Czy depresja jest faktycznie chorobą?

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Czy depresja jest faktycznie chorobą?

Avatar użytkownika
przez MamSwojePoglady 04 sty 2016, 17:39
Na co dzień mam coś podobnie jak ego i Evia, ale potem tabletki zaczynają działać do tego zajaram blanta, puszczę jakieś 2 pseudo optymistyczne piosenki i jest na kilka godzin lepiej ;) Bo w całym tym bagienku są ludzie, momenty i miejsca dla których warto się "pomęczyć", chyba. Depresja utrudnia odczuwanie pozytywnych emocji, dostrzeganie tej dobrej strony życia, więc no to oczywiste zaburzenie/choroba. Oczywiście udawanie, że świat jest piękny, kolorowy i sprawiedliwy to przegięcie w drugą stronę XD
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2708
Dołączył(a)
02 mar 2013, 10:42

Czy depresja jest faktycznie chorobą?

Avatar użytkownika
przez cyklopka 04 sty 2016, 18:13
Lord Kapucyn napisał(a):
Zupapomidorowa napisał(a):Choróbsko, w dodatku wbijające na semantyke. Ciało bolało mnie gorzej niż przy grypie. Tak jak np. grypa wpływa na psyche - izolujesz się od ludzi, nie masz ochoty na towarzystwo, tak choroba psychiczna wpływa na semnatyke - bóle ciała, zawroty głowy itp.

wielbłądzica napisał(a):moja semantyka działa na zasadzie sprzężenia zwrotnego


Rozumiem, że macie na myśli somatykę, a nie semantykę. :P


Czepiasz się semantyki :lol:

ego, a nie jest tak, że poczucie humoru, nawet wisielcze, pomaga ci funkcjonować?
Głosy w mojej głowie czyta Maciej Orłoś.
Avatar użytkownika
Offline
I Miss Forum
Posty
7963
Dołączył(a)
24 sty 2014, 19:33
Lokalizacja
the castle beyond the Goblin City

Czy depresja jest faktycznie chorobą?

Avatar użytkownika
przez Evia 04 sty 2016, 18:42
ego napisał(a):bo lepiej mi korespondują z moim wisielczym humorem, tylko mój wisielczy humor, wynika właśnie z tego jak wygląda moje ( zjebane) życie


Już kiedyś pisałam, że Twoje poczucie humoru podchodzi pod mój gust.
Wisielczy humor... No tak, teraz już wszystko jasne :D

ego napisał(a): ( u mnie jest trochę inaczej niż u Evii- mniej przejmowania całym światem, a więcej własną dupą).


Ale w moim przypadku jest to właśnie bardzo ściśle ze sobą powiązane. Skoro cały świat jest popaprany to i moje życie również. W końcu ja również tkwię w tym bagnie, czyli jak najbardziej moja dupa również jest poszkodowana.

ego napisał(a):I nikt , absolutnie nikt mi nie wmówi, żaden uczony psychiatra, czy psycholog mi takiego kitu nie wciśnie, że to jest chore. Chore, to by było dla mnie właśnie przejście wobec tego jakby nigdy nic, czy z bananem na ustach.



Dokładnie

Śmiercionauta napisał(a):Evia, ta myśl ewoluowała w stwierdzenie, ze życie to jedno wielkie pole walki z polem minowym, a Jak wiadomo człowiek na takim polu do tego samotny ma mniejsze szanse niż w grupie.


Kurczę, u mnie było trochę odwrotnie. Od dziecka wiedziałam, że życie jest jednym wielkim polem walki, tylko, że w końcu ta nieustanna walka zaczęła już mnie męczyć. Bo w imię czego?
Nie podoba mi się to, że również jestem do tego zmuszona, że zostałam w to wplątana... Żeby ta walka była chociaż trochę wyrównana i istniałaby jakaś sprawiedliwość, to byłoby to do zniesienia.

Śmiercionauta napisał(a):Jak jeszcze byłem wierzący, czyli do 16/17 roku życia, to uważałem, że ziemia to czyściec i jesteśmy na niej za nasze grzechy. :pirate:



Hah, i tu również widzę podobieństwo. Moja wyżej wspomniana żądza sprawiedliwości doprowadziła do tego (i w sumie nadal to robi), że zaczęłam sobie szukać jakichś wytłumaczeń, które jakby nie inaczej działały na zasadzie mechanizmów obronnych. Tak więc wymyśliłam sobie piękną bajkę, która połączyła wszystkie największe religie świata łącznie z kosmitami itd :D
W tej bajce istnieje wiele planet, na których jest życie i na każdej z nich panują inne zasady. Tak więc są te lepsze jak i gorsze (czyli Ziemia) a każda istota ma swój własny krzyż do pociągnięcia, i dopóki nie osiągniemy wyższego stanu duchowego (coś ala budda) to będziemy się tu odradzać w kółko (reinkarnacja) a każde nasze wcielenie będzie powiązane z naszym postępowaniem w życiu wcześniejszym i dlatego też nie pamiętamy naszych poprzednich wcieleń, bo to by zaburzyło dojście do wyższego stanu uduchowienia. A jeśli w końcu nam by się to udało, to po śmierci przenosimy się na korzystniejszą planetę i tak dalej (można też znów ewentualnie wrócić na Ziemię)

