moja depresja/historia/objawy

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez Mr.G 30 cze 2007, 21:12
Dzięki za te słowa otuchy i wogule za wszystko :). Staram się teraz to wszystko jakoś poukładać. Mam nadzieje że mi oraz innym też się uda i może kiedyś wszyscy będziemy mogli być wolni... Mam nadzieje że nie upadnę znów i nie będę wam tutaj coś bredził o samobójstwie i tym podobnym. Spróbuję się wybrać jeszcze do lekarza, ale raczej ktoś musiałby mnie nieźle kopnąć w tyłek żebym się jakoś zmobilizował... W każdym razie się postaram...
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
26 cze 2007, 21:51

Avatar użytkownika
przez ashley 30 cze 2007, 21:21
Jest ciężko, ale czuje że naprawde jakby coś mnie chyba popycha do góry...

To naprawdę wspaniale, to bardzo ulatwia sprawę. To co Cię pcha nie pozwoli Ci się poddać i doda sily ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

przez Mr.G 06 lip 2007, 23:32
Ehh... Też macie takie coś że mimo że ktoś wam coś mówi i wogule to i tak myślicie że jest inaczej? Np. ktoś mówi że zależy mu na Tobie, albo że tęskni a wy i tak myślicie ej dobra on to mówi tak sobie żeby mnie pocieszyć, albo żebym się odczepił no poprostu tak sobie... Coś w tym stylu :/ Albo jak ktoś nie odbiera telefonów czy coś to myślicie że was olewa albo specjalnie coś udaje i potem kłamie?
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
26 cze 2007, 21:51

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez neina 07 lip 2007, 06:57
trafione zatopione z tym że
generalnie wydaje mi się wówczas że ja sama nie odczuwam przy tym jakiegoś żalu czy jakiś przykro-smutnych myśli
raczej jako jakiś nieudany wymuszony czyiś "gest"
...póki co uczę się żyć...
Offline
Posty
104
Dołączył(a)
04 cze 2007, 18:44
Lokalizacja
warszawa

przez Mr.G 08 lip 2007, 00:44
Znacie jakieś sposoby żeby sobie z tym jakoś radzić? No oprócz lekarza...
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
26 cze 2007, 21:51

przez neina 08 lip 2007, 00:56
sadze ze jest sposób lepszy nawet niż lekarz
zresztą ja im nie ufam
czasem zdarza się tak że w życiu zapetlamy się w dziwne historie z ludźmi
potem załuje sie tego i owego
czasem jednak osoby deklarujące swoje oddanie są takimi tylko trzeba brać pod uwagę poprawkę na to że skoro ja nie wierzę sensownie to normalne staje się że nie potrafię uwierzyć w to jak innym na nas zależy

chyba że to osoba która kiedyś zawiodła to kipsko

generalnie chyba ratunek jest w nas czasem trzeba bynajmniej mi poudawać że nie mam tej całej deprechy (jestem w trakcie :D)
obecnie jest mi miłość obojętna
spokój to jest coś
Offline
Posty
104
Dołączył(a)
04 cze 2007, 18:44
Lokalizacja
warszawa

przez staram się 10 lip 2007, 11:37
ja mam podobnie jak korn z tą różnicą że napewno nie mam depresji odczuwam radość z seksu i lubie wieczory pozatym nic mnie nie ciesze no może jeszcze że są przy mnie moji rodzice
Offline
Posty
241
Dołączył(a)
24 cze 2007, 10:39

sama nie wiem, ale nuda.

przez Martusia 21 lip 2007, 17:09
Nie jestem pewna czy to do końca odpowiednie miejsce na tan temat.
Do końca nie wiem co chcę napisac.
Jestem w kropce i chyba o tym to będzie.
Mam 19 lat, powinnam być po maturze a nie jestem bo przez glupie i nudne już dla mnie ataki paniki nie byłam w stanie chodzić do szkoly.
Planowalam zacząć od września ale nadal paraliżuje mnie na samą myśl.Chodzę jeszcze na terapię, ale tam też nawalam. Myślę, pójdę do pracy ale to oznacza przerwanie terapii i bardzo rzadkie spotkania z Ukochanym (mieszkamy od siebie ok.250 km).W domu mam sajgon, bo niektórzy ludzienie potrafią znieść prawdy i przyznać się do błędu.
A psycholog na to wszystko," Tak jest pani w bardzo specyficznej sytuacji".
Tyle sama potrafię zauważyć.
Pomocy, w ktora stronę mam iść?!
Czuję jak wariuję. Przyszłość mnie przeraża i nie wiem zupelnie co mam robić.
Smutne jest także to, ze nikt nie jest w stanie mni na to odpowiedzieć.
...
Pa
Nie da się skasować wspomnień, ale da się z nimi szczęśliwie żyć.
Offline
Przyjaciel forum
Posty
348
Dołączył(a)
08 sty 2006, 23:06
Lokalizacja
Wołomin

