moja depresja/historia/objawy

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez misia1980 27 gru 2006, 14:33
Rozumiem Cię doskonale. I sama przeszłam niejedno. Alkoholizm ojca który niedawno odszedł z tego świata bo zginął w wypadku samochodowym. I zero wsparcia ze strony mamy. Ciągle byłam sama pomimo otaczających mnie ludzi. Sama musiałam borykać się ze swoimi problemami. Trzy lata temu poznałam moją miłość i pomimo mego zachowania samotnej i zamkniętej w sobie staram się otwierać i zrobić wszystko byśmy byli szczęśliwi. Nie zawsze mi się to udaje już wiele razy się rozstawaliśmy ale wciąż jesteśmy razem bo bez siebie nie umiemy żyć. Wiem że tym Cię nie pocieszę ale chciałam Ci powiedzieć że w życiu zdaży się coś co pozwoli Nam odbić się od dna i wskaże Nam cel dla którego warto żyć.Postaraj się odszukać tę małą iskierkę w sobie i dąż do swego szczęścia. Nie rezygnuj ze swych planów i marzeń! Głowa do góry!
NAJTRUDNIEJSZE TO ŻYĆ
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
25 gru 2006, 22:34

Avatar użytkownika
przez maiev 27 gru 2006, 15:50
Witaj. Bardzo duzo przeżyłaś. Niestety, ja też (choć nie aż tak wiele),ale nie chcę o tym mówić.
aronia napisał(a):że inteligencja też nie jest moją mocną stroną

nie myśl tak. też sobie tak myslałam - nie wiedziałam że jestem chora i nagle czułam się jak jakiś przygłup. Uwierz w siebie. Jesteś gruba? nawet jeśli to co. Wiesz ile mam grubych znajomych i nikt z nich nie szydzi. Tylko staraj się tak nie przejmować swoją wagą - a jeśli Ci przeszkadza to postaraj się troszkę to zmienić. Wygląd nie jest najważniejszy. Ja jestem chuda i też czasem nie mogę na siebie patrzeć - ale odganiam te mysli jak tylko się da. przeciez nie jest najważniejsze, że mam tyle a tyle kilo.
aronia napisał(a):wiem, że jestem beznadziejna, wszystko psuje.

i to tez nieprawda. nikt nie jest beznadziejny.
Też miałam takich znajomych, ale wiesz co. Nie chcę ich znać. Takich ludzi jest pełno. Niech sobie żyją gdzies ale nie udaja że sa moimi przyjaciółmi. Ja ich nie potrzebuję. rozejrzyj się wokół. może jest ktoś na kogo nie zwracasz uwagi a on okaże się dla ciebie lepszym przyjacielem niż inni. Piszę tak, bo mnie coś takiego spotkało.
Skoro nosisz maskę osoby radosnej, pewnej siebie i przebojowej to ktoś niesmiały może się bać do ciebie odezwać, podejść. A może właśnie taki ktoś jest gdzieś blisko.
I uwierz mi. maski nie zawsze są dobre. na moja nabrałą się nawet moja rodzina i dlatego teraz się leczę. Za bardzo udawałam kogos kim nie jestem. Powoli ją zrzucam, jestem szczera i ....jest lepiej. Spróbuj pokazać jaka jesteś naprawdę. I walcz. To Twoje zycie i spróbuj sie nim cieszyć. To niełatwe, ale nie jesteś sama. Masz nas. Trzymaj się mocno.

[ Dodano: Sro Gru 27, 2006 2:50 pm ]
aha i wiem że to nie jest specjalnie mądre co napisałam ,ale jakoś tak nie mogę sie "wyrazić"
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

Avatar użytkownika
przez Czarownica_Akara 27 gru 2006, 16:16
Tak.... ten okres Twojego życia dotyczący podstawowki bardzo przypomina mi moja historie, mialam niemalze identycznie. Ci ludzie do tej pory nie wiedza jaka krzywdę Ci wyrządzili i nigdy sie nie dowiedza, musisz o tym pamietac. Masz trudniej bo to teraz Ty musisz dać sobie radę z tym wszystkim. Myślę, że Twoja mama kocha Cię ale widzisz...rodzice bardzo często wypierają pewne rzeczy ze swiadomosci, to ich taki system obbronny mozna powiedziec. Wiem z doświadczenia, że bardzo czesto jestesmy zdani tylko na siebie, mimo iż rodzic moze pomóc Ci finansowo np. to jednak pewne decyzje w zyciu, w tym przypadku mam na mysli leczenie sie, musisz podejmowac sama. Pamietaj, ze mimo wszystko rodzice to tylko ludzie, niektore rzeczy ich poprostu przerastaja i wola nie widziec kłopotów.
Jesli chodzi o choroby to niestety tutaj chyba nie da sie napisac niczego madrego, bo ja sama nie wiem co by sie ze mna stalo, gdybym byla na Twoim miejscu. Pozdrawiam
" Wlasna, wolna i swobodna wola stanowi
najkorzystniejsza korzysc, w skutek ktorej
diabli biora wszystkie systemy i teorie "

