
przez tahela 19 sty 2016, 21:54
najpierw odwyk a póxniej dopiero nerwice bo byc moze to wszystko to z alkoholizmu po prostu moze być
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10974
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Pomoc dla zdesperowanego męża

Avatar użytkownika
przez kosmostrada 19 sty 2016, 22:14
piotr1234, Jeżeli chcesz ratować swoje dziecko to podstawowy krok - idziesz na terapię dla współuzależnionych. Z reguły jest przy każdym ośrodku leczenia uzależnienia od alkoholu. Zdarza się, że żyje się z alkoholikiem i nie jest się współuzależnionym, ale brutalnie mówiąc, to nie jest Twój przypadek. Powodzenia!
Ever tried? Ever failed? No matter. Try again. Fail again. Fail better.
S. Beckett
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7411
Dołączył(a)
27 lip 2014, 16:47

Pomoc dla zdesperowanego męża

przez piotr1234 20 sty 2016, 10:46
Myślę dosyć poważnie nad odseparowaniem żony ode mnie i dziecka. Nerwica i alkohol to połączenie, którego ja już nie ogarniam a najbardziej boją się właśnie o dziecko, bo on jest dla mnie najważniejszy a coraz więcej widzi i rozumie. Proponowano mi terapię dla współuzależnionych ale pracuję na etacie i mam swoją firmę więc nawet wyjście do fryzjera i czy na myjnie stanowi dla mnie ogromne logistyczne wyzwanie po pracuje czasem po 16h na dobę. Fakt żona piła przed ciążą dużo później przez ciąże i karmienie piersią nie piła nic i nasiliło się to jak przestała karmić. Upijanie się do nieprzytomności, spanie po kiblach w klubach, wychodzenie na godzinę na 1 piwko i wracanie o 5 rano. Jak próbowałem postępować ostro wybuchała i rozwalała wszystko, rzucała we mnie kosmetykami, talerzami a że nie chciałem taki awantur w obecności dziecka odpuszczałem. O dzieciach alkoholików trochę wiem bo żony ojciec jest alkoholikiem .
Żeby taki ciężki temat ogarnąć jak alkohol i nerwica praktycznie bym musiał skupić się na tych problemach i odpuścić całą resztę (praca, dziecko, obowiązki) bo to wymaga czasu i zaangażowania. Ja muszę pracować, dbać o dziecko, wychowywać go więc chyba tylko odseparowanie żony da jakieś rezultaty. Ona niech się skupi tylko na sobie i swoich problemach. Gdyby nie dziecko bym przechodził przez to razem z nią ale w tej chwili dziecko jest najważniejsze nie ona. Jakieś inne lepsze rozwiązanie istnieje? Jak wyjdzie z psychiatryka zaproponuje jej roczne leczenie na oddziale zamkniętym żeby ogarnąć alkohol.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
18 sty 2016, 15:28

Pomoc dla zdesperowanego męża

Avatar użytkownika
przez agusiaww 20 sty 2016, 14:09
piotr1234, mozesz sadownie przez sad zmusisc zone do leczenia,najlepiej niech wlasnie rok przebywa na oddziale zamknietym - bo innego wyjscia to nie widac, tym bardziej ze ta sytuacja narasta. Wiadomo ze masz prace i musisz sam ogarniac dziecko, to przynajmniej skup sie na nim. To najlepsze wyjscie, jak zona nie bedzie chciala to sadownie zmusic do leczenia, zajac sie synem itd. Jak wyjdzie po elczeniu i wroci do picia, to wziac rozwod. Moj ojciec tez byl alko, tyle, ze ja sobie zycie ulozylam, nie pije wcale alko bo mnie odrzuca sam widok, mam swoja rodzine i w zyciu bym nie pozwoliła na takie traktowanie dziecka. W rodzinie dziecko jest wazniejsze od zony/meza bo to bezbronna istota a ludzie jednak sa dorosli mimo ze nie sa dojrzali. Kogos trzeba wtedy ratowac, wybiera sie "mniejsze zło"bo mozna siedziec z zona pijaca/z mezem pijacym i kilka lat i dziecku nabruzdzic w psychice.To samo mowia na terapii -czy to alkoholikow, czy narkomanow, jak sami nie poczuja ochoty zmiany, to rozwod, bo sam widzisz ze Twoja zona tez zyla z alkoholikiem i powtarza wzorce,chyba nie chcesz zafundowac takiego zycia swojemu dzicku, tylko pragniesz jego szczescia i bezpieczenstwa.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Pomoc dla zdesperowanego męża

