Pustka.

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Pustka.

przez Furia 14 sty 2016, 22:29
Samo uświadomienie sobie ,że to TYLKO mysli nie powoduje ,że boli mnie mniej. Iiii zapisuje sobie bolesne wspomnienia ,trudne emocje w danej chwili i kiedy to czytam w stanie równowagi to nie wierzę ,że to ja ! Czasami czuje się jakby wstapilo we mnie coś diabelskiego i mówilo mi,że nikt mnie nie kocha ,że nie mam celu życiowego ,sensu,że nikt mnie nie zechce z taka choroba ..wlasnie jaką? Od prawie dwóch lat próbuje zrozumieć co się ze mną dzieje i dlaczego . Męczy mnie to strasznie. Moje stany zmieniaja się czasami z minuty na minutę ! W jednej chwili siebie uwielbiam ,by potem mówić sobie w myślach ,że powinnam się zabić ,że jestem chora,zepsuta. Czasami potrzebuje drugiej osoby,czułości ,a czasem jestem zimna jak lód. Mam trudności z okazywaniem uczuć,boję się być kochana ,a jednocześnie tego pragnę jak nikt na świecie. Od dziecka mam przeswiadczenie,że rodzina mnie nie akceptuje i nie chcę. W domu wiecznie krzyki,ojciec to tyran,matka ofiara,niedostępna i chłodna. Nie pamiętam bym jako dziecko była przytulana. Stale wymagania ,zero pochwal. Wiadomo,że nie wszystko było takie złe,ale zawsze od zawsze brakowało mi bezpieczeństwa,troski,zrozumienia,rozmowy i przede wszystkim akceptacji. Mam wrażenie już jako osoba dorosła ,że zawsze byłam na ostatnim miejscu . Chodząc na terapię odkryłam mnóstwo bolesnych rzeczy,one się wylewaja ze mnie !
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
13 sty 2016, 22:52

Pustka.

przez izaa 14 sty 2016, 22:47
Furia czy twoja rodzina nie obniża ci samopoczucia? Odkąd się wyprowadziłam , prawie zapomniałam co to płacz. Nikt mi nie rozkazuje co mam robić, nie zaburza mojego spostrzegania siebie (epitety, że jestem gruba i brzydka to była codzienność, dodam, że moja waga całe życie wynosi 48-54 kg wiec te słowa to paradoks). Zapisywanie na kartce swoich myśli i samopoczucia z tym związanego, też ma swoje zalety. Podczas terapii robiłam różne zapiski i skalę odczuć do tego. Terapeuta pozwolił mi zrozumieć, że wszyscy mają gorsze dni, a moje wahania nastroju nie są takie straszne :).
Offline
Posty
1044
Dołączył(a)
04 sty 2014, 21:06

Pustka.

przez Furia 14 sty 2016, 23:02
Często rodzina powoduje we mnie pogorszenie nastroju. W pracy bywa ciężko i kiedy wracam do domu chciałabym liczyć na dobre słowo ,cokolwiek ,nie ma nikogo kto by mnie wsparł ,siadam i płacze ,bo nie wytrzymuje. Matka często obrazona ,bo przecież wiecznie mnie nie ma w domu,a jestem w pracy albo na uczelni,a czasem muszę się rozerwać wyjść z kimś gdziekolwiek,jak jestem w domu to milczy,zero rozmowy zero pytań jak się czuje,co się wydarzyło. Ojciec jak ma dobry humor to wszystko jest dobrze,a jak nie to terroryzuje wszystkich i stale się drze. Czasem mam ochotę odpuścić. Chcę spokoju ,tylko spokoju.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
13 sty 2016, 22:52

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Pustka.

przez Nieśmiały 17 sty 2016, 12:10
:bezradny: ta bezradność nie zazdroszczę ja mam to samo
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
17 sty 2016, 11:45

Pustka.

