moja depresja/historia/objawy

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez vegge 05 sie 2007, 12:14
napisales ze wykanczala cie psychicznie i fizycznie praca, zatem to byl powod wszystkiego : niepowodzen w zwiazku, czarnych mysli ze dziewczyna cie zdradza , ze jest zimna

ale dlaczego jest zimna? bo ma cie dosc, draznia ja twoje ciagle podejrzenia, wymowki i pretensje, niepowodzenia w pracy wyladowywales na niej, preznosiles na nia stresy i postawe roszczeniowa ktora sie pojawiala przez prace ktorej nie lubiles


wroc do anglii i pojdz do innej pracy, bo rzeczywiscie sytuacja sie dla ciebie zle skonczy
zesraj sie a nie daj sie
Offline
Posty
149
Dołączył(a)
05 cze 2007, 21:08
Lokalizacja
warszawa

Avatar użytkownika
przez Twilight 05 sie 2007, 12:20
Szczerze, to się nie zgodzę Vegge - to wróżenie z fusów, mogło być tak, mogło zupełnie inaczej, a może nas w ogóle nie ma i tylko nam się śni. Wierzę, że piszesz z dobrej woli, ale pamiętaj, że dajesz rady, których wysłuchanie wpłynie na czyjeś życie - jesteś pewien, że było jak piszesz, po tak pobieżnym poznaniu sprawy?

IMO, tylko szczera rozmowa może pomóc.

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

przez lukasz_ 07 sie 2007, 10:30
Witam, przez ostatnie dni nic sie ze mną nie zmieniło, mamy kontakt telefoniczny raz dziennie, ale nie rozmawiamy o niczym przyjemnym tylko, ja ciągle się jej pytam dlaczego tak jest i nie wróci skoro wie że jej potrzebuje, a ona odpowiada że wróci we wrześniu, lecz mam swoje obawy. Byłem również wczoraj u psychoterapeuty, rozmawiałem 40min - tzn. ja mówiłem a pani słuchała, nic mi praktycznie nie odpowiadała, tylko zadawała pytania o wcześniejsze życie, i obecną sytuację. Wczoraj rozmawiałem ze swoją dziewczyną o tym przez telefon i się pytała czy to ma sens skoro ona wraca za 2msc, i czy mi nie szkoda pieniędzy? (50zł sesja). Ja odpowiedziałem że mam gdzieś pieniądze... No i tak rozmowa się praktycznie skończyła, aha jeszcze mi złożyła życzenia urodzinowe 10min przed północą, ponieważ mówiła że koleżanka do niej przychodzi na 20min i chce pogadać...
pozdrawiam
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
05 sie 2007, 08:55

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Twilight 07 sie 2007, 11:49
A nie myślałeś, żeby się udać do państwowego specjalisty?

Między Wami sytuacja faktycznie wygląda nieciekawie. Tyle, że w tych rozmowach... Nie wiem, wydaje mi sie, ze cały czas masz do Niej pretensje, a czemu nie wróci skoro Ci źle, a czemu nie zrobi tego, a czemu nie zrobi tamtego, próbowaliście porozmawiać tak ''bezroszczeniowo''?

Nie rozum mnie źle, to nie jest krytyka. Ale IMO Ty naprawdę nie umiesz być swoim przyjacielem, uzależniasz się całkowicie od Niej i uważasz to za ''objaw wielkiej miłości''. A tak naprawdę, to wygodnictwo, bo w pewien sposób zrzucasz na kogoś odpowiedzialność za swoje życie. Może Ci sie nie podobać to co piszę, ale tak jest - podświadomie, (albo i świadomie) w razie czego, zawsze masz na kogo zwalić winę za rozchrzanianie sobie życia. Związek może być szczęśliwy, jeśli osoby chcą ze sobą być, bo po prostu czują i chcą, a nie jak jedna traktuje to jak wymóg do życia. Wtedy związek traci bezinteresowność ;)

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

przez Goplaneczka 07 sie 2007, 11:49
A może by tak spróbować inaczej? Zamiast pretensji i pytań- miła rozmowa. Kilka dobrych słów, stwierdzenie, że kochasz. Może posłuchaj, co ona ma do powiedzenia. Jeden jedyny raz. Może potrzeba Wam zmiany podejścia do siebie?
Goplaneczka
Offline

Czuję jak całe życie przechodzi mi koło nosa.....

