Przychodzi pacjent do lekarza na wizytę po miesiącu a

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Przychodzi pacjent do lekarza na wizytę po miesiącu a

przez depresja24h 08 mar 2016, 00:54
Na taka depresje z przyhamowaniem to raczej jakis lek aktywizujacy a Ketrel to zamula. Kiedys bralam solo, zwala z nog po pol godziny. Silniejszy niz leki nasenne szybkodzialajace typu Nasen jak dla mnie.

Co do moich niezbyt przyjemnych historii z lekarzami... Kiedys gdy zycie mi sie walilo trafilam do szpitala. Bylo to po tym gdy przyjmowalam leki i mimo to depresja nawrocila bez zadnej zewnetrznej przyczyny. Po jakims miesiacu pobytu nic sie nie poprawialo a ja dostalam przepustke na weekend. Po rozmowie z rodzina zdecydowalismy pojechac skonsultowac pewna alternatywna metode leczenia. Rodzice zadzwonili do szpitala i poprosili o przedluzenie przepustki o jeden dzien. Lekarka prowadzaca sie zgodzila z zaznaczeniem ze mam wrocic do konca dnia nastepnego. Jakiez bylo moje zdziwienie gdy przyjezdzam a tu czeka na mnie wypis, a jako powod wlasnie ze niecierpliwa, szukala innych metod leczniczych. Nie szukalam pomocy u innych psychiatrow ale wiem ze poczula sie zlekcewazona i tak mnie tym wypisem ukarala.
Offline
Posty
402
Dołączył(a)
22 maja 2014, 22:24

Przychodzi pacjent do lekarza na wizytę po miesiącu a

Avatar użytkownika
przez bedzielepiej 08 mar 2016, 19:33
depresja24h napisał(a): Jakiez bylo moje zdziwienie gdy przyjezdzam a tu czeka na mnie wypis, a jako powod wlasnie ze niecierpliwa, szukala innych metod leczniczych. Nie szukalam pomocy u innych psychiatrow ale wiem ze poczula sie zlekcewazona i tak mnie tym wypisem ukarala.

japierdolę, jak słyszę o takich lekarzach to nóz się w kieszeni otwiera...
Ale skoro wyraziła zgodę na tą przepustkę, jak mogła Cię nie poinformować, że to grozi wywaleniem ze szpitala?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1541
Dołączył(a)
02 wrz 2013, 19:49

Przychodzi pacjent do lekarza na wizytę po miesiącu a

Avatar użytkownika
przez monapayne 08 mar 2016, 20:12
Nigdy lekarze mi nie chcieli przypisywać leków benzo tylko zawsze neuroleptyki. Nie wiem czemu, bo moja diagnoza to borderline i schizotypia.
Najgorzej to było jak lekarz mi przepisał akineton. Nie pamietam prawie nic z tamtego okresu. Ale byłam w złym stanie, miałam akatyzja i byłam wycieńczenia leczeniem. Ten akineton mnie dobil i uzależnil. Pózniej czytałam, ze to silny lek. Ale na szczęście sama odstawilam. Lekarza nic nie obchodziło.
Gdy poszłam do innego to od razu mi dał na akatyzja clonazepam. Nie działał i tak jakoś bardzo, ale tu chodzi o podejście. I odstawilam mi ssri. Ja byłam w jakiejś manii.
W ogóle zawsze mi wmawiaja coś co nie jest. A gdy mówię prawdę to nie słuchają. W końcu f.21 to nie słucha. A borderline to pewnie sobie zacpa.
"Słowo trauma z greki oznacza ranę, a wie pan jak jest sen po niemiecku? Traum. Rany rodzą potwory"
was: robot
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1351
Dołączył(a)
24 lip 2013, 15:12

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Przychodzi pacjent do lekarza na wizytę po miesiącu a

Avatar użytkownika
przez White Rabbit 08 mar 2016, 23:11
Rosa26 napisał(a):bedzielepiej czytałam o tej babie, która Cię tak parszywie potraktowała i oczy coraz większe :shock: Przecież jest ona niebezpieczna dla tych swoich pacjentów. Sama sprawia wrażenie mającej problemy psychiczne. Koszmar.