Avatar użytkownika
przez arminn 17 sty 2016, 14:49
Mnie też często męczy pustka. W takich chwilach czuję ogromną beznadzieje życia. Nie wiem, co mam ze sobą zrobić. Straszne uczucie :-|
Samotność jest wtedy, kiedy nie ma mnie we mnie..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
518
Dołączył(a)
19 kwi 2015, 18:03

Pustka.

Avatar użytkownika
przez Stracona100 18 sty 2016, 14:29
Furia napisał(a):Nic sie nie dzieje ,a mi jest tak zle ,ze nie da sie tego opisac. Ja nie wiem co jest ze mna nie tak. Nie umiem sie cieszyc z niczego . Nie moge sluchac innych ,bo caly czas jestem pochlonieta tym,ze cierpie bez powodu. Juz mam tak dosc siebie. Ja chyba zwariowalam. Nic mi sie nie chce ,zmuszam sie do wszystkiego. Chce mi sie umierac i nie wiem dlaczego tak jest. Nie moge tego sie pozbyc .myslalam ze mi sie polepszy ,a jest coraz to gorzej. Placze kazdego dnia.


Czuję się tak samo i męka trwa o 6 lat. Nic mnie nie cieszy, niczego nie planuję, niczego nie chcę. Czasem jest odrobinę lepiej a potem znowu dół. Najgorsze jest to, że nie ma żadnego konkretnego powodu, żadnego problemu, którym mogłabym usprawiedliwić ten stan. Jestem już bardzo zmęczona takim bezsensownym wegetowaniem i coraz intensywniej myślę o tym, by to definitywnie zakończyć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1423
Dołączył(a)
18 sty 2016, 11:45

Pustka.

Avatar użytkownika
przez Pasażer 18 sty 2016, 14:37
to w końcu pustka czy ogromny ból xDD
"Biegnę przez ten świat jak dusza bez zameldowania,
Obserwator i szyderca, spec od brudów świata prania,"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
261
Dołączył(a)
09 lut 2015, 20:25

Pustka.

Avatar użytkownika
przez Stracona100 18 sty 2016, 15:37
Są dni, kiedy jest tylko pustka, nic, zero, sufit.
Są takie, kiedy jest ból, płacz i myśli samobójcze, by się tego pozbyć.
Są i takie, gdy działam jak automat.
Nie ma takich z uśmiechem, radością, życiem...
"Im mniej człowiek wie, tym łat­wiej mu żyć. Wie­dza da­je mu wol­ność, ale unieszczęśliwia."
"Le­piej jest um­rzeć, kiedy człowiek chce żyć, niż umierać wte­dy, kiedy człowiek chce już tyl­ko umrzeć."

- E.M.Remarque

zabija mnie DEPRESJA ENDOGENNA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1423
Dołączył(a)
18 sty 2016, 11:45

Pustka.

przez Furia 19 sty 2016, 00:32
Ja znam przyczynę swoich gorszych dni i staram się za każdym razem to przeczekać. Jak jest z wami ? Jak czarne myśli wejdą raz do głowy to już będą zawsze wracać. Można to tylko uśpić. Przekonałam się o tym. Za każdym razem kiedy poczuje się lepiej..aaa jest już okey,czyli to zniknęło. Ja wiem ,że moja choroba w połączeniu z hormonami daje efekt w postaci huśtawki nastrojów. Czasem wydaje mi się ,że mogę góry przenosić,czuje się jakbym dostała skrzydeł,po czym ,po jakichś 5 min myślę sobie ,że nic mi się nie chce ,najlepiej się poddać i darować sobie wszystko. Męczy mnie moja walka z rodziną,która ma mnie za wariatke,bo poprzez terapię uświadomiłam sobie,że to oni mnie niszczą i ten fakt jest dla nich niewygodny,bo najlepiej zamieść śmieci pod dywan i udawac,że ich tam wcale nie ma. Konfrontacja z bolesnymi doświadczeniami bywa bardzo frustrujaca,ale kiedy zostawia się to tak jak jest ciągnąć się to będzie latami..malutkie szkiełka które tkwią w podświadomości będą nas uwierac i sprawiać ból. Stwierdziłam ,że nie chcę tworzyć w przyszłości patologii jakiej doświadczyłam w domu..na początku mej drogi było bardzo ciężko,bo czułam się tak jakbym sprzymierzyla się przeciwko całemu swojemu światu,nie znałam innego. Nie można pozwalać nawet najbliższym osobom,by odbierali nam najwyższą wartość,jaką jest miłość do samego siebie.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
13 sty 2016, 22:52

Pustka.

