Rzeczywistość mnie przeraża

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Rzeczywistość mnie przeraża

przez Pretoria 07 cze 2015, 20:29
Jestem młodą osobą a czuję się totalnie wypalona. Nie dostrzegam w życiu nic pozytywnego. Czuję się oszukana przez dorosłych. Boję się ludzi i to mój największy problem. Dodatkowo leczę się na depresje i zab. lękowe, biorę leki i chyba dzięki nim w ogóle jeszcze żyje…
Jestem po liceum, pracuje w magazynie i uważam się za totalne zero. Nie mam znajomych, przychodzę z pracy i śpię i tak co dzień. Jestem zła na nauczycieli którzy mówili ucz się a będziesz mieć dobrą pracę. Widzę ludzi którzy są po studiach, wyuczyli się a pracują za 1000zł w sklepie albo w ogóle nie mają pracy. Widzę ,że światem rządzą tylko kasa i znajomości. Jeśli jesteś z bogatej rodziny albo masz znajomości to jakoś sobie poradzisz - inaczej przegrywasz. To niesprawiedliwe. Jak żyć w tak brutalnym świecie. Mam wrażenie ,że kiedyś było prościej. każdy miał obowiązek pracy i miał ją zagwarantowaną, a teraz o zwykłą śmieciowa pracę trzeba się prosić( czyt. sprzątaczka - list motywacyjny). Jeśli jestem nieśmiała, niewykształcona i biedna to przegrywam ? Nie chcę takiego życia, chciałabym mieć fajną rodzinę która by mnie wspierała i dbała o moją edukację, znajomych itd nie, nie chodzi o kasę. Prawda jest taka ,że ze swojej rodziny wyniosłam tylko lęki które zmarnowały mi życie. Jestem zgorzkniała i nie lubię ludzi bo widzę ,że mają lepiej ode mnie. Jestem zazdrosna gdy słyszę, że ktoś studiuję, rodzice opłacają mu naukę i mieszkanie, albo ,że ma pracę gdzieś u cioci po znajomości.. Gdzie sprawiedliwość ? Nie widzę ,żadnych perspektyw. Mówią mi „idź do szkoły, zmień pracę” tylko po co się uczyć skoro nie ma pracy? Nie dam rady na technicznym kierunku, już w liceum miałam problemy, po innych studiach nie ma pracy to po co się w ogóle starać? Z praca to samo, mam ograniczone możliwości, w sklepie, restauracji za dużo ludzi, Jedynie magazyn, hurtownia..
Chodzę na terapię i ciągle słyszę "to pani musi się chcieć zmienić", ale ja chce tylko już po postu w to nie wierzę i nie chce się rozczarować po raz kolejny. Nie wierze już w nic ani nikogo.
Offline
Posty
465
Dołączył(a)
08 mar 2014, 21:44

Rzeczywistość mnie przeraża

przez Dzidson 08 cze 2015, 00:00
Wątpię, że Cię to pocieszy, ale nie jesteś osamotniona, mam tak samo :)
Byłem na dość trudnych, technicznych studiach - nie wytrzymałem nerwowo, zrezygnowałem, teraz sobie wegetuje samotnie, raz lepiej raz gorzej. Straciłem w tamtym momencie wszystko - znajomych, dziewczynę, perspektywy.
Myślę, że najlepszym wyjściem dla osób takich jak my jest znalezienie sensu życia w drugiej osobie, ale rozumiem, że o to ciężko.
Ja staram się nie poddawać, cały czas brnąć do przodu mimo tych wszystkich przeciwności, bo wiem, że nieoczekiwanie może przyjść taki moment, który odwróci całe moje życie o 180 stopni. Nigdy nie jest za późno, żeby stać się szczęśliwym :)
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
18 maja 2015, 00:27

