moja depresja/historia/objawy

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez teykey 06 paź 2007, 21:54
samotny bralem ten sam lek co ty i dal mi ostro popalic. przez tydzien sie zastanawialem czemu moja depresja sie poglebila, kto mnie moze ocalic,
czemu czuje izolacje od ludzi jakbym byl w innym swiecie, do tego jeszcze irytacja i pewien rodzaj bolu - cierpienia - chcialem sie wyrwac z tego stanu ale nie moglem. wszystko przez ten lek. mam nadzieje ze juz go rzuciles i nigdy wiecej nie uzyjesz.


p o z d r o
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
06 paź 2007, 20:29

Najgorsze są poranki

przez ghia 10 paź 2007, 14:29
Nie wiem nawet jak mam to nazwać, czy problem tkwi we mnie i tylko we mnie czy to życie jest takie zagmatwane i ciężkie ? Mam 32 lata jestem po rozwodzie, z dwójką dzieci, bez pracy, bez perspektyw z cholerną depresją, nerwicą nawet już nie potrafię tego nawać , nie potrafię podejmować dobrych decyzji, nic już nie potrafię; Mam za sobą traumatyczne przezycia, były mąż znęcał się nade mną stosując przemoc fizyczną, psychiczną, ekonomiczną i emocjonalną. Trzy lata straciłam na tułaczkę po Sądach, od sprawy do sprawy, od awantury do awantury, walka o dzieci,mieszkanie, udowadnianie winy rozpadu małżeństwa itd. Kolejny rok straciłam na "dochodzenie do siebie" , ale kiedy wydawałoby się, ze wszystko już tylko może być lepiej, że teraz uwolnię się od koszmaru, że zapomnę o lękach,biciu ,zacznę nowe życie ...nie potrafię zapomnieć, mój organizm zwariował. Poszłam do pracy i pojawiły się inne dolegliwości fizyczne , moje ciało sztywniało , czasem taka niemoc mnie ogarniała, że nie mogłam chodzić, sztywnienia karku, bóle głowy, bóle kości, mięśni , drętwienia, mrowienia. Pojawiły się zaburzenia hormonalne, pokarm w piersiach, krwawienia. Jeszcze bardziej stałam się agresywna, nerwowa ,niedostępna. Kolejny rok biegałam po lekarzach, liczne badania neurologiczne,reumatyczne ,na tarczyce, tomograf i rezonans magnetyczny niczego nie wykazał .Straciłam pracę , przez te dolegliwości nie mogłam pracować , ciągłe paniczne lęki,że nie podołam, że nie dam rady, strach mnie paraliżował dosłownie i w przenośni . Teraz boję się kazdej kolejnej pracy że nie dam rady....Próbuję zapomnieć o koszmarze, ale mój były mąż nie daje mi o sobie zapomnieć ,znów zaczął mnie szantażować i zastraszać kolejnymi sprawami , próbuje zburzyć mój spokój , zburzyć mój nowy związek ,kartą przetargową są dzieci próbuje nimi manipulować, nastawiać przeciwko mnie itd. A ja nie wiem już czy nie potrafię już normalnie żyć czy wogóle kiedykolwiek będę potrafiła, odcięłam się od ludzi,od swiata, siedzę ciąglę w domu pogrążona w myślach, w smutku, przed partnerem staram się ukryć mój stan, ale nie potrafię uśmiechać się na siłę kiedy mnie wsystko boli, moje ciało i moja dusza . Najgorsze są poranki kiedy muszę stawić czoło kolejnemu dniu, problemom finansowym ,dzieciom , brakiem perspektyw i sama z sobą, ze swoim przerażającym smutkiem ;
"Chciałam robić wszystko tylko raz jeden ,jedyny raz. I to raz na zawsze ."
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
15 sty 2007, 17:27
Lokalizacja
z daleka

