moja depresja/historia/objawy

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez Rosomak 23 lut 2008, 14:40
Jovita napisał(a):Rosomak byłeś rozpieszczony w dzieciństwie , bądz twoi rodzice byli nadopiekuńczy?? nie dawali ci zadnych zajęc , nie miales obowiązkow?

taka osobowość narcystyczna mi sie tu kojarzy..


Jestem ostatni z miotu. Dawali mi obowiazki, ale mama mowi ze reagowalem na nie agresja.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Osobowo%C5 ... rcystyczna

1. pretensjonalne poczucie własnego znaczenia (np. wyolbrzymianie osiągnięć i talentów, oczekiwanie bycia uznanym za lepszego bez współmiernych osiągnięć)

Nie, nie czuje potrzeby uznania, albo bardzo mala potrzebna mniejsza nisz u innych ludzi. W sumie uznanie czesto bylo dla mnie raczej denerwujace.


2. zaabsorbowanie fantazjami o nieograniczonych sukcesach, władzy, błyskotliwości, pięknie lub idealnej miłości

Tak. Chociasz moje fantazje nie sa egoistyczne. Niekoniecznie jestem w nich tesz doskonaly, ale swiat jest w pewnym sensie.

Reszta do mnie nie pasuje, ale ma to troche sens tylko ze ja po prostu nigdy sie nie porownywalem do innych luzdi tylko bylem niezadowolony z tego, ze cos sprawialo trudnosc, to ze dla innych moglo byc trudniejsze nie mialo znaczenia.

"Powstałe w wyniku tak głębokiego zranienia fałszywe self będzie zaprzęgało ogromną część energii organizmu w celu osiągnięcia wielkości, bez której osoba ta czuje się skrajnie bezwartościowa lub doznaje dojmującej pustki - uczucia pochodzącego z prawdziwego self, towarzyszącego refleksji, że żyło się nie swoim życiem, w krainie iluzji o swojej omnipotencji."

To ma troche sensu, ale nie wiem czy istnieje cos takiego jak moje zycie. Nie wiem czy moge byc szczesliwy robiac cos realnego, nie wiem czy jestem w stanie czuc cos wiecej nisz przyjazn. W swiecie realnym nie ma wielkosci, jedyna rzecz ktore mnie cieszy to zrobienie czegos dosyc trudnego, szybko, jezeli cos mi zajmuje jakis czas stwarza poroblem to czuje ze jest to dla mnie porazka. Ludzie czasem mowia, ze przez wysilek ktory stworzyli wygrana jest dla nich lepsza, dla mnie jest odwrotnie jesli musze wlozyc wysilek to czuje, ze przegralem.
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
22 lut 2008, 10:15

przez A. 23 lut 2008, 21:53
----
Ostatnio edytowano 02 mar 2008, 19:26 przez A., łącznie edytowano 1 raz
A.
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
30 sie 2007, 21:44

przez rose79 29 lut 2008, 15:26
Cześć Wam :)
Mam 29 lat, pracuje w urzedzie. Na nerwicę lecze sie od roku, a chorowałam nie wiedząc, ze to nerwica od kilku lat. Przez ten rok było róznie, ale zaczęłam wychodzić z tego. :) Efektem tego było lepsze podejscie dozycia, zaczęłam sie malowac do pracy w pełnym makijażu, zaczęłam sobie umilać życie poprzez swoje zakupy samej dal siebie, pczułam sie byc nawet bardziej kobieca. Pomyślałm sobie, że nawet moge normalnie zyc , niestety było to zbyt piekne bym została do końca wyleczona, a tak niewiele mi brakowało:( Czy zrobiłam cos nie tak, gdzie popełniłam błąd? nie ta choroba tak jest, przychodzi nie wiadomo kiedy i to wtedy kiedy myslisz ze jest oki. Wczoraj miałam mały atak ,znów pojawiły sie te silne nerwobóle w klatce piersiowej.,. dobrze, ze to było na urlopie. Czy teraz jeszcze wierze w to, że znów bedzie oki ?moze wierzę gdzieś tam głęboko w siebie, ale w chwili obecnej jest mi naprawde trudno nie widze sensu sobie umilannia zycia, bo po co jak to przyjdzie znów, te same zmagania. A ja naprawdę chce normalnie życ, zaozyc sobie rodzineznaleśc faceta., choc nie wiem czy mi sie to uda, bo kto zechce taka schorowaną :(. na dzien dzisiejszy jestem strasznie wypluta, a tak sobie ładnie odpoczęłam na urlopie, i znów moj wypoczynek poszedł na marne. Póki co w poniedziałek ide do lekarza, mam nadzieje, ze znow wleje we mnie optymizm i zacznie sie układać.
Pozyjemy zobaczymy.
Pozdrawiam :)
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
29 lut 2008, 14:08

