Moi rodzice mnie nie kochają

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Moi rodzice mnie nie kochają

przez *_* 13 wrz 2015, 17:54
116111 telefon zaufania dla dzieci i mlodziezy
http://www.116111.pl/
*_*
Offline
obserwowany
Posty
93
Dołączył(a)
08 wrz 2015, 12:48

Moi rodzice mnie nie kochają

przez NaaN 13 wrz 2015, 18:55
Abbey napisał(a):
NN4V napisał(a):
k@rolin@ napisał(a):...Co mam zrobić? ...
Wiać.

dokładnie.
Nieważne jak ciężko będzie - jesli chcesz cos zmienić, jesli chcesz się RATOWAĆ - wiej.

Na serio taką radę macie dla gimnazjalistki ??????
A gdzie wiać???????
Prosto na skraj szosy?
Offline
Posty
1361
Dołączył(a)
15 lut 2014, 11:23

Moi rodzice mnie nie kochają

Avatar użytkownika
przez NN4V 13 wrz 2015, 20:16
NaaN napisał(a):
Abbey napisał(a):
NN4V napisał(a):Wiać.

dokładnie.
Nieważne jak ciężko będzie - jesli chcesz cos zmienić, jesli chcesz się RATOWAĆ - wiej.

Na serio taką radę macie dla gimnazjalistki ??????
A gdzie wiać???????
Prosto na skraj szosy?

Nie jestem wróżką - niby skąd mam wywróżyć jest gimnazjalność? Myśl.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4338
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Moi rodzice mnie nie kochają

Avatar użytkownika
przez NN4V 13 wrz 2015, 20:39
ego napisał(a):
NN4V napisał(a):Nie jestem wróżką - niby skąd mam wywróżyć jest gimnazjalność? Myśl.
Myślę, że w tym przypadku może się obejść bez zdolności paranormalnych. ;)
http://www.nerwica.com/moi-rodzice-mnie-nie-kochaj-t56670-14.html#p2119863

Jak zwykle Twój intelekt powala.
moi-rodzice-mnie-nie-kochaj-t56670.html#p2119767
Niech jakaś dobra dusza wyjasni Ci skomplikowane zależności sekwencji zdarzeń w czasie.
Mi się nie chce z Tobą gadać, więc się odwal.
Ostatnio edytowano 13 wrz 2015, 20:40 przez NN4V, łącznie edytowano 1 raz
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4338
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Moi rodzice mnie nie kochają

przez Mae 13 wrz 2015, 20:40
alone05 napisał(a):to znajdź sobie chłopaka, który będzie cię kochał, moja siostra tak zrobiła ;) no i znajdź sobie koleżankę :smile:

I uśmiechaj się promiennie, bo to rozwiązuje wszelkie konflikty. :hide:
Trolololololo
Mae
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
06 sie 2013, 22:22

Moi rodzice mnie nie kochają

przez ego 13 wrz 2015, 20:58
NN4V napisał(a):
ego napisał(a):
NN4V napisał(a):Nie jestem wróżką - niby skąd mam wywróżyć jest gimnazjalność? Myśl.
Myślę, że w tym przypadku może się obejść bez zdolności paranormalnych. ;)
http://www.nerwica.com/moi-rodzice-mnie-nie-kochaj-t56670-14.html#p2119863

Jak zwykle Twój intelekt powala.
moi-rodzice-mnie-nie-kochaj-t56670.html#p2119767
Niech jakaś dobra dusza wyjasni Ci skomplikowane zależności sekwencji zdarzeń w czasie.
Mi się nie chce z Tobą gadać, więc się odwal.
Mój, jak sam zauważyłeś, skromny intelekt mi podpowiada że post abbey jest poźniejszy w czasie niż post gimnazjalistki. To po pierwsze. Po drugie zastanawia mnie jak twój intelekt był wstanie wywróżyć niegimnazjalność autorki, w kontekście Twojej chamskiej odpowiedzi do Naan i następnie mnie? Po trzecie ile razy Ci trzeba powtarzać, że jeśli nie masz ochoty z kimś rozmawiać to tego nie rób. Jest na forum nawet taka opcja, która dodatkowo to ułatwia, zapytaj jakiegoś moderatora, może Ci w końcu wytłumaczą jak jej użyć.:)
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

