Depresja a praca

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez Marla_30g 02 cze 2007, 21:44
Dziękuję Mona.:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
90
Dołączył(a)
18 kwi 2007, 12:12
Lokalizacja
Katowice

Avatar użytkownika
przez korres1 04 cze 2007, 23:28
Kurde, to masz kocioł. To powodzenia.
PS. Dobra stroną pracy, nawet najgorszej jest to, że zabiera czas na myslenie o sobie. W moim przypadku to zbawienne. Spróbuj i Ty.
Ale kto będzie trzymał straż nad strażnikami?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
691
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 00:34

Avatar użytkownika
przez Agarfieldka 13 cze 2007, 01:55
Mnie o mało w zimie nie wywalili z pracy przez depresje. Nie byłam w stanie wyjść z domu. Na szczęście szef okazał się ludzki. Skończyło się na tym, że wykorzystałam cały przysłujący mi urlop i z wakacjami moge się pożegnać.

Tak w ogóle to lubię swoją pracę. I potrzebuje kasy, bo wynajmuje pokoik. Powrót do domu rodziców to byłby mój koniec. Do tej pory atmosfera tam panująca mnie dobija, w małych dawkach jest do zniesienia, a na codzień..... ech.

korres1: masz racje z tym, że praca zabiera czas na myślenie o sobie. A poza tym zawsze to jakoś lepiej coś udłubac w pracy mimo objawów, niż siedzieć cały dzień w domu i nic nie zrobić.
Wszyscy kłamią - ale to nic nie szkodzi, bo i tak nikt nikomu nie wierzy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
28 mar 2007, 11:39
Lokalizacja
Kraków

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Pstryk 13 cze 2007, 18:08
Agarfieldka napisał(a):Do tej pory atmosfera tam panująca mnie dobija,

Hm, mam podobny problem z pracą. To jest to, co chciałabym robić do emeryturki a nawet dłużej, ale irytuje mnie szefostwo i ich marnotrawstwo czyjejś pracy. Do tego jestem na wysokim stanowisku i ponoszę sporą odpowiedzialność. Więc niestety, ale w najbliższej przyszłości będę musiała zmienić zajęcie. Zresztą już się oglądam. Bo pracowałam w wielu miejscach i co prawda tamte zajęcia nie sprawiały mi zbytnio przyjemności ale nie byłam taka zestresowana. Do tego odreagowuje w domu :?
Jeśli nie możesz więc nic zdziałać, aby atmosfera była milsza, poszukaj nowej pracy bo nie warto trzymać się kurczowo czegoś co pochłania Twoje zdrowie.
Pozdrawiam cieplutko
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez Agarfieldka 14 cze 2007, 12:01
bethi
Ja miałam na mysli, że atmosfera w domu rodziców mnie dobija, dlatego musze miec kasę, żeby móc mieszkać samodzielnie. Oczywiście dobicie do emeryturki też jest jakimś celem :lol:
W pracy jest różnie, ale ogólnie biorąc lubię ją. I dlatego mnie dodatkowo wkurza, że o mały włos jej nie straciłam przez depresję.

Trzymam kciuki, żeby Tobie udało się znaleźć spokojniejsze miejsce pracy.
Pozdrawiam
A.


A z innej beczki z moich doświadczeń wynika, że z depresją (no może umiarkowaną) da się jakos pracować, ale skończyć studia czy w ogóle uczyć się czegokolwiek już nie.
Wszyscy kłamią - ale to nic nie szkodzi, bo i tak nikt nikomu nie wierzy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
28 mar 2007, 11:39
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez Nelka 22 cze 2007, 21:35
Ja pracuje od miesiąca...na początku jakoś odgórnie się na nią zgodziłam, chociaż nie byłam przekonana do końca, czy chce robić właśnie to. Ale jak poczułam się lepiej po lekach to mi sie spodobało...ludzie mili i ciekawi, przyjaźnie nastawieni, chociaż czasem jest ciężko i w połowie mam ochotę zwiać, to sądzę, że była to dosyć dobra inwestycja. Ruszam się, nie siedzę w miejscu, mam myśli zajęte sprawami związanymi z pracą, zarabiam na psychoterapię :)...zobaczymy, zobaczymy...umowę mam do konca roku...potem można szukać zmian ;)
Żyć, nie-umierać!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
12 maja 2007, 16:53
Lokalizacja
Wrocław