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez zmeczonamama 29 lut 2008, 20:27
hej wszystkim

moj problem polega na tym ze mmam nerwice zoladka, zespol jelita drazliwego, napady lękowe, czarne mysli, wszedzie widze spisek, boje sie wsiasc z kims do windy w swoim wlasnym bloku bo juz w wyobrazni nastepuje projekcja jak on wyciaga nóż i mnie szlachtuje w tej windzie, to samo jest na ulicy, ide i widze przed oczami jak mnie cos przejezdza jak proboje dzwonic do meza jak proboje ratowac dziecko. To wszystko trwa ulamek sekundy ale ja to widze jak normalny film fabularny. to jest strasznie męczące, do tego pewnie doszla by nerwica natrectw i kilka innych rzeczy.Miewam napady agresji, ni z gruchy ni z pietruchy mam rosnie mi adrenalina i mam ochote komus przytwalic, dostaje sie ciagle mężowi, a ja aż kipię. Boje sie wychodzic z domu bo zaraz mam lklopoty z zoladkiem, mdleje, mam biegunke wymioty. chcialabym wyjsc bo siedzenie w domu z wiecznie chorymi dziecmi tez mi nie służy, ale jak pomysle tylko o wyjsciu to zaraz sie boje czy mnie nie zacznie bolec i tak sie sama nakrecam i kolo sie zamyka
Mam 24 lata 2 dzieci i męża.
po 2 ciazy dobilam sie tym ze nie moglam karmic piersią, to chyba był gwóźdź do trumny, libido mi spadlo ponizej poziomu morza mój M niby zartem ale pyta sie czy juz moze isc szukac kochanki, czasem sie wkurza bo juz tez ma dosc mojego ciaglego doła, zle tez sie czuje ze swoim cialem ale nie mam sily by cos z tym zrobic, pierwsze pol roku spalam cale dnie, patrzec na siebie w lustrze nie moge, ale czasem nie mam nawet sily oczu otworzyc zeby sie obudzic...W nocy jak maly sie budzi i krzyczy to spina mnie z wscieklosci jakby jego "skrzeczenie" wwiercało mi sie w mózg, spinaja mi sie miesnie calego ciala, jakby mnie rzucało.
Mam mega migreny ciagle klopoty ze zdrowiem (chyba jestem hipohondrykiem) nawet moja siostra stwierdzila ze ja naprawde nadrabiam statystyki za wszystkich tych ktorym w zyciu sie wiedzie.
Czasem mysle ze musi byc taki koziol ofiarny zeby innym lepiej bylo, tylko czemu ja?
Troche o rodzinie
Wychowalam sie w domu ojca alkoholika i matki furiatki. Ojciec zmarl na wylew, za co glowna wina obarczam matke bo utrudniala mu zycie jak tylko mogla , nawet jak przyszedl pobity i zakrwawiony nie chciala wpuscic do domu
Matka moja ...hmm... ma predyspozycje rodzinne do tego typu schorzen. Jej brat kilka razy lądował w Tworkach , 2 razy uciekał za 3 razem Babcia go zabrala. Babcia rowniez miała "kartoteke". Raz oblala moja siostre wrzatkiem jak miala ja pod swoja opieką. Nic nie powiedziala rodzicom dopiero wieczorem jak tata odbierał ją zauwazyl i pojechal na pogotowie, podobno byl ostatni gwizdek... cud ze do dzis nie ma po tym sladu. Dzieki Bogu babcia zmarla zanim na swiat przyszlam.
Tak mniej wiecej wyglada moja historia
Do lekarza nie chodze bo jak wyzej napisalam jestem "uwieziona" w domu z dziecmi a M pracuje od rana do wieczora, a prywatnie mnie niestety nie stac