Moja lekarka zdawała się być naprawdę konkretną osobą. Prywatnie i z polecenia. Jeśli chodzi o psychiatrę i terapeutę na początku zawsze mam włączony radar. Za nim zaufam. Nawet jesli dany specjalista jest z polecenia. No i ta moja psychiatra wydawało się, że na prawdę ma wiedzę, że na prawdę lubi swoją pracę i tą dziedzinę medycyny. Dobrze mi się z nią rozmawiało i jak poprosiłam o zwolnienie czy receptę na jakiś lek to nie było problemu. Dała mi też swój numer telefonu w razie potrzeby. Leki, które mi przepisała przyjęły się bardzo dobrze. Nie zmasakrowały mnie, mam kontakt z rzeczywistością a odczułam poprawę.
Ale.... ostatnio coś się sytało i miałam totalny zjazd... wpadłam w otchłań depresji... ani ręką, ani nogą... ani się umyć, ani nic... dzień pomieszał się z nocą. Ze trzy prace zawaliłam.
Napisałam więc do niej, bo trudno ją złapać, jest zajęta bardzo. Opisałam co się dzieje i poprosiłam o informację zwrotną, bo nie wiedziałam czy w ogóle będzie mogła mi w taki sposób pomóc.
Ona napisałam, że najprawdopodobniej to z powodu przedwiośnia i dołączy dodatkowy lek na 2-3 tyg. receptę iałam odebrać w czwartek. Ale w czwartek jak nie zwlokłam się. Przespałam całą noc cały dzień. Jedyne co mi sie udało, to widząc przez mgłę wysłac wiadomość do recepcji (żeby już lekarce nie zawracać głowy), że nie dam rady dotrzeć i będę na drugi dzień.Recepcjonistka mi napisała, że poradnia czynna tylko we wtorki, czwartki i soboty. Więc odpowiedziałam, że będę w sobotę w takim razie. Na to recepcja nie odpowiedziała.
Zebrałam się w tą sobotę i idę do gabinetu. Mam kawał drogi do niej, no ale w końcu czym jest ta droga w tej sytuacji. A pani doktor na mnie od progu i przy pacjentach, że miałam odebrać w czwartek, że teraz to ona tej recepty nie ma, że one czekały. Ja jej mówię, ze poinformowałam i napisałam kiedy będę a pani z recepcji nie wspomniała, ze recepty można odebrać tylko we wtorki i czwartki (swoją drogą co za problem zostawić receptę to ja nie wiem :roll: ) Ona, że w ogóle to mam się kontaktować z recepcją a nie z nią... No ręce mi opadły. To po co dawała mi ten numer? Od dwóch lat, po raz pierwszy w taki sposób sę z nią skontaktowałam, bo na prawdę było źle a ona mi takim tekstem... Podziękowałam jej za łaskę i wyszłam załamana, ryczałam jak debil... Odbieram tel od niej, ze recepta jest w aptece obok zostawiona. Idę do apteki a recepty nie ma.
Nie mogąc się za nic zahamować płaczu czekam na autobus. Czułam się okropnie, ludzie się gapili...
Ne wiem co ona odpaliła...
Nie wdawałam się z nią w duskusję, bo raz nie będę gadać przy pacjentach o sobie, a dwa sekundy mnie dzieliły od wybuchu emocji.
Napisałam jej więc wiadomość co o tym wszystkim myślę.Ona odpisała mi drugiego dnia o 1.00 w nocy !!
M.in pisząc, że zostawi receptę w aptece we wtorek. Pojechałam, odebrałam i myślałam, że jebne... zapisała mi Ketrel.
Doskonale znając mój stosunek do leków i wiedząc, że ja nei chcę się nimi miażdżyć... mam terapię i chcę być przytomna. Nie wspomnę, że nie wiem po co mi na depresję lek przeciwpsychotyczny. Mój ojciec go dostał na swoje jazdy alkoholowe... Spał po nim jak zabity... Poza tym nie wiem jak on by na mnie zadziałał.
Uznałam, ze to za silny lek jak dla mnie i go nie wzięłam... a pani doktor ostatecznie się pogrzebała w moich oczach zapisując mi go.