Avatar użytkownika
przez eligojot 10 paź 2007, 14:37
ghia, nie napiszę Ci co powinnaś w takiej sytuacji zrobić, bo nie wiem. Powiem Ci tylko, że jesteś bardzo silną kobietą i każdy materiał - również człowiek - ma swoją wytrzymałość. Trudne czasy są po to, aby przekonać się jak silni naprawdę jesteśmy. Bez takiego testu nie możemy nic o sobie powiedzieć. Cierpienie również ma swój sens - ukryty, enigmatyczny i niezrozumiały, ale po coś się to wszystko się dzieje. Najważniejsze nie kryj tego w sobie, powiedz to, ulży.
Bóg zawsze odpowiada na prośby. Czasem jednak odpowiedź brzmi: "Nie".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
710
Dołączył(a)
09 paź 2007, 17:05

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez ghia 10 paź 2007, 16:06
eligojot dziękuję za słowa otuchy, najgorsze jest to, że ja nie potrafię teraz o tym już mówić jak kiedyś ...kiedyś słowa same wylewały się ze mnie a teraz unikam rozmów na ten temat, wydaje mi się że ludzie nie rozumieją mnie i potępiają za odejście od byłego męża ,mieszkam w małej miejscowości gdzie wszyscy o wszystkim wiedzą i niczego nie da się ukryć... (zupełnie jakbym to ja była pierwsza, która uwolniła się z toksycznego związku), teraz wolę unikać ludzi, tak jest bezpieczniej po prostu;
"Chciałam robić wszystko tylko raz jeden ,jedyny raz. I to raz na zawsze ."
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
15 sty 2007, 17:27
Lokalizacja
z daleka

przez hoyka 10 paź 2007, 16:18
ludzie są chamscy.. skąd ja to znam.. wiadomośc obiegają wszystkich z prędkością światła.. i do tego wredne komentarze.. ale sama widzisz ile masz siły.. tyle przejśc? naprawdę jestes silnym czlowiekiem.. Wydaje mi się, że może powinnaś zwrócić się o pomoc do psychologa, albo zapisac sie na terapię by móc lepiej znosić efekty Twojego trudnego życia.. Najlepiej opowiedz partnerowi co się dzieje.. nie duś tego w sobie.. to nic nie da.. tylko może pogorszyć sprawe.. w trudnych chwilach powtarzaj sobie, że masz dzieci, masz po co żyć.. a jeśli już znajdziesz nową pracę.. podejdź do tego spokojnie.. hmm chociaż wiem, że to tylko słowa.. a tak naprawdę trudno opanowac emocje.. ale Twoje nastawienie może naprostowac psycholog, który doradzi Ci jak sobie radzić z lękami itp. Trzymaj się ciepło i pamiętaj że nie wolno nigdy się poddawac ;)
póki śmiech tłumi łzy, cieszą nas zwykle dni... warto żyć :)
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
28 wrz 2007, 22:55
Lokalizacja
Śląsk

przez ghia 11 paź 2007, 08:36
hoyka jeżdziłam na terapię, ale mój terapeuta twierdził, że mi potrzebni są adwokaci...(okay...adwokaci też),nie wiem może ja mu wszystkiego nie mówiłam,ale ja czuję, że znów zaczyna się żle dziać ze mną, boję się ;
"Chciałam robić wszystko tylko raz jeden ,jedyny raz. I to raz na zawsze ."
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
15 sty 2007, 17:27
Lokalizacja
z daleka

przez devon 11 paź 2007, 09:33
Adwokat potrzebny dla spraw naziemnych, terapeuta od spraw duchowych. Jesteś silna, dasz radę, wyprzedź strach i zgłoś się po pomoc do psychoterapeuty!
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
11 paź 2007, 08:57
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez luthien 11 paź 2007, 10:43
Jesteś silna i dasz radę. Tyle w życiu przeszłaś i się nie poddałaś, to teraz tym bardziej musisz walczyć o szczęście. Pomyśl że niedługo może wszystko się ułoży i będzie tak jak tego chcesz.
Co do mieszkania w małej miejscowości to dobrze cię rozumiem, bo mieszkam na wsi, gdzie wszyscy wszystkich znają i więdzą więcej o człowieku niż on sam. A jeszcze do tego wiedzą lepiej od ciebie co powinnaś zrobić, a co nie. Mnie też to bardzo męczy.
Trzymaj się cieplutko, jestem z Tobą.
dziś mogę wreszcie to powiedzieć: patrzę z nadzieją w przyszłość...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
506
Dołączył(a)
08 paź 2007, 11:51