przez piotr1234 20 sty 2016, 14:46
Masz rację. Synka kocham pod wszystko i chce żeby miał szczęśliwe dzieciństwo. Teraz będzie mi łatwiej działać bo po próbie samobójczej wtajemniczyłem w sytuację całą rodzinę, która nic nie wiedziała o alkoholu i nerwicy do tej pory. Żona zawsze mnie straszyła że się zabije jak coś powiem ale jak widać próbowała mimo to.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
18 sty 2016, 15:28

Pomoc dla zdesperowanego męża

Avatar użytkownika
przez agusiaww 20 sty 2016, 15:30
piotr1234, i dlatego sie uzaleznia od drugiej osoby, bo nikmu sie nic nie mowi, sie z tym kryje. Dobrze ze powiedziałes całej rodzinie, bedziesz miał wsparcie psychiczne. Nie chodzi o to aby napietnowac zone, ale tez nie mozna ulegac jej szatażom. Mam nadzieje ze u Ciebie zona jednak zacznie sie leczyc i stan sie poprawi, pamietaj tez aby przy dziecku nie robic awantur i aby nie mowic zle o matce, to jednak jego matka i trzeba jakis poziom zachowac.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Pomoc dla zdesperowanego męża

Avatar użytkownika
przez Morphine90 20 sty 2016, 15:56
piotr1234 napisał(a):Jak wyjdzie z psychiatryka zaproponuje jej roczne leczenie na oddziale zamkniętym żeby ogarnąć alkohol.


Zmuszenie nic nie da. Ja swojego ojca błagałam, szantażowałam i cokolwiek tylko miała w arsenale 14-latka, ale on widział tylko siebie i swoją rozpacz, którą topił w wódce. Zazwyczaj alkoholik żeby podjąć leczenie potrzebuje rozbić głowę o dno, przestraszyć się samego siebie - wtedy jest szansa, że się otrząśnie. Pozostaje Ci wierzyć, że ta próba samobójcza i pobyt w szpitalu będą takim dnem dla Twojej żony, ale niestety wcale tak być nie musi. Jak mój ojciec wylądował na odwyku (sam chciał po tym jak dostał delirki i przeraził się, że umiera) to miał na sali kilku zmuszonych sądownie - jedyne co robili to przemycali alko z zewnątrz na wszystkie sposoby. Dlatego nie ma to sensu. Skutek byłby taki, że żona straciłaby do Ciebie zaufanie, a to znowu nakręciłoby nałóg. I tak w kółko. Wyobraź sobie, że Ciebie ktoś zamyka i wmawia Ci, że widzisz zielone ludziki - dla niej własny problem alkoholowy, kiedy nie ma jego świadomości, jest taką samą abstrakcją.
Trudno rozgraniczyć odwyk z leczeniem depresji i nerwicy - to jest takie błędne koło, gdzie nie wiadomo co było pierwsze - alkohol, który doprowadził do depresji czy depresja, która jest zalewana alkoholem. Nie polecam więc terapii AA (12-kroków itd), bo ona skupia się tylko na nałogu - lepsze jest profesjonalne leczenie uzależnień przez odpowiedniego terapeutę, najlepiej żeby po pewnym czasie niektóre sesje odbywały się z Twoim udziałem, bo tkwisz w tym tak samo głęboko jak żona (tylko z innej strony). Wtedy oprócz twardego reżimu odwykowego można przeanalizować myśli i sytuacje, które doprowadziły do obecnego stanu. W każdym mieście są specjalne ośrodki do walki z uzależnieniami i tam można dostać naprawdę sensowną terapię grupową i indywidualną na NFZ.
Przede wszystkim chroń dziecko, a więc odseparuj je i siebie od żony - nie chodzi mi o separację wrogą - po prostu oddal się na tyle, na ile to możliwe. To będzie też dla niej pewne odciążenie - z tego co piszesz ma problem z wykonywaniem prostych obowiązków, więc dochodzenie do siebie to będzie dla niej wystarczające wyzwanie.
Jeśli teraz nie dotrze do niej, że potrzebuje pomocy - pozostaje Ci tak jak pisze agusiaww - chronić swoją rodzinę, nawet kosztem rozstania z żoną. Można służyć komuś wsparciem w leczeniu, ale nikt nie wymaga od Ciebie, żebyś był z osobą, która tej walki podjąć nie zamierza.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
794
Dołączył(a)
25 sie 2015, 15:59
Lokalizacja
Poznań miasto doznań

