Czy depresja jest faktycznie chorobą?

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Czy depresja jest faktycznie chorobą?

Avatar użytkownika
przez NN4V 08 lut 2016, 15:24
...(To wyżej to oczywiście też tylko kolejne kłamstwo. Wszyscy kłamią.).

Nie kłamie ten, co głosi nieprawdę zgodną ze swoimi fałszywymi przekonaniami.
Kłamie ten, który wypowiada tezy zgodne ze stanem faktycznym, lecz niezgodne z własnym o nim przekonaniem.

jetodik napisał(a):....dlaczego kłamstwa, porządek symboliczny, różne wzory wg których się te obrazy i uczucia przejawiają, są praktyczne i falsyfikowane - czasem się okazuje, że są adekwatne a czasem, że nie są.

Analiza (np. falsyfikacja) wymaga niejednokrotnie ogromnych nakładów poznawczych. Mało kto jest do nich zdolny, a jesli nawet, to mało komu sie chce. O wiele łatwiej podstawić reprezentatywny stereotyp.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4338
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Czy depresja jest faktycznie chorobą?

Avatar użytkownika
przez Stracona100 08 lut 2016, 15:32
bittersweet napisał(a):
Evia napisał(a):Tylko, że tym filtrem są właśnie mechanizmy obronne oparte na kłamstwie. Zaprzeczenie, wyparcie, idealizacja itd, czyli wszystko aby tej prawdy jak najmniej uszczknąć, ponieważ wychodzi na to, ze ta jest szkodliwa.
Prawdopodobnie gdyby im te filtry zabrano to skończyłoby się to podobnie


Stracona100 napisał(a):No właśnie o to chodzi - prawdziwa nieprzefiltrowana rzeczywistość zabija.
Niekoniecznie, ja widze niezakłamaną rzeczywistość, ale ona mi zwisa. Nie idealizuje świata, po prostu jego brzydota jest mi obojetna - no chyba, ze mnie jakoś dotyka, wtedy się bronie :bezradny:


Nieprecyzyjnie się wyraziłam, bardziej chodzi mi o to, że mój chory mózg pozbawiony różowego filtra wszystko widzi na czarno, a więc siłą rzeczy także to, co mnie bezpośrednio dotyczy. W efekcie, nie ma rzeczy kolorowych (pozytywnych), a więc wartych wysiłku życia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1423
Dołączył(a)
18 sty 2016, 11:45

Czy depresja jest faktycznie chorobą?

Avatar użytkownika
przez nvm 08 lut 2016, 15:41
NN4V napisał(a):Zdecydowanie bardziej rażąca jest nieobecność celu, jakiemu Twoja rozbudowana polemika miałaby służyć. Nie umiejszając celności niektórych uwag, cel całości pozostaje nieznany. Lubisz sobie pogadać dla samej gadki? Pomieszać w czyichś próbach określenia odniesień? Intencje tegoż niekoniecznie są dobre.
Tak, masz rację. Przepraszam.

bittersweet napisał(a):Niekoniecznie, ja widze niezakłamaną rzeczywistość, ale ona mi zwisa. Nie idealizuje świata, po prostu jego brzydota jest mi obojetna - no chyba, ze mnie jakoś dotyka, wtedy się bronie :bezradny:




A ja to wszystko mam gdzieś
Póki to jakoś mnie nie dotyka
Póki nie połyka mnie
Póki na skórze mej nie rozkłada się


NN4V napisał(a):Nie kłamie ten, co głosi nieprawdę zgodną ze swoimi fałszywymi przekonaniami.
Kłamie ten, który wypowiada tezy zgodne ze stanem faktycznym, lecz niezgodne z własnym o nim przekonaniem.
Dla mnie każde przekonanie to blef, a więc i kłamstwo.

Arhol napisał(a):To najbardziej yebitne combo postów jeden po drugim jakie widziałem,gz mate.
Taka pochwała to jak z platyny skała xD
Avatar użytkownika
nvm
Offline
Posty
280
Dołączył(a)
21 lis 2015, 07:26

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Czy depresja jest faktycznie chorobą?