Poczułam sie kopnięta w doopę przez nią. Doczołgałam się tam prawie a ona doskonale o tym wiedząc obrzuciła mnie pretensjami i jeszcze przy ludziach...
Taką myślą jaka mi się pojawiła zaraz po tej sytuacji to taka, że oni mają tych swoich pacjetnów za kretynów, za takie pionki, na których zarabiają. Wręcz jakby wyolbrzymiali te nasze dolegliwości...
Strasznie cieszę się, że na tym forum są jeszcze osoby, którym się chce płodzić długie posty, ludzko, bez napinki. Nie bawią mnie już internetowi (forumowi) pozerzy, którzy przez użycie słowa czy składni, chcą awansować do wyższej intelektualnie ligi. Sama zwróciłam się w stronę prostoty parę lat temu i zaczęło mi lotoć, czy nakarmię tego wieczora ego w rozkwicie autoerotyzmu. Osiagnęłam chyba jej nad wyraz. Szalenie odżywczo i krzepiąco jest przeczytać zwykłe, życiowe zwierzenia, bez pseudointelektualnej prowokacji do wyskakiwania przed kimś z argumentów; olśniło mnie, że moje emocje jednak nie są tak bardzo zaburzone, bo ja od progu, na wszelki wypadek, obprzepraszałabym tę panią, że wystawiłam jej receptę do wiatru, że jak mogłam tak zawalić po tym, jak zatrułam jej dzień kilkuminutową żenującą korespondencją - serio, napisać (jej cenny czas!) [-> dla mnie pisanie komuś ze 'specjalistów' smsów ze zwykłym umówieniem jest traumatycznym doświadczeniem. Często zastanawiam się nad zastosowaniem jednego dodatkowego słowa :shock: , przechodze katusze wtedy, bo wydaje mi się, że każda decyzja obarczona jest jakimś śmiertelnym & wiekopomnym błędem]. Fajnie się dowiedzieć z forum, że te emocje, które przeżyłaś są na miejscu i nie muszę ich tak tłumić, bo to jest właśnie część człowieczeństwa. Jeszcze posty Morphine lubię.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
524
Dołączył(a)
31 lip 2013, 20:00

Przychodzi pacjent do lekarza na wizytę po miesiącu a

Avatar użytkownika
przez monapayne 09 mar 2016, 20:05
WhiteRabbit, bo ludzie chcą być twardzi, mądrzy, sprytni i nie robić problemu. Tzn.tacy są, chyba większość. A jak ktoś jest taktowny i szczery ze sobą z innymi i ze swoimi uczuciami to często może mieć problem z konkretnymi lekarzami. Tylko chodzi o to, ze to jest psychiatra. On powinien dawać przykład i wrażliwości i siły. Powinien rozumieć pacjenta. A jest tak, ze jest on tylko od ustalania dawek i obserwowania. Mi cieżko komuś takiemu zaufać. Teraz idę do nowej psychiatry, to moje ostatnie podejście. Mam nadzieje, ze nie wcianie mi żadnego leku.
"Słowo trauma z greki oznacza ranę, a wie pan jak jest sen po niemiecku? Traum. Rany rodzą potwory"
was: robot
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1351
Dołączył(a)
24 lip 2013, 15:12

Przychodzi pacjent do lekarza na wizytę po miesiącu a

Avatar użytkownika
przez Rosa26 11 mar 2016, 23:57
White Rabbit dopiero zauważyłam, ze napisałaś. Wybacz ;) Dzięki za miłe słowo ;)

Współczuję problemu. Ja miałam tak (i czasem wraca), że zastanawiam się jak ktoś mnie odebrał. I przyłapałam sie, że to ja mam głowę pełną wmówionych mi w dzieciństwie pretensji do tego jaka jestem... Co bym nie zrobiła... I automatycznie człowiek twierdzi, że inni widzą dokładnie to samo a to nie jest prawdą.
Inni właśnei nie rozumieją naszych (przynajmniej moich) niedorzecznych czasem zachowań. To okropne jest i dlatego wkurzają mnie ludzie, którzy uznają, ze co tam dziecko. Trza mieć przed trzydziestką, nie ważne czy jest dla niego czas, bo co to... ubrać, umyć, nakarmić, do szkoły zaprowadzić. I najważniejsze jest pomijane. Zero samo zastanowienia... nic... :(

monapaynejak wizyta? Po co idziesz do psychiatry jak nie chcesz leków?
Kotom bez trudu udaje się to, co nie jest dane człowiekowi: iść przez życie nie czyniąc hałasu
Ernest Hemingway


http://niewygodnieszczere.blogujaca.pl

ObrazekObrazek
https://www.facebook.com/niewygodnieszczere/?ref=hl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1062
Dołączył(a)
15 lut 2016, 23:27

Przychodzi pacjent do lekarza na wizytę po miesiącu a

Avatar użytkownika
przez monapayne 12 mar 2016, 12:53
Z rożnych powodów. Dyskinezy pozne i oświadczenie. Po to idę. Pozdrawiam.

