moja depresja/historia/objawy

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez Ewawe 02 lut 2008, 23:07
To jest genialne określenie na to jak się czuję:

"Pławię się w bagnie" Tak bym tego nie wymyśliła ale o to właśnie mi chodziło.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 11:11 pm ]
Ja też "kamyku" gdybym miała teraz się rozpędzić do prędkości normalnego życia to byłoby ciężko choć dopiero od niecałego roku jestem w domu, ale i tak czuję jak by film był na zewnątrz, a ja jestem poza akcją.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 11:12 pm ]
Ja też "kamyku" gdybym miała teraz się rozpędzić do prędkości normalnego życia to byłoby ciężko choć dopiero od niecałego roku jestem w domu, ale i tak czuję jak by film był na zewnątrz, a ja jestem poza akcją.
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
08 paź 2007, 18:56
Lokalizacja
WARSZAWA

Avatar użytkownika
przez julie 02 lut 2008, 23:18
Że depresja jest wygodna to mało powiedziane-może stać się nawet sposobem na życie ,adaptacją (tak jak normalna praca, nauka, etc) jak słusznie Ewawe zauważyłaś; na początku było mi bardzo źle ze sobą, płakałam, nie spałam, chciałam się zmienić etc a po pewnym czasie pojawiła się totalna pustka i odrętwienie-myślę, że nie ruszyła by mnie nawet wiadomość, że rozpętano III Wojnę Światową, czy że właśnie nastał Koniec Świata (no, może na no ostatnie info to bym się ucieszyła:)
Całkiem obiektywnie, nie użalając się nad sobą- nie wiem czy jest jeszcze dla mnie ratunek, chętnie zmarło by mi się we śnie (jakież to piękne), lub mam wrażenie że mogłabym spędzić życie w 4 ścianach sama jak palec z dala od all people; (w domu straszą mnie że skończę w psychiatryku na prochach i utyję od nich jak balon);
wyjścia są dwa:
->albo uda nam się wyzdrowieć i wrócić do Matrixa
->albo przewegetujemy całe życie
Osobiście nie mam siły na konsekwentne trwanie w żadnej z tych opcji :shock:
Can as well die if cannot fly
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
25 sty 2008, 22:37

Avatar użytkownika
przez Jan Nowak 03 lut 2008, 00:02
No i tu właśnie jest jeszcze ta kwestia, czy my chcemy wyzdrowieć, czy nie...
Bo jeśli nie, to żaden psychiatra, psycholog czy czarownik nam nie pomoże.

Ale czasem warto być zdrowym. Czasem warto poczuć taka ogromną siłe napędową, która popycha nas w nieznane. Dzięki której wyruszamy w podróż do innego świata. I co się ku naszemu zdumieniu okazuje, że w tym nowym świecie nie jest tak strasznie jak dotąd myśleliśmy. Baa.. jest tam o wiele lepiej.
Przecież jesteśmy tacy młodzi, tacy młodzi, ludzie nam tego nie wybaczą.. ą..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
111
Dołączył(a)
01 wrz 2007, 13:59
Lokalizacja
JWO

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez julie 03 lut 2008, 00:28
Jan Nowak

Czyżbyś był tym szczęściarzem, który wyzdrowiał? ;)
Can as well die if cannot fly
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
25 sty 2008, 22:37

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 03 lut 2008, 01:41
Myślę, że depresja daje nam to, czego tak na prawdę każdy człowiek pragnie w życiu. Mam tu na myśli stabilizację.
Z depresją mamy jeden problem życiowy - samą chorobę. A inne możemy sobie wytłumaczyć jako mające swoje źródła właśnie w depresji. To takie wygodne, ale i "stabilizujące" tłumaczenie.
Z kolei ludzie zdrowi, muszą (czy chcą, czy nie chcą) uczestniczyć w galopie codzienności. A w tym biegu nic nie jest pewne - praca jest, jutro może jej nie być, partner/partnerka to samo, pieniądze, samochód... wszystko to ulotne, nietrwałe, nieosiągalne na stałe.
Dlatego depresja daje nam takie swoiste poczucie stabilizacji życiowej, ale za cenę zdrowia. :roll:
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Avatar użytkownika
przez NatłokMyśli 03 lut 2008, 02:21
Niby tak fajnie, a jednak tak chvjowo.
Dzisiaj jest pierwszym dniem reszty mojego życia.
Iść za marzeniem i znowu iść za marzeniem, i tak zawsze aż do końca.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
23 sty 2008, 12:17
Lokalizacja
łódzkie

