Głęboki smutek i brak łez

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Głęboki smutek i brak łez

przez samnieswój 13 gru 2015, 14:17
Spytałem nie bez powodu ;) teoretycznie ekstremalne przeżycie powinno te emocje uwolnić.
Opis sytuacji: zjeżdżałem rowerem z Wieżycy. Zwykle sobie jeździłem normalnymi ścieżkami, ale tym razem wybrałem drogę extreme. Swoją drogą, głupota, że jej wcześniej nie sprawdziłem. Koniec końców zjechałen trasą z kilkoma skoczniami a nie wypieprzyłem się tylko dlatego, że nie zdążyłem wyhamować ;) adrenalina skoczyła solidnie, czyli coś z emocji też się pojawić musiało.
Czy takie pobudzenie nie powinno być wystarczające?
Offline
Posty
134
Dołączył(a)
06 lis 2015, 00:16
Lokalizacja
Kaszuby

Głęboki smutek i brak łez

Avatar użytkownika
przez Lila92 15 gru 2015, 21:38
Michalk napisał(a):Hey,

Nie do końca wiem czy dział na którym piszę ten temat jest odpowiedni.. Mniej więcej 2 - 3 lat temu ostatni raz płakałem. Byłem w takim stanie, że leżąc na poduszce łzy leciały mi same. Teraz po tym czasie nie mogę w żaden sposób zmusić się do łez i szczerze mówiąc jest to straszne.. Niemoc wyzbyć się wszystkim emocji jakie mną targają. Ostatni czasy dużo się wydażyło w moim życiu. Jedną z ważniejszych rzeczy (dokładnie wczoraj) było skończenie związku z dziewczyną w której jestem zakochany. Powodem było to, że ona przez swoje doświadczenia miała zbyt duży strach, że coś pójdzie nie tak itp. co prowadzi do tego, że co jakiś czas wracają do niej obawy (od samego początku) i powoli traci to dla niej wszystko sens - długa historia krótką.

Mam ochotę płakać, czuję, że jest mi to potrzebne...
Jednak nawet gdy bardzo tego chcę wszystko siedzi w środku. Nie rozumiem tego i nie wiem co mogę zrobić.

Pozdrawiam
M


Skąd ja to znam... Jakbym czytała o sobie :( Również nie potrafię się zmusić do płaczu, nie potrafię nawet wzbudzić w sobie takiego uczucia które mogłoby doprowadzić mnie do łez. I też kilka lat temu, chyba ze trzy, miałam moje pierwsze rozstanie w życiu...z przyjaciółką. Oczy bym sobie wyłupała, tak bardzo wtedy płakałam. Dosłownie fizycznie czułam ból w całym ciele po tym rozstaniu, jakby ktoś odciął mi kończynę. A dzisiaj? Jakieś takie nieczucie, apatia... Już sama nie wiem co gorsze? Czy ten fizyczny rozdzierający ból i łzy czy może właśnie ten względny spokój i nieczucie.... Wydaje mi się że na początku dobrze jest komuś o tym powiedzieć, tak szczerze, z głębi serca. Powiedzieć lub napisać co dokładnie się czuje, nawet gdyby to miało brzmieć bez sensu. Jeśli nie masz tak jak ja nikogo takiego w pobliżu, to myślę że to forum jest idealne żeby choć trochę się otworzyć i wygadać :)
A łzy nie muszą być tylko powodowane smutkiem, mogą być też łzy szczęścia przecież.
Sama mam depresję i ostatnio gorszy okres w życiu. Nie płaczę, bo nie potrafię sobie współczuć. Daj znać czy już lepiej u Ciebie!

Lila
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
07 lut 2013, 18:38
Lokalizacja
poznań

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do