Depresja a praca

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez cdn... 09 lis 2007, 17:13
ostatnia praca jaką miałam była dosyć fajna(sklep/galeria)...udało mi się ją szybko znaleść...ale miałam szefową ,której odbijało...i bałam się panicznie jej reakcji...do pracy szłam spokojna tylko wiedząc,że jej nie będzie...pewnego dnia po kolejnym jej przesadzonym wybuchu poprostu czułąm,że musze odejśc...od dłuższego czasu chciałam to zrobić,ale się bałam...napisałam jej więc smsa,że na następny dzień już się nie zjawie...i zostawiłąm list z wyjaśnieniami...tchórzostwo i dziecinada,ale tak bałam się jej reakcji....kolejna praca w kodaku....znowu jakiś taki dziwny szef-lepszy od niej,ale....czepiał się mojego pisma-niby żartobliwie,ale bolało mnie to....stresowałąm się okorpnie jego obecnością...nie potrafiłam podać odpowiedniej rzeczy o która prosi przy nim klient,bo nie mogłam jej znaleść,odróżnić jednego od drugiego w panice...codziennie ryczałam...to był koszmar...robiłam z siebie idiotke przy szefie...to był tylko tydzień...bo nie był mną zachwycony i powiedział,że zachowuję się jak jak dys-...i że za mało niby z siebie daje(8 h praca na nogach,pełno klientów,brak czasu,żeby usiąść choć na chwile)....niby dał mi szanse,ale ja podziękowałam...dobiłam i tak już moją niską samoocene...potem dostałam jakimś cudem całkiem sympatyczną oferte pracy na próbę...tak się bałam,że sobie nie poradzę,że nowi ludzie,że znowu zrobie z siebie idiotkę i że się w ogóle nie nadaję do żadnej pracy,że nie zjawiłam się tam....postanowiłąm,że jedyne rozwiązanie to praca w domu....więc chciaąłm coś rozkręcić na allegro....niezbyt wyszło....więc szukam pracy od września...nic nie mogę znaleść...boje się chodzić nawet na rozmowy jak już się jakaś przydaży,żeby już na nich się nie zbłaźnić...siedze w domu...nie mam pieniędzy(jedynie renta po ojcu-chwilowo wstrzymana,która i tak idzie na studia)...mój facet płaci za wszystko...a ja siedzę całymi dniami w domu...i poprostu marnuje swoje życie...nawet jeśli dostanę jakąś prace,to stres mnie będzie wykańczał....nawet jak się do niej będę nadawała,to stres mnie skompromituję,nie dojdę do okresu zaaklimatyzowania się(co mogłoby zniwelować stres)....czytam,słucham o tym co teraz trzeba skończyć,jakie miec doświadczenie,żeby pracowac...a ja jestem nikim....nawet jeśli mam jakiś atut ,to kto go zauważy,kiedy będę się błaźnić ze stresu....strasznie myśleć,że skończy się pod mostem i że jedyna alternatywa to samobójstwo...
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
23 maja 2007, 22:46

Avatar użytkownika
przez MERJA-LISA 14 lis 2007, 11:08
Ja jeszcze nie pracuję. Mam 19 lat i jestem na etapie "Uczenia się". W październiku rozpotrzełam studia.... i chyba rozpotrzełam, bo ich jak na dzień dzisiejszy nie skończę. Nie dam rady chodzić na uczelnię. Jest to (tak mi się wydaje) ponad moje siły. Wiem, że źle robię, ale to jest takie ciężkie dla mnie. Właściwie to moje problemy zaczęły się przez szkołe. I nigdy do końca nie poczułam się jak zdrowa. Owszem było dobrze, ale nie tak jak przed załamaniem. Nie wiem czy dam radę. Czasami tracę nadzieję, że już kiedykowlwiek wyzdrowieję, ale jeszcze staram się walczyć ... Już 4 razy w ciągu 7 lat miałam nawroty depresji z nerwicą. Chodziłam na terapię, ale tak naprawdę mi nie pomagała. Moja rodzina nie wie co się ze mną dzieje. Myślą, że sama sobie to wymyślam. Bardzo się zmieniłam.
Boję się jak powiedzieć mamie, że mnie wywalą z uczelni. To będzie okropne, a ona nie rozumie, że ja jestem chora o ile jestem. Dzisiaj idę do psychologa może mi coś pomoże. Musi!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
13 lis 2007, 10:43