Mam mozliwosc zalatwic sobie CITAL bez recepty przez kolezanke ktora go bierze i bardzo sobie chwali. Ale na sama mysl o skutkach ubocznych boli mnie zoladek
Gdybym byla sama jakos bym to przetrwala, ale mam 2 dzieci w tym jedno male ktore czesto jeszcze marudzi. Boje sie ze te skutki uboczne moga mi utrudniac zajmowanie sie dziecmi.
Nie wiem czy sie zdecydowac, poradzcie prosze


wlasnie znalazlam w necie skale depresji becka...
http://www.depresja.net.pl/skalabecka.php
i wyszlo mi 31 punktow.... a od 28 jest depresja ciężka...
wierzyc mi sie czasem nie chce ale wszelkie tego rodzaju testy tak wlasnie mi wychodzą

znacie jakiegos dobrego lekarza? nie mam kasy ani mozliwosci wyrwac sie z domu, zreszta sama mysl wywoluje u mnie rewolucje zoladkowe, ale moze cos wymysle. o ile warto
Bo jak mam czlowiekowi w 45 min opowiedziec 24 lata zycia? w tym 15 lęków frustracji i calego tego szajsu...
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
29 lut 2008, 19:13
Lokalizacja
Warszawa

Krawedz ...

przez janek80 02 mar 2008, 00:43
Od jakiegos czasu to rozpracowywuje ... Jestem uszkodzony , to napewno . Chce zeby bylo normalnie , nie chce ciagnac za soba syfu , chcialbym wystartowac z czysta karta , bez calego balastu , bez poczucia bycia gorszym . Ojciec sie na mnie wscieka , ze chleje na umor . Chleje od 2 lat bez przerwy , ale to przestaje dzialac bo i tak wpadam w doly . Jestem alkoholikiem i cpunem . Cpalem amfetamine . NIGDY nie mialem w zyciu normalnie i nie pamietam , zeby bylo tak , ze mialem swiety spokoj . Tata napieprzal mnie z calej sily , dostawalem lomot wszystkim za wszystko . Nazywal mnie w najgorszy mozliwy sposob . Zawsze bylem grubasem i zawsze bralem do siebie wszystkie wyzwiska . On ma mi za zle , ze okradalem Mame , ale niezaleznie od tego jak sie staralem nie dostawalem nic . Jak juz cos mialem , to mi zepsul . Moj brat mial wszystko ( urodzil sie z problemami ) a ja chodzilem w jednych spodniach i butach z dziura przez rok . Moj tata zrobil wszystko , zeby udowodnic mi , ze jestem nic nie wart . To bylo bez powodu . Potem zaczal sie mnie brzydzic i przynajmniej raz w tygodniu wyrzucal mnie z domu . Mialem dosc duzo zainteresowan , ale jakos zawsze wystarczyl drobny pretekst , zeby mnie ostudzic . Zawsze kochalem muzyke , to mi rozwalil magnetofon i zakazal uzywac swojego . Zrobil wszystko , zebym nie mial jak sluchac . Chcialem sie nauczyc grac na keyboradzie , to zakazal mi chodzic na lekcje , bo oceny byly slabe . Chcialem miec deskorolke to musialem jezdzic na pozyczonej . Ostatecznie zgodzil sie na taka na ktorej nie dalo sie jezdzic . Kupil komputer a potem , po 2 dniach mialem szlaban , za oceny . Przez prawie rok nie moglem go tknac bo oceny byly slabe . Szczytem perfidi bylo granie z moim bratem w moje ulubione gry . Wyprosilem Mame o komputer do nagrywania i komponowania muzyki . Nigdy tego nie zapomne . Nie wyrzucilem smieci a on mi powiedzial ze mial byc komputer na gwiazdke , ale juz nie bedzie , bo sobie nagrabilem . Ciagle cos . Moje zabawki byly wspolne a cudze byly nie dla mnie . Raz obudzil mnie rano zwyzywal i kazal wynosic sie z domu . Razem z kolega dostawalem w podstawowce lomt od meneli . Ojciec kolegi przyszedl i wymierzyl sprawiedliwosc . Moj tatus stwierdzil , ze powinienem bronic sie sam . Fajne bylo , jak lezalem na ziemi i kilka osob mnie kopalo . Z czasem oczywiscie nauczylem sie bic i to chyba jedyne co dobre w tym wszystkim . Jak brata bili to natychmiast poszedl . Setki takich akcji byly . Nie wiem , po co bylem . Wyzywal tak , zeby bolalo , w taki sposob , zeby sobie ulzyc . Wlazil na uczucia jak tylko mogl . Drobiazgi byly dobrem pretekstem , zeby mi udowodnic , ze jestem