F. Dostojewski
Posty
228
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 19:39
Lokalizacja
Wrocław

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez bloodypirat 27 gru 2006, 23:49
Ludzie potrafią być okrutni a z tego okrucieństwa, które spotyka nas codziennie nikt ich nie rozlicza.

Dzieciaki potrafią być szczególnie okrutne a rodzice niesamowicie ślepi.

Kiedy byłam w podstawówce na moim osiedlu mieszkał chłopak z którym chodziłam do klasy. Był słaby ze wszystkiego, nadpobudliwy, niegrzeczny. I tylko w moim towarzystwie zmieniał się nie do poznania. Wystarczyło, że powiedziałam żeby był spokojny a on siadał i przepraszał. Cud :/

Wszyscy uznali, że mam na niego bardzo dobry wpływ i powinniśmy spędzać sporo czasu (nauczyciele tak uznali, jego rodzice, psycholog a na koniec też moim rodzice - doszli do wniosku, że nic nie stracę a mogę komuś pomóc). Wszyscy tak bardzo chcieli mu pomóc, że zapomnieli o mnie.

Bo to ze mnie szydzono później w klasie, jako z koleżanki idioty, przygłupa i debila. A poczucie robienia czegoś dobrego szybko się zmieniło. Kilka razy mówiłam o tym rodzicom. Ale nic się nie zmieniło. Oni nie rozumieli jak to jest, kiedy dzieciaki dokuczają.

Nie jest winą dzieci, że nie myślą jak dorośli ludzie - ostatecznie nigdy nie byli dorośli. Winą dorosłych jest, że nie potrafią myśleć jak dzieci - ten etap przecież przeżyli.

Trzeba jakoś nabrać do tego wszystkiego dystansu. Pamiętam, że jakiś czas temu mój kolega powiedział, że jestem "królową śniegu" - zimna ja lód, jakbym niczego nie czuła.
Może to jest jakiś sposób.

Aroniu - nie znam cię i pewnie nigdy się nie poznamy. Może i dobrze, bo dzięki temu łatwiej powiedzieć niektóre rzeczy.
Ale szkoła już się skończyła, podstawówka przeminęła a dzieciaki zapomniały. Skoda, że my nie potrafimy zapomnieć ot tak.

Czas zdjąć maskę i przekonać się kto stoi po twojej stronie.
Moja ulubiona metafora, "stanęłam po drugiej stronie rzeki własnego szaleństwa, zatopiłam wszystkie tratwy i czekałam. Dopłynęli do mnie tylko ci, którym mogę zaufać, tylko ci, którzy chcą stanąć obok mnie. To nie jest twierdza, nie bronię im powrotów ale za każde przybycie uściskam ich i głęboko będę wierzyć, że ktoś zdecyduje się zostać. Nie jednego sama zatopię, wielu zawróci ale nie mam żalu, ja też długo tutaj płynęłam".

no i tyle
To ryzykowna sprawa, wychodzić za próg domu. Uważaj na nogi, bo nie wiadomo, gdzie cię poniosą.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
26 gru 2006, 23:37
Lokalizacja
nibylandia

Zniszczona młodość

przez Szumwiatruoporanku 30 gru 2006, 01:57
Witam wszystkich, jestem nowym członkiem tego forum, chociaż może i nie, bo uczestniczę w waszym życiu na forum już 2 dni, tylko się nie udzielałem. Chce opisać swoją historię, jak wielu z was szukam porad bo do psychologa jak na razie nie mam zamiaru iść.