Avatar użytkownika
przez nvm 08 lut 2016, 15:53
NN4V napisał(a):Analiza (np. falsyfikacja) wymaga niejednokrotnie ogromnych nakładów poznawczych. Mało kto jest do nich zdolny, a jesli nawet, to mało komu sie chce. O wiele łatwiej podstawić reprezentatywny stereotyp.
Wow o_0 Przejrzałeś mnie na wylot o_0 Telepata!
Wieczne odpoczywanie racz mi dać Panie, a światłość wiekuista niechaj mi świeci.
Niech odpoczywam w pokoju wiecznym. Amen.
Avatar użytkownika
nvm
Offline
Posty
280
Dołączył(a)
21 lis 2015, 07:26

Czy depresja jest faktycznie chorobą?

Avatar użytkownika
przez bittersweet 08 lut 2016, 16:09
nvm, niech każdy zadba o własne szczęście, a cały swiat będzie szczęśliwy.

Nieprecyzyjnie się wyraziłam, bardziej chodzi mi o to, że mój chory mózg pozbawiony różowego filtra wszystko widzi na czarno, a więc siłą rzeczy także to, co mnie bezpośrednio dotyczy. W efekcie, nie ma rzeczy kolorowych (pozytywnych), a więc wartych wysiłku życia
Skupianie się na negatywach a ignorowanie pozytywnych rzeczy to typowy objaw depresji.
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Czy depresja jest faktycznie chorobą?

Avatar użytkownika
przez NN4V 08 lut 2016, 17:54
nvm napisał(a):... Dla mnie każde przekonanie to blef, a więc i kłamstwo....

Przekonanie o przekonaniach. Wąż zżerający własny ogon.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4338
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Czy depresja jest faktycznie chorobą?

Avatar użytkownika
przez nvm 08 lut 2016, 18:14
NN4V napisał(a):Przekonanie o przekonaniach. Wąż zżerający własny ogon.
Tak, masz rację. Przepraszam.
Avatar użytkownika
nvm
Offline
Posty
280
Dołączył(a)
21 lis 2015, 07:26

Czy depresja jest faktycznie chorobą?

Avatar użytkownika
przez NN4V 08 lut 2016, 19:23
nvm napisał(a):
NN4V napisał(a):Przekonanie o przekonaniach. Wąż zżerający własny ogon.
Tak, masz rację. Przepraszam.

Nie ma powodu przepraszać. Faktem jest, że przekonania nie odzwierciedlają dokładnie rzeczywistości. Natomiast można (należy?) probować je do rzeczywistości zbliżać.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4338
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Czy depresja jest faktycznie chorobą?

Avatar użytkownika
przez Evia 10 lut 2016, 19:58
nvm napisał(a):Po co mają się z tego "leczyć"? Ty na ich miejscu też byś się z tego "leczyła"? Jeśli kiedyś uznasz, że jednak życie jest piękne, to postanowisz jakoś specjalnie się zdołować?


Nie, wtedy stwierdzę, że jestem po prostu psychopatką

nvm napisał(a):Dziwne. Ja myślę, że to chyba jednak coś innego. Kładziesz się spać, podchodzisz do łóżka i boisz się, że nagle jakaś wielka demoniczna łapa się wysunie spod łóżka i Cię tam gdzieś wciągnie, jak w horrorach. To jak dla mnie ma się trochę nijak do normalnej rzeczywistości. Bardziej bym to porównał, jeśli już, do jakichś fobii, lęków przed pająkami, itd. Ja tak właśnie mam ;] (nie tyle odnośnie pająków, co horrorów i tego, co nagle z zaskoczenia na mnie wyskakuje).


Jeśli miałabym się bać demonicznej łapy to nie łapy samej w sobie, tylko tego co może mi ona ewentualnie zrobić, bo samo łapanie za kostki aż takie straszne nie jest.
Gorzej z wydłubywaniem oczu na żywca, obdzierania ze skóry i wszelakich tortur, które są zapewne stosowane do dziś.

nvm napisał(a):To, że się do czegoś poczuwasz, nie znaczy, że to jest prawda ;] Mam jakieś dziwne przeczucie, że ta kwestia może być Twoim czułym punktem, a nie chcę prowokować u Ciebie agresji, więc na razie nie będę tego rozwijał.


Moje poglądy nie są wynikiem emocjonalizmu, poza tym miewają też poparcie naukowe, dlatego też powinnam być bliższa owej prawdy.
Owszem, podobnie jak sprawiedliwość (a raczej jej brak) jest to mój czuły punkt, nawet chyba o tym pisałam w tym temacie.

nvm napisał(a):Czy To jest właśnie Twoim (ukrytym?) pragnieniem? Święty spokój? Rozluźnienie?