Avatar użytkownika
przez smutasek20 05 wrz 2007, 16:59
Witam,

mam 20 lat i gigantyczną depresję z którą bezskutecznie walczę.... kiedys zaliczyłam parę wizyt u psychologa... zrezygnowałam w nadziei ze samej zdoła mi się uporać z moimi problemami... i ze przyjdzie taki dzień, że znów zacznę się usmiechać, przyjaźnie patrzeć na świat i ludzi... i że wyzbędę się ogromnego smutku i żalu, który we mnie tkwi...

Wiem że na forum jest tysiące podobnych historii, i gdy je czytam w każdym z nich prubuje odnaleźć cząstkę siebie... jednakże nie potrafię pomóc, gdyż życie mnie przerasta..... proszę mi to wybaczyć :(

A moje probelmy zaczęły się.... dokładnie nie pamiętam bo od kąd pamiętam, całe moje życie skupione było wokół smutku....a mam problemy z samą sobą. Nikomu nie potrafię się z tego zwierzyć bo nie mam śmiałości...a pozatym kto normalny chciałby tego słuchać... więc i na to wyszło, że nie mam przyjaciół... bo nie mam o czym z nimi gadać. Moje życie skupione jest wokół mnie i moich probelmów... wiem może to zabrzmieć trochę egoistycznie, dużo czasu przebywam w samotności... i przeznaczam ten czas na przemyślenia głównie o tym jak zmienić swoje życie na lepsze, o tym dlaczego taka jestem a nie inna.... dlaczego jestem teraz w takim punkcie a nie innym, dlaczego mam taki charakter (okropny - dodaję) i dlaczego jestem taka BEZNADZIEJNA! Dlatego gdy mam okazję z kimś pogadać... to w głowie mam zawsze pustkę... nachodzą mnie twedy takie myśli jaka to ja jestem nudna, beznadziejna i nieciekawa... i pewnie jak zaraz otworzę usta to wypale jakąś głupotę i wyjdę na totalną kretynkę.....

Przed nikim nie potrafię się otworzyć.... nawet w zwykłej rozmowie, chyba nawet nie dokońca umiem sprecyzować swoje własne uczucia... i pomimo iż mam tyle lat ile mam (a mam ich nie mało;) to sama do końca nie wiem czego chcę... nie mam jasno sprecyzowanego celu w zyciu....

Czuję sie okropnie, myśle o sobie w najgorszych kategoriach, myślę że do niczego się nie nadaję. Z każdym dniem mam nadzieję, że moje życie się odmieni i będę szczęśliwym człowiekiem... a tak wcale się nie dzieję... A jest tak może dlatego, że ciąglę porównuję sie do kogoś... a głównie do mojej starszej siostry. Myślę że na nic nie zasługuję bo i tak znajdzie się ktoś lepszy.... Prubuję jej dorównać, bo faktycznie jest ona cudownym człowiekiem, posiada wiele wspaniałych cech osobowości a pozatym jest bardzo ładna.... Całe życie jej zazdrościłam:... osiąganych sukcesów w szkole jak i w życiu osobistym, tego ze prawie na każdym kroku jest chwalona, że ma takie powodzenie u facetów, tego że jesta taka ładna. Była (i nadal jest) faworyzowana przez rodziców i otoczenie. A ja żyję w jej cieniu, i prubuję jej dorównywać.... bardzo się staram... ale daleko mi do niej :(

Muszę powiedzieć, że w szkole nie miałam żadnych problemów z nauką, w szkole byłam prymuską, zawsze świetnie przygotowana.... i rzeczywiście przekładało się to na oceny.... (osiągnełam kilka znaczących sukcesów na tle szkoły) lecz nigdy nie udzielałam się na lekcjach, siedziałam cicho.... nawet gdy byłam świetnie przygotowana i znałam odpowiedź, nigdy nie udzielałąm się na forum klasy.... już łatwiej było mi udzielać się towarzysko w mniejszym gronie...