przez Pstryk 23 cze 2007, 00:55
Początkiem br też zamartwiałam się, czy nie stracę pracy. Zawalałam dużo spraw, byłam ciągle przemęczona, nie kompatybilna, działałam z opóźnieniem. Mój facet w dodatku dolewał oliwy do ognia, bo miał problemy z faktem, że zarabiam więcej od niego. Do tego zachorowałam na zapalenie płuc. Szef ciągle na mnie narzekał i myślałam, że to już koniec. Dawałam z siebie więcej niż byłam w stanie. Pewnego razu nie wytrzymałam. Wykrzyczałam szefowi w oczy co o tym myślę i jak się z tym czuję. I powiedziałam, że nie dam się zwolnić z pracy, bo daję z siebie więcej, niż powinnam i to nie ja mam problem z dostrzeżeniem tego, kto wydajniej pracuje. O dziwo nie zwolnił mnie. I nawet zaczął się ze mną liczyć.
Pstryk
Offline

przez lech bogdanowicz 23 cze 2007, 15:56
To jest cos co mnie przeraza chyba najbardziej.wyglada na to ze depresja prowadzi mnie do bezdomnosci.mam zdiagnozowana depresje i nerwice od dziecinstwa.rodzina mi powymierala tak ze nie mam na kogo liczyc a ostatnio wpadlem na bardzo glupi pomysl zeby zainwestowac ostatnie pieniadze w mieszkanie w bulgarii no znajac moj pech ktory nigdy mnie nie zawodzi wyglada na to ze strace te pieniadze.zmeczenie i "brain fog" w ciagu dnia jest tak duze ze nie moge pracowac.Wydaje ostatnie pieniadze na rent pokoju.Zdaje sie ze to rownia pochyla w dol
Posty
17
Dołączył(a)
21 cze 2007, 01:34
Lokalizacja
warszawa_londyn

Hej!

przez Carla 25 cze 2007, 17:33
Ja przeżywałam mobbing w pracy, nigdy nie wiedziałam za co oberwę (czasem zdarzało się, że za wygląd, bo za ładnie...), od szefowej z zaburzoną osobowością. Przez wiele lat pracy leczyłam się na różne schorzenia somatyczne, nikt mi nie podpowiedział, że to maskowana depresja.
Na częste biegunki polecano mi picie herbatki z jagód i nie denerwować się...
Dopiero, gdy zaczęłam mieć problemy z pamięcią, sama poszłam do psychiatry. To była druga połowa roku 2000, do starszego doktora trzeba było czekać parę godzin w kolejce, wtedy psychiatrzy zaczęli "mieć wzięcie"...Obecnie w mojej ex firmie jedna z obecnych pracownic ponoć radzi sobie z szefową, podziwiam ją, bo inne, które odeszły wcześniej nie potrafiły.
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
22 maja 2007, 01:20
Lokalizacja
Toruń

Depresja a Praca Zawodowa

przez Ewawe 22 paź 2007, 16:40
Pomimo dobrego wykształcenia nie mogę znaleźć pracy. Drażni mnie to, jestem zła na siebie ale ogarnia mnie również taka globalna złość na kraj, na sytację młodych ludzi. Wiem jednak, że to uogólnienie, bo niektórzy młodzi mają się świetnie. Taka"litania" złości zdarza się kilka razy na dzień, mam wrażenie, że nie jestem nikomu potrzebna, że nie mam swojego miejsca i wstydzę się tego. Ten wstyd jest najgorszy.Mój depresyjny stan utrudnia mi poszukiwanie pracy, mam wrażenie na każdej rozmowie, że rozmówca wie, że coś jest nie tak.
Nie bardzo wiem, czy i jak mogłabym utrzymać tę pracę. Jakie są wasze odczucia? Czy możecie podzielić się ze mną swoimi obserwacjami?
Co w takiej sytuacji zrobić?
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
08 paź 2007, 18:56
Lokalizacja
WARSZAWA

Avatar użytkownika
przez pyzia1 24 paź 2007, 09:47
Z mojego doświadczenia moge Ci poradzić, żebyś szukała jakiejkolwiek pracy. Obecnie z pracą dla osób z wyższym wykształceniem faktycznie jest ciężko, ale np w sklepie można znaleźć pracę dość łatwo. Lepsze jakiekolwiek zajęcie niż siedzenie w domu, ważne żebyś przebywała wśród ludzi, wtedy na pewno poczujesz się lepiej.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
745
Dołączył(a)
15 paź 2007, 10:28

Avatar użytkownika
przez watkosia 27 paź 2007, 20:49
Leczę się od czterech lat.Też miałam przcę, która wymagała "kreatywnego myślenia", aktywnego kontaktuj z ludźmi, byciw w kilku miejscach naraz itd....
Zmieniłam pracę!!!!Może mniej zarabiam, ale w porównaniu z poprzednią mam święty spokój!!Jak mam gorszy dzień mogę się wogóle się nie oddzywać i skupić się na swoim biurku. 8)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
27 paź 2007, 20:40
Lokalizacja
Kraków