Pomoc dla zdesperowanego męża

przez piotr1234 20 sty 2016, 16:25
Zmuszać jej nie będę ale synek jest w takim wieku że robi się coraz bardzie kumaty i coraz więcej rozumie. Zdarzały się sytuacje, że był świadkiem kłótni i sam krzyczał "spokój rodzice i nas oboje przytulał" . Aż mi się serce kraja że musiał być świadkiem takich sytuacji ale jak mówiłem grzecznie żonie żeby nie piła przy dziecku od razu wybuchała i nie mogłem jej uspokoić. Mimo że wychodziłem do innego pokoju żeby się nie kłócić przy dziecku ona nadal nadawała aż się wygadała. To jest ostatni moment na uratowanie rodziny zanim dziecku ta sytuacja nie zacznie niszczyć psychiki. Niestety nie ma już czasu i jeśli żona tego nie zrozumie i sama nie zacznie się leczyć pozostanie ostatnia próba sądownego wysłania ją na leczenie. Może tam się przebudzi. Jeśli nie to rodzina się rozpadnie. Na szczecie w takiej sytuacji mam raczej pewność że dziecko zostanie ze mną.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
18 sty 2016, 15:28

Pomoc dla zdesperowanego męża

Avatar użytkownika
przez Morphine90 20 sty 2016, 16:38
Sądowne przymuszenie tylko wzmoże w niej bunt, ale zrobisz jak uznasz za stosowne. Odwyk to nie zmuszanie do łykania pigułek, które cudownie pomogą tylko praca nad sobą, a ta u uzależnionego wymaga woli - stąd leczenie przymusowe jest bezskuteczne.
O ile żona nie znęca się nad Wami i nie wszczyna publicznie awantur taki wniosek najprawdopodobniej sąd i tak odrzuci, bo ubezwłasnowolnienie człowieka to ostateczność, kiedy członkowie rodziny są zastraszeni i sterroryzowani przez alkoholika, a Ty możesz odejść - masz ku temu warunki, masz do tego środki.
Moim zdaniem lepiej po prostu wystąpić o rozwód i wyprowadzić się z synem - to ma większy potencjał wstrząśnięcia nią.
Fear is the hand
that pulls your strings
Avatar użytkownika
Offline
Posty
794
Dołączył(a)
25 sie 2015, 15:59
Lokalizacja
Poznań miasto doznań

Pomoc dla zdesperowanego męża

przez piotr1234 04 lut 2016, 13:47
Żona leżała na psychiatrycznym. Teraz przenieśli ją na odwykowy gdzie ma spędzić 6 tygodni. Ale tam jest jakaś masakra. Na piętrze 2 dziewczyny i 20 chłopaków. Ciągłe zaczepki spacery wspólne bo z kim ma spędzać czas . Oszołom krzyknie ze ma ładny tyłek czy nogi ale ci inteligentniejsi działają jak na faceta przystało etapami. Wzbudzają zaufanie u niej. Kilku się udało a że uważa się za bardzo niedowartościowana przyjmuje komplementy jak mały naiwny pelikan. Wypisują jej zbereźne smsy ciągle osaczają. Jak ma się leczyć w takich warunkach. Żona mówi mi o wszystkim (chyba) ale jestem zaniepokojony bo to dopiero 4 dzień a ma być tam 6 tygodni. Co robić bo zastanawiam się czy jej z tego domu rozpusty nie zabrać. Żona jest dosyć atrakcyjna i trochę naiwna i to groźne połączenie. Jak nie urok to sr.....
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
18 sty 2016, 15:28