Moim ukrytym pragnieniem zawsze było posiadanie jakiejś bratniej duszy, kogoś bardzo bliskiego.
Zawsze uważałam, że to niemożliwe, ale przez swoją głupotę musiałam się o tym jeszcze przekonać na własnej skórze.
Dlatego teraz chciałabym mieć chociaż św spokój, ale i to nie jest mi dane :?

nvm napisał(a):Może. Ale czy nie jest tak, że te mechanizmy obronne służą temu, by jakoś sobie radzić, zanim będziemy gotowi na prawdę? Może z wiekiem nasza pojemność i gotowość na prawdę rośnie?


Hmmm, to ciekawe. Może tak być, aczkolwiek taka gotowość musiałaby się chyba wiązać z totalnym wypraniem emocjonalnym, i chociaż sama się za taką uważałam, to jednak nadal mi daleko do oczekiwanej postawy...


nvm napisał(a):I jeszcze na koniec małe pranko mózgu:


Przytoczony przez Ciebie filmik jednak mało się odnosi do mnie, ponieważ mnie nie boli wcale moja własna historyjka, jestem tylko nic nie znaczącym ziarenkiem piasku w odmętach syfu. Zostałam rzucona w ten popaprany wir, który wbrew sobie nakręcam, na który nie mam wpływu. To właśnie konstrukcja tego świata mnie dobija, to że wszystko jest właśnie tym kłamstwem i iluzją, a raczej to co dobre, nawet wyznawane wartości mogą okazać się fałszywymi, a raczej wiarą w coś co nie istnieje. Życie jest tak bardzo okrutne, a my na to staramy się nie zwracać uwagi, wierzymy w dobroć i jej oczekujemy chociaż ta nie istnieje...


bittersweet napisał(a):Skupianie się na negatywach a ignorowanie pozytywnych rzeczy to typowy objaw depresji.


Czym są te pozytywne rzeczy? Tym bardziej mnie to ciekawi, skoro piszesz, że widzisz nie zakłamaną rzeczywistość...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

Czy depresja jest faktycznie chorobą?

Avatar użytkownika
przez Siddhi 10 lut 2016, 20:36
Nie, depresja nie jest chorobą. Jest naturalną reakcją zdrowego umysłu na nieszczęście kiedy przekracza ono próg wytrzymałości danej osoby. Chociaż jest jeszcze coś takiego jak depresja endogenna, czasem ludzie, którzy obiektywnie nie mają powodu zapadają na depresję i nie wiedzą dlaczego, wtedy można założyć, że jest to choroba.
INFJ/4w5
Avatar użytkownika
Offline
Posty
228
Dołączył(a)
01 lut 2015, 12:32

Czy depresja jest faktycznie chorobą?

Avatar użytkownika
przez nvm 10 lut 2016, 20:47
Evia napisał(a):Jeśli miałabym się bać demonicznej łapy to nie łapy samej w sobie, tylko tego co może mi ona ewentualnie zrobić, bo samo łapanie za kostki aż takie straszne nie jest.
Gorzej z wydłubywaniem oczu na żywca, obdzierania ze skóry i wszelakich tortur, które są zapewne stosowane do dziś.


Wikipedia napisał(a):Najczęstsze źródła przeżyć strachu to: hałas, szmery, nowe, nieznane odgłosy. Przy czym strachu nie wywołuje natężenie tych dźwięków, ale raczej nagłość pojawienia się nieoczekiwanych.


Evia napisał(a):Moim ukrytym pragnieniem zawsze było posiadanie jakiejś bratniej duszy, kogoś bardzo bliskiego.
Zawsze uważałam, że to niemożliwe, ale przez swoją głupotę musiałam się o tym jeszcze przekonać na własnej skórze.
Byron Katie - "Kłamstwa o miłości". Przeczytasz lub nie - zrobisz, jak uważasz.