Rzeczywistość mnie przeraża

Avatar użytkownika
przez Follow_ 08 cze 2015, 00:34
Mnie też przerasta... mimo, że mam dobrą pracę (studiowałam zaocznie i do wszystkiego doszłam sama, bez bogatego domu i znajomości). to czuję się dokładnie tak samo... mając pracę, mając miłość, mając karierę, wyzwania, pieniądze, plany... czuję się tak samo nieszczęśliwa jak bez... tylko bez jest więcej powodów do jęczenia...

tak więc możesz siedzieć i jęczeć albo pracować nad sobą.
bo nie masz już 8 lat, Ty odpowiadasz za swoje życie i tylko swoją pracą własną możesz coś osiągnąć...
Poddaję się nie mam siły na walkę...
Zazdroszczę ludziom szczęścia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1723
Dołączył(a)
11 lip 2014, 20:07
Lokalizacja
Tricity

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Rzeczywistość mnie przeraża

Avatar użytkownika
przez NN4V 08 cze 2015, 03:38
Dzidson napisał(a):....
Myślę, że najlepszym wyjściem dla osób takich jak my jest znalezienie sensu życia w drugiej osobie, ale rozumiem, że o to ciężko.
...

Źle myślisz.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4321
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Rzeczywistość mnie przeraża

Avatar użytkownika
przez Denial 08 cze 2015, 11:06
Byłam w podobnym miejscu co Ty. Podobnym, bo skończyłam studia (dzięki stypendium socjalnemu). Jak jednak wiesz - z pracą jest koszmarnie trudno. Tak, liczą się znajomości (których nie miałam). Rozglądasz się wokół i widzisz ludzi, którzy nie musieli pracować tak ciężko na cokolwiek, bo mieli lepszy start w życie, np. kompletną rodzinę, opiekę z ich strony, czy pieniądze. Tkwiłam w takiej pasywnej postawie bardzo długo. Teraz kilka rzeczy, których się nauczyłam.

- Życie rozdaje każdemu jakiś komplet kart. Jak w pokerze. Dziś jesteś panem, jutro możesz być bankrutem i - uwaga - nie jest aż tak ważne jakie karty masz, tylko jak nimi grasz.
- Są rzeczy na które mamy wpływ i takie na które wpływu nie mamy. Zajmowanie się nimi, to strata energii.
- Jest statystycznie niemożliwe, żeby po iluś wysłanych CV nie zostać zaproszonym na absolutnie żadną rozmowę.
- Każda rozmowa uczy czegoś więcej. Rozmowa to nauka. Przede wszystkim.
- Celem szukania pracy jest uczciwe szukanie pracy. Nie znalezienie pracy już, teraz, zaraz, natychmiast. Szukanie. Skup się na szukaniu. Znalezienie to bonus. Jak z podlewaniem roślin. Podlewanie to szukanie. Kwiat - to znalezienie. Najpierw trzeba podlewać...
- Mi pomogło ustalenie planu. Szukanie rozpaczliwymi zrywami, cały dzień, raz na jakiś czas wpędza w doła i wyczerpuje psychicznie. Lepiej założyć sobie realny pułap do osiągnięcia dziennie. Np. Wysyłam 3-5 dziennie. Nie mniej, nie więcej. Jak wysłałam - swoją powinność uczyniłam :P I nie mam do siebie pretensji w ten sposób.

Z tego co zauważyłam wielu młodym osobom przydarza się taki kryzys, jak mnie, czy Tobie. Taki kryzys wieku średniego w wieku lat 20. Bo kończą szkołę, kończy się etap życia i są rzuceni na głęboką wodę. W szkole nikt nie uczył prawdziwego życia! Np. kiedy i z czym do jakiego urzędu pójść. Przez lata przyzwyczajamy się do podlegania jakiejś strukturze, a nagle zostajemy w takim buszu codzienności, bez wskazówek i żadnej opieki. Starsi od nas łażą i stękają jak to kiedyś było dobrze. Nawciskali nam kitu, ze trzeba się uczyć i to zagwarantuje sukces. Ale czasy się zmieniły i ta metoda już się nie sprawdza. Musimy się troszczyć sami o siebie i to szybko. Żal jest uzasadniony i masz do niego prawo. Do rozczarowania też. Ale czy to ma Cię złamać? Nie musi.

