Czy depresja jest faktycznie chorobą?

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Czy depresja jest faktycznie chorobą?

Avatar użytkownika
przez nvm 10 lut 2016, 23:42
Evia napisał(a):Hmmm, w sumie może tak być
Jednak czy jest sens to zmieniać?
Jak uważasz ;] Potencjalna korzyść jest taka, że mogłabyś być bardziej rozluźniona, gdybyś pewnych rzeczy nie "musiała" już chronić.

Co do Twoich reakcji, to ok, spoko. Mam dla Ciebie coś, co Ci się może bardziej spodobać:

Gangaji napisał(a):Zranienie może dać się odczuć jako koniec świata, ale nim nie jest.
Zranienie boli.
Stopień w jakim jesteś skłonny do bycia zranionym, nie chęci bycia zranionym, ale skłonnym do bycia zranionym jest stopniem, w jakim jesteś skłonny kochać, być kochanym i być nauczanym przez miłość.
Miłość może być twoim nauczycielem, pomimo że nigdy nie uczy ona dystansu wobec doświadczania zranienia.
Inni ludzie nie są źródłem twojego zranienia; źródłem zranienia jest fakt, że kochasz.
Zaufaj miłości.
Jeśli miłość ma cię zranić, to niech zrani cię w pełni.
Niech cię zniszczy.
Niech twoje serce pęknie i otworzy się tak, aby jeszcze głębsza miłość mogła się odsłonić.
Avatar użytkownika
nvm
Offline
Posty
280
Dołączył(a)
21 lis 2015, 07:26

Czy depresja jest faktycznie chorobą?

Avatar użytkownika
przez nvm 11 lut 2016, 00:38
Gdybym ja mógł coś zmienić w rzeczywistości, to byłyby to przede wszystkim 2 następujące rzeczy:

1) Jeśli piekło w ogóle istnieje, to chciałbym, żeby było i pozostało puste - po wieki wieków, amen. Nawet szatanowi i demonom nie życzę losu, jakim jest cierpienie, nie mające nigdy końca.
2) Po drugie, chciałbym całkowicie wyeliminować z tego świata zbyt silny ból fizyczny (na przykład według subiektywnych odczuć), aby już nikt więcej nigdy nie musiał go doświadczać.

Po trzecie, gdyby złota rybka, tudzież nameczański smok mi pozwolił:

3) Od tej chwili całkowita eliminacja trwającego zbyt długo zbyt silnego i niechcianego cierpienia psychicznego (np. również według subiektywnych odczuć).

Nie bardzo wiem, jak zagwarantować punkt pierwszy. Co do punktu drugiego i trzeciego, to myślałem o Projekcie Księżycowe Oko - Nieskończone Tsukuyomi (dla wtajemniczonych).

EDIT: Uważam też, że psychicznie ja w swoim życiu nacierpiałem się tyle, że chciałbym aby to wystarczyło, aby już inni tak cierpieć nie musieli. Trochę bez sensu by było, gdyby jeszcze ktoś musiał przechodzić przez to samo. Chciałbym, żeby to, czego ja już doznałem, było wystarczające także dla innych osób. Chyba tylko wtedy tamto moje cierpienie nie będzie już takie zupełnie bezsensowne ;]
Avatar użytkownika
nvm
Offline
Posty
280
Dołączył(a)
21 lis 2015, 07:26

Czy depresja jest faktycznie chorobą?

przez ego 13 lut 2016, 13:42
NN4V napisał(a):Ewolucja, w trosce o realizację swych podstępnych celów, umieściła w Twojej głowie nieświadome mechanizmy, dzięki którym Ty jako jednostka realizujesz jej cele.
Zakładając nawet, że ewolucja faktycznie ma jakiś cel( pewnie chodzi o przetrwanie genu, życia, czy coś w ten deseń), korci mnie zapytać na czym polega podstęp skoro jest on znany, a jeszcze bardziej mnie zastanawia w jaki sposób ten cel, realizuje choćby ktoś taki jak ja....
Oczywiście ewolucja nie ma celu. Mówić o celu ewolucji to coś jakby, powiedzieć, że wczoraj padła taka a taka szóstka w totka, w celu żeby pan Wiesio z pod czwórki wygrał kilka milionów. Ewolucję to za przeproszeniem wali, czy dany gen utrzyma się populacji czy nie, czy dana populacja przetrwa czy nie. Jest sobie pewne środowisko, w którym lądują różne geny( warunkujące różne cechy) i pewne z nich się w nim sprawdzają dając "wygraną" , a inne odpadają. To wszystko. W innym rozdaniu, gdyby te same geny padły na inny "filtr", czyli środowisko, bardzo możliwe, a nawet pewne, że wynik "losowania" byłby zupełnie inny. Więc to nie jest tak, że pewne cechy pojawiają się, żeby organizmy mogły przetrwać, tylko pewne organizmy dlatego przetrwały, bo przejawiały cechy, które danym w środowisku, to przetrwanie zapewniają.