Evia napisał(a):Przytoczony przez Ciebie filmik jednak mało się odnosi do mnie, ponieważ mnie nie boli wcale moja własna historyjka, jestem tylko nic nie znaczącym ziarenkiem piasku w odmętach syfu. Zostałam rzucona w ten popaprany wir, który wbrew sobie nakręcam, na który nie mam wpływu. To właśnie konstrukcja tego świata mnie dobija, to że wszystko jest właśnie tym kłamstwem i iluzją, a raczej to co dobre, nawet wyznawane wartości mogą okazać się fałszywymi, a raczej wiarą w coś co nie istnieje. Życie jest tak bardzo okrutne, a my na to staramy się nie zwracać uwagi, wierzymy w dobroć i jej oczekujemy chociaż ta nie istnieje...
Ja jednak w dużej mierze wierzę, że nasz światopogląd bierze się z naszych wcześniejszych przeżyć. Taki Dr House na przykład rozpracowywał ludzi, pokazując im, że ich filozoficzne mądrości mają tak naprawdę podłoże w ich wcześniejszych bolesnych przeżyciach. Ten serial nie jest oczywiście jedynym, w którym taki motyw można zaobserwować.

Jeszcze jeden filmik - zrobisz, jak uważasz:


Avatar użytkownika
nvm
Offline
Posty
280
Dołączył(a)
21 lis 2015, 07:26

Czy depresja jest faktycznie chorobą?

Avatar użytkownika
przez Evia 10 lut 2016, 21:16
nvm, co do cytatu z wikipedii, to nie wiem w jakim kontekście był użyty, jednak jeśli chodzi o mnie to ja nie obawiam się jakoś specjalnie nieracjonalnych rzeczy (wszystko sobie racjonalizuję) Nie twierdzę, że nie przestraszyłabym się nagłego hałasu np w środku nocy, jednak taki strach jest raczej mechanizmem obronnym skłaniającym do ucieczki, która pozwoliłaby uniknąć prawdziwej krzywdy, czyli ewentualnego rozszarpania na kawałki itd. Hałas sam w sobie nie jest najgorszy tylko to, co może z niego wynikać.


nvm napisał(a):Ja jednak w dużej mierze wierzę, że nasz światopogląd bierze się z naszych wcześniejszych przeżyć. Taki Dr House na przykład rozpracowywał ludzi, pokazując im, że ich filozoficzne mądrości mają tak naprawdę podłoże w ich wcześniejszych bolesnych przeżyciach. Ten serial nie jest oczywiście jedynym, w którym taki motyw można zaobserwować.


Hah, akurat reinkarnacja jest moją najczarniejszą wizją z możliwych.
W każdym razie jeśli faktycznie istnieje, to ja najprawdopodobniej byłam Chrystusem, Nietzsche i seryjnym mordercą (był taki jeden co miał podobny tok rozumowania do mojego, ale zapomniałam jak się nazywał :bezradny: ) Jak widać ewolucja mojej postaci nie idzie w dobrym kierunku :lol: :?

nvm napisał(a):Byron Katie - "Kłamstwa o miłości". Przeczytasz lub nie - zrobisz, jak uważasz.


Zerknę, ale coś czuję, że podobnie jak zamieszczony przez Ciebie film, może we mnie wyzwalać zbyt duże pokłady agresji :P
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

Czy depresja jest faktycznie chorobą?

Avatar użytkownika
przez nvm 10 lut 2016, 22:27
Evia napisał(a):nvm, co do cytatu z wikipedii, to nie wiem w jakim kontekście był użyty, jednak jeśli chodzi o mnie to ja nie obawiam się jakoś specjalnie nieracjonalnych rzeczy (wszystko sobie racjonalizuję) Nie twierdzę, że nie przestraszyłabym się nagłego hałasu np w środku nocy, jednak taki strach jest raczej mechanizmem obronnym skłaniającym do ucieczki, która pozwoliłaby uniknąć prawdziwej krzywdy, czyli ewentualnego rozszarpania na kawałki itd. Hałas sam w sobie nie jest najgorszy tylko to, co może z niego wynikać.
Chodziło mi po prostu o strach, jako o naturalną, automatyczną, odruchową reakcję organizmu. Ja na przykład taki strach po prostu antycypuję, tudzież pojawia się wówczas lęk przed strachem.