Moi rodzice mnie nie kochają

przez bonsai 13 wrz 2015, 21:14
No. I jak zwykle wiadomo, kto zaczyna. Pół wątku jest o tym, że ona jest w gimnazjum i nie za bardzo ma gdzie uciec. Jednak każda okazja jest dobra by wykazać się chamstwem i prostactwem. :great:

k@rolin@, psycholog, pedagog szkolny. Jeśli w domu jest przemoc, to warto by porozmawiać z kimś dorosłym o tym, sama raczej nic tu nie zdziałasz. Skoro chodzisz do dobrej szkoły, to na pewno jest tam jakiś nauczyciel, któremu można by zaufać. Może on coś podpowie.
bonsai
Offline

Moi rodzice mnie nie kochają

Avatar użytkownika
przez ChrisMessina 13 wrz 2015, 21:19
A ile masz lat autorko?
Z przodu plecy, z tyłu plecy, pan Bóg stworzył ją dla hecy!

Avatar użytkownika
Offline
Posty
3556
Dołączył(a)
07 kwi 2015, 13:26
Lokalizacja
W twojej wyobraźni

Moi rodzice mnie nie kochają

przez k@rolin@ 13 wrz 2015, 21:58
Co do mojej historii nie zagłębiałam się w szczegóły, a gdyby ktoś je poznał nie chciałby być na moim miejscu ;)
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
13 wrz 2015, 15:28

Moi rodzice mnie nie kochają

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 14 wrz 2015, 11:46
k@rolin@ - gdy byłam w gimnazjum, sytuację miałam podobną (moi starzy to alkoholicy, dlatego mnie tak traktowali).
Nie było dokąd uciec i żyć się nie chciało...
W domu trzymał mnie malutki brat (urodził się, gdy miałam 13 lat).
Tobie poradzę teraz to, co zawsze powtarzam jemu: skończ gimnazjum, znajdź liceum/technikum daleko stąd, wyprowadź się do internatu, a gdy stuknie Ci 18 - po prostu WIEJ.

Przedmówcy teoretycznie też mieli trochę racji, ale w praktyce takie działania się nie sprawdzają - rozmowa z pedagogiem szkolnym poskutkuje wezwaniem rodziców i dopiero rozpęta się piekło (ja tak zrobiłam - nie polecam, bo życia później w domu nie miałam), niebieska linia to pic na wodę, zresztą jeśli zadziała, także pociągnie za sobą lawinę...

W której jesteś klasie i jakie są szanse na szkołę średnią z internatem w przyszłości?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Moi rodzice mnie nie kochają

przez NaaN 14 wrz 2015, 12:07
cheiloskopia napisał(a):k@rolin@ - gdy byłam w gimnazjum, sytuację miałam podobną (moi starzy to alkoholicy, dlatego mnie tak traktowali).
Nie było dokąd uciec i żyć się nie chciało...
W domu trzymał mnie malutki brat (urodził się, gdy miałam 13 lat).
Tobie poradzę teraz to, co zawsze powtarzam jemu: skończ gimnazjum, znajdź liceum/technikum daleko stąd, wyprowadź się do internatu, a gdy stuknie Ci 18 - po prostu WIEJ.

Przedmówcy teoretycznie też mieli trochę racji, ale w praktyce takie działania się nie sprawdzają - rozmowa z pedagogiem szkolnym poskutkuje wezwaniem rodziców i dopiero rozpęta się piekło (ja tak zrobiłam - nie polecam, bo życia później w domu nie miałam), niebieska linia to pic na wodę, zresztą jeśli zadziała, także pociągnie za sobą lawinę...

W której jesteś klasie i jakie są szanse na szkołę średnią z internatem w przyszłości?

Z przykrością potwierdzam Twoje słowa co do skuteczności pomocy z zewnątrz. Najczęściej bywa ona bardzo mało skuteczna.
Pomyśl tylko, czy może ktoś w dalszej rodzinie mógłby Ci jakoś pomóc. Czasami bywają mądre i dobre ciocie.
A jesli nie ma nikogo takiego to rady Cheiloskopii są bardzo dobre.
Offline
Posty
1361
Dołączył(a)
15 lut 2014, 11:23

Moi rodzice mnie nie kochają

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 14 wrz 2015, 12:22
NaaN napisał(a):Pomyśl tylko, czy może ktoś w dalszej rodzinie mógłby Ci jakoś pomóc. Czasami bywają mądre i dobre ciocie.