gorsze od depresji

przez żadna 22 lis 2007, 03:13
lezac w lozku, placzac, spiac, wyobrazajac sobie siebie skaczaca z mostu, nie cieszac sie niczym, nie dajac sie cieszyc innym i unikajac ludzi doszlam do sedna,do wniosku: jezeli nawet mam depresje, to jest ona tylko efektem ubocznym powazniejszej sprawy:

mimo swoich 20 lat jestem zgorzkniala,zazdrosna, zawistna, na niczym (ani na nikim) mi nie zalezy, nie ma we mnie uczuc, wszystko mi obojetne, i pojawia sie z tego wszystkiego nienawisc: najpierw do swojego zycia, potem do siebie (ze nie umiem go zmienic), potem do innych -czyli jakbym nie byla czlowiekiem tylko jakims potworem.

Niestety w moim przypadku depresja to wlasnie skutek takiego myslenia-zdegenerowanego. skupionego tylko na przezywanych przeze mnie stanach, rozpaczy, ciaglego porownywania sie i zazdrosci.

Bo jak czytam tutejsze posty, to ludzie,mimo ze strasznie zdolowani, to kogos kochaja (dobrze,moze nie w glebokiej depresji, ale prznajmniej kiedys kochali), STRACILI zainteresowania , co nie oznacza z NIGDY ICH NIE MIELI (jak w moim przypadku-ok, robilam rozne rzeczy-nawet duzo, ale bez jakiegos stosunku emocjonalnego do nich), maja jakies marzenia, cos im pomaga, cos pogarsza stan-COS SIE Z NIMI DZIEJE: REAGUJA.
A ja nie: martwica serca i mozgu.

Czemu ja nie pamietam przeczytanych ksiazek? Czemu mam problem z powiedzeniem co mysle o wlasniej rodzinie, zawodzie sekretrki, skokach na bungee, kosciele, latach w liceum, molach ksiazkowych czy czymkolwiek innym? Czemu bylam 3 lata z chlopakiem przy ktorym sie krepowalam? Czemu jestem na studiach ktore w ogole mnie nie interesuja?

Wspolna czescia odpowiedzi na te pytania jest: BO MAM WSZYSTKO GDZIES, NIE OBCHODZI MNIE TO.

Wiem skad moglo sie wziac takie myslenie. Tylko szkoda ze ten fakt ani mnie nie usprawiedliwia, ani uswiadomienie go sobie nie pomaga zmienic podejscia do zycia. Wiec, takie myslenie moglo sie wziac od tego, ze cale zycie juz od poczatkow podstawowki,bylam dominowana w "zwiazkach" . Kazda przyjazn (abo wiekszosc), zwiazek z chlopakiem (jedyny jaki mialam) czy wkraczanie do jakiejs nowej grupy ( duzo ich bylo) to bylo meczenie sie, bo druga strona zawsze mnie dominowala, byla lepsza, musialam do niej rownac do gory. I przez to stracilam (albo nigdy nie wyksztalcilam) swoja osobowosc , poglady. Cale zycie sie dostosowywalam.

Znam siebie "sprzed depresji" i wiem ze wtedy tez mi wszystko wisialo, tez nie mialam swojego zdania... a jedyne co to umialam to w miare ukryc pod warstewka zywiolowosci, energicznosci , spontanicznosci (bo taka jestem w lepszych okresach)???Aha jeszcze jedna "roznica": zamiast uciekac przed ludzmi tak jak teraz, probowalam 'gorszych' zdeptac,a przed 'lepszymi' sie plaszczyc i probowac zdobyc ich uznanie...nie napawa to optymizmem aby walczyc ze swoim terazniejszym stanem wiedzac jak zalosne i marne jest moje maksimum (to normalne zyci, w lepszym nastroju)

Mowi sie ze czlowiek nie wyjdzie z depresji dopoki sam tego nie bedzie chcial. Wlasnie. That's it. Jak maja mi pomoc inni ludzie jezeli ja sama mam to gdzies i sama sobie nie chce pomoc ?? Jezeli nie ma we mnie wiary na poprawe?