Evia napisał(a):Czy chorobą jest zniekształcenie rzeczywistości (taj jak w schizofrenii) czy też pozbawienie się mechanizmów obronnych, które prowadzą do unicestwienia (co jest sprzeczne z naturą jakiejkolwiek istoty na Ziemi)
A skąd wiadomo co jest zgodne z naturą jakiejkolwiek istoty? na pewno śmierć leży w tej naturze..bo nikogo nie ominie, a coś więcej? a jak to się ma do tzw samobójstw altruistycznych w świecie zwierząt? czy pszczoła ładująca żądło szerszeniowi, co jest równoznaczne z jej śmiercią jest chora czy działa zgodnie naturą? ale chwila... a choroba to stan zgodny z naturą czy nie? a leczenie? :bezradny:
W ogóle wątpliwe wydaje mi się, że samo "pozbawienie się mechanizmów obronnych" jest wystarczające do pozbawiania się życia. Tutaj musi też zadziałać coś co do takiego czynu popycha, w końcu nie ma takiego prostego przełożenia depresja =>samobójstwo. Nie mówiąc już o całej szali mniej lub bardziej racjonalnych uzasadnień jakie potencjalny samobójca tworzy w głowie celem uzasadnienia przed samym sobą słuszności takiego właśnie działania. Czyli de facto jakieś mechanizmy obronne przejawia...i paradoksalnie kto wie, czy to nie one właśnie stają się tym "popychaczem".
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Czy depresja jest faktycznie chorobą?

przez Druid 14 lut 2016, 21:01
nvm napisał(a): Uważam też, że psychicznie ja w swoim życiu nacierpiałem się tyle, że chciałbym aby to wystarczyło, aby już inni tak cierpieć nie musieli. Trochę bez sensu by było, gdyby jeszcze ktoś musiał przechodzić przez to samo. Chciałbym, żeby to, czego ja już doznałem, było wystarczające także dla innych osób. Chyba tylko wtedy tamto moje cierpienie nie będzie już takie zupełnie bezsensowne ;]
mesjasz ;)
Też tak chciałam, ale wyszło na to, że w tej jakże szlachetnej postawie brakowało troski o siebie
Druid
Offline

Czy depresja jest faktycznie chorobą?

Avatar użytkownika
przez nvm 14 lut 2016, 21:07
Druid napisał(a):mesjasz ;)
Też tak chciałam, ale wyszło na to, że w tej jakże szlachetnej postawie brakowało troski o siebie
A jakiż mógłbym być wówczas z siebie zadowolony i dumny ;] To chyba jednak z mojej strony po prostu pycha :P
Avatar użytkownika
nvm
Offline
Posty
280
Dołączył(a)
21 lis 2015, 07:26

Czy depresja jest faktycznie chorobą?

przez Druid 15 lut 2016, 13:55
Gdyby tylko pycha, moja próżność jest studnią bez dna.
Druid
Offline

Czy depresja jest faktycznie chorobą?

Avatar użytkownika
przez Evia 16 lut 2016, 20:00
nvm napisał(a):1) Jeśli piekło w ogóle istnieje, to chciałbym, żeby było i pozostało puste - po wie :szukam: ki wieków, amen. Nawet szatanowi i demonom nie życzę losu, jakim jest cierpienie, nie mające nigdy końca.


Raj, w którym się zakłada życie wieczne również byłby miejscem, w którym cierpienie nigdy by nie miało końca.

nvm napisał(a):Uważam też, że psychicznie ja w swoim życiu nacierpiałem się tyle, że chciałbym aby to wystarczyło, aby już inni tak cierpieć nie musieli.


Gdybym ja uważała, że wystarczająco się nacierpiałam to w sumie byłabym chyba uspokojona.
A tak ciągle mam poczucie, że miałam za dobrze przez co spotka mnie kara, czy też nie będę w stanie sobie poradzić z maksymalnym cierpieniem.


ego napisał(a):A skąd wiadomo co jest zgodne z naturą jakiejkolwiek istoty?


