moja depresja/historia/objawy

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez till_the_end 28 sty 2007, 13:40
Nie wiem w ogole, co do tego maja dzieci :P Nieszczesliwa para jest nieszczesliwa i tyle, z dziecmi czy bez... Z reszta takie zachowywanie pozorow "bo sa dzieci", to jest najgorsze i najbardziej meczace wyjscie z mozliwych :/ A co do tego, tak zalecanego przez wszystkich, powrotu do Polski, to sie nie zgadzam. Uwazam, ze to jest pojscie na latwizne. Skoro masz wyksztalcenie, siedzisz we Wloszech jakis czas, podlapalas pewnie podstawy jezyka, to glupio to wszystko przekreslac. Wrocisz do Polski i co? Bedziesz siedziec matce na glowie, a dom i okolice beda ci przypominac o nim i w ogole? Zaczniesz tu szukac pracy? Wrocisz do punktu wyjscia, a dojdzie jeszcze zal o stracony czas z nim we Wloszech. Kolezanka mojej matki byla w identycznej sytuacji, tylko ze w Niemczech... I po prostu poznala w okolicy kilku Polakow, to jej pozwolilo odreagowac syt. z chlopakiem, ktorego pozniej zostawila, bo poznala milego Polaka i teraz razem planuja przyszlosc... Jest szczesliwa, a mogla od razu rzucic to wszystko w cholere... Najgorzej jest byc samemu... Moze uda ci sie znalezc kogos z kim moglabys pogadac tam, przeciez wielu Polakow wyjezdza i byloby ci razniej... Mysle ze warto to przemyslec zanim sie podejmie decyzje, pzdr
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
27 sty 2007, 23:56

Avatar użytkownika
przez gina 28 sty 2007, 14:55
till_the_endmoże masz rację,ja zareagowałam trochę żywiołowo,może dlatego,że nigdy nie opuściłabym kraju,nawet w pogoni za miłością...
na próżno to wszystko co dzisiaj jest bólem....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
382
Dołączył(a)
21 paź 2006, 11:47
Lokalizacja
jeszcze nie stąd

przez till_the_end 28 sty 2007, 15:17
Patriotka? :)
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
27 sty 2007, 23:56

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

tt

przez misiapysia 28 sty 2007, 15:17
thil_the_end ubral/a ladnie w slowa to o czym wlasnie ciagle mysle ,ze wroce do Polski i te pytania,te przypominania,ze wroce i tak jakbym stracila cale dwa lata zalezy mi brdzo na dobrym poznaniu jezyka wtedy moge z czystym sumieniem powiedziec ze cos osiagnelam ,siedze i mysle dzien i noc biore wszystkie za i przeciw ale dziekuje wszystkim
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
27 sty 2007, 23:48

Avatar użytkownika
przez 331ania 28 sty 2007, 15:33
witaj.jesli jestes tam juz dwa lata tak jak piszesz to nie odnajdziesz sie juz tu w polsce na stale.wiem co mowie-bylam rok i juz bylo mi zle po powrocie.znajdz prace,chocby w fabryce-znajdziesz kogos,wlocha,polaka,francuza,obojetnie kogo ale pamietaj ludzi ktorzy maja takie podejscie do zycia jak twoj chlopak nie nadaja sie do zycia wiem cos na ten temat,niszcza wszystko wokol nawet o tym nie wiedzac-to moja rada-odejdz on niego i sprobuj sama.Powrot?na koncu jesli ci sie nie uda,ale naprawde bedzie ciezko sie przestawic.3maj sie cieplutko,wiem ze dasz rade!tyllko wyjdz z tego zwiazku ktory cie niszczy.glowa do gory.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
610
Dołączył(a)
29 lis 2006, 22:38

Re: zwiazek ja polka on wloch co mam zrobic

przez lawyer 28 sty 2007, 16:05
Dziewczyno, dobrze Ci tu radza. Pakuj manatki i wracaj do Polski. Jesli nie masz odwagi porozmawiac, z nim to po prostu wyjdz po angielsku. Jestes dorosla i nie musisz sie nikomu tlumaczyc ze swoich decyzji.

A Twoj facet? Twoj facet jest po prostu NIEODPOWIEDZIALNY i mentalnie NIEDOJRZALY. Pomysl z chodowaniem marychy wskazuje, ze mentalnie jest na poziomie pietnastolatka (bo wtedy zwykle sie wpada na takie idiotyczne pomysly), a nie doroslego faceta. Odejdz od niego poki jestes mloda i nie macie dzieci, bo potem bedzie to zrobic 100x trudniej.

Zarowno w Polsce jak i na swiecie polowa populacji to faceci, wiec w koncu na pewno znajdziesz tego odpowiedniego, ale trzeba sprobowac!
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
30 paź 2006, 21:15

Moja sinusoida....

