Rok leczenia...bez rezultatów?

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Rok leczenia...bez rezultatów?

przez mmebovary 25 kwi 2015, 19:36
Wracam tu po raz któryś...Pierwszy raz spotkałam się z Wami przed moją pierwszą wizytą u psychiatry i przed diagnozą. Diagnoza-epizod depresyjny trwający prawie rok. Leczenie-venlectine 150 w docelowej dawce. Zatrzymałam się na 75. Terapia? Na razie niech pani sobie odpocznie. Ok. To odpoczywałam. Najpierw, bo dostałam zwolnienie ze studiów, potem bo były wakacje. Nauczyłam się, w warunkach inkubacyjnych, czytaj pozbawionych stresu, który u mnie wiązał się przede wszystkim z uczelnią, żyć całkiem nieźle. Zaczęłam pracę, wstawałam o 5, z ochotą do pracy, do ludzi, do życia. Aż do października, kiedy powinnam wrócić na studia. Wróciłam z IOSem, tzn. indywidualną organizacją studiów, która pozwalała mi na przykład nie chodzić na część zajęć, albo przyjść tylko na zaliczenie etc. Spowodowane to było bardziej niż chorobą, faktem, że powtarzam rok. I żeby móc za to zapłacić, musiałam iść do pracy. Powtórzenie roku kosztuje mnie 5 tysięcy. Przez pół roku, kiedy spłacałam raty i bardzo dużo pracowałam, jakoś dawałam sobie radę. Baardzo rzadko pojawiałam się na uczelni. Od tego semestru powinnam na niej być co drugi dzień, a nie ma mnie prawie wcale. Boję się tam wracać, tym bardziej, że spotkało mnie tam ogromne upokorzenie ze strony jednego z wykładowców, u którego mam obecnie coś do zrobienia. W głowie mam kilka rzeczy, które zawaliłam, ale boję się o nich komukolwiek opowiedzieć. Bliskim zależy przede wszystkim na tym, żebym skończyła ten rok. Słyszę, że albo jestem leniwa, albo wszystko tłumaczę strachem, albo nie widzę faktów. Fakty są takie, że mogę, albo z dużym prawdopodobieństwem, nie zaliczę tego roku. Nie-fakty są takie, że panicznie boję się tego miejsca, ludzi, wykładowców.
Dodam, że nadal biorę leki, nie byłam na terapii, bo nie zaleciła pani doktor. Nie wiem, kto ma rację. Mój strach, lęk, stres, czy wszyscy naokoło, którzy wmawiają mi lenistwo? Lenistwo względem studiów, z pracą radzę sobie nadal nieźle. Co powinnam zrobić? Do kogo się zgłosić? Jestem nadal chora, czy po prostu nieodporna? Albo leniwa?
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
15 maja 2014, 15:35

Rok leczenia...bez rezultatów?

Avatar użytkownika
przez Kontrast 25 kwi 2015, 19:51
Część
Kto to są ci wszyscy? Nie możesz im przedstawić swojej sytuacji, uczuć? Czemu się rzadko pojawiasz, praca?
Nie znam roli którą gram. Wiem tylko, że jest moja, niewymienna.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3557
Dołączył(a)
13 cze 2014, 22:18
Lokalizacja
TKI

Rok leczenia...bez rezultatów?

przez mmebovary 25 kwi 2015, 23:08
Znacznie bardziej niż praca przeszkadzam sobie sama w chodzeniu tam. Pracodawca ustalił wszystko tak, bym mogła studiować. Nie chodzę tam, bo się boję. W gruncie rzeczy nawet zabrania się do pisania pracy czy czegoś podobnego. To też wiąże się ze stresem. Odbieranie maili od wykładowców...dawno tego nie robię. Odbiera je moja siostra, a potem mówimi, co w nnich jest. W zeszłym roku w takim mailu odebrałam info, ze muszę powtarzać rok...
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
15 maja 2014, 15:35

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Rok leczenia...bez rezultatów?