Przerzucanie odpowiedzialności na państwo, rodziców, los, Boga, sprawiedliwość (świat nie jest sprawiedliwy - przykro mi, ale to prawda), może być nieuzasadnione, lub nawet uzasadnione, ale na pewno nie zmieni Twojej sytuacji. A Ty potrzebujesz zmiany sytuacji. Nie szukaj bezpieczeństwa w innych ludziach. Każdy walczy o własne bezpieczeństwo. Oczywiście, że inni mogą być wsparciem - ale wtedy gdy obie strony mają już to własne bezpieczeństwo wywalczone. W innym wypadku wisisz na kimś i ciągniesz go w dół. To nie fair. Świat może nie być fair - ale Ty możesz.

Tak, Ty musisz chcieć się zmienić. Popieram. Jak ktoś nie chce, to niewiele można zrobić.
Możesz się zmienić. Fakt, ze to piszesz na forum to dobry znak. Bo rozglądasz się za opcjami...

Nie wiem czy to co napisałam Ci coś pomoże. W najgorszym układzie: nawet pasywność kiedyś się wyczerpuje, człowieka trafia szlag i bierze się za siebie i los we własne ręce. Tylko po co tak długo czekać, skoro można zacząć w tej chwili.

Niektóre szkoły i kursy policealne mają sens. W wielu miastach brakuje np. fryzjerów. Szukając pracy, możesz zobaczyć kogo najbardziej potrzeba w Twojej okolicy. Może to będzie jakiś pomysł.

Opracuj sobie realny plan... Zastanów się czego chcesz dla siebie. Co chcesz robić. I jak zamierzasz to osiągnąć. Często słyszę pierdzielenie, że wyznacz sobie cele. Dobra, ok - to ważne. Ale wiesz co ważniejsze? To jak zamierzasz do nich dotrzeć. Te kroczki, które musisz zrobić, żeby tam dotrzeć. Nie zapomnij o pomyśleniu i o nich.

Mogę pisać i pisać, bo strasznie Ci współczuję (pamiętam jak okropne to było), ale wiem, że musisz sama się przemóc... Masz na to szansę. Pomyśl o tym.
I sing the body electric...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
23 lut 2011, 13:56

Rzeczywistość mnie przeraża

Avatar użytkownika
przez PannaNatalia 08 cze 2015, 11:32
Mnie też wszystko przeraża.Jestem po liceum,nie zdałam nawet matury(mamy nie było stać na korki z matmy,nauczyciele też niewiele pomagali a ja nie miałam kogo poprosić o pomoc)Od 1,5roku pracuję w sklepie ale w czerwcu kończy mi się umowa i muszę szukać czegoś nowego.Nie wiem czy stresuję się brakiem perspektyw na dalsze życie,tym,że szukam pracy a nie mogę jej znaleźć czy tym,że nie mam kogoś bliskiego(mam na myśli faceta)Mam 23lata,większość koleżanek ze szkoły założyło rodziny,mają dzieci,żyją jak pączki w maśle.Ja nie mam nic oprócz ciągłych lęków...
"Czasem płaczę, bo chce mi się płakać
wtedy czuję, jak uchodzi ze mnie zło"Dżem


"A gdy serce Twe przytłoczy myśl,że żyć nie warto,z łez ocieraj cudze oczy,chociaż Twoich nie otarto."Maria Konopnicka

Citabax 10mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1289
Dołączył(a)
08 gru 2013, 02:54

Rzeczywistość mnie przeraża

przez Dzidson 08 cze 2015, 11:38
NN4V napisał(a):
Dzidson napisał(a):....
Myślę, że najlepszym wyjściem dla osób takich jak my jest znalezienie sensu życia w drugiej osobie, ale rozumiem, że o to ciężko.
...