Avatar użytkownika
przez Margaret 01 lut 2007, 17:06
Nie wiem już co mam robić...zalogowałam się na to forum z nadzieją, że ktoś mnie zrozumie nie będzie się naśmiewał i wytykał palcami. Od ponad roku zmagam się z tym demonem choć nie potrafię okreslić do końca z jakim. Jestem bardzo nerwowa, pół roku temu lekarz stwierdził u mnie silną nerwicę, ale w tym kierunku nic nie zdziałał. Powiedział jedynie: ''Jesteś taka młoda po co się denerwujesz, przecież nawet nie wiesz co to problemy'' Bardzo mnie te słowa zabolały...Wszystko zaczynało się od poczucia smutku, rozbicia, poczuciu winy zaczęłam nienawidzić swoje ciało, swój charakter. Uważałam, że jestem gruba i tutaj rozpoczęły się schody a mianowicie poddałam się drastycznej diecie i wykańczającym ćwiczeniom byłam katem dla mojego ciała..schudłam, zadowolenie zagościło na mej twarzy, jednak po dwóch dniach rzuciłam się na jedzenie, pochłaniałam wszystko z łzami w oczach. I tak tyłam i chudłam. Byłam już tym całym chaosem bardzo zmęczona, poddałam się, pogrążając się jeszcze bardziej w bezsensie. Zamknęłam się na otoczenie, na świat, na ludzi. Nie wychodziłam i nadal nie wychodzę z domu. Jedyne co jestem w stanie robić to leżeć po kołdrą, słuchać muzyki i patrzeć się bezczynnie w okno, tam znajduje se normalny świat, którego ja nie toleruję. Potem doszło tak potworne poczucie winy i wewnętrzne cierpienie, ze zaczęłam się okaleczać. Trwało to miesiąc, dzień w dzień, ręce bardzo bolały, potem przeszłam na nogi...jakoś wstałam z tego upadku na totalne dno, przestałam dużo dały mi rozmowy z osobami które same uciekały się do podobnych procederów i wyszły z tego. Wczoraj po pół rocznej przerwie znowu poharatałam ramię...jestem nikomu niepotrzebna, bezużyteczna. Znajomi potrzebują mnie wtenczas kiedy muszą się wygadać, bo nikt inny ich tak nie wysłucha jak ja. A ja...a ja chłonę te wszystkie problemy jak gąbka i zaczynam żyć ich życiem, wczuwam się w ich postać. Empatia ma swoje plusy, ale zarówno jakże dużo minusów...łatwo mnie zranić, boje się bliskości, odrzucam uczucie choć tak bardzo chciałabym kogoś pokochać...w ludziach doszukuję się wad, ranię ich nieświadomie, nie zdając sobie z tego sprawy...raz jestem wesoła a raz tak smutna i zdołowana, że nie wiem co mam począć...tych drętwych i szarych dni jest coraz więcej. Ostatnio zapisałam się do psychiatry, niestety w domu xle to przyjęli. A ja się zastanawiam co może mi dolegać...mam straszne lęki, boję się czasami wyjść z domu, ciemność mnie paraliżuję, czuję coś na plecach, zimny pot oblewa moje ciało, boję się ludzi...
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
255
Dołączył(a)
01 lut 2007, 13:41

Avatar użytkownika
przez GaaN_99 01 lut 2007, 19:05
Spokojnie =]
Moge ci zagwarantowac ze wyjdziesz z tego :)
jak dotad zdecydowalas sie na wedlug mnie najtrudniejszy krok.Mianowicie pujscia do psychiatry rodzina sie nie przejmuj mozesz im wytlumaczyc ze skoro oni nie umieje to tam gdzie sie udajesz sa osoby ktore napewno cie zrozumieja i pomoga.z tego co czytlem to masz sporo silnej woli patrzac na to ze zmusilas sie do tych cwiczen.mowisz ze jestes bezuzyteczna i niepotrzebna gdyby tak bylo czy wtedy twoi znajomi by przychodzili po rady do ciebie? dla nich widocznie jestes bardzo wazna osoba niekazdy potrafi sluchac drugiego.cuz zapewniam cie ze nikt nie jest bezuzyteczny a podjecie decyzji aby odwiedzic psyhiatre byo bardzo madre i odwazne :) niektorych trzeba namawiac dluuugimi miesiacami zeby poszli

Pozdro =]
"A person cannot gain something without losing something. To obtain something you need something of equal value."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
31 sty 2007, 15:14
Lokalizacja
malopolska

Avatar użytkownika
przez Margaret 05 lut 2007, 19:10
Dziękuję za słowa otuchy. Czy ja wiem czy jestem taka odważna? Zwlekałam rok, wszyscy mnie namawiali, nawet kolega umówił mnie na wizyte u psychologa, ale uciekłam. Czuję, że muszę bo nikt mi nie pomoże a potem może być jeszcze gorzej. Z jednej strony ciesze się że wreszcie moje problemy jakoś ze mnie częściowo spłyną ale mam dużo obaw. Czasami czuję się jak wariatka przez chwiejne emocje. Trzymaj się ;)

[ Dodano: Sob Lut 03, 2007 2:23 pm ]
Wiecie co...węch mi się wyostrzył :roll: czuję zapachy w domu, których nikt inny nie czuję. Wczoraj myślałam, że zwymiotuję jak poczułam woń gotowanej wołowiny :shock: chociaz nikt jej nie gotował...to samo w pokoju czuję dziwny zapach, pytalam się kilkakrotnie czy ktoś go czuje? Powiedzieli, że nie...