Avatar użytkownika
przez Daria Sz. 21 lis 2007, 22:57
czytam i czytam i .... jak dobrze, że nie jestem sama. Pracuję, ale w poczuciu, że jestem totalnie beznadziejna. Nie nadążam, nie rozumiem, nie kojarzę, nie jestem szybka i bystra. Kiedyś byłam ale zachorowałąm na depresję i nic już nie jest takie jak kiedyś. Najgorsze jest to, że nie słyszę co mówią inni współpracownicy. Nie słyszę i nie rozumiem. Jakie to straszne! wycofuję się, zamykam w swoim świecie. Czy można tak pracować? Jak długo? Aż będą mnie mieli dość? Potrzebuję ciepła i życzliwości, wtedy mój stan się poprawia. Potrzebuuję dobrego słowa od dobrego człowieka. To tak niewiele a tak dużo. Bądźmy dla siebie dobrzy...
memento mori...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
04 sie 2007, 19:09

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez cdn... 12 gru 2007, 13:28
Nie rób tego!chyba,że masz jakąs nową już....ja popełniłam ten błąd i już ponad 7 miesięcy przesiaduję całymi dniami w domu....
w poniedziałek pokonałam swój lęk i zadzwoniłam umówić się do pewnej firmy na rozmowę....ale co z tego,że mi się to udało....skoro dziś nie poszłam na rozmowę kwalifikacyjną...stres rano mnie zjadł...wolałam poczuć spokój i zasnąć....a nie stresować się wyglądem,ubiorem,dojazdem,obcymi ludźmi i rozmową....i teraz oczywiście jestem na siebie zła....to była jedna z niewielu szans na możliwość pracy od poniedziałku do piątku....pewnie i tak by mnie nie przyjeli....ale jak nie będę próbowała....to ja już nie wiem co ze mną będzie...
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
23 maja 2007, 22:46

Re: Depresja a praca

przez Distress 29 gru 2009, 02:24
3 lata mijają odkąd napisałam w tym wątku...3 lata...a ja nadal w tej samej czarnej d...3 lata bez żadnych zmian z tendencją do zjazdów, rok bezsensownej terapii...dziś nie chcę ani zyć ani nie żyć...znikąd ulgi...znikąd...
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
29 gru 2006, 20:54

Re: Depresja a praca

przez montechristo 29 gru 2009, 09:33
Distress napisał(a):3 lata mijają odkąd napisałam w tym wątku...3 lata...a ja nadal w tej samej czarnej d...3 lata bez żadnych zmian z tendencją do zjazdów, rok bezsensownej terapii...dziś nie chcę ani zyć ani nie żyć...znikąd ulgi...znikąd...



Witaj,

Czy terapia o której mówisz to psychoterapia czy leczenie farmakologiczne?
Offline
Posty
753
Dołączył(a)
08 gru 2009, 15:27

Re: Depresja a praca

przez Distress 29 gru 2009, 10:20
Leczenie farmakologiczne trwa od lat z małymi przerwami na "bunt". Terapia o której mówię to były cotygodniowe sesje psychoterapeutyczne.
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
29 gru 2006, 20:54

Re: Depresja a praca

przez montechristo 29 gru 2009, 12:13
Distress napisał(a):Leczenie farmakologiczne trwa od lat z małymi przerwami na "bunt". Terapia o której mówię to były cotygodniowe sesje psychoterapeutyczne.



To nie pocieszasz mnie niestety - mi stwierdzili depresję po utracie pracy i kilku innych cięzkich wydarzeniach w moim życiu 3,5 miesiaca leki i przerwałem. Po 3 miesiacach wrciła depresja i od 24 dni jestem na antydepresantach ale poprawa jest prawie niewidoczna, no i 6 stycznia mam mieć poczatek psychoterapi.
Cały czas staram się szukać pracy ale to słabo mi wychodzi i jak czytam takie informacje to nie wygląda to wesoło:)
Offline
Posty
753
Dołączył(a)
08 gru 2009, 15:27

Re: Depresja a praca

przez mp1 30 gru 2009, 02:29
montechristo napisał(a):
Distress napisał(a):Leczenie farmakologiczne trwa od lat z małymi przerwami na "bunt". Terapia o której mówię to były cotygodniowe sesje psychoterapeutyczne.