przez celineczka3 03 lut 2008, 09:22
Depresja może pomóc wile zyskać>>zainteresowanie, współczucie, pomoc innych ludzi, nic więc dziwnego że niektórzy nie moghą z niej wyjśc. Jak się jednak tak zastanowić to depresja więcej odbiera niż daje. Nie mówie tu o ludziach u których depresja pojawiła się w odpowiedzi na jakieś ciężkie zdarzenie(u nich taka depresja jest normalna), mowie tu o ludziach którzy sami nie chcą sobie zdac sprawy z tego że depresja to ich sposób na życie, na dostawanie czegoś czego gdyby nie zapłakali i nie zrobili miny zbitego psa by nie dostali. A chodzi dokładnie o to że u takich osób depresja zabiera poczucie własnej wartości>>bo jak inaczej nazwać fakt że nie zna sie innego sposobu na zaspokojenie swoich potrzeb jak zrobienie z siebie całkowitej niedorajdy życiowej i osoby która z niczym sobie nie radzi. Zaliczałam się do tej grupy osób i nie chce tak dalej żyć nawet jeśli jest to wygodne:)
celineczka3
Offline

Avatar użytkownika
przez Kaja007 03 lut 2008, 13:12
Depresja może i jest wygodna, ale niszczy człowieka, jego życie. Odbiera ochotę i siłe do działania. Sprawia, że stajemy się istotą która czeka na ... no właśnie na co? Bo ja czekam na moment, w którym się nie obudzę i kiedy skończą się wszystkie moje problemy. Z jednej strony płakać mi się chcę, że najlepsze lata mojego życia przepływają mi przez palce, a z drugiej nie mogę tego zmienić... :(
"Bo nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart
A czerwień mojej krwi to tylko jakiś żart
I zapominać chcę tak często jak się da
Że nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
331
Dołączył(a)
04 sty 2007, 19:11
Lokalizacja
z głębin...?

przez J.G.Faust 03 lut 2008, 14:56
Zawsze byłem leniwy czy uciekałem od rzeczywistości.

Dochodzi jeszcze spaczony chrakter, więc szczerze mi to nie przeszkadza.

kamyk78 napisał(a):nie wiem czy potrafiłabym teraz żyć jak inni.


Ja na pewno nie, pamiętam czasy szkoły lub gdy miałem kilka obowiązków, w tym okresie było lepiej do mnie nie podchodzić.

Kaja007 napisał(a):Sprawia, że stajemy się istotą która czeka na ... no właśnie na co?


Prostu wegetuje sobie, a czekam na coś ciekawego np: wojne, zaraze lub kataklizm oczywiście zdala ode mnie :twisted:
Offline
Posty
50
Dołączył(a)
06 lis 2007, 21:13
Lokalizacja
Skok na drugi profil :]

przez .Tomek 03 lut 2008, 19:06
Ewawe napisał(a):można uciec w nią przed prawdziwym życiem

Tematu nie czytałem całego, może ktoś już to poruszył, ale to właśnie prawdziwe życie jest fajne, a przed depresje mamy skrzywiony obraz tego czym jest prawdziwe życie. Ok ono może dokopać, ale będąc szczęśliwymi te niedogodności nie uderzają nas w takim stopniu :)
Mylę się?

Pozdrawiam.
...to tylko kolejne rozwiązanie.
Offline
ExModerator
Posty
1118
Dołączył(a)
09 sie 2007, 17:16
Lokalizacja
Daleko :)

czy zyc;( ?

