moja depresja/historia/objawy

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

To moja historia...

przez smutna Ania 30 lis 2006, 09:35
witam
weszlam na to forum nie dlatego zeby byc tylko zeby podzielic sie z kims moimi problemami troche trudno mi pisac o nich bo nie lubie o tym pisac ale od pewnego czasu zauwazylam u siebie dziwne zachowanie nie cieszy mnie to ze w weekendy spedzam z chlopakiem a kiedys bylo inaczej nie moglam sie doczekac na spotkanie z nim teraz kiedy sie widzimy ja po prostu nie mam tematu aby z nim pogadac bo wydaje mi sie ze on sie tym zanudza. mieszkam z bratem sama i nie kiedy brakuje mi rodzicow bo jednak rodzice to rodzice ale nie potrafie im wybaczyc tego co robia wole mieszkac z bratem.w depresje chyba wpadlam jakies 3 lata temu kiedy po raz pierwszy chcialam popelnic samobojstwo potem nawet wydawalo mi sie ze jest oki ale to wraca a teraz to ja mam od 2 miesiecy non stop ciagle placze, nie mam ochoty na zycie przychodze do domu i ide spac chce cale swoje zycie przespac :cry:
kiedys mialam przyjaciolke (chyba) jednak ocunela sie ode mnie jak zobaczyla w jakim stanie jestem na poczatku pomagala ale wkoncu podjela decyzje ze sie nie bedziemy spotykac bo jestem dziwna teraz nawet mi nie mowi czesc jednak to nie byla przyjazn. mozecie sobie pomyslec ze skoro mam faceta to jemu moge sie wyplakac wcale tak nie jest ostanio gdy plakalam to mnie nawet nie pocieszyl byl obojetny

(dop*Dark)Aniu po to jest forum, aby znaleźć wsparcie....nie bój się....A tak przy okazji, czy mogłabyś zmienić Temat. " :-(( " - taki tytuł utrudnia znalezienie Twojego postu w wyszukiwarce, a co za tym idzie mniej odpowiedzi...
Pozdrawiam!!!
jestem TAKA A NIEINNA :-(
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
28 lis 2006, 13:00
Lokalizacja
zdzieszowice

Jak powiedzieć bliskim, że jestem bezpłodna?

przez smutna Ania 30 lis 2006, 15:41
nie dawno wrocilam od lekarza i mi powiedzial ze prawdopodobnie jestem bezplodna :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: moje zycie to totalna kleska i co w tym przypadku zrobic jak pograzylam sie w glebszy stan psychiczny a planowalam miec dzici a teraz...jak ja mam powiedziec o tym wszystkim bliskim??nie mam pojecia
jestem TAKA A NIEINNA :-(
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
28 lis 2006, 13:00
Lokalizacja
zdzieszowice

przez Magnolia 30 lis 2006, 17:42
Witam Aniu! Nie jestem lekarzem,ale tak sobie myśle,że nie można na 100% powiedzieć,że nigdy nie będziesz mieć dzieci.W dzisiejszych czasach są bardzo dobre metody leczenia bezpłodności i żeby postawić taką diagnoze trzeba długich wnikliwych badań.Ostatnio czytałam artykuł na temat kobiety która dzięki wierze po kilku latach rzekomej "niepłodności" zaszła w ciąże.Aniu nie możesz sie załamywać,tylko szukać dobrych metod.Jeśli jesteś wierząca to oprzyj się na tym.Podobno z każdego problemu są przynajmniej dwa wyjścia tylko musisz myśleć optymistycznie.Pisz jak sie czujesz, w miare możliwości postaram Ci się pomóc.Pozdrawiam
"Okłamali mnie z nadzieją,że uwierzyłem i przestanę chcieć.Muszę leczyć się na ból i strach.Gdzie jest człowiek,który z siebie sam pokaże mi jak...." (Coma-Leszek Żukowski)
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
08 lis 2005, 10:27

