Depresja a praca

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: Depresja a praca

Avatar użytkownika
przez Majster 31 gru 2009, 09:23
Monika1974 napisał(a):Majster
Ile czasu chdziles na terapie?
Od pierwszego objawu Twojej depresji do dnia dzisiejszego ile czasu minelo?

Pierwsze objawy od mniej wiecej 2003-2003 (znajomi zauwazyli, ja nic nie czulem) na prochach od chyba 2003 do 2006. Najpierw coaxil i seroxat (wtedy jeszcze nie bylo tak wielu tanszych odpowiednikow), potem efectin i lerivon (niestety tez wszystko oryginalne, sporo mnie to kosztowalo). W krytycznym 2005 kilkumiesieczny pobyt w szpitalu i kilka miesiecy terapii. Prochy odstawialem jakos tak na poczatku 2006. W sumie to wiem, ze bralem dlugo, ale moje wychodzenie z deprechy nie bylo optymalne, czynniki srodowiskowe o ktorych nie chce mowic nie sprzyjaly mi. Od 2006 nie mialem nawrotow ani zadnych powazniejszych obnizen nastroju. Wiecej grzechow nie pamietam, amen ;)
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: Depresja a praca

Avatar użytkownika
przez *Monika* 31 gru 2009, 10:56
Majster

A to byla tylko depresja?
Czy polączona z lekiem,z nerwica.
Odczuwales jakies objawy oprocz obnizenia nastroju? Chodzi mi np. o napiecie, poddenerwowanie, leki itp.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Depresja a praca

przez montechristo 31 gru 2009, 11:41
Majster napisał(a):
montechristo napisał(a):Wizytę u psychiatry mam 6 stycznia, dzień później rozpoczynam psychoterapię.

Czyli jest bdb.

montechristo napisał(a):Porozmawiam u psychiatry na temat albo zwiększenia dawki Trittico albo zmiany lub właczenia jakiegoś dodatkowego środka.

Pogadac mozesz o czym chcesz, ale doradzam cierpliwosc i zrozumienie roli lekarza. Jesli on wie, ze trittico bierzesz niecaly miesiac to nie bedzie raczej chcial ryzykowac startu nastepnego leku gdy ten jeszcze sie nie rozbujal. A ile to potrwa to juz pisalem, u mnie bylo to ponad miesiac, ale ja nie jadlem trittico (wtedy nie bylo tego na rynku chyba jeszcze). Serio - musisz byc cierpliwy i dac sobie szanse, nie oczekuj ze deprecha Ci przejdzie za 2 miesiace, juz raczej za 2 lata, nastaw sie na to a bedzie Ci latwiej pogodzic sie ze wszystkim co jeszcze przed Toba.

montechristo napisał(a):Mam wrazenie że jest coraz gorzej a nie lepiej - ogramne problemy z koncentracją, pamiecią, znów totalny brak motywacji i zero pozytywnego spojrzenia w przyszłość - wciąż powroty bezwiedne w przeszłość co źle zrobiłem, co spieprzyłem - wytracanie poczucia własnej wartości, próbuje się jakoś organizować w domu, jakieś zadania i co coś zrobie jakąś małą rzecz to totalne zmęcznie, co chwila zapominam o czymś, i to uczucie takiego otępienia....

Objawy deprechy to ja znam na pamiec, podobnie wszystkie jej wkręty, powtarzam raz jeszcze - cierpliwosci.

montechristo napisał(a):Porozmawiam moze o jakiś lekach które wpłyną na moją mobilizację i zaktywizują...