Całe moje życie jest jakieś popieprzone. Na początku, gdy zacząłem chodzić do podstawówki mój tata zaczął ode mnie wymagać za wiele, oczekiwał że będę się doskonale uczył co oczywiście się nie działo. Wtedy chciałem sprostać tym wymaganiom ale się nie udawało, on wiec często krzyczał, bił i rozwalał meble gdy wpadł w szał. Wtedy prócz tego, że czułem się fatalnie zaobserwowałem dziwne natręctwo u siebie, gdy piłem cokolwiek, musiałem koniecznie brać albo 6, albo 8 łyków. To natręctwo jednak przeszło. Gdy zaczęło się gimnazjum tata nadal miał duże wymagania, ale na szczęście wtedy miałem już 13 lat i zdawałem sobie sprawę że jest pokurwio.ny. Przez większość czasu czuł się źle przez to że źle mi idzie w szkole i zamknął się w sobie dając mi raczej spokój. W szkole uczniowie się nade mną znęcali przez całe 3 lata byłem maltretowany psychicznie i lekko bity (popychanie kopanie itp.) Wtedy zaczął się alkohol, fajki. Na początku piłem umiarkowanie, tutaj jednak upatrzyłem sobie kolejny tick czy jakby to nazwać. Musiałem palić papierosy, koniecznie trzy. Nie lubiłem ich i prawie wymiotowałem ale i tak co jakiś czas musiałem koniecznie 3 spalić jedne po drugim. Kolejny feler to było to, że miałem wkodowane takie coś, że gdy chciałem zrobić coś dziwnego to po prostu musiałem to zrobić. Zwykli ludzie mówią, że chyba otrują nauczycielkę, ale ja jak sobie coś ubzdurałem to nawet jeśli bardzo nie chciałem musiałem to zrobić, głównie rzeczy bardzo chore np. podtruwałem nauczycieli dodając coś do kawy albo kradłem różne rzeczy w sklepach, nie dla tego, że to było jakieś fajne, tyko dla tego, że jakiś głos mi kazał robić rzeczy nienormalne. Na dobre zaczęło się gdy wykopali mnie ze szkoły za wódkę i przeniosłem się do LO internetowego. Polega to na tym, że siedzi się i uczy w domu. Wtedy to mój nastrój z bardzo złego obniżył się na tragiczny. Miałem bóle w klatce piersiowej, bóle głowy i inne objawy depresji, bałem się ludzi, nawet w sklepie się bałem się stać w kolejce, ciągle bałem się że mi coś zrobią. Gdy byłem sam w domu co najmniej raz na minutę musiałem sprawdzać czy zamek jest zamknięty. Doszły do tego problemy z alkoholem i papierosami. Jak już wypiłem ze 3 piwa to coś kazało mi już pić na umur. W wakacje sam kupowałem sobie piwa i gdy byłem sam w domu to cały tydzień, dzień w dzień żygałem przez nadmiar alkoholu, który piłem .Łączyłem oczywiście papierosy z alkoholem (a po nawet 2 papierosach już chce mi się wymiotować), katowałem swój organizm. Do tego doszedł taki dziwny tick z masturbacją. Coś kazało mi wychodzić około wieczorem na takie pola podczas zimy, rozbierać się na tych polach i masturbowac Az do wytrysku. Raz była taka zawieja, że miałem problemy ze znalezieniem potem ubrań, bo mi je snieg zawiał. Pyzatym nigdy w życiu nie mogłem spełnić swoich podszeb emocjonalnych związanych z posiadaniem dziewczyny, bo jestem bardzo niesmiały i wrażliwy, nie umiem podrywać dziewczyn, w sumie nie miałem żadnej nigdy a mam 19 lat więc boję się, że miłość z dorosłymi kobietami będzie nieosiągalna, bo niemam w ogóle żadnych doświadczeń, chociaż to nie stanowi aż tak dużego problemu, zawsze można znaleźć odpowiednia osobe. Okropnie męczę się na tym świecie, zacząłe się ciąć i robiłem to z miesiąc ale przestałem, widok krwi dawał tylko doraźną ulgę. Nie chcę, żebyście brali mnie za jakiegoś potwora. W głębi duszy jestem wrażliwym chłopakiem, mam mało przyjaciół, ale mam. Interesuję się wieloma rzeczami np. jazdą konną, literaturą, lubię poznawać nowych ludzi, chociaż jestem niesmiały i podobno jestem dobrym słuchaczem można na mnie liczyć w potrzebie. Tak więc obok tych wszystkich wynaturzeń jednocześnie tli się we mnie normalne życie. Życie jest jednak głównie pasmem cierpień i naprawdę nie wiem czy wizyta u psychologa cokolwiek da.
Posty
9
Dołączył(a)
28 gru 2006, 01:25