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 3:14 am ]
chcialoby sie powiedziec: CIESZCZIE SIE TYM ZE CIERPICIE-PRZYNAJMNIEJ COS ODCZUWACIE, bo ja nie bardzo..
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
03 lis 2007, 23:03

Re: gorsze od depresji

Avatar użytkownika
przez pyzia1 22 lis 2007, 11:32
żadna napisał(a):
Niestety w moim przypadku depresja to wlasnie skutek takiego myslenia-zdegenerowanego. skupionego tylko na przezywanych przeze mnie stanach, rozpaczy, ciaglego porownywania sie i zazdrosci.

Znam siebie "sprzed depresji" i wiem ze wtedy tez mi wszystko wisialo, tez nie mialam swojego zdania... a jedyne co to umialam to w miare ukryc pod warstewka zywiolowosci, energicznosci , spontanicznosci (bo taka jestem w lepszych okresach)???Aha jeszcze jedna "roznica": zamiast uciekac przed ludzmi tak jak teraz, probowalam 'gorszych' zdeptac,a przed 'lepszymi' sie plaszczyc i probowac zdobyc ich uznanie....


żadna, a może się mylisz? Może jednak jest na odwrót, to nie depresja jest skutkiem takiego "zdegenerowanego" myślenia, tylko to myślenie jest skutkiem depresji? Zbyt łatwo tak surowo siebie oceniasz, daj sobie szansę, nie chce mi się wierzyć, że jesteś taką wedną osobą, jak to opisujesz. No i zacznij się leczyć, piszesz, że masz to gdzieś, ale to, że pojawiłaś się na forum świadczy, że wcale tak do końca nie jest.
Wszelkie przywiązanie jest koniec końców źródłem bólu.Szczęśliwi,którzy obywają się bez niego.Samotny nie opłakuje nikogo,nikt też nie płacze nad nim.Niech ten,kto nie chce cierpieć,kto czuje trwogę przed zgryzotą,uwalnia się od ludzi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
745
Dołączył(a)
15 paź 2007, 10:28

przez smutna48 22 lis 2007, 11:47
żadna napisał(a):Mowi sie ze czlowiek nie wyjdzie z depresji dopoki sam tego nie bedzie chcial. Wlasnie. That's it. Jak maja mi pomoc inni ludzie jezeli ja sama mam to gdzies i sama sobie nie chce pomoc ?? Jezeli nie ma we mnie wiary na poprawe?

skaś to znam takie myslenie a skad sama tak mysle chyba. Nie wiem czy to związek z depresją ja się porostu czuję samotna. Przyczyną mojej choroby chyba było rozstanie a moze to przelalo czare goryczy? od kad pamiętam tylko zawsze moje mysli były czarne tzn ja zawsze miałam takie przeswiadczenie że "zycie to syf bez względu na lokalizaje" nie przeszło mi to nastu latach wcale. Zawsze byłam zamknęta w sobie czułam się gorsza czułam się wręcz odpychana od innych juz w szkole podstawowej tak było. Panie miały swoich pupilków ze się tak wyraze a ja wiecznie odsunieta bo nie mialam samych piątek :roll: cięzko mi było. ale ja przeszłam w zyciu i rozwód rodziców i potem ta szamotanine pt" nie bede płacił na dzieci" brak zainteresowania nami... itp. Mało tego mając 15 lat a moze 14 nie wiem nie pamietam wojek jesli morzna go tak nazwac taka daleka rodzina powiedział mi ze moja siosra jest ładniejsza ode mnie w tym wieku b mnie to zabolało. Całe zycie czulam się gorsza od innych i to tego z przeświadczeniem ze brzydsza... Teraz sytuacja sie odwrocila ale nie wazne, chce powiedziec ze od zawsze było mi źle i nie wierze ze coś co kolwiek mogło by to zmienić. Nigdy nie byłam wesoła kochajacą zycie osobą naprawde nigdy. Sporo ciężkich przezyć ktore mi nie pomagały wcale pokochać zycie. Wrecz odwrotnie wszystko mnie dobijało koileznaki były wredne faceci albo wykorzystywali albo umierali :cry: jak po tym wszystkim mozna kochac zycie ???? całe zycie samotna prawie takie chwile kiedy z kimś z jakas "paczką przyjaciłół" sie zadawałam to były epizody. Ogolnie wszystko mi zwisa, mam juz wszystkiego dosyć zlewa mnie totalnie !!!!!!!!!!!!! i gdzies w głowie brzęcza mi słowa matki nie idz akurat do tej szkoły bo sobie nie poradzisz :cry: całe zycie takie zakichane
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