smieciem . Jak ktos ma 15 lat i dojrzewa to jednak w takich warunkach od lat , to raczej nie bedzie normalny .Pamietam , ze jak bil , to tak dlugo jak mial sile . O drobiazgi . Wiem , ze nie bede mial dzieci , mam za duzo w genach po nim . Nie bede dla nikogo takim kutasem jak on dla mnie . Potem zaczelem cpac , po to , zeby pokazac , ze ja tez moge . Nigdy nie cpalem rekreacyjnie tylko w jakims celu . Zeby cos pokazac , ze ja dam rade . Oczywiscie on doszedl do wniosku , ze cpam , bo chce byc zly z wyboru . Wreszcie jakos sie z tego wyrwalem , zaczalem robic kariere i zarabiac pieniadze o jakich on moze pomarzyc . Nie wiem po co , ale dalej zabiegam o jego uczucia i staram sie go kupic sobie . W sumie wyroslem na dobrego czlowieka , cierpienie uszlachetnia . Niedawno Mama przyznala , ze nie powinienem az tak dostawac .Mama kocha .
Ciagne to za soba i nie moge sie uwolnic . Zawsze staram sie pokazac w towarzystwie , ze jestem ok . Zawsze mam tak , ze przy kobietach czuje , ze nie zasluguje na nie . Umowienie sie na kawe sprawia mi problem . Inna kwestia jest to , ze nie potrafie dostrzec kobiety w dziewczynie , ktora ma mniej niz 40 lat . Nie potrafie zakochac sie w rowiesniczce (mam 28 lat )Bardzo dlugo bylem sam (nawet jak z kims ) . Mama dostala wycisk , jak poznala moja kobiete niewiele mlodsza od niej :lol: :lol: :lol: Teraz jestem sam , jest mi zle . Roztylem sie i zaczelem pic w zaskakujacych ilosciach . Jest mi zle . Moj najlepszy kumpel (jak sadzilem ) po szczerej rozmowie doszedl do wniosku , ze moze mnie olac . To dziwne , bo zawsze o nim pamietalem .
Kilka lat temu pocielem sobie zyly , ale bylem zbyt pijany zeby zrobic to skutecznie . Teraz , od kilku miesiecy znow jestem na skraju i wiem , ze znowu mi odbije .Jestem sam , nie mam nic oprocz pracy . Owszem , interesuje sie wieloma rzeczami , ale nie mam z kim tych pasji dzielic . Antydepresanty niby dzialaja , ale nie do konca . Mam duzo gorsze dni . Siedze wtedy sam i lzy same leca . Nie jestem jakas lajza , pracowalem w zyciu ciezko czasami . Jestem aspoleczny , zeby uniknac upokorzen . Bralem prozac , potem paxtin . Teraz bedzie zoloft . Chcialbym , zeby bylo normalnie , chcialbym miec spokoj . Poszedlem do Pani psycholog , ale Ona wiedziala chyba mniej odemnie i czulem sie tak jakbym jej dawal lekcje .
CIagne to za soba i nie moge sie uwolnic . Chcialbym miec znow kogos blisko . Raz na jakis czas dopada mnie dzien taki jak dzis .Ktoregos dnia mi sie przebierze . Chleje juz w takich ilosciach , ze az wstyd sie przyznac . 3/4 whisky idzie wieczorem na rozruch . Nawet upic sie nie moge . Moi koledzy maja zony , sa szczesliwi . Ja mam ciagle jakis problem . Jestem w takim kole - obzeram sie i chleje . Wygladam obrzydliwie , nie akceptuje siebie . Czasem sie zawezme i zrzuce kilka kilo . Nie moge spac jak nie wypije . To sie zle skonczy , narobie sobie klopotow . Nie wiem po co zyje . Chcialbym miec to co wazne , ale nie moge . Ciagne ten gnoj za soba . Wiem , ze to kretynsko brzmi , ale znow sie zblizam do punktu w ktorym nie bede widzial nc . Nie chce mi sie zyc , nie chce mi sie wegetowac . To taka proteza zycia , a ja nie moge tego zmienic . Niby mam przyjaciol , ale ciagle jestem sam . Nie moge juz tak , touwiera . Mam przez to problem w komunikacji miedzyludzkiej , bo czuje se gorszy . Podswiadomie . Nawet jak na chwile to zmienie to to wraca . Liczylem , ze prozak to zmieni . Owszem , budze sie w dobhrym humorze i to tyle . Kiedys sie nawale alkiem i mi odbije . A jak nie , to i tak zachleje sie na smierc ...
Jak mam wysjc z tego blednego kola i wyprostowac to co sie wykrzywilo ?
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
01 mar 2008, 23:20