przez vegge 21 lip 2007, 21:16
przeciez na ataki paniki to sa lekarstwa, wez zmien psychologa na kogos profesionalnego, bo gadac sloganami i brac za to kase to kazdy potrafi
psycholog ma ci pomagac a nie pierdziec w stolek
zesraj sie a nie daj sie
Offline
Posty
149
Dołączył(a)
05 cze 2007, 21:08
Lokalizacja
warszawa

Wszystko przez Anglie

przez lukasz_ 05 sie 2007, 09:52
Cała historia zaczęła się w marcu, gdy razem z moją dziewczyną zarezerwowaliśmy bilety do Anglii na czerwiec w celu zarobku. Oboje się cieszyliśmy, byliśmy podekscytowani że to nowy kraj, nowy obyczaj, zupełnie coś nowego-raj. Jestem z nią 4 wspaniałe lata, kochaliśmy się niezmiernie, przynajmniej przed wyjazdem, nie byliśmy w stanie spędzić dnia bez siebie. W międzyczasie mieliśmy oboje matury, która się zakończyła się jakimś tam powodzeniem. Nadszedł dzień wyjazdu, przylecieliśmy do miasta, na początku wszystko było jak dawniej, szukaliśmy pracy-po miesiącu ją dostaliśmy(lipiec)-jeszcze w tej samej firmie, tylko w innych oddziałach. Mieszkaliśmy u jej ciotki, poza ciotka była tam również jej córka. Z początku wszystko było w porządku, lecz jakieś 2tyg. temu wszystko zaczęło sie psuć.
Stała się całkiem innym człowiekiem, obojętna na jakiekolwiek uczucia z mojej strony, zimna, miała mnie gdzieś, wolała towarzystwo ciotki, kuzynki, nowych znajomości z pracy? Mnie odstawiła na bok. Ja tam nie miałem nikogo, byłem sam, praca mnie wykańczała psychicznie i fizycznie. Jej się tam spodobało, nawet myślała o nie podjęciu studiów i zostania tam na dłuższy czas niż wakacje. Powiedziałem jej, że wyjeżdżam bo nie jestem w stanie wytrzymać dłużej w tym kraju, w tym otoczeniu i obojętności z jej strony i nie zależało mi już na żadnych pieniądzach. Na początku mówiła, że nie jest szczęśliwa z tego powodu że wyjeżdżam, ale to nie chodziło o miłość, tylko że co ona zrobi sama beze mnie, jak to ona sobie poradzi(ale przeciez ma tam rodzine), będzie musiała płacić cały pokój, zamiast połowy...Lecz z drugiej strony mówiła że taka przerwa ponadmiesięczna dobrze wpłynie na nasz związek. Dowiedziałem się jeszcze, że zaczęła smsować z jakimś kolegą z pracy-mówiła że to nic takiego i że to tylko kolega z pracy, i tłumaczyła mi się czy juz nie moze miec zadnych przyjaciół? i że tylko mnie Kocha, sama mi mówiła, że on wykazuje inicjatywe, lecz nie da mu żadnego znaku. Wróciłem do kraju 5dni temu, nie widziałem jej juz tydzien-ja wariuje, caly czas o niej mysle, tesknie. Mamy kontakt telefoniczny, mowie jej ze nie jestem w stanie zyc bez niej lecz ona mowi mi ze mnie rozumie, ale co z tego jak tam dalej chce byc?Tlumaczy sie ze ma dlugi u mnie i u rodziny, ze musi splacic, troche zarobic i wroci w polowie wrzesnia. Przed moim wyjazdem mowila ze moze wroci jeszcze szybciej bo nie poradzi sobie beze mnie, jak już mowilem mija tydzien, a ona tam siedzi i jest taka sama jak przed wyjazdem - zimna... Ja nie jestem w stanie zyc, jak przyjechalem do domu to sie rozplakalem matce na kolanach. Nie moge spac, bo caly czas mysle co ona tam robii, ze ja zostawilem sama, jeszcze z podejrzeniem o zdrade?Spie po 5h, wstaje o 5 rano, nie mam co ze soba zrobic, mam rozne omamy, halucynacje o najgorsze rzeczy ktore sie moga przydazyc, zaczalem codziennie chodzic do koscila i sie modlic. Mam mysli samobojcze. Moze wybiore sie do psychologa, przyjaciol nie mam, mam kolegow... z ktorymi nie pogadam na taki temat, bo mnie wysmieja. A ja siedze teraz z malutka nadzieja ze faktycznie wroci we wrzesniu i bedziemy znowu razem szczesliwi, lecz mam tez wieksze obawy ze tam zostanie na dluzej i znajdzie sobie kogos nowego... To jest moja pierwsza dziewczyna-mam w niej kazdego kogobym chcial miec-znamy sie oboje na wylot i swoje rodziny, byly plany na slub i wspolne dalsze zycie, lecz teraz nie jestem tego pewny czy ona tego dalej chce. Pisze tutaj o tym, bo poprostu nie mam z kim o tym porozmawiac, ona to wszystko wie, i mowie jej codziennie przez telefon ze nie daje rady, a ona dalej to samo... Moze i jest lepiej z mojej strony, bo nie moge bez niej zyc niz, lecz ona jest ciagle taka sama - zimna. Jak pisalem mam zamiar sie wybrac do jakiegos terapeuty, psychologa? Z tego co czytalem na serwisach internetowych to mam objawy depresjii. Najgorsze sa poranki, wtedy jest najgorzej...Z pod nog mi znika swiat
prosze o jakiekolwiek slowo...
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
05 sie 2007, 08:55