Źle myślisz.


Rozwiń proszę.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
18 maja 2015, 00:27

Rzeczywistość mnie przeraża

przez blackyred 08 cze 2015, 15:31
Dzidson napisał(a):
NN4V napisał(a):
Dzidson napisał(a):....
Myślę, że najlepszym wyjściem dla osób takich jak my jest znalezienie sensu życia w drugiej osobie, ale rozumiem, że o to ciężko.
...

Źle myślisz.


Rozwiń proszę.


Moja przyjaciółka miała depresje nawracającą. Ledwo zrywała z jednym chłopakiem (który nagle nie był wystarczająco wyrozumiały) to miała już drugiego. Zadaniem tych facetów było trzymanie ją przy życiu i tak w kółko... Wiesz kiedy wyzdrowiała? Gdy zechciała żyć dla samej siebie. Dziś jest szczęśliwa i żyje w zdrowym związku, gdzie dwie strony stanowią wsparcie dla tej drugiej osoby.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
08 cze 2015, 14:43

Rzeczywistość mnie przeraża

przez Dzidson 08 cze 2015, 16:29
Widać w tych przypadkach jej chłopacy byli jedynie środkami mającymi zaleczyć objawy depresji, bez likwidowania faktycznych przyczyn. Nie można jednak negować tego, że bliska osoba może stać się fantastycznym impulsem do pracy nad samym sobą i wprowadzania pozytywnych zmian.
Zrezygnowana, samotna osoba w depresji - bez przyjaciół, bez partnera, bez wsparcia - w takiej sytuacji o motywację i chęć życia dla samego siebie jest dość trudno, bo po co? Po co starać się zmieniać skoro perspektywy na szczęście w przyszłości są nędzne?
Nawet jeśli odrzucimy partnera, to znajomi, inni bliscy mogą oddziaływać podobnie. Samotność to najgorsze gówno
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
18 maja 2015, 00:27

Rzeczywistość mnie przeraża

przez Wombwell00 08 cze 2015, 16:32
Pretoria napisał(a):Jestem młodą osobą a czuję się totalnie wypalona. Nie dostrzegam w życiu nic pozytywnego. Czuję się oszukana przez dorosłych. Boję się ludzi i to mój największy problem. Dodatkowo leczę się na depresje i zab. lękowe, biorę leki i chyba dzięki nim w ogóle jeszcze żyje…
Jestem po liceum, pracuje w magazynie i uważam się za totalne zero. Nie mam znajomych, przychodzę z pracy i śpię i tak co dzień. Jestem zła na nauczycieli którzy mówili ucz się a będziesz mieć dobrą pracę. Widzę ludzi którzy są po studiach, wyuczyli się a pracują za 1000zł w sklepie albo w ogóle nie mają pracy. Widzę ,że światem rządzą tylko kasa i znajomości. Jeśli jesteś z bogatej rodziny albo masz znajomości to jakoś sobie poradzisz - inaczej przegrywasz. To niesprawiedliwe. Jak żyć w tak brutalnym świecie. Mam wrażenie ,że kiedyś było prościej. każdy miał obowiązek pracy i miał ją zagwarantowaną, a teraz o zwykłą śmieciowa pracę trzeba się prosić( czyt. sprzątaczka - list motywacyjny). Jeśli jestem nieśmiała, niewykształcona i biedna to przegrywam ? Nie chcę takiego życia, chciałabym mieć fajną rodzinę która by mnie wspierała i dbała o moją edukację, znajomych itd nie, nie chodzi o kasę. Prawda jest taka ,że ze swojej rodziny wyniosłam tylko lęki które zmarnowały mi życie. Jestem zgorzkniała i nie lubię ludzi bo widzę ,że mają lepiej ode mnie. Jestem zazdrosna gdy słyszę, że ktoś studiuję, rodzice opłacają mu naukę i mieszkanie, albo ,że ma pracę gdzieś u cioci po znajomości.. Gdzie sprawiedliwość ? Nie widzę ,żadnych perspektyw. Mówią mi „idź do szkoły, zmień pracę” tylko po co się uczyć skoro nie ma pracy? Nie dam rady na technicznym kierunku, już w liceum miałam problemy, po innych studiach nie ma pracy to po co się w ogóle starać? Z praca to samo, mam ograniczone możliwości, w sklepie, restauracji za dużo ludzi, Jedynie magazyn, hurtownia..
Chodzę na terapię i ciągle słyszę "to pani musi się chcieć zmienić", ale ja chce tylko już po postu w to nie wierzę i nie chce się rozczarować po raz kolejny. Nie wierze już w nic ani nikogo.