Taka wizja jest sprawiedliwa i bardzo mi się podoba :105:

Niestety to tylko wydumana bajka jak i nie jedyna, którą potrafię wymyślić i połączyć ze sobą :? :lol:
Wszystko przez to, że istnieje coś takiego jak sumienie czy właśnie żądza sprawiedliwości, co mi nie do końca pasuje do tego popapranego świata (ale nie potrzebnie to napisałam bo zaraz znajdę na to jakąś pesymistyczną odpowiedź i pogrążę się już na amen :? :D )

Czy ja nie mogę myśleć o jakichś normalnych rzeczach typu "co mam zrobić na obiad" lub "w co się ubrać"? :bezradny:

MamSwojePoglady napisał(a): Bo w całym tym bagienku są ludzie, momenty i miejsca dla których warto się "pomęczyć", chyba.


MamSwojePoglady napisał(a): dostrzeganie tej dobrej strony życia,


A jak nie ma?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Czy depresja jest faktycznie chorobą?

Avatar użytkownika
przez MamSwojePoglady 04 sty 2016, 19:01
Evia, nic całkowicie? to przykre, ale dlaczego nie ma? Może ja po prostu nie potrzebuje tak wiele... dzień w górach, mruczenie kota, uśmiech znajomego, znalezienie nowego domu dla skrzywdzonego psiaka.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2708
Dołączył(a)
02 mar 2013, 10:42

Czy depresja jest faktycznie chorobą?

Avatar użytkownika
przez Evia 04 sty 2016, 19:10
MamSwojePoglady, kiedyś też mi to wystarczało dopóki nie zdałam sobie sprawy, że wszystko co sprawiało mi przyjemność jest tak naprawdę iluzją, czy też czymś powierzchownym, i że każde moje szczęście jest ściśle powiązane z czyimś nieszczęściem.


W sumie to niby mam te swoje koty, które w pewnym sensie mnie uszczęśliwiają, ale z drugiej strony również przyczyniają się do moich depresyjnych myśli...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

Czy depresja jest faktycznie chorobą?

Avatar użytkownika
przez Hans 04 sty 2016, 20:03
Od czytania tego tematu rozbolały mnie zęby.
Feed your head
Feed your head
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3628
Dołączył(a)
28 lis 2008, 09:30

Czy depresja jest faktycznie chorobą?

Avatar użytkownika
przez Evia 05 sty 2016, 01:33
Hans napisał(a):Od czytania tego tematu rozbolały mnie zęby.


Hah, i w pewnym sensie to dobrze :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

Czy depresja jest faktycznie chorobą?

Avatar użytkownika
przez NN4V 05 sty 2016, 08:58
Evia napisał(a):...każde moje szczęście jest ściśle powiązane z czyimś nieszczęściem......

To też jest iluzja lub blędne przekonanie. Taka stała zależnośc nie istnieje. Co więcej, zdarza sie, że "szczęście" własne jest skorelowane z obcym.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4318
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Czy depresja jest faktycznie chorobą?

Avatar użytkownika
przez Arhol 05 sty 2016, 09:32
Nie jest,to tylko wymówka i lenistwo
Weźcie się w garść Obrazek
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32435
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Czy depresja jest faktycznie chorobą?

przez ego 05 sty 2016, 10:31
cyklopka napisał(a):ego, a nie jest tak, że poczucie humoru, nawet wisielcze, pomaga ci funkcjonować?
Śmierć by mi najbardziej pomogła, niekoniecznie funkcjonować, ale ja i tak nie funkcjonuję, więc to jeden ..uj.

Evia napisał(a):W sumie to niby mam te swoje koty, które w pewnym sensie mnie uszczęśliwiają, ale z drugiej strony również przyczyniają się do moich depresyjnych myśli...
Dokładnie, podobnie mam z moim psem, co z tego, że jego towarzystwo daje mi teraz jakieś pozytywne emocje, jak pewnego dnia będę patrzeć jak zwija się w bezwzględnej agonii śmierci, a ja w niczym nie będę w stanie mu pomóc. A zdrowy człowiek na to powie - Cóż za cudny świat! :lol:
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

Czy depresja jest faktycznie chorobą?

