Mam wrażenie, że nie potrafię już kochać.

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez Róża 16 sty 2007, 09:38
Ja po prostu przeczekuję,a kiedy wychodzę z doła-świat wyglada zupełnie inaczej.Niestety oprócz rady,że szukam na siłę powodu do uśmiechu i cierpliwie czekam,aż dołek minie-nie znam innej rady :( Hyte-jak zwykle ma rację.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

przez bebe 16 sty 2007, 20:22
ja chyba jestem w środku całkiem pusta ,nie mam żadnych uczuć a oczekuje miłości od partnera to bez sensu ..wiem ,że powinnam dać coś od siebie ale nie potrafię nic z siebie wykrzesać
...żeby mogło być tak dobrze jak jest żle...
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
10 sty 2007, 13:08
Lokalizacja
Będzin

przez beznadziejna 16 sty 2007, 21:11
czytajac was mam wrazenie jakby ktos ubral w slowa moje mysli. kiedys ktos mi powiedzial, ze jestem gora lodowa i chyba mial racje bo chocbym nie wiem jak sie starala to i tak czuje w srudku przerazajaca pustke i nie potrafie nic dac z siebie nawet jesli bym bardzo chciala. samotnosc jest fajna do czau ...
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
14 sty 2007, 18:07
Lokalizacja
katowice

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Fraglin 17 sty 2007, 16:57
Być może to własnie Asentra o której piszesz wywołuje znieczulenie pewnego rodzaju... całkiem prawdopodobne że zabija wyższe emocje, powoduje podniesienie poprzeczki odporności nie tylko na stres ale także na uczucia. Z pewnością po odstawieniu leku wszystko wróci do normy, czego serdecznie życzę :smile:
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
15 sty 2007, 11:39

przez taniija 18 sty 2007, 10:53
beznadziejna -mogę tylko powtórzyć, że 'mam wrazenie jakby ktos ubral w slowa moje mysli'. bardzo się staram odczuwać cokolwiek pozytywnego, bo wiem, że się ode mnie tego oczekuje, a kiedy nie wychodzi, to jakbym znowu zaczęła zjeżdżać w dół po równi pochyłej. kiedyś nawet próbowałam z samotności zrobić swój sposób na życie, ale długo tak nie można... :cry:
"...Some days I feel broke inside but I won't admit
Sometimes I just wanna hide 'cause it's you I miss..."
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
17 sty 2007, 17:50

przez Ina 19 sty 2007, 15:51
bebe, mam tak samo, zobojętnienie, kompletny brak zaufania do kogokolwiek, a zwłaszcza do męża. Nie umiem i nie chcę mu mówić o swoich uczuciach, bo nie wiem , czy ja jeszcze potrafię cokolwiek odczuwać. Chcę by on mnie kochał, chcę mieć w nim oparcie ale tak niewiele daję w zamian od siebie. Słowo "kocham" w ogóle wyrzuciłam ze swojego slownika odkąd przeczytałam jego smsa do "koleżanki"... Targa mną zazdrość (chorobliwa) i obojętność zarazem. Niby nie lubię gdy wyjeżdża ale cieszę się też, że będę sama. Jest we mnie tyle zlośliwości, chłodu i braku umiejętności wybaczania, że nieraz zastanawiam się jak on to wytrzymuje... Czasem myślę, że jestem jak lód. Kiedyś koleżanka powiedziała mi, że jestem uważana za osobę niedostępną. Byłam wówczas przekonana, że się myli, ale chyba miała rację... Czy to wynika z braku zaufania do innych?
Jedyna prawdziwa miłość to ta do dzieci :D :D . Zupełnie bezwarunkowa.Jakby wrodzona...
Ina
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
21 wrz 2006, 22:30

przez to_nie_ja 25 sty 2007, 12:06
Ja czasem czuję się jak wielki sopel lodu. Potrafię tak boleśnie zranić i nie umiem nad tym zapanować. W środku cała krzyczę żeby ktoś mnie powstrzymał przed mówieniem tego co mówię a co rani, przecież wcale tak nie myślę, a wyrzucam z siebie tak okropne słowa. Mówiąc mylę sobie "co ja mówię?!", potem kiedy widzę,że ktoś przeze mnie cierpi nie potrafię przeprosić, nie potrafię przytulić... Nie czuję nic. Ostatnio moje 6-cio letnie dziecko zapytało mnie czemu zawsze jestem zasmucona.Nie umiałam odpowiedzieć. Nie umiem z tym walczyć.Wiem,że w końcu wszystko stracę. Mój mąż jest już tak daleko ode mnie...Nie potrafię się do niego zbliżyć. Gdyby nie moje dziecko nie wiem po co bym tu trwała.Codziennie walczę o to żeby wyłuskać z siebie jakieś uczucia, ale jestem jak skorupa. Nie potrafię czuć.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
23 sty 2007, 13:26