Nie napisałaś ile masz lat, stawiam, że pewnie co dopiero wchodzisz w dorosłośc. Ja mam 22 lata, i jeszcze rok temu myślałem TAK SAMO jak ty, ba, czasem nadal tak sie czuje.
Pora naprostować parę faktów.
Bogata rodzina, znajomosci - to pomaga, ale w twoim przypadku to niestety tylko i wyłącznie wymówka by nic nie robić. Mówię tak, bo wmawiałem sobie to samo ;)
A potem zobaczyłem jak paru ambitnych moich znajomych, nie z bogatych rodzin, dzięki własnej determinacji pracują w wielkich firmach, robią kariery, jeżdza na zagraniczne delegacje, rozwijają się, mają w wieku lekko ponad dwudziestu lat pensje i kariere którą mógłby nie wieden trzydziestolatek pozazdrościć... i wtedy juz nie mogłem sobie nadal wmawiać, że tak jest.
Prawdą jest, że trzeba po prostu zap*****lać by coś osiągnąć, nawet na zwykłe, stabilne, godne życie bo nic na tym świecie nie jest Ci dane, nalezy skonczyc z ta roszczeniową postawą, Ci bogaci rodzice własnie po to zapierdalali by ich dzieci miały lepiej... nie wszystkim nam się poszczęściło, dopiero po tym jak sobie to uświadomiłem zacząłem szanować swojego tate, który będąc takim neurotykiem jak ja (mam to po nim) zdołał utrzymać 6-osobową rodzinę, wybudować dom, to nie lada sztuka, nie wiem czy mi się to kiedykolwiek uda. I właśnie z tego myslenia, że 'nie moge nic zrobić' przeszedłem do myslenia 'mógłbym, ale jestem leniwym skur**synem'. Cały czas szukam sobie wymówek, czasem bardzo irracjonalnych, byle nie musieć brać żadnej odpowiedzialności na swoje barki i w razie potrzeby zrzucić to na wychowanie, rodziców, rząd i całe zło tego świata :)

Studiów radziłbym Ci narazie nie robić, stań na nogi, zbierz troche pieniędzy i gdy w końcu zrozumiesz co bys chciała robić wtedy na nie idź. Bo można miec dobrze płatną pracę i bez tego - no, ale trzeba coś robic po prostu.
Kierunki techniczne ci nie odpowiadają? Może zakręc się w sferach finansów? Księgowych zawsze potrzeba, wystarczy kurs z tego co mi wiadomo. Może jakis handel pierdołami? Też można.
Mało zarabiasz? Moja rada - wyjedz z kraju. Poważnie, pojedz na pół roku, może na rok, powiedzmy do Wielkiej Brytanii czy Islandii, tak mając nawet gównianą robotę masz pieniądze by sprawic sobie wszystko, od ciuchów, po samochód czy mieszkanie. Pojedz na jakis czas, oszczędzaj pieniądze, może kiedyś wrócisz i założysz własny biznes bądz będziesz miała pieniądze na wymarzone studia. Tylko zdaj sobie sprawę, że da się, bo to tylko twój własny niedoskonały umysł Cię blokuje. Po prostu zrób to, ja tez pojechałem nie tak dawno temu totalnie w ciemno zagranicę - bałem się jak cholera, ale nie żałuje, nauczyło mnie to naprawdę życia.
Całuje w czółko na powodzenia,
Wojtek :)
Offline
Posty
194
Dołączył(a)
09 lut 2010, 19:09
Lokalizacja
Suwałki

