Apatia jest dobra. Apatia jest słuszna. Apatia działa.

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Apatia jest dobra. Apatia jest słuszna. Apatia działa.

Avatar użytkownika
przez Travis89 02 lis 2015, 02:37
Noszę w sobie pragnienie pogrążenia się w apatii. Jak to swoje pragnienie całkowicie zaspokoić?
Przeszkadza mi w tym ta część mnie, która jednak chce działać. Obecnie muszę z nią ciągle chodzić na jakieś kompromisy i dochodzi do częstych starć i konfliktów wewnętrznych, które są dla mnie frustrujące i męczące. Na przykład wysłanie tego posta oddala mnie od apatii, a popycha w kierunku jej przeciwieństwa, czyli stresu, zaangażowania, pobudzenia i zobowiązania.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
50
Dołączył(a)
11 gru 2011, 13:41

Apatia jest dobra. Apatia jest słuszna. Apatia działa.

Avatar użytkownika
przez na_leśnik 02 lis 2015, 02:44
Travis89, jakby udało ci się to pragnienie zaspokoić, to wczoraj miałbyś swoje święto.

Brak stresu, zaangażowania i innych bodźców to raczej domena nieboszczyków.
"Każdy, kto kiedykolwiek zbudował jakieś nowe niebo, znajdował moc do tego dopiero we własnym piekle."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8597
Dołączył(a)
25 lut 2013, 21:37
Lokalizacja
Sterta walizek...

Apatia jest dobra. Apatia jest słuszna. Apatia działa.

Avatar użytkownika
przez Travis89 02 lis 2015, 02:51
na_leśnik napisał(a):Travis89, jakby udało ci się to pragnienie zaspokoić, to wczoraj miałbyś swoje święto.

Brak stresu, zaangażowania i innych bodźców to raczej domena nieboszczyków.

A więc do końca życia mam żyć z poczuciem niezaspokojonego pragnienia? Niezaspokojonej potrzeby? Nie wierzę Ci i dlatego co jakiś czas będę na nowo próbował się w tej apatii pogrążyć z nadzieją, że w końcu zrozumiem co i jak, odpowiednio się do tego dostroję i we właściwy sposób tę apatię przeżyję. I wówczas to pragnienie zostanie ostatecznie odhaczone, a moje życie ruszy dalej, ale już bez tego ciężaru. Który na mnie cały czas czeka.

Dodam jeszcze, że gdy tylko zobaczyłem, że w moim temacie jest odpowiedź, od razu poczułem napięcie emocjonalne/stres.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
50
Dołączył(a)
11 gru 2011, 13:41

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Apatia jest dobra. Apatia jest słuszna. Apatia działa.

Avatar użytkownika
przez na_leśnik 02 lis 2015, 03:23
Travis89 skąd takie pragnienie? Wiesz, wystarczy poszukać na forum haseł "anhedonia" czy "pustka" żeby przekonać się, że większość ludzi najchętniej by się pozbyło tego stanu. Ze mną włącznie.
"Każdy, kto kiedykolwiek zbudował jakieś nowe niebo, znajdował moc do tego dopiero we własnym piekle."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8597
Dołączył(a)
25 lut 2013, 21:37
Lokalizacja
Sterta walizek...

Apatia jest dobra. Apatia jest słuszna. Apatia działa.

Avatar użytkownika
przez Travis89 02 lis 2015, 04:00
na_leśnik napisał(a):Travis89 skąd takie pragnienie? Wiesz, wystarczy poszukać na forum haseł "anhedonia" czy "pustka" żeby przekonać się, że większość ludzi najchętniej by się pozbyło tego stanu. Ze mną włącznie.


Ja nie mam anhedonii - wiele rzeczy sprawia mi przyjemność. Wręcz jestem osobą, którą bardzo łatwo pobudzić. Jestem bardzo wrażliwy (mam bardzo wrażliwy układ nerwowy), w związku z czym nawet słabe bodźce dostarczają mi wielu wrażeń.