Avatar użytkownika
przez agusiaww 25 kwi 2015, 23:45
Bo trzeba isc na terapie, masz jakis lęk przed studiami.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Rok leczenia...bez rezultatów?

przez mmebovary 13 maja 2015, 17:11
Wracam po jakimś czasie, bo odwiedziłam psychiatrę. Leki na chwilę obecną: venlectine 100 mg, elicea 10 mg i imovane na spanie przez 10 dni. Plus, jeżeli chcę psychoterapia. Pani doktor powiedziała, że przesadą jest na przykład nieodbieranie maili od wykładowców, czy strach przed samym budynkiem....
Rodzina jest zła na mnie, że skupiam się na chorobie, że poszłam do lekarza. Grożą, wzbudzają poczucie winy, krzyczą, żeby wymóc na mnie pójście na uczelnię. Ale to nic nie zmienia. Wręcz przeciwnie, boję się tylko bardziej. Co robić? Najchętniej wzięłabym kilka tych na spanie i zasnęła na jakiś czas, żeby nie musieć ciągle słyszeć, jak bardzo właśnie przegrywam swoje życie. Bo przegrywam, wiem o tym. Ale to nie sprawia, że przestaję się bać...
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
15 maja 2014, 15:35

Rok leczenia...bez rezultatów?

Avatar użytkownika
przez arminn 13 maja 2015, 17:43
Prawda jest strasznie smutna :-| Ktoś kto nie doświadczył depresji, nie czuł tego, co czuje osoba chora będzie gadał, przybijał, "karcił". I nawet czasem nie pomyśli, że czymś takim wcale nie pomaga, tylko szkodzi jeszcze bardziej! Często to przerabiam ostatnio, więc wiem co czujesz. Też mam taki okres, w którym czuje, że przegrywam swoje życie, dochodzi jeszcze właśnie cholerny strach...

Pozdrawiam i życzę siły.
Samotność jest wtedy, kiedy nie ma mnie we mnie..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
518
Dołączył(a)
19 kwi 2015, 18:03

Rok leczenia...bez rezultatów?

przez mmebovary 13 maja 2015, 17:54
I co dalej? Co z tym zrobić? Uciec? Tylko gdzie? I czy to coś zmieni?
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
15 maja 2014, 15:35

Rok leczenia...bez rezultatów?

przez ala1983 13 maja 2015, 17:55
agusiaww napisał(a):Bo trzeba isc na terapie, masz jakis lęk przed studiami.

Dokladnie, ale to dluzszy proces. Szkoda, ze nie zaczelas od razu, wbrew opini Pani doktor :?

A te leki nie pomagaja? Nie umniejszaja w zadnym stopniu twoich stanow lekowych? Mialam podobna sytuacje kiedys na studiach. Leki, szczegolnie przez pierwsze miesiace pomogly mi szybko sie pozbierac i nie dopuscic do wiekszych zaleglosci na uczelni.
"Objawy mają swoje znaczenie"
Zygmunt Freud (1856-1939)
Offline
Posty
3514
Dołączył(a)
19 lis 2011, 18:53
Lokalizacja
W drodze...

Rok leczenia...bez rezultatów?

Avatar użytkownika
przez arminn 13 maja 2015, 18:07
mmebovary napisał(a):I co dalej? Co z tym zrobić? Uciec? Tylko gdzie? I czy to coś zmieni?


Co dalej? To dobre pytanie, na które sama szukam ostatnio odpowiedzi. Czy uciec? Też myślałam, żeby wyjechać, zmienić swoje miejsce zamieszkania, otoczenie itd..Zmiany mogą wyjść na dobre, ale czy są wskazane, czy uszczęśliwią i pomogą czy pogłębią ciężki stan?
Pamiętaj tylko, że zawsze warto uwolnić się od "toksycznych ludzi" i szukać prawdziwych przyjaciół, którzy okażą Ci troche empatii. A to nie łatwe w dzisiejszym zakłamanym świecie :-|
Samotność jest wtedy, kiedy nie ma mnie we mnie..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
518
Dołączył(a)
19 kwi 2015, 18:03

Rok leczenia...bez rezultatów?