A jak ze snem? w nocy masz te 6-7h nieprzerwanego snu? Bo jesli nie to raczej o tym pogadaj z pstychiatra. Tak w kilku zdaniach i telegraficznym skrocie: wychodzenie z deprechy to (kolejnosc jak nastepuje):
- poprawa i ustabilizowanie snu jaki Ci daje wlasciwy wypoczynek,
- odbudowa rownowagi emocjonalnej czyli farmakoterapia,
- terapia, terapia i jeszcze raz terapia. Zobaczysz, to moze byc nawet fajne, chociaz na poczatku niekoniecznie miłe.
Nastaw sie na to ze mozesz sie dowiedziec o sobie rzeczy ktorych wcale nie chcialbys wiedziec, takich, ktore niekoniecznie beda Ci pasowac i z ktorymi moze sie nie zgodzisz, w moim przypadku tak bylo. Ale bez obaw, terapeuta nie zaskoczy sie niczym, widzial i slyszal jz pewnie wiele, a o grupe sie nie martw - psychoterapia moze miec tez forme indywidualna, mi to bardziej odpowiadalo. Nastaw sie tez na to ze juz teraz mozesz zapomniec o zyciu sprzed choroby, przebycie (i przezycie ;)) deprechy dosc konkretnie odmienia czlowieka, jego relacje z ludzmi i jego psyche, niekoniecznie na lepsze/gorsze, na pewno na "inne". W moim przypadku zmiana wypadla na moja korzysc.


Witaj,
Terapi się nie boję. Ze snem jest lepiej - jeszcze nie dawno bałem się usypiac tzn jakos nie chciałęm zasnać no i nie spałem. Teraz śpię- rano na siłę staram się wstawać. I coś próbuję robić. Ja nie wiem jak jest z tym TRITTICO słyszałem wiele dziwnych opini nawet dzwoniłem kilka razy do ITAKI na telefon zaufania po opinię jak z tym lekiem jest i też dostaęłm info że jeszcze mam czekać - ja się męczę czekaniem.
A z tym co mówiesz że nie będe sobą to co masz na myśli? Jak mam stac się lepszym człowiekiem to ok - zapłacę tą cenę. Boję się tylko o to żeby moje zdolnści nie znikneły

[Dodane po edycji:]

Objawy deprechy to ja znam na pamiec, podobnie wszystkie jej wkręty, powtarzam raz jeszcze - cierpliwosci.

A wiesz co mnie zadziwia? Co jest takie niewiarygodne w tym wszystkim? właśnie to jak to nazywasz objawy-wkręty depresji - to że to kur...stwo w tak inteligentny sposób racjonalizuje na niekorzyść nas samych, nasze życie, że potrafi wszystko zmieszać z błotem, ja mam tak ze tylko rozmowy z osobami które mnie znały przez wiele lat i obserwowały dają mi jakieś wątłe przekonanie że ja byłem ok naprawdę ok, sam nie jestem wstanie - bo jak cos chce sobie udowodnić, zaafirmować pozytwnie to deprecha mi to oddtłumacza że wcale tak nie jest, że wszystko się udało, że wszystko spieprzyłem i nic nie będzie już ok.

Prosze napisz /napiszczie czy tak mieliście?

[Dodane po edycji:]

[Dodane po edycji:]

"""""Objawy deprechy to ja znam na pamiec, podobnie wszystkie jej wkręty, powtarzam raz jeszcze - cierpliwosci.""""

A wiesz co mnie zadziwia? Co jest takie niewiarygodne w tym wszystkim? właśnie to jak to nazywasz objawy-wkręty depresji - to że to kur...stwo w tak inteligentny sposób racjonalizuje na niekorzyść nas samych, nasze życie, że potrafi wszystko zmieszać z błotem, ja mam tak ze tylko rozmowy z osobami które mnie znały przez wiele lat i obserwowały dają mi jakieś wątłe przekonanie że ja byłem ok naprawdę ok, sam nie jestem wstanie - bo jak cos chce sobie udowodnić, zaafirmować pozytwnie to deprecha mi to oddtłumacza że wcale tak nie jest, że wszystko się udało, że wszystko spieprzyłem i nic nie będzie już ok.

Prosze napisz /napiszczie czy tak mieliście?

[Dodane po edycji:]

"""""Objawy deprechy to ja znam na pamiec, podobnie wszystkie jej wkręty, powtarzam raz jeszcze - cierpliwosci.""""

A wiesz co mnie zadziwia? Co jest takie niewiarygodne w tym wszystkim? właśnie to jak to nazywasz objawy-wkręty depresji - to że to kur...stwo w tak inteligentny sposób racjonalizuje na niekorzyść nas samych, nasze życie, że potrafi wszystko zmieszać z błotem, ja mam tak ze tylko rozmowy z osobami które mnie znały przez wiele lat i obserwowały dają mi jakieś wątłe przekonanie że ja byłem ok naprawdę ok, sam nie jestem wstanie - bo jak cos chce sobie udowodnić, zaafirmować pozytwnie to deprecha mi to oddtłumacza że wcale tak nie jest, że wszystko się udało, że wszystko spieprzyłem i nic nie będzie już ok.