Rzeczywistość mnie przeraża

Avatar użytkownika
przez Denial 08 cze 2015, 16:35
Szukanie tzw. "drugiej połówki" i upatrywanie w tym zbawienia jest bez sensu. Każdy z nas powinien zrozumieć, że sam jest całością i choć jest inny niż wszyscy, to to jest ok i niczego mu nie brak. Zdrowy związek tworzą dwie osoby. Nie dwie "połówki"...

Szukanie sensu życia poza sobą jest z założenia błędem, co się okaże prędzej czy później...

Druga osoba może być impulsem, ale to nie jedyna droga. Prawdziwą siłę trzeba znaleźć w sobie. Nigdzie indziej jej nie ma...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
23 lut 2011, 13:56

Rzeczywistość mnie przeraża

Avatar użytkownika
przez nieboszczyk 08 cze 2015, 16:35
mam w dupie rzeczywistośc o ile nie skrzeczy.wole dryfowac w iluzji żyć zmyślonym życiem którego wogóle niema,roic sobie w spokoju jaki to jestem boski
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7865
Dołączył(a)
29 wrz 2008, 20:28
Lokalizacja
z trumny z peryskopem

Rzeczywistość mnie przeraża

Avatar użytkownika
przez Lethality 08 cze 2015, 18:21
Sporo błędów myślowych np.
Pretoria napisał(a):Jestem młodą osobą a czuję się totalnie wypalona.

Wiek nie ma znaczenia. Młody człowiek nie musi być silny i zdrowy.
Pretoria napisał(a):Nie dostrzegam w życiu nic pozytywnego.

Nie dostrzegasz, bo pewnie nieświadomie nie chcesz widzieć. Jest wielce nieprawdopodobne żeby w Twoim życiu nie było NICZEGO pozytywnego. Powinnaś świadomie skupić się i szukać takich rzeczy (może codziennie). Takie negatywne, błędne spojrzenie na świat powoduje tylko negatywne emocje.
Pretoria napisał(a):Jeśli jesteś z bogatej rodziny albo masz znajomości to jakoś sobie poradzisz - inaczej przegrywasz.

To jest czarno-białe myślenie. Ludzie bez lepszego startu mogą się wybić jak i ci z początkowym bogactwem wszystko przegrać. Bywa różnie.

Myślenie, że świat jest niesprawiedliwy też jest nie dobre. To tak jakbyś zakładała, że cały świat jest przeciwko Tobie. Ciężko z takim przekonaniem żyć. Dla mnie świat jako świat sprawia wrażenie po prostu losowego. Niesprawiedliwi to mogą być ludzie, albo sądy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
595
Dołączył(a)
14 mar 2014, 16:25
Lokalizacja
Gdynia

Rzeczywistość mnie przeraża

Avatar użytkownika
przez Denial 08 cze 2015, 18:23
Lethality napisał(a):Myślenie, że świat jest niesprawiedliwy też jest nie dobre. To tak jakbyś zakładała, że cały świat jest przeciwko Tobie. Ciężko z takim przekonaniem żyć. Dla mnie świat jako świat sprawia wrażenie po prostu losowego. Niesprawiedliwi to mogą być ludzie, albo sądy.


O. Właśnie. Świat bywa niesprawiedliwy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
23 lut 2011, 13:56

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do