To nie pocieszasz mnie niestety - mi stwierdzili depresję po utracie pracy i kilku innych cięzkich wydarzeniach w moim życiu 3,5 miesiaca leki i przerwałem. Po 3 miesiacach wrciła depresja i od 24 dni jestem na antydepresantach ale poprawa jest prawie niewidoczna, no i 6 stycznia mam mieć poczatek psychoterapi.
Cały czas staram się szukać pracy ale to słabo mi wychodzi i jak czytam takie informacje to nie wygląda to wesoło:)


myślę, że powinienieś o tym, że nie widzisz prawie poprawy po lekach powiedzieć osobie, która je przepisywała, tak mi się wydaje, bo 24 dni to wprawdzie nie długo, ale już poprawa powinna być odczuwalna
mp1
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
19 lis 2009, 01:00

Re: Depresja a praca

Avatar użytkownika
przez Majster 30 gru 2009, 09:54
mp1 napisał(a):myślę, że powinienieś o tym, że nie widzisz prawie poprawy po lekach powiedzieć osobie, która je przepisywała, tak mi się wydaje, bo 24 dni to wprawdzie nie długo, ale już poprawa powinna być odczuwalna

Niekoniecznie. Zaklada sie nawet 6-8 tygodni na odbudowanie rownowagi emocjonalnej. Cierpliwosci, i koniecznie krok w strone terapii ;)
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: Depresja a praca

przez montechristo 30 gru 2009, 21:27
Majster napisał(a):
mp1 napisał(a):myślę, że powinienieś o tym, że nie widzisz prawie poprawy po lekach powiedzieć osobie, która je przepisywała, tak mi się wydaje, bo 24 dni to wprawdzie nie długo, ale już poprawa powinna być odczuwalna

Niekoniecznie. Zaklada sie nawet 6-8 tygodni na odbudowanie rownowagi emocjonalnej. Cierpliwosci, i koniecznie krok w strone terapii ;)



Wizytę u psychiatry mam 6 stycznia, dzień później rozpoczynam psychoterapię.
Porozmawiam u psychiatry na temat albo zwiększenia dawki Trittico albo zmiany lub właczenia jakiegoś dodatkowego środka.
Mam wrazenie że jest coraz gorzej a nie lepiej - ogramne problemy z koncentracją, pamiecią, znów totalny brak motywacji i zero pozytywnego spojrzenia w przyszłość - wciąż powroty bezwiedne w przeszłość co źle zrobiłem, co spieprzyłem - wytracanie poczucia własnej wartości, próbuje się jakoś organizować w domu, jakieś zadania i co coś zrobie jakąś małą rzecz to totalne zmęcznie, co chwila zapominam o czymś, i to uczucie takiego otępienia....

Porozmawiam moze o jakiś lekach które wpłyną na moją mobilizację i zaktywizują(kiedys byłem maksymalnie zorganizowanym facetem, przez wiele lat zarządzałem duza grupą ludzi....) i teraz jak o tym myśle to tak jak by to była inna osoba, że to niemożliwe...
nie wiem jakie są Wasz doświadczenie z wychodzenia z depresjipo jakim czasie jest lepiej, wiem że to sprawa indywidualna i leki również ale najbardziej irytujące jest to ze mi szkoda czasu, że mi życie przelewa się przez palce, i to uczucie bezgranicznej niemocy, jak jakaś kara...
Napiszcie proszę o Waszym wychodzeniu z tego syfuuu zwanego depresją - prosze
Offline
Posty
753
Dołączył(a)
08 gru 2009, 15:27

Re: Depresja a praca

Avatar użytkownika
przez Majster 31 gru 2009, 00:31
montechristo napisał(a):Wizytę u psychiatry mam 6 stycznia, dzień później rozpoczynam psychoterapię.

Czyli jest bdb.

montechristo napisał(a):Porozmawiam u psychiatry na temat albo zwiększenia dawki Trittico albo zmiany lub właczenia jakiegoś dodatkowego środka.