Pomoc dla zdesperowanego męża

Avatar użytkownika
przez Morphine90 04 lut 2016, 15:27
piotr1234 napisał(a):Żona leżała na psychiatrycznym. Teraz przenieśli ją na odwykowy gdzie ma spędzić 6 tygodni. Ale tam jest jakaś masakra. Na piętrze 2 dziewczyny i 20 chłopaków. Ciągłe zaczepki spacery wspólne bo z kim ma spędzać czas . Oszołom krzyknie ze ma ładny tyłek czy nogi ale ci inteligentniejsi działają jak na faceta przystało etapami. Wzbudzają zaufanie u niej. Kilku się udało a że uważa się za bardzo niedowartościowana przyjmuje komplementy jak mały naiwny pelikan. Wypisują jej zbereźne smsy ciągle osaczają. Jak ma się leczyć w takich warunkach. Żona mówi mi o wszystkim (chyba) ale jestem zaniepokojony bo to dopiero 4 dzień a ma być tam 6 tygodni. Co robić bo zastanawiam się czy jej z tego domu rozpusty nie zabrać. Żona jest dosyć atrakcyjna i trochę naiwna i to groźne połączenie. Jak nie urok to sr.....


Jeśli podjęła leczenie to super :smile: Trochę zaufania tylko z Twojej strony, przecież jest dorosłą kobietą i ma swój rozum, to że ktoś ją zaczepia przecież nie oznacza, że zaraz rzuci mu się w ramiona. Mam wrażenie, że powinniście po odwyku pojść na terapię par - część jej problemów może wynikać z tego jak ją postrzegasz - jako niezaradną, głupszą, już w poprzednich postach można to było zauważyć. To na pewno nie pomaga jej zbudować pewności siebie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
794
Dołączył(a)
25 sie 2015, 15:59
Lokalizacja
Poznań miasto doznań

Pomoc dla zdesperowanego męża

Avatar użytkownika
przez bedzielepiej 04 lut 2016, 21:17
piotr1234 napisał(a):Żona leżała na psychiatrycznym. Teraz przenieśli ją na odwykowy gdzie ma spędzić 6 tygodni. Ale tam jest jakaś masakra. Na piętrze 2 dziewczyny i 20 chłopaków. Ciągłe zaczepki spacery wspólne bo z kim ma spędzać czas . Oszołom krzyknie ze ma ładny tyłek czy nogi ale ci inteligentniejsi działają jak na faceta przystało etapami. Wzbudzają zaufanie u niej. Kilku się udało a że uważa się za bardzo niedowartościowana przyjmuje komplementy jak mały naiwny pelikan. Wypisują jej zbereźne smsy ciągle osaczają. Jak ma się leczyć w takich warunkach. Żona mówi mi o wszystkim (chyba) ale jestem zaniepokojony bo to dopiero 4 dzień a ma być tam 6 tygodni. Co robić bo zastanawiam się czy jej z tego domu rozpusty nie zabrać. Żona jest dosyć atrakcyjna i trochę naiwna i to groźne połączenie. Jak nie urok to sr.....


To może być gierka z jej strony, może chce wpłynąć na Ciebie, żebyś ją stamtąd zabrał.
Nie jest dzieckiem we mgle, skoro była gotowa na małżeństwo to chyba wie z czym to się wiąże. Traktujesz ją jak małe dziecko, może Tobą manipulować jak jej się spodoba. To czy spędza czas z dwoma koleżankami czy na flircie z innymi mężczyznami, świadczy o niej i jest jej wyborem.

piotr1234 napisał(a):Upijanie się do nieprzytomności, spanie po kiblach w klubach, wychodzenie na godzinę na 1 piwko i wracanie o 5 rano. Jak próbowałem postępować ostro wybuchała i rozwalała wszystko, rzucała we mnie kosmetykami, talerzami a że nie chciałem taki awantur w obecności dziecka odpuszczałem.


Sorry, ale kto się tak zachowuje? To nie jest normalne. Na takie laski mam jedno określenie, ale nie będe się wysławiać, bo pewnie Cię urażę.
Super, grasz tak jak Ci zagra, nie umiesz być stanowczy i wyznaczać jej granic. Grasz jak ona Ci zagra. Jesteś wymarzonym partnerem dla alkoholika.

Współczuje waszemu dziecku, nie ma ani matki, ani ojca, bo przecież jak pracujesz 16h na dobę, to kto się nim zajmuje.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1541
Dołączył(a)
02 wrz 2013, 19:49

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot], MSNbot Media, pink_hope i 15 gości

Przeskocz do