Avatar użytkownika
przez Twilight 05 sie 2007, 10:26
Wbrew tytułowi, jeśli coś jest między Wami nie tak, to nie przez Anglię, która MOŻE robić za papierek lakmusowy. (nie zabijaj posłańca, który przynosi złe wieści)

Może, ale nie musi, bo równie dobrze Ty mogłeś popaść w przesadę i widzieć wszystko w czarnych barwach, nie mówię, że jest tak czy siak, bo naprawdę ciężko to orzec z zewnątrz. Pomoc specjalisty Ci się przyda, absolutnie nie masz się czego wstydzić.

Ale IMO, skoro znacie się tak na wylot rozumiecie itp, to pomogłaby Wam naprawdę szczera rozmowa. Ja wiem, że Twoje obawy mogłyby ją zranić, ale Twoje odchodzenie od zmysłów również - IMO powinieneś podzielić sie z Nią swoimi obawami, nawet tymi najgorszymi, nie na zasadzie pretensji, nie oskarżeń - po prostu, żeby wiedziała. Nie wiem na pewno, ale gdzieś między wierszami zdaje się, że masz do Niej dużo pretensji - nie wiem czy słusznych, czy nie, ale załóż, że całkiem mylonych, po czym opowiedz o wszystkich.

A później? A później zrób to, co będziesz czuł, że powinieneś zrobić, postaraj się oddzielić nerwy, depresyjne wątpliwości, gadanie ludzi, (włącznie z moim) wszystko i posłuchać siebie. I podjąć decyzje co z Twoim życiem chcesz zrobić. Nie ma magicznego rozwiązania. Trzymam kciuki!

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

Avatar użytkownika
przez moczymordka 05 sie 2007, 10:32
zgadzam się z Twilight, szczera rozmowa to pierwsze co powinniście zrobić.
Pozdrawiam i trzymam kciuki!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
02 lip 2007, 15:36
Lokalizacja
katowice

przez Pstryk 05 sie 2007, 10:37
Dopisuję się do Twilight. Nic dodać, nic ująć.
Dodam, że prawdziwa miłość wszystko pokona. Jeśli to chwilowe załamanie, to wszystko będzie dobrze i znowu będzie jak być powinno. W życiu jeszcze wiele razy (tfu tfu) zdarzą się gorsze chwile.
3mam za Was oboje kciuki.
Eh, i zazdroszczę takiego uczucia....
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez agapla 05 sie 2007, 12:06
Jeżeli to prawdziwe uczucie z obydwu stron (z twojej nie wątpię) to będzie ok i tak jak tu było mówione wszystko przetrwa, ale jeśli sie okarze inaczej to powinieneś dziękować Bogu , Angli i wszystkim świętym, że przejrzałeś na oczy! .Tak jak napisała Bethi w życiu zdarzają sie gorsze rzeczy ,z czasem na zawód miłosny można sie uodpornić .Z moja pierwszą milością byłam 3 lata , oczywiście zakochana , jak ty świata poza nim nie widziałam ,zostawił mnie w sylwestra mówiac : ,,już do siebie nie pasujemy'' (standardzik).Minęło ładnych parę lat a ja jestem tak zadowolona i dziękuję opatrznosci ze mnie uchronila przed tym kretynem,całe szczęście ze nie wyszłam za niego za mąż,czas leczy rany.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości

Przeskocz do