przez Ewawe 01 gru 2007, 17:10
Leczyłam się jak miałam 17 lat na coś, co określałam zanikiem uczuć, nie czułam kompletnie nic smutku, zadowolenia, lekarze, psycholodzy rozkładali ręce poderzewając schizofrenię. Zwoływali się lekarze kilka razy i debatowali nad moim dziwnym przypadkiem. W końcu się poznali dziwna diagnoza była, nerwica z natręctwami, bo ja przez cały czas mówiłam i skupiałm się na tym, czy coś czuję czy nie, to było takie dziwne natręctwo, połączone z zanikiem uczuć, będącym wynikiem blokady. Zablokowałam się po prostu wtedy, jak zepsuty zegarek. Czasem możemy zablokowywać się stopniowo, czasem następuje to nagle. Polecam długotrwałą psychoterapię indywidualną u dobrego psychologa, to też może być także psychoterapia rozwojowa, bo mówisz tu o problemach z wypowiadaniem własnego zdania. Powiem Ci, że ze swojego doświadczenia wiem, że tamta postać nerwicy była okropna ale teraz miewam silne stany lękowe, a to jest sto razy gorsze niż zanik uczuć. Po prostu to boli, odczuwam ból fizyczny, to najgorsze przeżycie, uczucie lęku. Powodzenia, jestem pewna że na 100% z tego wyjdziesz, idź koniecznie do psychologa.
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
08 paź 2007, 18:56
Lokalizacja
WARSZAWA

Nietypowa postac depresji

przez maxsimus 06 gru 2007, 19:00
Witam. Moja pani psychiatra mówi mi że to na co choruje to jest depresja. Nie chce podważac jej kompetencji tylko trudno jest mi uwierzyć w to że moje objawy są to objawy depresji a są to :dretwienie rąk i nóg , bóle zębów, uczucie wykręcani a nerwów w zębach, uczucie rozsadzania głowy i szczęki,tracenie czucia w rekach,uczucie rozsadzania w kolanach, takie wrażenie jakby mi przechodziły impulsy elektryczne przez głowe no i dosyc czesto czuję jakbym miał głowe z waty .Od niedawna też uczucie lekkiego niepokoju. Z tymże nie mam obniżonego nastroju i staram się nie denerwować i mieć dobry nastrój bo wiem że mi to pomaga. Mam też bardzo obniżona odporność na stres. Kiedy się denerwuje to wszyskie moj dolegliwości mocno sie nasilają.Powinienem jeszcze dodac że biorę leki . Do niedawna były to

Rano Wieczorem
Klozapol 0 2
sulpiryd 2 0
finlepsin 0,5 1
asertin 0 1

Teraz od czasu kiedy mam to uczucie niepokoju biorę

Rano Wieczorem
Klozapol 0 1
finlepsin 0,25 0,5
fluanxol 1 0

Prosze was o jakies opinie i porady jak z tego wyjść. Jeśli ktoś ma podobne objawy to niech napisze albo jeżeli choruje na taka postac depresji która nie objawia sie uczuciem przygnebienia. Dodam jeszcze że funkcjonuje normalnie jezdze na uczelnie wychodzei z domu itd. Prosze o jakies porady i opinie.
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
27 paź 2007, 15:18

przez wisienkaa2 06 gru 2007, 22:34
no jak dla mnie to Ty masz nerwice. nie wiem w jak duzym stopniu to odczuwasz. moze poczytaj o nerwicy lękowej, nerwica niekiedy sie przejawia w depresje, ale Ty jej raczej nie masz.

dziwne masz te objawy. dobrze ze pytasz, bo lekarze Ci nie zawsze wszytsko wyjasnia i nie zawsze dobrze zdiagnozuja.
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
24 lis 2007, 16:08

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do