Avatar użytkownika
przez CzarnaZebra 02 mar 2008, 03:59
moje zdanie masz na pw. Co chcę dodać - wyprowadź się z domu, i to jak najszybciej. Bez tego nic Ci się nie uda. Jestem z tych, którym torpedowano wszystkie dobre pomysły.
"Gdy gubię sny, jakby nigdy nie były, wysycha źródło mojej wielkiej siły"
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
21 lut 2008, 02:15
Lokalizacja
Warszawa

przez szatz 02 mar 2008, 10:20
janek80 kto Ci przepisuje leki?Czy nie rozmawiasz z psychiatrą?Może przydałaby się terapia grupowa,tak żebyś mógł to z siebie wyrzucić?
jeszcze będzie normalnie...
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
30 sty 2008, 09:40
Lokalizacja
Niemcy

przez janek80 02 mar 2008, 12:38
Bardzo malo mieszkam w domu , wiekszosc czasu jestem w podrozy . Nie chodze do psychiatry , sprobowalem z psychologiem nic mi to nie dalo a wlasciwie glupio sie poczulem , jak idiota . Babka sluchala i nie powiedziala nic kontruktywnego ... Na alkoholizm powinienem sobie znalezc zajecie zastepcze ... :roll: Zwykly lekarz przepisuje mi leki .
Mam urlop i siedze ciagle w domu . Tylko raz pojechalem do kogos w odwiedziny . Jestem na chodzie po 40 - 50 godzin . Zle na mnie wplywa siedzenie w moim bylym pokoju . Jak pracuje to jest mniej wiecej tak samo . Moge bez problemu dzien , noc i dzien . Od kilku miesiecy tak mam , bo jestem w dziwnej sytuacji zawodowo - tzn. po 2 bardzo dobrych latach zrobilo sie zle i z kazdej strony nadciagaja klopoty . Takie na ktore nie mam wplywu , troche z mojej winy troche nie . W domu siedze i gram w gry z innymi ludzmi przez internet . Czekam , az znowu pojade do pracy .
Przyjaciele ... zwierzylem sie jednemu . Potem 3 razy pod rzadpotraktowal mnie chamsko . Jego zona ma na to wplyw , ale kompletnie nie rozumiem dlaczego , bo nic zlego im nigdy nie zrobilem . Wrecz odwrotnie . Reszta liczyla na to , ze pojedziemy na impreze i bede stawial chlanie albo kokaine . Nie stawiam , wiec maja mnie gdzies . Kilka razy sie upomnialem i przypominalem o sobie i tylko sie w tym zdaniu utwierdzilem . Kiedys szastalem pieniedzmi , teraz juz nie . 3 osoby sie przy mnie zostaly . Takie , ktore o mnie pamietaja . Nie chce mi sie z nikim gadac . Niby mam jakies kolezanki na gadu , ale nie chce mi sie i udaje , ze mnie nie ma . Nie umawiam sie z nimi , bo okropnie wygladam . Utylem , wygladam beznadziejnie .
Sadze , ze w koncu pojde do AA . Tylko , ze bedzie to tyle trudne , ze jestem ciagle gdzie indziej na swiecie , nie mam swojego wlasnego miejsca , zyje na walizkach . Raczej tego nie zmienie , bo nie chce wracac do domu . W tym roku chce wszystko zmienic . Chce miec swoje mieszkanie , swoje zycie , czas dla siebie , schudnac , chcialbym miec kogos bliskiego znow , chcialbym miec dla kogo zyc , zeby nie pic . Tylko czasami mam takie dni , ze wszystko to , caLy ten plan ktory wybuduje sobie w glowie upada , odechciewa mi sie wszystkiego i siedze sobie w takim dolku . Czuje sie jak lajza i pije jeszcze wiecej . Ostatnie 2 tygodnie takie byly , wczoraj doszedlem do dna . Dzieki , ze ktos przeczytal i odpisal na poprzedni post .
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
01 mar 2008, 23:20

przez szatz 02 mar 2008, 13:48
janek80 sądzę,że AA to bardzo trafna decyzja :!: Znam kogoś,kto dzięki temu wylazł z doła a teraz pomaga innym zagubionym duszom.Trzymam kciuki!Dasz radę! :smile:
jeszcze będzie normalnie...
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
30 sty 2008, 09:40
Lokalizacja
Niemcy