Skarżenie ciociom w moim przypadku także przyniosło efekt odwrotny od zamierzonego; mimo wszystko w domu mieszkać musiałam (tak bardzo walczyłam z rodzicami, ich uzależnieniem od alkoholu, czyli poniekąd także o swoją poniewieraną osobę, że poruszyłam niebo i ziemię, rodzinę i rózne instytucje, aż doprowadziłam do sprawy w sądzie - starym ograniczono nade mną prawa rodzicielskie, skierowano ich na przymusowe leczenie... i co z tego, kiedy dalej żyliśmy pod jednym dachem, a ja dostarczyłam im tylko powodu do dodatkowego gnębienia); wciąż słyszałam, że narobiłam "brudu i smrodu", "naopowiadałam głupot", a ponadto "wypier*alaj", "zdechnij", "powieś się", "jakbym wiedział/a, że takiego skur*ysyna wychowam, to bym cię utopił/a" (swoją drogą moja matka nie widzi ironii w mówieniu do własnych dzieci per "skur*ysynu", a jakos nigdy nie miałam ochoty tłumaczyć jej etymologii tegoż słowa).

Nagrywałam ich, filmowałam telefonem, pokazywałam kuratorowi... To wszystko pic na wodę i fotomontaż. Ot, walka z wiatrakami; jak powiedział nieboszczyk - szkoda czasu i energii na próby reformacji rodziców.

Btw. ojciec się nie zmienił, ale za to od kiedy się wyprowadziłam - zyskałam matkę; niekoniecznie wymarzoną, ale przynajmniej nie nienawidzącą własnej córki ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Moi rodzice mnie nie kochają

przez NaaN 14 wrz 2015, 12:44
cheiloskopia napisał(a):
NaaN napisał(a):Pomyśl tylko, czy może ktoś w dalszej rodzinie mógłby Ci jakoś pomóc. Czasami bywają mądre i dobre ciocie.

Skarżenie ciociom w moim przypadku także przyniosło efekt odwrotny od zamierzonego; mimo wszystko w domu mieszkać musiałam (tak bardzo walczyłam z rodzicami, ich uzależnieniem od alkoholu, czyli poniekąd także o swoją poniewieraną osobę, że poruszyłam niebo i ziemię, rodzinę i rózne instytucje, aż doprowadziłam do sprawy w sądzie - starym ograniczono nade mną prawa rodzicielskie, skierowano ich na przymusowe leczenie... i co z tego, kiedy dalej żyliśmy pod jednym dachem, a ja dostarczyłam im tylko powodu do dodatkowego gnębienia); wciąż słyszałam, że narobiłam "brudu i smrodu", "naopowiadałam głupot", a ponadto "wypier*alaj", "zdechnij", "powieś się", "jakbym wiedział/a, że takiego skur*ysyna wychowam, to bym cię utopił/a" (swoją drogą moja matka nie widzi ironii w mówieniu do własnych dzieci per "skur*ysynu", a jakos nigdy nie miałam ochoty tłumaczyć jej etymologii tegoż słowa).

Nagrywałam ich, filmowałam telefonem, pokazywałam kuratorowi... To wszystko pic na wodę i fotomontaż. Ot, walka z wiatrakami; jak powiedział nieboszczyk - szkoda czasu i energii na próby reformacji rodziców.

Btw. ojciec się nie zmienił, ale za to od kiedy się wyprowadziłam - zyskałam matkę; niekoniecznie wymarzoną, ale przynajmniej nie nienawidzącą własnej córki ;)


Przykro mi, że musiałaś tego wszystkiego doświadczyć, nie mniej jednak wsparcie i pomoc empatycznej, dorosłej osoby może bardzo pomóc. I nie jest to mój wymysł. Potwierdzono empirycznie, że dzieci mające oparcie w stabilnej emocjonalnie osobie wynoszą mniej szkód z dysfunkcjonalnego domu.
Widzisz, Ty walczyłaś a można próbować przeżyć konieczny czas minimalizując szkody. Alternatywne sposoby mogą przynieść więcej szkód niż korzyści.
Offline
Posty
1361
Dołączył(a)
15 lut 2014, 11:23

Moi rodzice mnie nie kochają

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 14 wrz 2015, 12:57
Dlatego tak radzę mojemu bratu; zaciśnij zęby, jak nie dajesz rady wytrzymać - uderzaj do naszej Kingi (kuzynka, 22 lata), dzwoń do mnie to pogadamy, ale wytrzymaj. Później internat i addio, domowi przemocowcy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości

Przeskocz do