Evia napisał(a):Hah, akurat reinkarnacja jest moją najczarniejszą wizją z możliwych.
Moją jest chyba piekło i fizyczny ból.
Tylko, że ja nie mówiłem nic o reinkarnacji. Mówiąc o wcześniejszych przeżyciach miałem na myśli po prostu wcześniejsze, ale w TYM życiu. Na przykład ja po nieudanym związku doszedłem do wniosku, że związki to zło i nie są wcale potrzebne do szczęścia, a inni zupełnie bezsensownie i głupio się w coś takiego pakują xD Mógłbym wówczas intelektualne i filozoficznie to uzasadniać, i tak dalej, ale taki dr House pewnie by mnie rozgryzł i doszedłby do tego, że to wszystko wynika nie z chłodnej intelektualnej analizy, tylko z bolesnych własnych doświadczeń ;] Inny przykład jest w pewnym starym filmie "Dwunastu gniewnych ludzi", opowiadającym o obradach 12 przysięgłych. Jeden z nich ciągle upiera się przy winie oskarżonego i ciągle intelektualnie i inteligentnie to uzasadnia, ale na koniec filmu wychodzą jego prawdziwe motywy ;]

Evia napisał(a):Zerknę, ale coś czuję, że podobnie jak zamieszczony przez Ciebie film, może we mnie wyzwalać zbyt duże pokłady agresji :P
To dobrze. Ale zrobisz, jak uważasz. Na przykład, gdy ja oglądałem ten filmik po raz pierwszy, zaczęło mi się zbierać na płacz i nie obejrzałem go do końca.

A odnośnie agresji - dlaczego piszę, że to dobrze. Rozmawiałem całkiem niedawno z kimś przez internet. Po pewnych rzeczach, które napisał, źle się poczułem. Czułem agresję, złość. Ale pochodziłem z tym trochę, poczekałem aż to się rozluźni i dotarło do mnie, przed czym się bronię. Okazało się, że tak naprawdę czuję się poniżony, zawstydzony, skompromitowany i upokorzony. Pochodziłem z tym dalej, to się w ciągu kolejnych godzin coraz bardziej rozluźniało, a ja się czułem coraz lepiej. Gdy odpadło to (choć tylko częściowo, a jednak dość mocno odczuwalnie) - ta potrzeba ochrony własnego obrazu samego siebie, to pragnienie ochrony swojego ego - byłem bardziej rozluźniony i swobodny. Czułem się naprawdę dobrze, tak jak się dawno nie czułem, jeśli kiedykolwiek. Później oczywiście moje uwarunkowania wróciły w jakimś stopniu, ale uważam, że tamto było dla mnie dobrym krokiem do przodu i tamten człowiek bardzo dobrze zrobił, że mnie wówczas "zgnoił". Choć robił to w atmosferze życzliwości, co mogło mieć znaczenie.

Ale agresja może też wynikać z poczucia bezsilności, że to i tak nic Ci nie pomoże, Twój problem jest dużo bardziej skomplikowany, a to tylko jakieś kolejne pierdoły. A jednak, mimo wszystko, później możesz daną rzecz przetrawić i jakąś mądrość z niej zaczerpnąć.

Poza tym, możesz też nie chcieć po prostu gwałtownej zmiany swojego nastroju.

Ale to Ty sama musisz zdecydować, bo możesz nie być gotowa na to, by mierzyć się ze swoją agresją. Możesz nie mieć w tej chwili do tego zasobów. Tego ja nie wiem, to jest Twoja ocena. Jeśli niczego Ci w życiu nie brakuje, to i też nie masz powodów niczego zmieniać, tylko dlatego, że ktoś Ci coś polecił. Choć z drugiej strony, zamykanie się przed czymś z lęku przed utratą status quo również może być zgubne i frustrujące.

I jeszcze pytanie: Czy jesteś zadowolona z siebie i swojego życia? Czy ten temat nie jest jakimś wołaniem o pomoc? Czy chcesz coś zmienić? Czegoś Ci brak? Czegoś pragniesz? Czego chcesz, tak naprawdę? Czemu miał służyć ten temat?

EDIT: Uważam, że agresja to po prostu postawa walki - działanie obronne. Starasz się wówczas coś ochronić - prawdopodobnie wizerunek samej siebie. Na przykład te słowa mogą spowodować ukryty lęk przed utratą wizerunku kogoś, kto nie przejmuje się swoim wizerunkiem i w związku z tym spowodować agresję, czyli postawę walki w odniesieniu do swojego własnego lęku.
Avatar użytkownika
nvm
Offline
Posty
280
Dołączył(a)
21 lis 2015, 07:26

Czy depresja jest faktycznie chorobą?

Avatar użytkownika
przez Evia 10 lut 2016, 23:11
nvm napisał(a):Moją jest chyba piekło i fizyczny ból.