W towarzystwie czuję sie nieswojo, nie wiem jak mam zagadać i jak podtrzymać temat, strasznie się pesze gdy mam coś powiedzieć.... lub gdy niedaj Boże zostanę o coś zapytana... wtedy mam ochotę schować się pod ziemię, wszystko sie we mnie gotuje... tak jest zwłaszcza w towarzystwie nowych ludzi. Nidgy nie wiem jak się zachowac i co mam powiedzieć.... przeważnie wtedy milczę.... a potem mam ogromne wyrzuty sumienia i okropny żal do siebie, nienawidzę sie za to! Chcę rozwijać się towarzysko, rozwijać nowe przyjaźnie.... a jak już przyjdzie co do czego to, chowam głowę w piasek....

Niedawno moja koleżanka w przypływie szczerości powiedziałą mi, że nie może ze mną do końca porozmawiać.... bo nie jestem otwarta.... i że jestem bardzo spięta i że to widać i że mi to utrudnia zycie.

Mój przypadek wydaje sie być bardzo beznadziejny... już sama nie wiem co mam ze sobą zrobić... kiedyś nachoziły mnie myśli samobójcze... teraz już nie.... choć i tak czasem zastanawiam się czy by ktoś zauważył gdyby mnie zabrakło...

Moje życie jest bardzo skomplikowane, i gdy patrze na otoczenie, innych ludzi, znajomych czy siostrę.. to zastanawiam się skąd oni biorą tyle energii do życia... i radośći... nie umiem poukładać swojego życia... przerasta mnie ono... nie wiem w którą stronę mam iść... boję sie najbardziej wyśmiania i odrzucenia ze srony otoczenia... dlatego nigdy nikomu się nie zwierzam ze swoich smutków czy zmartwień, po co miałaaby im psuc nastrój swoimi smutkami....

Czuję jak coraz bardziej izoluję się... i chowam się w sobie....

Wiem, mój przypadek jest szczególnie beznadziejny.... nie wiem co zrobić by moje życie stało się choć odrobinkę lepsze.... czuję sie taka samotna z moimi problemami...

Co mam zrobić, żeby wyjść z doła....?

Czy jest dla mnie jeszcze jakaś nadzieja...?

Proszę o pomoc....

:cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry:
:(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
04 wrz 2007, 21:23

Czuję jak całe życie przechodzi mi koło nosa.....

Avatar użytkownika
przez Ewik 22 05 wrz 2007, 17:16
smutasek20 napisał(a):Wiem, mój przypadek jest szczególnie beznadziejny....

No niestety będę cie musiała "zmartwić", bo twoje życie nie jest SZCZEGÓLNIE BEZNADZIEJNE! Ja czułam dokładnie to co ty op;isałaś... Nie będę cie cytowała, ale mogłabym dopasować każde twoje zdanie do mojego życia.
Jest tylko jedno wyjści - PRZESTAŃ MYŚLEĆ!!!! Wiem, że to brzmi wyjątkowo głupio, alee to jedyne rozwiązanie! Im dłużej będziesz siedziała i myślała tym więcej wad znajdziesz w sobie i całym świecie....
Zacznij się czymś zajmować... Znajdź sobie jakieś hobby... cokolwiek... Bylebyś tylko nie miała czasu na myślenie!!!
A co do prób dorównania siostrze to uwierz mi, że to prowadzi doniką. Ona i ty to nie jedna osoba, tylko dwie zupełnie inne istoty. Ona ma swoje zalety i WADY tak jak ty! I masz racje pisząc, że
smutasek20 napisał(a):prubuję jej dorównywać.... bardzo się staram... ale daleko mi do niej