Prosze napisz /napiszczie czy tak mieliście?

[Dodane po edycji:]

"""""Objawy deprechy to ja znam na pamiec, podobnie wszystkie jej wkręty, powtarzam raz jeszcze - cierpliwosci.""""

A wiesz co mnie zadziwia? Co jest takie niewiarygodne w tym wszystkim? właśnie to jak to nazywasz objawy-wkręty depresji - to że to kur...stwo w tak inteligentny sposób racjonalizuje na niekorzyść nas samych, nasze życie, że potrafi wszystko zmieszać z błotem, ja mam tak ze tylko rozmowy z osobami które mnie znały przez wiele lat i obserwowały dają mi jakieś wątłe przekonanie że ja byłem ok naprawdę ok, sam nie jestem wstanie - bo jak cos chce sobie udowodnić, zaafirmować pozytwnie to deprecha mi to oddtłumacza że wcale tak nie jest, że wszystko się udało, że wszystko spieprzyłem i nic nie będzie już ok.

Prosze napisz /napiszczie czy tak mieliście?

[Dodane po edycji:]

"""""Objawy deprechy to ja znam na pamiec, podobnie wszystkie jej wkręty, powtarzam raz jeszcze - cierpliwosci.""""

A wiesz co mnie zadziwia? Co jest takie niewiarygodne w tym wszystkim? właśnie to jak to nazywasz objawy-wkręty depresji - to że to kur...stwo w tak inteligentny sposób racjonalizuje na niekorzyść nas samych, nasze życie, że potrafi wszystko zmieszać z błotem, ja mam tak ze tylko rozmowy z osobami które mnie znały przez wiele lat i obserwowały dają mi jakieś wątłe przekonanie że ja byłem ok naprawdę ok, sam nie jestem wstanie - bo jak cos chce sobie udowodnić, zaafirmować pozytwnie to deprecha mi to oddtłumacza że wcale tak nie jest, że wszystko się udało, że wszystko spieprzyłem i nic nie będzie już ok.

Prosze napisz /napiszczie czy tak mieliście?
Offline
Posty
753
Dołączył(a)
08 gru 2009, 15:27

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Depresja a praca

Avatar użytkownika
przez Majster 31 gru 2009, 17:39
Monika1974 napisał(a):Majster
A to byla tylko depresja?
Czy polączona z lekiem,z nerwica.
Odczuwales jakies objawy oprocz obnizenia nastroju? Chodzi mi np. o napiecie, poddenerwowanie, leki itp.


Nie wiem czy mozna rozpatrywac jedno bez drugiego. Oczywiste jest, ze w nerwicy w koncu lęki i izolacja wymuszaja obnizenie nastroju, a w depresji po dlugim okresie obnizenia napedu pojawiają sie lęki jako konsekwencja popapranych relacji z ludzmi, braku samoakceptacji, niskiej samooceny. Poza tym jak sie nie spi kilka prawie lat to trudno mowic o jakichs obiektywnych bserwacjach: zanim sie dowiedzialem ze choruje nie spalem blisko 2 lata, ale myslalem ze to normalne, ze jak sie duzo pracuje to kazdy przechodzi jakies chwilowe wypalenia. Potem okazalo sie ze jednak sprawa jest powazniejsza a moja jej ocena jest iluzją obiektywizmu. To sie nazywa objawy wtórne, krzyzowe i sprawia podobno niemale problemy diagnostyczne.
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: Depresja a praca

przez montechristo 31 gru 2009, 17:46
"""""Objawy deprechy to ja znam na pamiec, podobnie wszystkie jej wkręty, powtarzam raz jeszcze - cierpliwosci.""""