Avatar użytkownika
przez bedzielepiej 13 maja 2015, 22:31
Co to jest rok leczenia. Ja się leczę 10 lat bez rezultatów.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1541
Dołączył(a)
02 wrz 2013, 19:49

Rok leczenia...bez rezultatów?

przez NaaN 13 maja 2015, 22:58
mmebovary napisał(a): Diagnoza-epizod depresyjny trwający prawie rok. Leczenie-venlectine 150 w docelowej dawce. Zatrzymałam się na 75. Terapia? Na razie niech pani sobie odpocznie.
..............-fakty są takie, że panicznie boję się tego miejsca, ludzi, wykładowców.
Dodam, że nadal biorę leki, nie byłam na terapii, bo nie zaleciła pani doktor. Nie wiem, kto ma rację. Mój strach, lęk, stres, czy wszyscy naokoło, którzy wmawiają mi lenistwo? Lenistwo względem studiów, z pracą radzę sobie nadal nieźle. Co powinnam zrobić? Do kogo się zgłosić? Jestem nadal chora, czy po prostu nieodporna? Albo leniwa?


Ale przecież Ty się nie leczyłaś. Branie leków nie wyleczy depresji a przynajmniej tak się okazało w twoim przypadku. Moim zdaniem jesteś nadal chora i poszukaj sobie psychoterapii, lęk to nie jest lenistwo.
Offline
Posty
1361
Dołączył(a)
15 lut 2014, 11:23

Rok leczenia...bez rezultatów?

przez mmebovary 14 maja 2015, 12:40
Przyznaję Wam rację. Też wydaje mi się, że rok brania leków bez terapii to rok jakby bez leczenia. Tylko, że mamy koniec roku akademickiego, powinnam bronić pracę, podejść do sesji, a ja siedzę w domu naćpana tym wszystkim, co zapisała mi psychiatra i boję się wyjść. Z domu w ogóle. Nie wspominając o uczelni. I nie potrafię rozmawiać z rodzicami. Zagrozili, że odetną pieniądze, sprzedadzą mieszkanie, wpędzają mnie w poczucie winy za to, jak oni bardzo martwią się o mnie (czyt. o moje studia). Jestem w kropce, totalnej czarnej murzyńskiej sami wiecie czym i nie mam bladego pojęcia, jak stąd wyjść. To, że oni prowadzą ze mną wojnę wcale nie polepsza mojego stanu. Wręcz przeciwnie. I wcale nie powoduje, że mam ochotę wrócić na studia.
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
15 maja 2014, 15:35

Rok leczenia...bez rezultatów?

przez mambałaga 14 maja 2015, 12:57
Heh z tym nieodbieraniem maili miałam identycznie jak "pisałam" magisterkę ;) I tego typu działanie u mnie występuje cały czas. To jest genialne unikanie odpowiedzialności. Wiem, że tak robię, wiem, że nic mi to nie da i cały czas powtarzam ten sam schemat :) Mogę się mylić, ale widzę jedyne wyjście - wyleczenie choroby, dopóki tego nie osiągniesz żadne porady typu dasz radę, postaraj się zrób to i tamto nie zmobilizują cię. Wiem z autopsji. Mam kupę zaległych spraw i gdy o nich myślę, ściska mnie w żołądku, ale nie staram się ich załatwić, a im bardziej się przeterminują, tym bardziej mnie stresują i tym bardziej nic z nimi nie robię ;) Więc wiem o czym mówisz ale pomóc nie potrafię :( Samej sobie też nie.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
14 maja 2015, 09:46

Rok leczenia...bez rezultatów?

przez NaaN 14 maja 2015, 14:00
mmebovary napisał(a): powinnam bronić pracę, podejść do sesji, a ja siedzę w domu naćpana tym wszystkim, co zapisała mi psychiatra i boję się wyjść. Z domu w ogóle. Nie wspominając o uczelni. I nie potrafię rozmawiać z rodzicami. Zagrozili, że odetną pieniądze, sprzedadzą mieszkanie, wpędzają mnie w poczucie winy za to, jak oni bardzo martwią się o mnie (czyt. o moje studia). Jestem w kropce, totalnej czarnej murzyńskiej sami wiecie czym i nie mam bladego pojęcia, jak stąd wyjść. To, że oni prowadzą ze mną wojnę wcale nie polepsza mojego stanu. Wręcz przeciwnie. I wcale nie powoduje, że mam ochotę wrócić na studia.


Możesz szczerze porozmawiać z rodzicami właśnie w taki sposób ? Przedstawić im tak sprawę ?
Offline
Posty
1361
Dołączył(a)
15 lut 2014, 11:23

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 26 gości

Przeskocz do