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Hakus 30 lis 2006, 19:56
Aniu, nie bede moze odkrywczy ale nie Ty jedna tak masz. Nie masz innego wyjscia jak ZAAKCEPTOWAC to ze nie mozesz miec dzieci. Jesli juz z tym sie pogodzisz to moze sie przyjemnie rozczarujesz... jak wspomniala Magnolia w dzisiejszych czasach jest wiele mozliwosci
Wstawaj i walcz
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
30 lis 2006, 10:41
Lokalizacja
Wawa

Avatar użytkownika
przez hyte 30 lis 2006, 22:15
ta przyjaciolka to nie przyjaciolka,widzisz jak to jest z ludzmi mam tak samo i wiesz co ci ludzie na ktorych myslalem ze moge liczyc najbardziej najbardziej mnie zawiedli!!!wiesz tez mieszkam z bratem i wiesz co widze ze chlopak naprawde stara sie mi pomoc!!!porozmawiaj ze swoim bratem nikt cie niebedzie staral zrozumiec jak najblizsi!!!
THE ONLY WAY IS UP!!!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
246
Dołączył(a)
14 lis 2006, 21:39
Lokalizacja
londyn

przez smutna Ania 01 gru 2006, 09:30
Dzieki za wsparcie :smile: wiem ze musze sie z tym pogodzic i bede myslec w miare optymistycznie,tylko wiem ze to troche trudne na ta chwile bo jakby na to nie patrzec wiem to od wczoraj :( i jak narazie nikomu z bliskich o tym nie powiedzialam
jestem TAKA A NIEINNA :-(
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
28 lis 2006, 13:00
Lokalizacja
zdzieszowice

Avatar użytkownika
przez Lusi 01 gru 2006, 10:55
Aniu, może Twój chłopak po prostu nie wie jak ma Ci pomóc. Ktoś, kogo nigdy bezpośrednio nie dotknął taki problem nie potrafi tego zrozumieć. Postaraj się dokładnie mu wszystko wytłumaczyć. Opowiedz o swoich uczuciach i wyjaśnij, czego od niego oczekujesz. Jeśli naprawdę jesteś dla niego ważna, to będzie się starał ze wszystkich sił.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
784
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 10:36
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez _mała_ 01 gru 2006, 15:39
zgadzam siez przedmowcami
niestety ale wtedy mozna sie przekonac kto jest przyjacielem a kto nie :? ale wiele z nich zdalo egzamin :smile:

byc moze Twoj chlopak nie wie co sie z Tobą dzieje...powiedz mu ze jest Ci ciezko, ze jestes chora i ze potrzebujesz jego wsparcia...a moze porozmawiaj z nim i z bratem na raz :roll:

ja pierwsze co zrobilam po diagnozie to porozmawialam z bliskimi (rodziną a potem przyjaciółmi) co mi dolega....wtedy bylo mi o wiele latwiej....o wiele :smile:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
20 lis 2006, 13:04

Avatar użytkownika
przez maiev 01 gru 2006, 16:24
_mała_ napisał(a):porozmawialam z bliskimi (rodziną a potem przyjaciółmi) co mi dolega....wtedy bylo mi o wiele latwiej....o wiele

kurcze, to fajnie masz
tam gdzie zamieszkuję, to wstyd się przyznać, że się człowiek leczy u psychiatry, bo od razu świr. Mój mąż się wstydzi bratu powiedzieć, na co jestem chora a co dopiero innym. I potem wszyscy myślą że się obraziłam albo że taka ważna jestem i z nikim nie chcę gadać. pozdrawiam
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