przez nowym 04 lut 2008, 23:26
Witam, przestawię wam moją krótką historię.
Mam 17 lat. Kiedyś byłem wesołym i szczęśliwym dzieckiem wychowanym w dobrej chrześcijańskiej rodzinie. Jakiś czas temu odkąd mam własny komputer i internet, w przepływie nudy zaczytywałem sie w tematy religijno-filozoficzne. W sumie podobnie jak mój ś.p kolega ktory niedawno odebral sobie zycie. W pół roku zrzekłem się swojej wiary i stałem się agnostykiem, a moze i nawet ateistą. Myślałem, że wszystko się jakoś ułoży i poradzę sobie z tym. Jednak jak sie finalnie okazało, utrata wiary powoli zaciska pętle na mojej szyi. Nie pisałbym do Was gdyby nie to, ze jakąś godzinę temu przeżyłem jakis dziwny atak. Rozpłakałem się niemal na głos, choć nic w tym dniu sie negatywnego nie zdarzyło. Od tygodnia męczą mnie myśli samobójcze przed snem i łapię doły wieczorem, czuję, że koniec jest bliski. Życie stało sie niesłychanie skomplikowane, dawniejsze przyjemności i hobby straciły sens. Co dziwne stałem sie zarazem wybredny jak i obojętny na wszystko, czasem potrafię się śmiać i mam humor, ale nie mogę przestać filozofować i często sie dołować. Ten post jest prawdopodobnie moją ostatecznością, gdyż część mnie chce się cieszyć życiem jak dawniej, a nie wiem jeszcze czy podejmę leczenie. Czytałem o tym, ze leki i alkohol nie wchodzą razem w grę. Czyli sam będę musiał sobie poradzić z tą depresją, ponieważ ze spora większością moich kolegów spotykam sie na libacjach alkoholowych. Czuję, że zostanę sam. Straciłem wiarę w siebie, nie mam ambicji i konkretnych zainteresowań, jak również planu na życie. Swoją przyszłość widzę w kilku nadchodzących godzinach, a nie latach.

Czy da się po prostu "wyjść" z tego? Jest mi ciężko, bo nie wierze w życie poza grobowe, nie mam sensu zycia. Czasem nie wyobrażam sobie, że mogę zrobić coś takiego moim rodzicom, ale zrobie to jeśli bedzie taka konieczność. Więc pytam Was, czy opłaca sie leczyć? Czy możecie podać jakies linki lub powiedziec od czego zacząc itp? Nie probujcie mnie nawracac, nie da rady, choć sam bym chcial, ale to jest juz niemożliwe.
Żałuję tych ostatnich lat i chciałbym to jakoś naprawić, ale nic na siłę.

Proszę o pomoc, szczere słowa, bo po prostu nie wiem czy chce mi sie jeszcze męczyć. Dziękuję z góry za odpowiedzi!
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
04 lut 2008, 22:16

Avatar użytkownika
przez julie 05 lut 2008, 00:49
Hey nowym

Dobrze by było, gdybyś pogadał z rodzicami, a jeśli nie masz z nimi świetnego kontaktu to spróbuj pogadać z psychologiem w szkole-trochę obiektywnego spojrzenia na Twoją sytuację otworzy przed Tobą zupełnie inną perspektywę na poradzenie sobie z problemem -> nie zadręczaj się sam, przełam się i pogadaj z kimś ;)
jesteś za młody na bezsensowną śmierć :evil: w imię czegoś, czego nawet dobrze nie rozumiesz (kwestia wiary, życia pozagrobowego), pomyśl o tym :idea:

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 11:51 pm ]
anand22 napisał(a):znalezienie dobrego psychologa graniczy z cudem


dleczego tak sądzisz? Czy masz tylko negatywne doświadczenia z psychologami?
Can as well die if cannot fly
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
25 sty 2008, 22:37

przez nowym 05 lut 2008, 01:27
anand22, równie dobrze mogę powiedzieć, ze od dziecka rodzice robili mi "wodę z mózgu", ale to mialo cel, chcieli dobrze, a ja to zepsółem. Nie nalezę
do tych naiwnych co wierza w kazda bajke. Od dziecka mialem sporo przemyslen ktore internet rozbudzil ponownie. Dzieki niemu wreszczie moglem zweryfikowac rozmaite dowody i historie. Czytałem, badałem, sprawdzałem i rozmyslalem. Nigdy odwrotnie. Szkoda, że nikt nie uprzedzil mnie, ze to tak sie skonczy. Chcialbym byc prostakiem, lecz teraz to juz za pozno. Jesli chodzi o rodzicow to masz troche racji, bo znam przypadki, ze rodzice olewaja i zostawiaja internet w pełnej dyspozycji 5 letniemu dziecku, ale moj przypadek jest troche inny. Jeśli chodzi o psychologa to wolalbym uniknac tego szkolnego. Jak mnie wiecej cennik wyglada i co sie na tych wizytach robi bo do prawdy nie mam na ten temat zielonego pojecia.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
04 lut 2008, 22:16

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do