Depresja a praca zawodowa

przez aga30 06 lis 2007, 18:06
cieszę sie ze trafiłam na to forum...bo inaczej myśłałabym że tylko ja jestem takim ewenementem, że tylko ze mna jest coś nie tak a rodzina, znajomi i w ogóle postronni ludzie mogą to odbierać jako nieudacznictwo(30 lat i na garnuszku rodziców totalna porażka!!!) czy lenistwo ale ja na prawdę chcę albo raczej chciałam...? pracować tyle że za każdym razem kończy sie to w ten sam sposób..wylaniem po 1 miesiącu- czy ktoś tak ma?-i jak to wygląda potem w papierach tyle prac i każda po miesiącu lub 3? Zastanawiam sie co ze mną nie tak bo na pocz. wywieram b. dobre wrażenie chętnie mnie zatrudniają ale potem jeszcze chętniej niestety zwalniają...:-( - może i mam pewne braki w doświadczeniu ale wszystkiego sie człowiek jest w stanie nauczyć tylko że ja sie panicznie boje kompromitacji, tego gdy czegoś nie wiem nie potrafie zrobić jak na mnie patrzą inni jak mnie oceniają itp. to mnie paraliżuje w ogól stres działa na mnie tak destrukcyjnie że sie "tracę". doszło do tego ze teraz mam opór boje się w ogóle szukać nowej pracy bo znów mnie wywalą nie wiem czemu sie tak dzieje niby nie jestem jakoś specjalnie głupia-chyba mam nadzieję - dobrze sie uczyłam wiec skąd to teraz że nie daję z niczym rady w pracy; czy to rozkojarzenie; brak koncentracji; czy nieumiejętność życia w grupie w zespole a pewnie wszystko naraz. To wszystko mnie przeraża każdy wysiłek zwłaszcza umysłowy mnie przeraża i przerasta, wszystko wydaje mi sie za trudne dla mnie, ponoć mam tak że o jedną i te samą rzecz potrafie sie pytać 5 razy-choć aj tak nie uważam i nie zauważam tego, w ogóle w sytuacji stresowej wali mi serce jak oszalałe czerwienię się głupio mi że ktoś to może zauważyć wiec koncentruję sie głównie nad opanowaniem się w miarę, albo drugą skrajnością jest sytuacja stresowa kiedy sie zupełnie wyłączam i można do mnie mówić ja już i tak niczego nie rejestruję myśle tylko o tym żeby uciec pójść do domu i już nie musieć tam wracać i tak też sie to kończy wywalają mnie z kolejnej pracy tylko co dalej? z czego życ? zastanawiam sie nad wyjazdem do anglii tam popracuję fizycznie to odpocznę psychicznie tyle ze jestem po rozwodzie mieszkam z rodzicami i moją 8 -letnią córką która strasznie to przeżyje ale co jej z takiej sfrustrowanej wiecznie płaczącej załamanej i bezradnej matki-mysle ze potrzebuję jakiegokolwiek sukcesu choćby zarobionych pieniedzy żeby poczuć sie cokolwiek lepiej cokolwiek warta. boję sie też że eks mąż na stanowisku bedzie ją probował odebrać mi podczas mojej nieobecności..tak wiec to jest jakieś zaklęte koło z którego nie widzę wyjścia. jeśli ktoś miał podobnie lub ma prosze o kontakt i z góry dzieki za wszelką pomoc, rady i zrozumienie :-) GG 7778093
Ostatnio edytowano 06 lis 2007, 20:46 przez aga30, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
06 lis 2007, 14:20

przez Ewawe 06 lis 2007, 19:12
Moja poprzednia praca, nadzwyczaj kreatywna i nadzwyczaj wykańczająca, przyprawiała mnie o ogromne lęki i frustracje.
Teraz się tułam. siedzę w internecie, przesypiam pół dnia, kompletne warzywo. Mój psycholog mówi, że trzeba siebie polubić. Lubię siebie, najbardziej jak nic nie muszę robić i nigdzie wychodzić. Wydaję mi się,że jestem infantylna i nieporadna, dużo umiem ale nie potrafię tej wiedzy udostępnić. Jak się zestresuję to koniec, nic wtedy nie zrobię.Zastanawiam się nad przekwalifikowaniem na coś spokojniejszego, ale to tak długa droga.
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
08 paź 2007, 18:56
Lokalizacja
WARSZAWA

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do