Avatar użytkownika
przez Stracona100 19 sty 2016, 11:28
Furia napisał(a):Nie można pozwalać nawet najbliższym osobom,by odbierali nam najwyższą wartość,jaką jest miłość do samego siebie.


Zgadzam się z tym zdaniem całkowicie i będę przestrzegać każdego, kto w imię "wyższego" dobra poświęca samego siebie.
Ja wiele lat temu popełniłam ten błąd i całą siebie poświęciłam rodzinie. Wielu mi zazdrości myśląc, że odniosłam sukces, bo mam wspaniały dom, męża i syna. Tak w istocie jest, ale aby to zdobyć (utrzymać) poświęciłam całe swoje JA. Walczyłam sama ze sobą, by zadusić swoje potrzeby, pragnienie, marzenia, które moja rodzina uważała, za niepotrzebne i wręcz szkodliwe (bo mogły zanadto odciągnąć mnie od domu). Tak skutecznie mi to wpajano, że robiłam wszystko, by zwalczyć TO w sobie. Sama sobie wmawiałam, że tak jest lepiej, że tak trzeba, że jestem dzielna, bo daję radę i wszyscy są zadowoleni. Do czasu...
Po latach boleśnie przekonałam się, że takie zabijanie SIEBIE doprowadziło mnie do głębokiej depresji. I co z tego, że nadal mam rodzinę, męża, dom, kiedy nie jestem wstanie się tym cieszyć i czuję się jak "żywy trup". Zdobyłam to, do czego dąży wielu. Pięknie spełniłam swoją rolę matki i żony (chwała mi za to), ale teraz nadaję się już tylko na śmietnik.

Proszę, nie zapominajcie nigdy o SOBIE, i o "zdrowym egoizmie". Nie dajcie sobie powiedzieć, że Wasze pragnienia, marzenia, potrzeby są śmieszne i nieważne. Nie róbcie tego dla nikogo!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1423
Dołączył(a)
18 sty 2016, 11:45

Pustka.

Avatar użytkownika
przez jetodik 19 sty 2016, 18:16
Stracona100, może to wynika z tego, że osiągnęłaś cele i teraz już nie wiesz co ze sobą robić?
http://www.poomoc.pl/beta.php - na jednej stronie wszystkie kółeczka do klikania (pajacyk, pusta miska itd.)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8163
Dołączył(a)
27 sie 2013, 21:06

Pustka.

przez Reynevan 19 sty 2016, 18:25
Furia napisał(a):Nie moge sluchac innych ,bo caly czas jestem pochlonieta tym,ze cierpie bez powodu

A gdybyś tak spróbowała spojrzeć z boku na swój stan i zastanowiła się, czy nie istnieje konkretna przyczyna?
Reynevan
Offline

Pustka.

Avatar użytkownika
przez tahela 19 sty 2016, 18:57
Stracona100, najpierw wydobądź sie z depresji a później troche poszalej, wychodź gdzieś na konertydo knajpy na piwo, mam znajomych co maja dzieci , ale wychodzą do kina , do knjapy i w rózne miejsca, ie zachowałas równowago pomiedzy poszczególnymi potrzebami własnymi i siada ci psychika bo brakuje ci kontaktów miedzyludzkich
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10995
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Pustka.

przez klex 19 sty 2016, 23:19
i znowu pojawia się wychodzi z ukrycia
12513238
Offline
Posty
321
Dołączył(a)
09 maja 2015, 20:14

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: paramparam i 12 gości

Przeskocz do