przez antoine 02 lut 2007, 21:34
ja tez tak mam,
czy nie uwazacie ze to moze jakas schizofrenia prosta nie byc ?
albo totalny egoizm, egocentryzm ? Nie umiemy kochac, bo tylko sie na sobie skupiamy ?
Kuzwa, kiedys kochalem, serce mi bilo itd, a teraz ? Chyba nie....
nie mialem nawet ochoty nieraz na seks z moja ostatnia dziewczyna....
czy to normalne , moze to brak uczuc jakichkolwiek ?czy to depresja?
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
31 sty 2007, 00:07

Avatar użytkownika
przez anita27 02 lut 2007, 23:40
Skad ja to znam.Niestety ze mna jest podobnie.Nie zebym byla "wyprana"z wszelkich uczuc ale wydaje mi sie ze nie potrafie juz kochac i nie potrafie juz zaufac.Byly maz chyba pozbawil mnie nieodwracalnie milosci.Mam teraz partnera jestesmy juz jakis czas ze soba.Wydawalo mi sie na poczatku naszego zwiazku,ze go pokochalam.Jednak teraz wiem,ze to bylo tylko zauroczenie,potrzeba bycia blisko z kims,poczucia bezpieczenstwa.Teraz to juz chyba przyzwyczajenie i strach przed samotnoscia.
Szczęście jest jak motyl. Gdy będziesz próbował go złapać - nie uda ci się. Gdy będziesz stać spokojnie - może usiąść Ci nawet na ramieniu!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
417
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 20:53
Lokalizacja
Chrzanow

przez Heidi__17 06 maja 2007, 01:31
ja mam tak, że już chyba z 3 lat nikogo dla siebie nie znalazłam... od chwili gdy zdradził mnie chłopak... miłość przestała dla mnie istnieć i nie potrafię kochać, nie potrafię odwzajemnić uczucia :(

to przykre :( a przecież jestem taka młoda, moje kumpele szaleją z chłopakami a ja w ogóle od nich uciekam, krępują mnie, nie che mieć z nimi nic wspólnego...
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
15 kwi 2007, 15:24
Lokalizacja
Warszawa

przez Pstryk 06 maja 2007, 17:54
A co zrobić, gdy od 4 lat jest się z osobą, którą się kocha i jest się tego pewnym, ale po tylu latach pozostaje tylko pewność? Wiem, że nadal go kocham, ale czasem tego nie czuję. Mam do siebie coraz więcej pretensji z tego powodu, a jego uwadze też to nie umknęło. Coraz częściej ma strach w oczach. Zależy mi na nim jak na nikim. Boję się, że go stracę.
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez laven 06 maja 2007, 19:35
Naprawdę nie wiem co powiedzieć. Chyba możemy jedynie mieć nadzieję, że kiedyś odżyjemy.
Przede mną jeszcze całe życie, jeszcze nikt nie zdążył mnie skrzywdzi. A już nie potrafię się z niczego cieszyć, smucić. Staram się szukać i odnajdować emocje, ale już nie pamiętam jak one wyglądają. Nie pamiętam jak to jest coś czuć. Mieć przyjemność z jakiś rzeczy.
Najstraszniejsze jest to, że nie wiadomo jak z tą pustką walczyć. Można stawać na głowie, góry przenosić, a i tak w duszy słychać będzie jedynie okropną ciszę.
Spróbujmy uwierzyć, że damy radę. Jeszcze kogoś pokochamy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
219
Dołączył(a)
05 maja 2007, 23:18

Avatar użytkownika
przez bezmuzg 07 maja 2007, 09:51
a mnie by wcale nie zmartwiło jakbym czuł trochę mniej, może nawet wcale, skoro to co czuje wynika z egoizmu, a mimo to nie potrafię się od tego odciąć i większość tego co czuje sprawia mi ból to po co czuć cokolwiek?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
63
Dołączył(a)
04 maja 2007, 12:47

przez cinnamon_inspiration 07 maja 2007, 09:56
A ja? Kocham za bardzo, uzalezniam sie od drugiej osoby, albo nie kocham wcale.

I to mi wytlumaczcie.

To borderline to w ogole popier****na sprawa :evil:
Posty
273
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:18

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do