To pragnienie wypływa prawdopodobnie z poczucia bycia zranionym, odrzuconym. Nie wiem, czy to jest nagromadzenie wielu różnych sytuacji, czy jedna główna we wczesnym dzieciństwie, a późniejsze mi to tylko podświadomie "przypominają", ale czułem się zraniony i odrzucony już w przedszkolu. Gdy pani przedszkolanka zamknęła mnie w łazience, bo byłem podobno "niegrzeczny", w ramach buntu położyłem się na podłodze i udawałem trupa (pewnie podłapałem to z jakiejś kreskówki). Gdy pani otworzyła drzwi i mogłem już wyjść, nie chciałem. Czułem się obrażony. Pamiętam też, jak wszystkie dzieci się bawiły razem, a ja nie chciałem. To był mój bunt. Później byłem prześladowanym i pogardzanym wyrzutkiem w podstawówce. Jednak, gdy miałem 12 lat, coś mi się przełączyło w głowie i nagle nabrałem lepszej umiejętności samokontroli. Postanowiłem sobie mocno kontrolować swoje zachowanie i zachowywać się w taki sposób, by mieć jak najlepsze relacje z rówieśnikami. Osiągnąłem w tym niesamowity sukces. Najpierw zacząłem być tolerowany, później akceptowany, lubiany, szanowany. Gimnazjum ukończyłem z o wiele, wiele, wiele wyższą pozycją niż je zaczynałem. W liceum od razu zacząłem wysoko, dzięki nabytym umiejętnościom społecznym, poza tym wiele osób mnie dopiero co poznało. I wciąż się rozwijałem i dopasowywałem się coraz bardziej. Byłem bardzo szczęśliwy z tego postępującego "awansu społecznego". W końcu stałem się osobą bardzo lubianą i wręcz podziwianą w szkole. Nawiązałem wiele dobrych znajomości. Ostatecznym potwierdzeniem mojego statusu i poczucia własnej wartości było, gdy miałem już dziewczynę. To wyleczyło mnie z tych kompleksów. Odtąd już przestałem się tak bardzo przejmować opinią innych ludzi na mój temat. Jednak, gdy mój związek się rozsypał, rozsypało się również moje życie. Odtąd już nigdy nie miałem takiej motywacji jak dawniej. W najgorszym okresie związku to była ciężka depresja + okropny przewlekły stres (zapewne lęk przed odrzuceniem czy coś w tym guście). Później gdy wyobraziłem sobie życie bez niej, znalazłem rozwiązanie swojego stanu i pozostała już tylko sama zwykła depresja. A ta mi się z dnia na dzień poprawiała, jednak objawy rezydualne mam do tej pory. Choć nastąpiła gigantyczna poprawa przez te wszystkie lata, to jednak nigdy do końca z tego nie wyszedłem. Przy okazji polubiłem smutek, rezygnację i apatię. Dają one takie przyjemne rozluźnienie, bo wchodzisz - choćby częściowo - w stan, w którym masz wszystko gdzieś, a więc jesteś od tego wszystkiego wolny. Zwłaszcza od tego wszystkiego, czego nie ogarniasz, co Cię przerasta. I unikasz angażowania się w stresujące przedsięwzięcia. Takie jak pisanie tego posta. (Jestem głupi, że go wysyłam).
Avatar użytkownika
Offline
Posty
50
Dołączył(a)
11 gru 2011, 13:41

Apatia jest dobra. Apatia jest słuszna. Apatia działa.

Avatar użytkownika
przez Travis89 02 lis 2015, 04:47
A tak w ogóle to się bardzo łatwo stresuję i ten fakt działa na mnie zapewne zniechęcająco właśnie. Takie zniechęcenie, rezygnację, obojętność nazywam właśnie apatią. Dla mnie jest to taki mechanizm obronny. Przerasta mnie sytuacja, nie ogarniam, więc wchodzę w apatię, załamanie i dzięki temu czuję się lepiej, spokojniej. Czuję, że już mi tak nie zależy i dzięki temu mi jest łatwiej. Bo sobie to - przynajmniej częściowo - odpuszczam. Niestety nie całkowicie i dochodzi przez to do wewnętrznego konfliktu: części, której jednak zależy z częścią, której wolałoby nie zależeć.
One cries, because one is sad.
For example, I cry because others are stupid, and that makes me sad.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
50
Dołączył(a)
11 gru 2011, 13:41

Apatia jest dobra. Apatia jest słuszna. Apatia działa.