W życiu miałam kontakt chyba z 15 psychiatriami. Taki konkretniejszy. Pozdrawiam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1351
Dołączył(a)
24 lip 2013, 15:12

Przychodzi pacjent do lekarza na wizytę po miesiącu a

Avatar użytkownika
przez Rosa26 12 mar 2016, 15:13
Rozumiem. Powodzenia :)
Kotom bez trudu udaje się to, co nie jest dane człowiekowi: iść przez życie nie czyniąc hałasu
Ernest Hemingway


http://niewygodnieszczere.blogujaca.pl

ObrazekObrazek
https://www.facebook.com/niewygodnieszczere/?ref=hl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1062
Dołączył(a)
15 lut 2016, 23:27

Przychodzi pacjent do lekarza na wizytę po miesiącu a

Avatar użytkownika
przez Korat 16 mar 2016, 14:08
Atmosfera w mojej przychodni to jakiś dramat :D
Że wszystko komunistyczne i zaniedbane to już nie mówię, ale że spośród dziesiątek dostępnych pomieszczeń ,poczekalnia znajduje się w publicznym miejscu na holu obok klatki schodowej i szatni z której korzystają studenci, to jest co najmniej niefortunne. Nieszczęśliwi pacjenci mają do dyspozycji dwie krótkie ławki i często się zdarza, że w odległości 3-4 metrów od drzwi gabinetu stoi roześmiana grupka studentów psychiatrii, intymność lvl over 9000. Na chwilę wszedłem do rejestratorki, za mną jakiś pacjent, akurat wszedł lekarz i się go pyta czy wyjął kartę, on że "nie, bo nie wiedziałem", a lekarz do niego poirytowany z agresją "no to co pan?!".
Moja kolej wejść do gabinetu. Wchodzę, a tam grupa 5 studentów, normalnie o ja pier.... Nikt nic mnie wcześniej nie uprzedził. Lekarz ani słowem co oni tu robią, tak jakby tematu nie było. No nic biorę na klatę, niech mają praktykę. Jednak sytuacja bardzo stresowa i włącza mi się tryb autyzmu. Reakcja obronna, usztywnienie się, ograniczony kontakt z emocjami i własnymi myślami, mentalnie zwinięty w kłębek. Z zewnątrz wyglądam jak skała. Lekarz o coś pyta, zero myśli w głowie, wszystkie procesy myślowe skupione na stworzeniu samopoczucia nie bycia w tym towarzystwie. W końcu łączę wątki i się odzywam. Monotonnie, według prostego algorytmu podaję parametry na temat mojego stanu zdrowia. Lekarz chyba zinterpretował to jako pogorszenie, podniósł trzykrotnie dawkę leku i kazał przyjść za dwa miesiące.
Co cię nie zabije, to uczyni niepełnosprawnym.

Ayahuasca
Psylocybina
LSD
Avatar użytkownika
Offline
Posty
982
Dołączył(a)
17 lip 2010, 16:15
Lokalizacja
Woj. Pomorskie

Przychodzi pacjent do lekarza na wizytę po miesiącu a

Avatar użytkownika
przez Rosa26 16 mar 2016, 15:30
Korat zaczynam bać się wchodzić na ten wątek, mając świadomość, że dotyczy psychiatrów :D

Świetny obrazek masz :)
Kotom bez trudu udaje się to, co nie jest dane człowiekowi: iść przez życie nie czyniąc hałasu
Ernest Hemingway


http://niewygodnieszczere.blogujaca.pl

ObrazekObrazek
https://www.facebook.com/niewygodnieszczere/?ref=hl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1062
Dołączył(a)
15 lut 2016, 23:27

Przychodzi pacjent do lekarza na wizytę po miesiącu a

Avatar użytkownika
przez Korat 17 mar 2016, 13:57
A, i zapomniałem dodać że do gabinetu można dojsc tylko przez piwnicę idącą pod oddziałem zamkniętym, pełno tam korytarzy, rozstawionych trutek na szczury, jakichs kartonów i rury kanalizacyjne ciągną się 10cm nad głową. Calosc to zmyslnie zaprojektowany labirynt, tak że za pierwszym, drugim i trzecim razem nikt nie trafia bez zgubienia się po drodze :D
Co cię nie zabije, to uczyni niepełnosprawnym.