Daleko ci do niej, bo tak ma być! Nie jesteś i nigdy nie będziesz jej kopią...
Głowa do góry i walcz!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
344
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:58
Lokalizacja
Ruda Śląska

Avatar użytkownika
przez .Kinga. 05 wrz 2007, 19:44
Ewik 22 napisał(a):smutasek20 napisał:
prubuję jej dorównywać.... bardzo się staram... ale daleko mi do niej

Daleko ci do niej, bo tak ma być! Nie jesteś i nigdy nie będziesz jej kopią...
Głowa do góry i walcz!!!!

A ja bym powiedziała, żeby nie starać się być taką jak siostra. Też miałam ten problem. Moi rodzice ciągle kazali być mi jak moja siostra, wmawiali mi że nie mam ambicji itd. itp. Pomyślałam sobie- mam dość. siostrę samo przez się znienawidziłam- nie tylko z tego powodu- bardzo źle mnie traktowała i dalej traktuje. Tego oczywiście Ci nie polecam. :roll: Bardzo źle jest kogoś znienawidzić- również ze szkodą dla siebie (może teraz przesadzam, ze ją znienawidziłam, po prostu przestałam ją lubić). Jestem kim jestem i nie będę porównywać się do niej. Jestem sobą i mam inne dobre cechy, których ona nie ma. Zawsze są ludzie lepsi ale i gorsi. Nie można sie do nikogo porównywać!. Jesteście inne, różnicie się od siebie. Ale inne nie znaczy gorsze. Szczególnie że sama przyznałaś że osiągnęłaś wiele znaczących sukcesów. Z tego trzeba się cieszyć. Nie jesteś beznadziejna, jest w Tobie wiele dobrych cech. Jak w każdym człowieku!!
Wiem co to bezsenność,depresja,autoagresja,samotność,huśtawki nastrojów,brak tożsamości,bezsilna rozpacz i gniew,bezpodstawny lęk i podejrzenia oraz porażka. Wiem co to radość i pasja.

http://www.youtube.com/watch?v=_N_Ck1KcAEo - dla Was wszystkich chwila wytchnienia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
459
Dołączył(a)
21 maja 2007, 17:30
Lokalizacja
W-wa

Avatar użytkownika
przez smutasek20 07 wrz 2007, 21:01
Dzięki za konstruktywne rady, fakt ostatnimi czasy myślę zdecydowanie ZA DUżO... ale nie potrafię inaczej, wydaje mi się że trwam w jakiejś "stagnacji", u mnie na myśleniu zawsze się kończy... boję się podjąć jakieś działanie bo i tak z gury zakłądam ze mi nie wyjdzie, ze nie jestem dość dobra.... wiem, słaba jestem...

od lat prubuje zmienić swój charakter, czytam ksiązki i sięgam po przeróżne porady psychologiczne.... ale przynosi to marne efekty, potrzebny mi w życiu jakis przełom......... czekam, czekam i nic :( nie umiem ogarnąć swojego zycia....

niedawno zaczęłąm palić fajki.... wiem to niedobrze, oznaka mojej słabośći, to na chwile pozwala mi oderwać się od rzeczywistośći, i wtedy myślę sobie że wszystko będzie ok, że poradzę sobie.... a potem wszystko wraca do normy :cry: :cry: :cry: :cry: :cry:
:(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
04 wrz 2007, 21:23

Avatar użytkownika
przez nike2013 08 wrz 2007, 00:08
smutasek20 napisał(a):wydaje mi się że trwam w jakiejś "stagnacji",

Właśnie ta stagnacja. Często mylślę sobie czemu jestem nieszczęśliwy i mam wrażenie, że dążę do jakiegoś idealizmu którego nigdy nie osiągnę. Planuje wiele rzeczy, ale boje się ich realizacji. Czuje się jak dziecko , które widzi ciastko na wystawie za szybą i nie moze go zjeść. I zastanawiam się właśnie...
smutasek20 napisał(a):...skąd oni [ludzie] biorą tyle energii do życia... i radośći...