Avatar użytkownika
przez CzarnaZebra 02 mar 2008, 18:59
Ech, to jest właśnie taka historia, przy której czuję, że moje problemy są błahe, a moja depresja jest mniej więcej tak samo uciążliwa jak zespół napięcia przedmiesiączkowego...

janek80, nie lubię nie umieć pomóc. A nie umiem. Nie wiem, co ja czy inni użytkownicy mogliby napisać, żeby było Ci łatwiej pokonać wszystko, co Cię dręczy. Moze daj jeszcze jedną szansę lekarzom, tyle że nie psychologowi, a psychiatrze - psychologowie najlepsi są dla ludzi, których nie ma kto wysłuchać, w obliczu głupiej depresji jak zauważyłam na forum nie dają sobie rady. A Twoje problemy są poważniejsze niż depresja/ nerwica. Psychiatra może dobrać jakieś leki, które sztucznie wyregulują Ci samopoczucie tak, że wszystkie zmiany o których mówisz będą możliwe.

dobrze ze zarejestrowałeś się na forum, podzieliłeś się swoją historią. Ja wierzę, że to jest pierwszy krok do normalności.
"Gdy gubię sny, jakby nigdy nie były, wysycha źródło mojej wielkiej siły"
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
21 lut 2008, 02:15
Lokalizacja
Warszawa

przez zmeczonamama 10 mar 2008, 19:49
milo ze ktos mi odpisal... ehhh....
trudno
Janek ja zawsze chetnie na gadu pogadam
i zawsze wiem kiedy ktos sie ukrywa a kiedy go naprawde nie ma ;)
jak sie siedzi ciagle w domu na tylku to sie taki rzeczy wie.... to wręcz jak jakis sukces... :roll: żałosne...
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
29 lut 2008, 19:13
Lokalizacja
Warszawa

przez szatz 10 mar 2008, 23:42
zmeczonamama
myślę,że musisz iść do specjalisty i jestem przekonana,że o tym wiesz.Pogadaj z mężem.Wspólnie znajdziecie rozwiązanie jak to zrobić.Uświadom mu,że musi Ci pomóc dla Waszego wspólnego dobra i dobra dzieci.
Nic więcej nie mogę doradzić i nikt Ci nic innego nie doradzi.Twój stan jest poważny,ale z pewnością nie beznadziejny.
:evil: Nie radzę eksperymantów z lekami!!!To nie witaminy!!! :evil:
Mi na skali wyszło 35,ale się leczę i wierzę...
jeszcze będzie normalnie...
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
30 sty 2008, 09:40
Lokalizacja
Niemcy

Szkoda kazdego pieknego dnia

przez pietrucha 11 mar 2008, 15:40
Czesc wszystkim,

Szatz na pewno masz racje co do tego, ze zmeczonamama musi pogadac z mezem. Miejmy nadzieje, ze on ja zrozumie. Moj facet tez probowal zrozumiec, choc powtarzal, ze nie ma mowy bym brala jakies leki. Nerwica dopadla mnie we wrzesniu 2007 i do tej pory niczym sie nie faszerowalam. Dwa tygodnie temu dopadl mojego przyszlego meza katar sienny, jakos wczesnie w tym roku i zakomunikowal mi ze musze mu koniecznie wykupic tabletki bo nie wytrzyma...Nie wiem co strasznego jest w alergii, ale w tym momencie powiedzialam: sprobuj wytrzymac ja musze to ty tez, to tylko alergia. Uswiadomilam mu ze to tez tylko depresja i nerwica i tez nie wytrzymuje...Zrozumial dzieki Bogu. Nie ma co eksperymentowac, to fakt, ale odpowiednio dobrane leki dzialaja i czasami lepiej je brac, a juz na pewno w przypadku depresji. Po przeczytaniu ksiazki pt,, Moje drogi wyjscia z lekow i depresji'' niemieckiej autorki- nazwiska zapomnialam- utwierdzilam sie tylko w przekonaniu ze nie warto sie meczyc. Mi bardzo pomogl Coaxil.Biore go od 2 tygodni i widze pierwsze efekty.Kazdy dzien wyglada coraz lepiej.Pozdrawiam
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
03 mar 2008, 15:17
Lokalizacja
dolnyslask

deprecha

przez edyta wójcik 11 mar 2008, 21:39
Jeszcze w niedziele miałam doła.Dzisiaj jest ok. nawet oddanie pitu może być super , jeszcze jak się go samemu wypisze i to jeszcze dobrze[/code]
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
09 mar 2008, 20:09

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości

Przeskocz do