Ayahuasca
Psylocybina
LSD
Avatar użytkownika
Offline
Posty
982
Dołączył(a)
17 lip 2010, 16:15
Lokalizacja
Woj. Pomorskie

Przychodzi pacjent do lekarza na wizytę po miesiącu a

Avatar użytkownika
przez monapayne 17 mar 2016, 14:28
To jak w Wyspie Tajemnic. Nara.
"Słowo trauma z greki oznacza ranę, a wie pan jak jest sen po niemiecku? Traum. Rany rodzą potwory"
was: robot
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1351
Dołączył(a)
24 lip 2013, 15:12

Przychodzi pacjent do lekarza na wizytę po miesiącu a

Avatar użytkownika
przez Rosa26 17 mar 2016, 14:39
Korat napisał(a):A, i zapomniałem dodać że do gabinetu można dojsc tylko przez piwnicę idącą pod oddziałem zamkniętym, pełno tam korytarzy, rozstawionych trutek na szczury, jakichs kartonów i rury kanalizacyjne ciągną się 10cm nad głową. Calosc to zmyslnie zaprojektowany labirynt, tak że za pierwszym, drugim i trzecim razem nikt nie trafia bez zgubienia się po drodze :D


To masz niezły materiał na napisanie jakiejś książki - horror/kryminał. :P Klimat idealny. Mi się przynajmniej skojarzył :D
Kotom bez trudu udaje się to, co nie jest dane człowiekowi: iść przez życie nie czyniąc hałasu
Ernest Hemingway


http://niewygodnieszczere.blogujaca.pl

ObrazekObrazek
https://www.facebook.com/niewygodnieszczere/?ref=hl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1062
Dołączył(a)
15 lut 2016, 23:27

Przychodzi pacjent do lekarza na wizytę po miesiącu a

Avatar użytkownika
przez Neekeetaa 30 mar 2016, 19:21
Po miesiącu oczekiwania na wizytę u psychiatry (czekałam jak na zbawienie) zostałam przez Panią doktor w zasadzie wyproszona z gabinetu. Okazało się bowiem, że pani doktor mnie " nie zna" i nie wie co mi dolega i co mi zalecić. Zaproponowałam, że opowiem coś o sobie i wtedy mnie pozna, ale nie było w ogóle dyskusji, powtarzała w kółko że ona mnie nie zna, nie wie nic o mnie, nic nie może zalecić. Problem miała z tym, że rok temu byłam u innej lekarki. Ta "inna" zmieniła jednak godziny pracy i nie mogłam się do niej zapisać bo kolidowało to z moimi godzinami pracy, poza tym nie traktowałam tej "innej" jak swojej lekarki, bo byłam u niej może 3 razy. Pani doktor, która mnie nie zna, nie zapytała w ogóle z czym przychodzę, jaki mam problem, czy potrzebuję pomocy-nic. W kółko tylko "ja pani nie znam....ale ja pani nie znam...ja nie wiem...ja nie znam problemu itd". Zapytałam wprost " czyli Pani mi nie pomoże?". Odpowiedź " ja nie mówię, że nie pomogę, ja po prostu Pani nie znam :) ". I ten tępy uśmiech nie znikający z jej twarzy " :) "Chyba też mam problem z interpretacją oraz rozumieniem punktu widzenia innej osoby bo za cholerę nie rozumiem dlaczego przychodzę do lekarza po pomoc i zostaję odrzucona. Minął tydzień a ja nadal nie wiem co robić. Prywatnie mnie nie stać, poprzednia lekarka przyjmuje tylko rano a obecna mnie nie zna :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
30 mar 2016, 18:57

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do