Majster - A wiesz co mnie zadziwia? Co jest takie niewiarygodne w tym wszystkim? właśnie to jak to nazywasz objawy-wkręty depresji - to że to kur...stwo w tak inteligentny sposób racjonalizuje na niekorzyść nas samych, nasze życie, że potrafi wszystko zmieszać z błotem, ja mam tak ze tylko rozmowy z osobami które mnie znały przez wiele lat i obserwowały dają mi jakieś wątłe przekonanie że ja byłem ok naprawdę ok, sam nie jestem wstanie - bo jak cos chce sobie udowodnić, zaafirmować pozytwnie to deprecha mi to oddtłumacza że wcale tak nie jest, że wszystko się udało, że wszystko spieprzyłem i nic nie będzie już ok.

Prosze napisz /napiszczie czy tak mieliście?
Offline
Posty
753
Dołączył(a)
08 gru 2009, 15:27

Re: Depresja a praca

Avatar użytkownika
przez Majster 31 gru 2009, 17:53
montechristo napisał(a):A wiesz co mnie zadziwia? Co jest takie niewiarygodne w tym wszystkim? właśnie to jak to nazywasz objawy-wkręty depresji - to że to kur...stwo w tak inteligentny sposób racjonalizuje na niekorzyść nas samych, nasze życie, że potrafi wszystko zmieszać z błotem, ja mam tak ze tylko rozmowy z osobami które mnie znały przez wiele lat i obserwowały dają mi jakieś wątłe przekonanie że ja byłem ok naprawdę ok, sam nie jestem wstanie - bo jak cos chce sobie udowodnić, zaafirmować pozytwnie to deprecha mi to oddtłumacza że wcale tak nie jest, że wszystko się udało, że wszystko spieprzyłem i nic nie będzie już ok.
Prosze napisz /napiszczie czy tak mieliście?


Dokladnie na tym polega deprecha - nie to, ze czujesz sie gorszy, glupszy, mniej atrakcyjny, bezwartosciowy, brzydki, nieprzystosowany, nielubiany, nizszy, mniej inteligentny, nieelastyczny... To nie o to chodzi, to tylko objawy niskiej samooceny. Chodzi o to, ze deprecha na te sprawy niejako serwuje Ci "dowody" i to jest wlasnie jej wkręt. Obserwujesz sie w lustrze, porownujesz sie do innych, rozmawiasz w grupie, stoisz w kolejce do kasy - we wszystkich tych sytuacjach Twoja deprecha doklada swoje w Twoim widzeniu swiata i wzbogaca Ci go o symptomy odrzucenia z zewnatrz. I widzisz wtedy krzywe spojrzenia ludzi, bliskich, slyszysz ich jadowity ton wypowiedzi, widzisz ich miny, wyobrazasz sobie ich mysli.. To jest wlasnie deprecha :P I niestety nie da sie wyjsc z tego bez swiadomosci choroby, jesli ktos sie upiera ze jest zdrowy, ze nie pojdzie z tym do specjalisty bo nei ma potrzeby, ze wszystko jest OK bo takie lwasnie ma byc - to sorry, ale ma powazny problem. Swiadomosc choroby jest pierwszym i najwazniejszym krokiem do jej zaleczenia. Ja jestem chory psychicznie! Trzeba to zrozumiec i przestac sie tego bać. Zanim tego nie zajarzylem nie mialem szans.. A reszta? Dalej to juz z gorki, jesli pominąć to ze ludzie stronią od "psychicznych" ale to juz inna bajka :P
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: Depresja a praca

przez montechristo 31 gru 2009, 18:04
Dokladnie na tym polega deprecha - nie to, ze czujesz sie gorszy, glupszy, mniej atrakcyjny, bezwartosciowy, brzydki, nieprzystosowany, nielubiany, nizszy, mniej inteligentny, nieelastyczny... To nie o to chodzi, to tylko objawy niskiej samooceny. Chodzi o to, ze deprecha na te sprawy niejako serwuje Ci "dowody" i to jest wlasnie jej wkręt. Obserwujesz sie w lustrze, porownujesz sie do innych, rozmawiasz w grupie, stoisz w kolejce do kasy - we wszystkich tych sytuacjach Twoja deprecha doklada swoje w Twoim widzeniu swiata i wzbogaca Ci go o symptomy odrzucenia z zewnatrz. I widzisz wtedy krzywe spojrzenia ludzi, bliskich, slyszysz ich jadowity ton wypowiedzi, widzisz ich miny, wyobrazasz sobie ich mysli.. To jest wlasnie deprecha :P I niestety nie da sie wyjsc z tego bez swiadomosci choroby, jesli ktos sie upiera ze jest zdrowy, ze nie pojdzie z tym do specjalisty bo nei ma potrzeby, ze wszystko jest OK bo takie lwasnie ma byc - to sorry, ale ma powazny problem. Swiadomosc choroby jest pierwszym i najwazniejszym krokiem do jej zaleczenia. Ja jestem chory psychicznie! Trzeba to zrozumiec i przestac sie tego bać. Zanim tego nie zajarzylem nie mialem szans.. A reszta? Dalej to juz z gorki, jesli pominąć to ze ludzie stronią od "psychicznych" ale to juz inna bajka :P[/quote]