Właściwie to moją też, i reinkarnacja właśnie się do tego sprowadza. Piekło i fizyczny ból nie mający końca...

nvm napisał(a):Na przykład ja po nieudanym związku doszedłem do wniosku, że związki to zło i nie są wcale potrzebne do szczęścia, a inni zupełnie bezsensownie i głupio się w coś takiego pakują xD Mógłbym wówczas intelektualne i filozoficznie to uzasadniać, i tak dalej, ale taki dr House pewnie by mnie rozgryzł i doszedłby do tego, że to wszystko wynika nie z chłodnej intelektualnej analizy, tylko z bolesnych własnych doświadczeń ;]


Tylko, że jedno i drugie jest ze sobą ściśle powiązane, a bolesne doświadczenia jedynie potwierdzają słuszność tej teorii...
Jeśli chodzi o mnie, to negatywne nastawienie do związków miałam zanim się w to w ogóle wpakowałam :? I stąd też wynika moja durnota, nawet mniemałam, że mam paranoję :lol:
Zresztą nie wszystko musi się sprowadzać do związków. Osoba bliska to też przyjaciel.
Poniekąd mam kogoś bliskiego... Zwierzę, ale to jest również przyczyną mojego bólu.
Właśnie przez to nie mogę się pogodzić z łańcuchem pokarmowym, w którym również tkwię...

nvm napisał(a):dobrze. Ale zrobisz, jak uważasz. Na przykład, gdy ja oglądałem ten filmik po raz pierwszy, zaczęło mi się zbierać na płacz i nie obejrzałem go do końca.


Również nie byłam w stanie obejrzeć do końca, ale raczej właśnie przez myśl, że "zachwycona to byłabym dopiero wtedy jakbym mu ryj obiła (dosłownie tak pomyślałam :? )"
Muszę przyznać, że aż sama byłam zaskoczona tak emocjonalnej reakcji na jakiś filmik z yt...
Książkę zaczęłam czytać i oczywiście również zaczyna mnie już wkurzać choćby od samego wstępu, w którym chyba mogłabym się spierać o każde zdanie...

Czy zdarzyło ci się kiedyś pomyśleć, że im uporczywiej zabiegasz o miłość, tym bardziej wymyka ci się z rąk? Czy pragnienie zdobycia aprobaty nigdy nie sprawiło, że poczułeś się zagrożony? Jeśli nachodziły cię takie myśli, nie działo się to bez powodu. Zabieganie o miłość i aprobatę jest gwarantowanym sposobem utraty ich odczuwania.


Nigdy nie zabiegałam ani o miłość, ani o aprobatę. Nie jestem więc potencjalną odbiorczynią tej książki

nvm napisał(a): Czy jesteś zadowolona z siebie i swojego życia?


Pod względem czysto prozaicznym to nie mam w sumie tak źle... Chociaż wiele razy słyszałam, że się zmarnowałam itd, to ja uważam, że mogłam skończyć jeszcze gorzej, i tak naprawdę to raczej się dziwię, że na moje możliwości i tak osiągnęłam (jakimś fuksem) tak dużo.

nvm napisał(a):Czy ten temat nie jest jakimś wołaniem o pomoc?


Nie

nvm napisał(a): Czy chcesz coś zmienić? Czegoś Ci brak? Czegoś pragniesz? Czego chcesz, tak naprawdę?


Chciałabym żeby istniało czyste dobro, jednak skoro jest to niemożliwe to zadowoliłabym się unicestwieniem całego świata aby już nic więcej tu nie wykiełkowało :105:

nvm napisał(a):Czemu miał służyć ten temat?


Nie zastanawiałam się nad tym za bardzo, jednak podejrzewam, że musiało chodzić o to aby inni również przyjęli mój punkt widzenia.
Ale czy w większości tematów nie chodzi właśnie o to?

Uważam, że agresja to po prostu postawa walki - działanie obronne. Starasz się wówczas coś ochronić - prawdopodobnie wizerunek samej siebie. Na przykład te słowa mogą spowodować ukryty lęk przed utratą wizerunku kogoś, kto nie przejmuje się swoim wizerunkiem i w związku z tym spowodować agresję, czyli postawę walki w odniesieniu do swojego własnego lęku.


Hmmm, w sumie może tak być
Jednak czy jest sens to zmieniać?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Frozen21 i 15 gości

Przeskocz do