[ Dodano: Pon Lut 05, 2007 6:10 pm ]
Nie chciałam zaśmiecać forum na nerwicy lękowej bo już doprawdy nie wiem co to jest. Fakt borykam się z nerwicą od kilku ładnych lat, lecz teraz moje lęki przerażają mnie. Coraz więcej słyszę o zaginięciach, morderstwach...boję się wychodzić z domu! Zasłaniam wszystkie okna w pokoju, mam wrażenie jakby ktoś mnie prześladował, jakby miał wyskoczyć zza krzaka z nożem i rzucić się na mnie. Chodząc po podwórzu chowam się do garażu gdy tylko spostrzegę idącą postać, nie wiem dlaczego, dlaczego uciekam i się chowam? Wśród ludzi czuję paraliżujący lęk...dużo bym mogła jeszcze pisać o swoim zachowaniu, ale nikomu nie chciałoby się czytać wywodów...
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
255
Dołączył(a)
01 lut 2007, 13:41

Avatar użytkownika
przez Róża 06 lut 2007, 09:29
Margaret-nie bój się,że to jakaś choroba psychiczna,a nie nerwica.Takie wyczulenie na zapachy i paraliżujący lęk przed ludźmi-to też objawy nerwicowe.Też to miałam jak najbardziej.Miałam nawet takie jazdy,że wydawało mi się,że ludzie obok słyszą moje myśli,albo ja wypowiadam je na głos,nie panując nad tym itd,itp.Wyglada to nieraz na chorobę psychiczna,ale nia nie jest,to tylko lęk i nasze roztelepane emocje.Trzymaj się.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez Margaret 06 lut 2007, 13:08
Różo dziękuję Ci, trochę mnie uspokoiłaś....a 22 luty coraz bliżej :?
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
255
Dołączył(a)
01 lut 2007, 13:41

Czuję się jak "żywy trup",pozbawiony uczuć i duszy

przez samotny 28 lut 2007, 23:12
Odstawiłem lek, bo źle na mnie działał, chodziłem rozdrażniony, choć przez początek było wszystko wporządku. Nie czuję nic. Chciałbym upaść i płakać ale nie mogę. Czuję się odrealniony i zmęczony. Nie mam ochoty na nic, dzisiejszy cały dzień przeleżałem w łóżku. Sen działa na mnie jak morfina. Pogubiłem się tak na maksa w tym wszystkim, w tych cholernych myślach i wogóle że obawiam się że mogło mnie dopaść to co nazywają stanem derealizacji. Cały czas mam wrażenie względnego odrealnienia. Najgorsze jest to że straciłem marzenia, nawet nie czuję w sobie potrzeby ich posiadania. Praktycznie to nic nie czuję radość,miłość,śmiech dla mnie to totalnie obce. Jedyne co czuje to zmęczenie i brak chęci do robienia czegokolwiek. Jeszcze nie spełna miesiąc temu chcialem zrobić sobie remont pokoju, bardzo z tego powodu się cieszyłem, zbierałem kasę materiały ect. i miałem to poczucie że bardzo tego pragnę, że to poprawi mi humor, teraz mi to całkowicie wisi. W marcu będe miał psa bardzo z tego się cieszyłem, teraz nie odczuwam niczego, także czuję się jakby to nie miało najmniejszego znaczenia. Kocham swoich bliskich, ale nie czuję do nich miłości. Czuję się jak żywy trup, pozbawiony uczuć i duszy. A każdy kolejny dzień jest coraz gorszy .... :(
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
18 maja 2006, 16:18
Lokalizacja
Opole

przez lochness 01 mar 2007, 00:07
aaaaaaaaaaaaaaa
Ostatnio edytowano 17 kwi 2007, 19:10 przez lochness, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
27 lut 2007, 18:23

przez samotny 01 mar 2007, 13:08
byłem dzisiaj u swojej pani lekarz psychiatry no i powiedziała że to może indywidualne działanie leku ale nie efekt uboczny, mam brać teraz zamiast 50mg bo to dawka początkowa to mam brać teraz 100mg no nic przede mną kolejny tydzień walki o normalność. Jedno wam mogę powiedzieć łatwo nie jest ale myśli spokojnie się wyciszają a to dobry znak. Choć przygnębienie pozostaje nadal i te cholerne odrealnienie, ale staram się na to nie zwracać uwagi trzeba się odciąć od przeszłości i nie zadręczać się myślami natrętnymi i analizą. W sumie to chcę mieć to za sobą i szybko się wyleczyć ale to nie jest wcale łatwe. Jutro jadę na koncert bo od wakacji nie byłem nigdzie na żadnej imprezie jednym słowem cały czas siedzę w domu od poniedziałku do piątku a w weekendy studiuję. Pora wyjść do ludzi!!!!!!!!!
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
18 maja 2006, 16:18
Lokalizacja
Opole

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do