Wiesz co...dokładnie jak bym czytał o sobie. Ja już tak miałem jak jeszcze pracowałem - cały czas miałem wrażenie że ludzie źle mówią o mnie, że jestem gorszy, że oni są z jakiś powodów lepsi niż ja, i zaczynałem być niemiły, zamykać się na swiat, psuć relacje z ludzmi, ale też było tak ża ja miałem poczucie że oni są naprawde mądrzejsi niż ja, a potem to juz miałem takie stany że przestawałem kompletnie rozumieć o co chodzi podczas spotkań, traciłem wątki, nawet ciężko mi było się dobrze wysłowić!!!!!! a kiedyś dostawałem info że jestem bdb mówcą....ja wtedy nie wiedziałem ze to może być depresja - tłumaczyłem sobie że to lata ciężkiej, stresującej,odpowiedzialnej pracy z elementami mobingu jak to w korporacji.
A to już wtedy mogło być ze mna coś nie tak. Ja naprawde chcę wyzdrowieć....ale boję się tego trittico że to nie ten lek i tylko tracę czas
Offline
Posty
753
Dołączył(a)
08 gru 2009, 15:27

Re: Depresja a praca

Avatar użytkownika
przez Majster 31 gru 2009, 18:34
montechristo napisał(a):Wiesz co...dokładnie jak bym czytał o sobie.

Objawy izolowane w depresji są bardzo dokladnie rozpoznane, jak si epoczyta wiki to sie okazuje ze wcale nie ma ich tak wiele - osiowe sa takie, ze napęd siada i pojawia sie niska samoocena, do tego problemy ze snem, czasem apetyt rozbujany

montechristo napisał(a):Ja już tak miałem jak jeszcze pracowałem - cały czas miałem wrażenie że ludzie źle mówią o mnie, że jestem gorszy, że oni są z jakiś powodów lepsi niż ja, i zaczynałem być niemiły, zamykać się na swiat, psuć relacje z ludzmi, ale też było tak ża ja miałem poczucie że oni są naprawde mądrzejsi niż ja, a potem to juz miałem takie stany że przestawałem kompletnie rozumieć o co chodzi podczas spotkań, traciłem wątki, nawet ciężko mi było się dobrze wysłowić!!!!!!

Ja się jąkałem i to makabrycznie, ale tylko w sytuacjach stresowych. Do tego totalnie siadała mi percepcja. A dzisiaj dykcje mam taka ze moglbym spiewac stare piosenki Kultu :P

montechristo napisał(a):...tłumaczyłem sobie że to lata ciężkiej, stresującej,odpowiedzialnej pracy z elementami mobingu jak to w korporacji. A to już wtedy mogło być ze mna coś nie tak. Ja naprawde chcę wyzdrowieć....ale boję się tego trittico że to nie ten lek i tylko tracę czas

Ja tez sobie wkrecalem mobing i zle oceny szefostwa, myslalem juz o odejsciu z pracy, ze to niby wyszloby mi na dobre itp bzdury. Potem na terapiach wyszlo dopiero ze to wcale nie praca byla powodem deprechy, ale nie chce mowic o tym teraz.
W kazdym razie da sie z tego wyjsc, ale cierpliwosc jest warunkiem podstawowym.
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: Depresja a praca

przez Erwin 31 gru 2009, 18:38
Majster, co zażywasz?
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
24 lis 2009, 19:08

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do