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 30 gru 2006, 02:55
Szumwiatruoporanku nie zrozum mnie źle, ale myślę że w Twoim przypadku powinieneś zwrócić sie do psychiatry. Zdiagnozować chorobę i podjąć leczenie....nie ma na co czekać...
To podtruwanie nauczycieli, głosy w głowie i masturbowanie sie na polu nie są typowymi objawami nerwicy....Moja rada.....Jak najszybciej do specjalisty....
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

przez atrucha 30 gru 2006, 16:12
Koniecznie do psychiatry.. Czeka Cie ciężka praca nad sobą. Nick który wybrałeś też świadczy o sporych problemach osobowościowych (wg mnie).
Bądźcie dzielni! Pa :)
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

przez Agnieszka75 01 sty 2007, 14:07
Ty masz problem z brakiem pracy, ja z jej nadmiarem + 1000 innych. Ale spostrzeżenia mamy podobne.

[ Dodano: Pon Sty 01, 2007 1:07 pm ]
Kryzys wnętrza można przeżywać też przy tym nadmiarze. Zastanawiam się, czy nie robię za dużo dla pieniędzy. Ale w ten sposób oddalam się choć trochę od innych problemów.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
01 sty 2007, 14:00

przez dark 01 sty 2007, 21:52
Właśnie nie mam problemu z brakiem pracy, gdybym chciał już bym był w następnej ale niestety praca siedem dni w tygodniu po 12h a taka praca mnie nie interesuje bo nie da się w niej długo wytrzymać.
W ogóle to mam zamiar się przekwalifikować ale zmieniło się przez pare lat i to chyba nie na lepsze bo nie mogę od ręki się przekwalifikować tylko 3 miesiące muszę być zarejestrowany jako bezrobotny:(
Nie wiem czy to pisałem ale - "atmosfera ważniejsza od pieniędzy"- szukam dobrej pracy takiej w której nie pozostają złe doświadczenia.
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
07 gru 2006, 09:22
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez gusia 02 sty 2007, 00:26
Powróciłam do tematu bo norrrrmalnie się nia da,,,,,,mam tego dośc!!!
Ale zmieniam nastawienie co do siebie---nie jestem żadnym DEBILEM!!!!!
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 02 sty 2007, 01:39
Wiesz,ja też musze zmienić swoje nastawienie do siebie.Nie wiem czemu według "ludzi" jestem debilem,no i był taki czas,że to olewałem ale...przyszła nerwica,depresja..i uwierzyłem w to.Wiem "jak miło" jest uslyszeć nawet od nieznajomego na ulicy"hej,ciulu!!" albo takie teksty"hej widzisz jakiś ciul tu idzie",wiele razy słyszałem od "kolegów" w szkole,liceum,tereaz na studiach<niedawno>że jestem debilem<wiem,że chodziło o moją nieśmiałość ale to chyba nie powód do tego żeby kogoś obrażać!!>Wczoraj powiedziałem sobie"pi......ć ludzi" i postanowiłem nie zwracać uwagi na to co mówią.Teraz znowu staram się podnieść swoją baaardzo niską samoocene<wynikającą również z depresji> i mam nadzieje że będe mógł powiedzić sobie JESTEM FAJNY.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez Śmierć 02 sty 2007, 02:36
Nick nie musi nic znaczyć, zauważ atrucha, że słowo pisane zawsze brzmi dosadniej i każdy je interpretuje w sobie znany sposób, jak chce i kiedy chce, a przede wszystkim bo ma na to czas !... bo to ciągle widać na papierze, jedno jest pewne, zaniepokoiło nie podtruwanie nauczycieli, powiem jasno jest źle, bo jeżeli idzisz w tym kierunku to możesz się coś komuś stać, i nie mam tutaj na myśli ciebie... też mam ojca K***asa, więm co to męczarnia dla psychiki we własnym domu, to jest napewno powód twoich problemów... pociesze cie jeno, że masz dopiero 19 lat, i kupe czasu na poprawienie tego gówna w którym się babrzesz, więc działąj
Avatar użytkownika
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
08 mar 2006, 01:30

Avatar użytkownika
przez Lusi 02 sty 2007, 10:39
Gusiu. Wszyscy tu na forum wiemy, że nie jesteś debilem.
Mogę się jedynie domyślać co się stało. Ale jedno wiem na pewno: NIE MOŻESZ NIKOMU POZWOLIĆ NA TO, ŻEBY TRAKTOWAŁ CIĘ W TEN SPOSÓB!!!
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
784
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 10:36
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 02 sty 2007, 18:09
Dokładnie,nie możesz na to pozwolić!!!
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 5 gości

Przeskocz do