Avatar użytkownika
przez _mała_ 02 gru 2006, 13:49
maiev jedna osoba okazala się taką wlasnie osobą jak piszesz...ze myslala ze jestem jakas wazna, ze mam foch....ale to tylko jedna osoba...wiecznie przemądrzała i zawsze czułam, ze nie ma wobec mnie szczerych intencji i ze sie nie dogadamy....ten fakt jakby potwierdził moje przypuszczenia i nie zaluje tego ze akurat to z jej strony mnie spotkało
teraz wiem kto jest moim prawdziwym przyjacielem :)

a moja siostra myslala, ze jestem psychiczna chwilami :lol: (powiedziala mi to dopiero jak wyzdrowialam, moja mam chorowala na schizofrenie wiec moze stad te przypuszczenia)
ja nie chcialam tego w sobie sama dusic (byc moze postąpilam egoistycznie)...w koncu bylo widać, ze jest cos ze mna nie tak...i tym sposobem mowiąc to innym odciązylam siebie...zrzucilam połowe tego ciezaru na innych, na moich bliskich...mysle, ze wtedy latwiej im bylo zrozumiec moje potrzeby, to dlaczego jestem niedostępna, ze nie da sie ze mną dogadać...a tym samym pokazalam im powoli jak mi pomoc :)
siebie w tamtym okresie porównuje do kwiatka, który przy dotknięciu momentalnie zamykał swoje płatki....bylam strasznie wrazliwa emocjonalnie...
takze dzieląc sie z nimi moją chorobą ... sprawilam im rowniez nie lada stres...ale wtedy wyrzucilam to tak dla świętego spokoju chyba....i jako wytłumaczenie dlaczego taka jestem....bo bylam nie do zycia i byc moze gdybym nie powiedziala przyjaciolom o tym pomysleli by ze sie odsuwam od nich celowo....a wcale nie chcialam zeby tak bylo....ale ja po prostu nie mialam sily nawet na rozmowy telefoniczne....odkladalam w polowie rozmowy ze slowem przepraszam sluchawkę....ze nie dam rady rozmiawiac :shock:
mam przyjaciolke ktora tez miala nerwice...takze mozemy ze sobą wymieniac doswiadczenia ;)

maiev a moze po prostu sama to powiedz ;) nie licz na męża...moze on mysli ze ty sobie tego nie zyczysz...czasami ludzie obok chorego nie wiedzą jak postępowac i roznie reagują....moja rodzinka spisala sie raczej w porzadku...chociaz nie jestesmy na codzien kochającą sie serialowa rodzina :lol:

moja mama miala schizofrenie (nadal bierze leki przeciwdepresyjne i przeciwlękowe)....ja nigdy się do tego nie przyznawalam, ze mam taką sytuacje w rodzinie...wstydzilam sie komukolwiek powiedziec .... ale podczas choroby i juz po niej zaczelam o tym mowic swoim przyjaciolom...jakos bardziej mnie to zblizylo do nich :smile:

pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
20 lis 2006, 13:04

Avatar użytkownika
przez maiev 02 gru 2006, 21:01
mój mąż wie, że chcę żeby powiedział bratu - jestem raczej bezpośrednia więc mu o tym powiedziałam. On sam jednak stwierdził, że woli powiedzieć sam. Traktuje to jak jakąś tragedię.A przecież nie jestem trędowata. Jakoś to będzie. Pozdrawiam.

Aniu[b] - nie bądź taka smutna i nie przejmuj sie takimi pseudo-koleżankami. Wiem coś o takich przyjaźniach, bo sama miałam taką przyjaciółkę, która zostawiła mnie w chwili, kiedy jej potrzebowałam najbarzdiej. Teraz za mną łazi i chce się pogodzić, ale nic z tego. Nie chce takich przyjaciól. I nie zamykaj się na wszystkich ludzi, bo nie wszyscy są tacy sami. Pozdrawiam.
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

Jestem "debilem" no i dobrze!!!!