Avatar użytkownika
przez my_name 05 sty 2016, 11:10
Ponuractwo i depresja to co innego. Wyszłam z depresji i dzięki temu mogę normalnie funkcjonować, ale w głębi duszy dalej jestem ponurakiem i uważam, że życie jest generalnie do niczego. Różnica polega chyba na tym, że teraz się tym nie zadręczam i doceniam też jego lepsze i ciekawsze strony (mimo tego że te fajne chwile to jednak zdecydowana mniejszość). I nie obnoszę się ze swoim czarnowidztwem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
695
Dołączył(a)
26 sie 2014, 13:53

Czy depresja jest faktycznie chorobą?

przez Kot_ 05 sty 2016, 13:13
No jaki jest swiat? Jest taki, jakim człowiek sobie go wykreuje w swojej rzeczywistości swoim małym móżdżkiem. Więc logicznym jest, że to czy jest cudowny czy raczej okrutny i bezwgledny, zależy tylko od naszej głowy. Bo przecież nie da się spojrzeć na świat z perspektywy czegoś innego niż nasza głowa.
Kot_
Offline

Czy depresja jest faktycznie chorobą?

Avatar użytkownika
przez Evia 05 sty 2016, 13:57
NN4V napisał(a):
Evia napisał(a):...każde moje szczęście jest ściśle powiązane z czyimś nieszczęściem......

To też jest iluzja lub blędne przekonanie. Taka stała zależnośc nie istnieje. Co więcej, zdarza sie, że "szczęście" własne jest skorelowane z obcym.


Według moich obserwacji istnieje taka zależność (chociaż nie zawsze jest to ukazane w bezpośredni sposób)
W skrócie to wszystkie dobra materialne wiążą się z niszczeniem innych organizmów żywych.
Niematerialne (między innymi duchowe) są zazwyczaj iluzją.


ego napisał(a):Dokładnie, podobnie mam z moim psem, co z tego, że jego towarzystwo daje mi teraz jakieś pozytywne emocje, jak pewnego dnia będę patrzeć jak zwija się w bezwzględnej agonii śmierci, a ja w niczym nie będę w stanie mu pomóc. A zdrowy człowiek na to powie - Cóż za cudny świat! :lol:



A ja karmiąc swoje koty i otwierając im puszkę z żarciem myślę o tym, że to one mogłyby być tą zawartością, i że przyjaźnienie się ze swoim potencjalnym posiłkiem jest dosyć perfidne.
Druga sprawa to obserwując ich zabawę (czyli szkolenie w zabijaniu) znów się nakręca moja spirala myśli.
No i muszę myśleć o tym, że jeśli mnie zabraknie to one sobie same nie poradzą.

my_name napisał(a): doceniam też jego lepsze i ciekawsze strony


co jest lepszą i ciekawszą stroną życia?

Kot_ napisał(a):No jaki jest swiat? Jest taki, jakim człowiek sobie go wykreuje w swojej rzeczywistości swoim małym móżdżkiem. Więc logicznym jest, że to czy jest cudowny czy raczej okrutny i bezwgledny, zależy tylko od naszej głowy. Bo przecież nie da się spojrzeć na świat z perspektywy czegoś innego niż nasza głowa.


Racja, wszystko zależy od naszego postrzegania i projekcji, tylko co w związku z tym?
Każdy uważa swoje postrzeganie za te słuszne i będzie się utwierdzał w tym przekonaniu wieloma dowodami czy też doświadczeniami życiowymi, więc nie sądzę aby dało się to komuś wyperswadować.
Podam pewien przykład, którym dosyć często się posługuję.
Istnieje sobie pewien morderca, dajmy na to Kuba rozpruwacz, który lubuje się widokiem flaków i czerpie przyjemność z zarzynania ludzi.
Dla postronnych ludzi jest on czubkiem i nie potrafią na to spojrzeć tak jak on.
U mnie jest odwrotnie i to świat jest tymi wyprutymi flakami, w których lubuje się całe społeczeństwo (i nie jest to wcale dziwne, bo taka nasza natura)
Nie zmienia to jednak faktu, że moje postrzeganie poszło w innym kierunku i natura wcale mi się nie podoba i nie sądzę aby mogło się to zmienić, tak jak niektórym z was nigdy nie przejdzie ochota na skalpowanie ludzi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

Czy depresja jest faktycznie chorobą?

Avatar użytkownika
przez NN4V 05 sty 2016, 15:49
Evia napisał(a):
NN4V napisał(a):To też jest iluzja lub blędne przekonanie. Taka stała zależnośc nie istnieje. Co więcej, zdarza sie, że "szczęście" własne jest skorelowane z obcym.

Według moich obserwacji istnieje taka zależność (chociaż nie zawsze jest to ukazane w bezpośredni sposób)
W skrócie to wszystkie dobra materialne wiążą się z niszczeniem innych organizmów żywych.

Jesteś tak enigmatyczna, że nie potrafię odtworzyć Twojego toku myślenia, choc nie wykluczam istnienia punktu widzenia, z ktorego może on okazać się prawdziwy.

Evia napisał(a):Niematerialne (między innymi duchowe) są zazwyczaj iluzją....

Bez znaczenia.
Wiele ludzkich potrzeb jest irracjonalnych. Ich zaspokojenie jest dla jednostki korzystne niezależnie od formy zaspokojenia.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4318
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: MSNbot Media i 14 gości

Przeskocz do