Pogadac mozesz o czym chcesz, ale doradzam cierpliwosc i zrozumienie roli lekarza. Jesli on wie, ze trittico bierzesz niecaly miesiac to nie bedzie raczej chcial ryzykowac startu nastepnego leku gdy ten jeszcze sie nie rozbujal. A ile to potrwa to juz pisalem, u mnie bylo to ponad miesiac, ale ja nie jadlem trittico (wtedy nie bylo tego na rynku chyba jeszcze). Serio - musisz byc cierpliwy i dac sobie szanse, nie oczekuj ze deprecha Ci przejdzie za 2 miesiace, juz raczej za 2 lata, nastaw sie na to a bedzie Ci latwiej pogodzic sie ze wszystkim co jeszcze przed Toba.

montechristo napisał(a):Mam wrazenie że jest coraz gorzej a nie lepiej - ogramne problemy z koncentracją, pamiecią, znów totalny brak motywacji i zero pozytywnego spojrzenia w przyszłość - wciąż powroty bezwiedne w przeszłość co źle zrobiłem, co spieprzyłem - wytracanie poczucia własnej wartości, próbuje się jakoś organizować w domu, jakieś zadania i co coś zrobie jakąś małą rzecz to totalne zmęcznie, co chwila zapominam o czymś, i to uczucie takiego otępienia....

Objawy deprechy to ja znam na pamiec, podobnie wszystkie jej wkręty, powtarzam raz jeszcze - cierpliwosci.

montechristo napisał(a):Porozmawiam moze o jakiś lekach które wpłyną na moją mobilizację i zaktywizują...

A jak ze snem? w nocy masz te 6-7h nieprzerwanego snu? Bo jesli nie to raczej o tym pogadaj z pstychiatra. Tak w kilku zdaniach i telegraficznym skrocie: wychodzenie z deprechy to (kolejnosc jak nastepuje):
- poprawa i ustabilizowanie snu jaki Ci daje wlasciwy wypoczynek,
- odbudowa rownowagi emocjonalnej czyli farmakoterapia,
- terapia, terapia i jeszcze raz terapia. Zobaczysz, to moze byc nawet fajne, chociaz na poczatku niekoniecznie miłe.
Nastaw sie na to ze mozesz sie dowiedziec o sobie rzeczy ktorych wcale nie chcialbys wiedziec, takich, ktore niekoniecznie beda Ci pasowac i z ktorymi moze sie nie zgodzisz, w moim przypadku tak bylo. Ale bez obaw, terapeuta nie zaskoczy sie niczym, widzial i slyszal jz pewnie wiele, a o grupe sie nie martw - psychoterapia moze miec tez forme indywidualna, mi to bardziej odpowiadalo. Nastaw sie tez na to ze juz teraz mozesz zapomniec o zyciu sprzed choroby, przebycie (i przezycie ;)) deprechy dosc konkretnie odmienia czlowieka, jego relacje z ludzmi i jego psyche, niekoniecznie na lepsze/gorsze, na pewno na "inne". W moim przypadku zmiana wypadla na moja korzysc.
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: Depresja a praca

Avatar użytkownika
przez *Monika* 31 gru 2009, 01:26
Majster

Ile czasu chdziles na terapie?

Od pierwszego objawu Twojej depresji do dnia dzisiejszego ile czasu minelo?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Depresja a praca

Avatar użytkownika
przez Paranoja 31 gru 2009, 08:54
ja pracuje i musze chodzic do pracy mimo ze rano wstawac mi sie nie chce, coraz czesciej nic mi sie nie chce w pracy i sprawy mi siedza, zawalam terminy, potem na ostatnia chwile robie wszystko ;/

ale mam nadzieje ze nowy rok bedzie dla mnie lepszy, w koncu biore sie za siebie. dzieki forum i lekarzon wiem co mi dolega, wiem chyba jakie sa powody tego stanu w jakim sie znajduje, wiec wiem jak sobie radzic w tych ciezkich momentach. jeszcze super nie jest, duzo przede mna, ale chyba widze nadzieje dla siebie.

albo po prostu dzis mam lepszy dzien ;)
Włączam tryb ninja jak jestem sam w domu i sprawdzam wszystkie pokoje czy przypadkiem gdzieś nie czeka na mnie seryjny morderca.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1933
Dołączył(a)
10 gru 2009, 08:07

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do