Avatar użytkownika
przez gusia 09 gru 2006, 03:48
Chyba nadszedł ten moment, a w zasadzie nigdy o nim nie myslalam....nie myslałam że tak bedzie,nigdy nie zakładałam na forum swoich tematów ....no chyba że w off-topicu.
W zasadzie to bardzo trudno pisac mi o sobie....bo ja taka dziwna jestem że zawsze uwazam ze jestem :" na ostatnim miejscu".
Ok,taka jestem ,mnie to nie przeszkadza...
Cholera ,pewnie ten temet usuniety zostanie,ale nie chce mi sie nawet szukac..
Mam problem i tyle,a polega on na braku wiary we własne siły,mozliwości..
Tylko dlaczego cholera słysze wiecznie:(od męża--ach co bedę sciemniac,pije :? )Ty jestes debilem ,nic w życiu nie osiagnęłaś,masz tylko to forum ( a nie ma o nim zielonego pojecia).....zawsze najgorsza......za co??? :cry:
Za to że urodziłam mu syna?za to że przez 10 lat jestem przykładną żoną i matką?Za to że starałam się ze wszystkich sił?
Kurcze jak to boli........
Przestałam wierzyc we wszystko...w swoje wyleczenie,w szczęscie,w siebie..
Nie pisze tego dlatego by ktoś mi wspólczół,nie,pisze aby to z siebie wyrzucic...jest mi teraz tak bardzo cięzko...........
Pewnie wielu z Was zmieni o mnie zdanie ,ale ja juz taka jestem -szczera do bólu......no poprostu debil ,który nie zastanawia sie co pisze....
Tak słysze na codzień i tak juz zostanie....
Nie umiem sobie juz radzic,zawsze chce byc dla wszystkich kumplem,tak ,nawet mąz nie traktuje mnie jak żonę a raczej jako kumpla,bo zawsze kurcze staram sie nim byc.....
Jesssu ,chyba naprawde jestem walnięta...tak mowią moi znajomi(Aga Ty jestes za dobra),ale ja nie umiem inaczej ,no poprostu nie umiem.........
Boje sie bardzo wszystkiego ,zycie mi sie p******i,ie mialam deprechy nigdy ,ale teraz chyba to własnie nadchodzi.....
Tak bardzo sie boję..
Mam w glowie metlik ,niewiem co zrobic ze soba,jestem uzalezniona od faceta który mnie nie szanuje,a na wszystko patrzy mój synek :cry:
Gdyby nie ta "choroba",mysle że byłoby inaczej////ale ona jest.
Duzo by pisac...
I tak juz nieźle się pożaliłam ,ale czuję że tu własne mogę...
Pozdrawiam..
[/img]
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

Avatar użytkownika
przez Lusi 09 gru 2006, 10:46
Gusia, miałam wrażenie, że czytam o sobie. Odkąd pamiętam ciągle słyszałam same złe rzeczy na swój temat. Zawsze byłam ta najgorsza, nieudacznica, wredota, wszystko co złe zawsze było przeze mnie. Tak przez wiele lat wmawiali mi moi najbliźsi. No i uwierzyłam w to. Byłam święcie przekonana, że nic mi się nie należy, że nic w życiu nie osiągnę, że powinno było się mnie uśpić zaraz po urodzeniu. Męczyłam się tak przez wiele lat.
Ale to już minęło. Wiem, że taka nie jestem. Potrafię się obronić. Potrafię powiedzieć NIE. Ale do tego potrzebna mi była terapia i wsparcie męża. No właśnie. Twój mąż musi mieć wielki problem ze sobą, skoro tak Cię traktuje. Powinniście razem iść na terapię. Wiem, że to się łatwo mówi, ale nie możesz pozwolić by to trwało nadal. Jeśli on Cię kocha, jeśli mu na tobie zależy to powinien się zgodzić. Jeśli nie, to musisz się od niego uwolnić. Cięzko jest podejmować takie decyzje ale jeszcze gorzej jest żyć w takim związku. Twój mąż znęca się nad Tobą. To jest przemoc, dręczenie psychiczne. Musisz coś z tym zrobić póki jest jeszcze w Tobie choć troszkę tej osoby, która wie, że coś jest nie tak. Walcz, bo jak przestaniesz walczyć to zginiesz. Nie jesteś taka jak mówi Twój mąż, nie wierz mu i broń się przed tym z całych sił. Musi Ci się udać.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
784
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 10:36
Lokalizacja
Gdańsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 23 gości

Przeskocz do