Chyba potrzebuję pomocy :(

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Chyba potrzebuję pomocy :(

przez mirao 22 wrz 2015, 23:01
Cześć,
Piszę do was bo chyba potrzebuję pomocy z zewnątrz. Pomimo tego,. że jestem odbierany jako wesoła i sympatyczna osoba niestety nie radzę sobie z własnymi emocjami. No, ale może od początku.
Mam ponad 30 lat i jestem ojcem 3 dzieci, które wychowuję wraz z żoną. Pomimo, że nie mogę narzekać na sferę finansową, czuję że coś jest ze mną nie tak. Nawet nie wiem jak to opisać więc spróbuję napisać o wszystkim.
Jako, że prowadzimy własną działalność praca właściwie jest od rana do nocy. Może nie tyle pracujemy cały czas ale spędzamy nad nią sporo czasu. Trochę rano, potem dzieciakami wracają ze szkoły/ przedszkola i od dziadków więc ich hodujemy bo to nie jest wychowanie w naszym wydaniu. Są dni, że nie mogę się doczekać, aż pójdą spać bo wtedy nie będą mnie drażnić. Wiem, że dziwnie to brzmi, ale wystarczy mały impuls by moje ciśnienie skoczyło do 1000/800 i potrafię na dzieci nakrzyczeć z byle powodu. Jak ich nie ma to nie mogę się doczekać, aż ja zobaczę. Tęsknię za nimi, brakuje mi ich uśmiechu, przytulenia się, potarzania się z nimi na podłodze. Ale wystarczy, że się pojawią i zaczynają "miałczeć" jedno po drugim. Na początku staram się być odporny, ale jak tylko, któreś przegnie to jest ze mną źle. Pojawia się głośniejszy ton mowy, krzyki, zdarza się, że ich zwymyślam, a że przeklinam w życiu codziennym to usłyszą od mnie różne ciekawe rzeczy.
Powodów, które mnie wyprowadzają z równowagi jest więcej. Niestety są one bardzo błahe. Jak ktoś jedzie za wolno samochodem przede mną to jest moim wrogiem, jak za szybko za mną też. Jak telefon się wiesza, jak poleci zimna woda zamiast ciepłej bo źle ustawiłem, jak mi śrubokręt spadnie, herbata się wyleje itp. Mam wrażenie, że jestem strzępkiem nerwów. Bywa tak, że jak stoję na przejściu dla pieszych, to mam wrażenie, ze wszyscy się na mnie patrzą i zaczyna mi się kręcić w głowie, jak z kimś rozmawiam - np. wychowawczyni mojej córki - to się denerwuję. Pojawiają się problemy ze składnią zdania. Dukam gorzej od mojej córki. Jestem wykształconym człowiekiem, który nie jedno przeszedł w życiu, ale niestety mam bardzo niską samoocenę. Odnoszę wrażenie, że nikt nie liczy się z moim zdaniem, a jak mówię coś w towarzystwie to nikt mnie nie słucha. Pomimo wielu lat doświadczenia w zawodzie, potrafię powątpiewać w swoje umiejętności, dobrze się czuję jak wszystko co robię/piszę, zostanie zweryfikowane przez inną osobę. Boję się na siebie wziąć za cokolwiek odpowiedzialność zaczynając od miejsca posadzenia kwiatka, przez miejsce usytuowania szafki w łazience, a kończąc na moich sprawach służbowych. Mam opory, żeby zająć się jakąś pracę do póki nie ma przy mnie drugiej osoby. We 2 zawsze raźniej - ona nie musi się na niczym znać, ważne że jest. Jestem tchórzem, który jak widzi grupkę młodzieży to przechodzi na drugą stronę. Jest to dla mnie cholernie dziwne, bo jestem dość wysoki i wg wielu bardzo silny. No ale co z tego jak psycha każe zmienić kierunek :(
Problemem może też być mój młody wygląd. Pomimo swoich ponad 30 lat, nie mam zarostu jak inni mężczyźni. Często przy pierwszym kontakcie jestem traktowany jak gówniarz.
Nie mamy, aż tylu obowiązków, żeby nie móc poświęcać czasu dzieciom, ale po prostu nie mam na to siły i nie dlatego, ze jestem przepracowany tylko dlatego, że myślę o czymś innym.
Proszę o pomoc bo boję się, że swoim postępowaniem skrzywdzę, o ile już tego nie zrobiłem, swoje dzieci. Czasami nachodzą mnie takie myśli, że były by szczęśliwsze w innej rodzinie :( . Po cholerę im taki ojciec.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
06 lut 2013, 15:02

Chyba potrzebuję pomocy :(

Avatar użytkownika
przez agusiaww 23 wrz 2015, 05:28
mirao, z tego co piszesz nie wynika zebys byl złym ojcem tylko czlowiekiem, który ma duzo na głowie i po prostu reaguje nerowowo/agresywnie na sytuacje stresowa. Pomysl o psychologu, bo wydaje mi sie, ze nie potrzeba Ci leków, o ile ta agresja poki co nie nadbuduje sie. Po prostu potrzeba Ci oddechu/odreagowania/odstresowania. Sam piszesz ze za duzo pracujesz, poza praca i rodzina wazne tez jest w zyciu hobby zazwyczaj sport. Niby oklepane a pomaga.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do