Avatar użytkownika
przez na_leśnik 02 lis 2015, 04:50
Travis89, zdajesz sobie sprawę, że to jest tylko chwilowa ulga? Stosowanie takiej metody na stres to jest najkrótsza droga do wykluczenia społecznego.
"Każdy, kto kiedykolwiek zbudował jakieś nowe niebo, znajdował moc do tego dopiero we własnym piekle."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8597
Dołączył(a)
25 lut 2013, 21:37
Lokalizacja
Sterta walizek...

Apatia jest dobra. Apatia jest słuszna. Apatia działa.

Avatar użytkownika
przez Travis89 02 lis 2015, 05:21
na_leśnik napisał(a):Travis89, zdajesz sobie sprawę, że to jest tylko chwilowa ulga? Stosowanie takiej metody na stres to jest najkrótsza droga do wykluczenia społecznego.
Mówisz właśnie jak ta druga część mojego konfliktu wewnętrznego ;] A pierwsza odpowiada: "Mam to gdzieś. Mam wszystko gdzieś. I tak umrę, i tak umrę. Nic nie ma znaczenia.".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
50
Dołączył(a)
11 gru 2011, 13:41

Apatia jest dobra. Apatia jest słuszna. Apatia działa.

Avatar użytkownika
przez na_leśnik 02 lis 2015, 05:45
Travis89, no to jako personifikacja tej drugiej części zripostuję: Masz to gdzieś, dopóki nie głodujesz i nie marzniesz gdzieś w kącie dworca, owinięty w śmierdzący śpiwór.
"Każdy, kto kiedykolwiek zbudował jakieś nowe niebo, znajdował moc do tego dopiero we własnym piekle."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8597
Dołączył(a)
25 lut 2013, 21:37
Lokalizacja
Sterta walizek...

Apatia jest dobra. Apatia jest słuszna. Apatia działa.

Avatar użytkownika
przez Travis89 02 lis 2015, 05:57
To ja odpowiem jako ta pierwsza część:

Przecież dobrze wiesz, że prawdopodobnie to również będę mieć gdzieś - w przeciwieństwie do Ciebie. Czy przypominasz sobie, żeby kiedykolwiek mi zależało na czymkolwiek innym niż na pogrążeniu się w apatii? To zawsze Ty starałeś się popchnąć organizm do działania, nie ja. Dobrze wiesz, że ja potrafię nawet zastygnąć w bezruchu (także jeśli chodzi o ruch uwagi mentalnej) w kompletnie niewygodnej pozycji i bez końca ignorować narastającą frustrację (będącą zresztą Twoją próbą przejęcia kontroli). Przypomnij sobie długie godziny, kiedy organizm musiał cierpliwie tolerować własne cierpienie tylko dlatego, że akurat przebiegające wówczas chemiczne procesy w mózgu dały więcej mocy mnie niż Tobie. I tak masz farta, że w mózgu zachodzą - powolne, bo powolne, ale jednak - procesy uczenia, które sprawiają, że organizm coraz chętniej powierza moc Tobie, a odbiera ją mnie. Ale ja zawsze wszystko miałem gdzieś i nie sądzę, żeby to się kiedykolwiek zmieniło. Jest mi z tym dobrze. To TY jesteś tutaj problemem. Gdyby nie Ty, to mógłbym nawet umierać z głodu. Najwyżej organizm sam by instynktownie jakoś na to zareagował. Albo i nie. Nieważne. Przynajmniej dla mnie. Ale Ty robisz z tego problem. Dla Ciebie ważne jest nie tylko przetrwanie organizmu, ale też jego dobrostan. Pfff....tak jakby to miało jakąś wartość. Nicość - to jest coś. A nie jakieś tam przyjemności.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
50
Dołączył(a)
11 gru 2011, 13:41

Apatia jest dobra. Apatia jest słuszna. Apatia działa.