...kiedy u mnie przychodzi to tak cieżko.

Tak jak napisala Ewik 22 problem leży w myśleniu.
Ja jak coś sobie zaplanuje do zrobienia albo chce zrobic to zaczynam wyobrazac sobie te sytuacje i mozliwe scenariusze, zaczynam wyobrazac sobie, że moge się wygłupić, zacząc się jakać albo pojawi mi się pustka w głowie i zapomne języka w gębie. Układa mi śie w głowie plan działania i jak tylko coś pójdzie nie tak wpadam w panikę i zaczynam czuć się nieswojo.

Ale kto wie, moze kiedys uda mi się wyjść z doła i Tobie smutasku też tego zyczę. :D
Jedni powinni w nagrodę żyć po raz drugi, inni za karę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
110
Dołączył(a)
03 lut 2007, 19:39
Lokalizacja
K-PAX

Avatar użytkownika
przez smutasek20 10 wrz 2007, 08:55
Dziekiuje za ciepłe słowa... dzięki temu nie czuję się taka wyizolowana z moim problemem, fakt.... w moim stanie bardzo ciężko przychodzi przed kimś otworzyć się.... dzięki za wsparcie jakie otrzymałam... choć sama mam wiele problemów (mam chyba tendencję do ich wynajdywania) i proszę o pomoc, to aż mi trochę głupio z tego powodu.... bo nie wiem czy ja bym komuś potrafiła pomóc :-|
:(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
04 wrz 2007, 21:23

przechodzi mi koło nosa

przez wilku 11 wrz 2007, 17:22
Witam
To mój 1 post na tym forum i powiem wam że jak czytam o waszych problemach to wiele z nich dotyczy i mnie:(
Powiem CI że mi też sie tak wydaje że życie mi leci koło nosa;/
Mam 19 lat od skonczyłem szkołe nie mam kolegów siedzie w domu...Jak bym tak bardzo chciał to bym miał kolegow ale nie chce zadawac sie z ćpuanmi albo alkoholikami itp. Wszyscy jezdza na dyskoteki spotykaja sie imprezują a ja nie..... i do teego wszystkiego jestem cholernie nie śmiały.Nie radze sobie z tym...:(
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
27 lip 2007, 18:17
Lokalizacja
nie wazne

przez silly angel 11 wrz 2007, 17:37
nie wszyscy są ćpunami i alkoholikami... no chyba że mieszkasz w takiej dzielnicy ogólnie jestem młodsza od ciebie ale i tak mnei otaczaja tacy ludzie (koło mojej skzoły jest szkoła dla trudniej młodzieży) to też sie z nimi nie zadaje (tak jak tY) ale mam dużo przyjaciół (dużo z nich to chłopacy) i nie są tacy jak ci ze szkoła dtm może powinnieneś ich poszukać? bo przyjacele naprawde dużo dają w trudnych chwilach a skad jestes?
wiersze jedynym moim słowem
nie mówie o swych uczuciach jeżeli nie chce ratunku
Offline
Posty
161
Dołączył(a)
19 maja 2007, 21:46
Lokalizacja
szczecin

przez Goplaneczka 11 wrz 2007, 21:57
wilku-więc musisz coś z tym zrobić. Albo pozwolisz samemu sobie sobie wyciec przez palce i zostać jak wysuszona śliwka w ręku depresji albo zaczniesz wychodzić z marazmu.
Ja bym proponowała pracę-nie koniecznie cały etat, choćby parę godzin tygodniowo, może wolontariat, może jakiś kurs(zapytaj w urzędzie dla bezrobotnych lub siedzibie gminy), może dalej się uczyć?
Goplaneczka
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do