Tak jak sama pisałaś powyżej, to według obserwacji można wnioskować, że zgodne z naturą (czyli ewolucyjnym celem) jest przetrwanie życia, genu.
Nie słyszałam za bardzo o przypadkach altruistycznych samobójstw wśród zwierząt, jednak jeśli chodzi o przytoczone pszczoły, to takie zachowanie również jest ukierunkowane na przetrwanie, jednak w tym wypadku innych, może ważniejszych organizmów.
Tak więc "bezsensowne" uśmiercanie się jest faktycznie niezgodne z naturą, czy też z celem ewolucyjnym.

ego napisał(a):W ogóle wątpliwe wydaje mi się, że samo "pozbawienie się mechanizmów obronnych" jest wystarczające do pozbawiania się życia. Tutaj musi też zadziałać coś co do takiego czynu popycha, w końcu nie ma takiego prostego przełożenia depresja =>samobójstwo. Nie mówiąc już o całej szali mniej lub bardziej racjonalnych uzasadnień jakie potencjalny samobójca tworzy w głowie celem uzasadnienia przed samym sobą słuszności takiego właśnie działania. Czyli de facto jakieś mechanizmy obronne przejawia...i paradoksalnie kto wie, czy to nie one właśnie stają się tym "popychaczem".


No w sumie tak
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

Czy depresja jest faktycznie chorobą?

przez ego 16 lut 2016, 20:14
Evia, rzecz w tym ja tam właśnie napisałam, że ewolucja nie ma celu. Bo go nie ma...tak samo naturalne jest, że jedne organizmy rodzą się bardziej zdolne do przetrwania , a inne mniej zdolne do przetrwania, albo w ogóle niezdolne.

Nie słyszałam za bardzo o przypadkach altruistycznych samobójstw wśród zwierząt, jednak jeśli chodzi o przytoczone pszczoły, to takie zachowanie również jest ukierunkowane na przetrwanie, jednak w tym wypadku innych, może ważniejszych organizmów.
Analogicznie można powiedzieć, że śmierć takiego pasożyta jak ja, też byłaby korzystna dla wielu, bo nie musieliby marnować zasobów na moje utrzymanie.
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

Czy depresja jest faktycznie chorobą?

Avatar użytkownika
przez Evia 16 lut 2016, 20:25
ego napisał(a):Analogicznie można powiedzieć, że śmierć takiego pasożyta jak ja, też byłaby korzystna dla wielu, bo nie musieliby marnować zasobów na moje utrzymanie.



Hah, to również rozpatrywałam
W innym wypadku można to uznać za coś w rodzaju partyzantki wobec gatunku ludzkiego :D
O nie, zaraz będę się zastanawiać czy co niektórzy na pewno są ludźmi a nie zakamuflowanymi kosmitami :lol: :?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

Czy depresja jest faktycznie chorobą?

Avatar użytkownika
przez cozicozicozi 16 lut 2016, 20:34
nvm napisał(a):Gdybym ja mógł coś zmienić w rzeczywistości, to byłyby to przede wszystkim 2 następujące rzeczy:

1) Jeśli piekło w ogóle istnieje, to chciałbym, żeby było i pozostało puste - po wieki wieków, amen. Nawet szatanowi i demonom nie życzę losu, jakim jest cierpienie, nie mające nigdy końca.
2) Po drugie, chciałbym całkowicie wyeliminować z tego świata zbyt silny ból fizyczny (na przykład według subiektywnych odczuć), aby już nikt więcej nigdy nie musiał go doświadczać.

Po trzecie, gdyby złota rybka, tudzież nameczański smok mi pozwolił:

3) Od tej chwili całkowita eliminacja trwającego zbyt długo zbyt silnego i niechcianego cierpienia psychicznego (np. również według subiektywnych odczuć).

Nie bardzo wiem, jak zagwarantować punkt pierwszy. Co do punktu drugiego i trzeciego, to myślałem o Projekcie Księżycowe Oko - Nieskończone Tsukuyomi (dla wtajemniczonych).

EDIT: Uważam też, że psychicznie ja w swoim życiu nacierpiałem się tyle, że chciałbym aby to wystarczyło, aby już inni tak cierpieć nie musieli. Trochę bez sensu by było, gdyby jeszcze ktoś musiał przechodzić przez to samo. Chciałbym, żeby to, czego ja już doznałem, było wystarczające także dla innych osób. Chyba tylko wtedy tamto moje cierpienie nie będzie już takie zupełnie bezsensowne ;]