Avatar użytkownika
przez Travis89 02 lis 2015, 06:09
W sumie to mnie zainspirowało do dalszego ciągu rozmowy:

Część druga:

- Nicość, nicość, apatia...a na co Ci to? Co w tym jest takiego fajnego?! Dlaczego tak Ci na niej zależy?

Część pierwsza:

- Nie wiem...po prostu mnie do tego ciągnie...może to jest ten święty spokój, wolność od odpowiedzialności...a może coś jeszcze...

Część druga: - A ja bym się właśnie chyba chętnie dowiedział - skąd ten pociąg do tego stanu nicości, apatii...myślę, że może tutaj być coś, czego oboje nie wiemy. Może jest to coś, co dałoby się jakoś inaczej zaspokoić.

Część pierwsza: - Ale jak?

Część druga: - A pamiętasz jak się czułeś, gdy śniło Ci się, że jesteś kochany?

Część pierwsza: - Pamiętam. Wtedy oboje byliśmy zadowoleni...Ale to są mrzonki tylko. To jest nierealne. Za duże turbulencje. Za dużo do stracenia. Za duże wstrząsy. Za duża zależność od niekontrolowanych okoliczności. Nie warto. Poza tym nie chce mi się trudzić, wysilać, ryzykować. Nie, nie warto. Sen przyszedł sam, to było proste, nie było w tym żadnego mojego udziału. Ale dopóki ja mam coś tutaj do powiedzenia, nie zamierzam żadnego wysiłku podejmować. Chcę odpocząć.

Część druga: - Odpoczynek! A więc może to jest to! Może organizm jest po prostu zmęczony?

Część pierwsza: - Może.

Część druga: Zaraz. Jest jeszcze jedno wspomnienie. Wolność od odpowiedzialności. Gdy patrzyliśmy na wszystko oczami obserwatora, gdy mózg działał "w trybie samoświadomości".

Część pierwsza: Tak, tamto również było ok.

Część druga; No to są już 3 stany, które Cię zadowalają, w tym 2, które zadowalają mnie.

Część pierwsza: No...

Część druga: To może...

Część pierwsza: Nie! Po moim trupie! Działanie w celu osiągania takich stanów jest wysoce ryzykowne. Wtedy one przyszły same, to co innego.

Część druga: Czyli gdyby jedna z tych dwóch rzeczy przyszła sama, bez wysiłku, to wtedy byłoby ok?

Część pierwsza: Wtedy może i tak...ale lepiej porzuć te złudzenia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
50
Dołączył(a)
11 gru 2011, 13:41

Apatia jest dobra. Apatia jest słuszna. Apatia działa.

przez Druid 02 lis 2015, 13:41
Ktoś dzisiaj nie spał :roll:
Poczułam ulgę, będę powracać do tego wątku, choć nie czuję się na siłach, by dorzucić coś od siebie.
:uklon:
Druid
Offline

Apatia jest dobra. Apatia jest słuszna. Apatia działa.

Avatar użytkownika
przez Ricah 02 lis 2015, 18:05
Gdybys mial apatie, to nie chcialo by Ci sie na moim miejscu czytac tego steku bzdur. Zyje z apatia juz ponad piaty rok i nie polecam tego stylu zycia. Do kazdej pieprzonej czynnosci musze sie zmuszac. Chcesz tego? Zryj mocne srataje, cpaj i uposledzaj uklad nagrody, tylko nie placz pozniej bo sam tego chciales.
Agomelatyna 25mg
some shit
Avatar użytkownika
Offline
Posty
981
Dołączył(a)
01 gru 2014, 19:25
Lokalizacja
Zabrze

Apatia jest dobra. Apatia jest słuszna. Apatia działa.

Avatar użytkownika
przez Anke 02 lis 2015, 18:24
Zgadzam sie z Ricah, apatia zabija, bo dni kiedy dopada Cie apatia czujesz sie wolny ale czy tego chcesz czy nie w takim satnie nie posidzisz dlugo bo wczesniej czy poznie budzisz sie w realu i to jest dopiero bol.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
124
Dołączył(a)
24 paź 2015, 16:57

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 17 gości

Przeskocz do