Odnośnie piekła. Miałem niedawno bardzo dziwny sen. Wiem, że to tylko sen i jego intensywność i realizm były prawdopodobnie spowodowane przyjmowaną przeze mnie przed snem mianseryną (już się przyzwyczaiłem do tego "drugiego życia", które funduje mi mianseryna w snach) ale śniło mi się właśnie piekło. Mianowicie śniło mi się, że umarłem i byłem w piekle ale tylko chwilowo. Chwilowo, bo potem wróciłem do żywych - ku ich niesamowitym zdziwieniu oczywiście. I w tym śnie, jak już żyłem ponownie, miałem właśnie wspomnienia tego piekła. Było to niesamowite. Śniąc, czułem niesamowity ból jaki samo wspomnienie o tym miejscu powodowało. Pamiętam tylko straszliwy smród, niesamowity gorąc i podłoże, które z każdym kolejnym krokiem niesamowicie raniło stopy na każdy możliwy sposób oraz takie niesamowite uczucie cierpienia - cierpienia, które gdy wydaje ci się, że się zaraz skończy, staje się jeszcze gorsze. Wydaje się, że już nie mozna bardziej cierpieć ale piekło funduje ci jeszcze większe męki. Nie mam tu na myśli nic konkretnego, po prostu tak jakby żyjąc już miałem tylko wspomnienia piekła. Nie śniło mi się, że tam byłem tylko, że wspominałem pobyt w piekle będąc już wśród żywych. To wspomnienie, nawet we śnie było tak przerażające, że nie potrafię nawet tego opisać. Pamiętam, że zgodziłem się potem pracować w jakimś kamieniołomie za samo jedzenie, bo wydawało mi się to sielanką w porównaniu do samego wspomnienia piekła. I chodziłem i ostrzegałem ludzi żeby nie narzekali na swoje życia, bo to, co się dzieje w piekle jest poza jakimkolwiek ludzkim wyobrażeniem. Wiem, że brzmi to jak sen wariata ale cóż, chciałem się tym podzielić. Masakra, jak pomyślę o tym śnie to dalej mam ciarki na skórze.....brrrrrrr
Avatar użytkownika
Offline
Posty
497
Dołączył(a)
14 lut 2016, 16:30

Czy depresja jest faktycznie chorobą?

przez Ana_88 16 lut 2016, 20:44
cozicozicozi napisał(a):Wiem, że brzmi to jak sen wariata ale cóż, chciałem się tym podzielić. Masakra, jak pomyślę o tym śnie to dalej mam ciarki na skórze.....brrrrrrr


Jakbys nie zauwazyl to jest forum dla wariatow (mam nadzieje ze nikogo nie urazilam)
Offline
Posty
475
Dołączył(a)
28 gru 2015, 21:55

Czy depresja jest faktycznie chorobą?

Avatar użytkownika
przez piotr31 16 lut 2016, 21:14
Ana_88 napisał(a):
cozicozicozi napisał(a):Wiem, że brzmi to jak sen wariata ale cóż, chciałem się tym podzielić. Masakra, jak pomyślę o tym śnie to dalej mam ciarki na skórze.....brrrrrrr


Jakbys nie zauwazyl to jest forum dla wariatow (mam nadzieje ze nikogo nie urazilam)

Jeśli chodzi o mnie to wal śmiało
Avatar użytkownika
Offline
Posty
557
Dołączył(a)
14 kwi 2014, 09:17
Lokalizacja
lubelskie

Czy depresja jest faktycznie chorobą?

Avatar użytkownika
przez nvm 28 cze 2016, 00:05
A mistrz rzekł do nich:
– Gdyby człowiek powiedział Bogu, że chce pomóc cierpiącemu światu, bez względu na cenę, jaką musiałby zapłacić, i gdyby Bóg pouczył go, jak ma to zrobić, czy człowiek ten powinien zrobić, jak mu kazano?
– Oczywiście, mistrzu! – krzyknął tłum. – Gdyby Bóg go o to prosił, radością byłoby dlań znosić nawet piekielne męki!
– Bez względu na to, jakie to męki i jak trudne byłoby to zadanie?
– To honor zawisnąć, chwała do krzyża być przybitym, chwała spłonąć na stosie, Jeśli tego właśnie oczekiwałby Bóg – powiedzieli.
– A gdyby Bóg – zapytał ich mistrz – powiedział wam prosto w oczy: NAKAZUJĘ WAM, BYŚCIE NA TYM ŚWIECIE DO KOŃCA DNI SWOICH BYLI SZCZĘŚLIWI, co byście wtedy zrobili?
A tłum pogrążył się w ciszy; na zboczach gór, w dolinach, gdzie zgromadzili się wszyscy, nie było słychać ni głosu, ni dźwięku żadnego….
Richard Bach, Iluzje, czyli człowiek, który nie chciał być Mes/aszem, przei. Jerzy Jamiewicz, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 1996,s.19-21.
(źródło: https://zenforest.wordpress.com/2009/12 ... i-pulapki/)

Genialne :lol:

Sam mam z tym problem. Utożsamiam się poniekąd z tym tłumem.
Avatar użytkownika
nvm
Offline
Posty
280
Dołączył(a)
21 lis 2015, 07:26

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do