Nie mam już siły, potrzebuję wsparcia kogokolwiek

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Nie mam już siły, potrzebuję wsparcia kogokolwiek

przez szrama 08 kwi 2015, 21:53
Nie wiem kompletnie od czego zacząć. Nie umiem nawet określić swojego samopoczucia teraz, a w w sumie to stopnia fatalności. Napisanie tego sprawia mi ogromy wysiłek. Poznałem przez internet przyjaciółkę, ponad rok temu. Z drugiego końca Polski. Starałem jej się pomagać w każdej sytuacji. Była to jedyna osoba, którą miałem. Spałem w łóżku z telefonem przy uchu żeby móc zareagować gdy będzie jej źle i będzie potrzebowała zadzwonić. Potem zacząłem do niej jeździć, każda spędzona chwila była dla mnie błogosławieństwem. Doszło do tego, że ją pokochałem. Nie jestem w niej zakochany, absolutnie. Po prostu ją kocham, wiem ile krzywd doznała nie mogę tak po prostu traktować jej jak znajomej. Chcę się o nią troszczyć, potrzebuję jej tak bardzo, była moim sensem życia. Uświadamiała mi, że nasza znajomość nie ma sensu jeśli dalej tak ją będę traktował, chodź na początku naszej znajomości sama zaproponowała mi bycie razem. Napisała mi ostatnio, że zraziła się do mnie przez to co napisałem. Przepraszałem ją cały czas, z biegiem czasu napisała żebym wyluzował bo wszystko jest ok, a ja nic takiego nie zrobiłem. Potem trochę gadaliśmy, ale ostatnio nie odbiera w ogóle telefonów, piszę, że nie ma ochoty na z nikim gadać. Wiem, że gdy tak piszę to coś się z nią dzieje, ale to już trwa kilka dni, a zawsze odbierała. Tak bardzo się martwię, że coś palnąłem i teraz nie będzie chciała mnie znać, ale już nie chodzi tu tylko o nią. Nie mam żadnego wsparcia. Nie mam pracy i nie jestem w stanie do niej iść. Mam trochę pieniędzy, które prawdopodobnie w najbliższym czasie przegram. Czuję się strasznie sam, ale nie chcę nikogo poznawać. Chcę być cały czas w pogotowiu gdyby coś się jej działo, nie mogę jej tak zostawić chodź pisze mi, żebym dał jej spokój. Poza tym miałem uraz na twarzy i nie mogę poznać zdrowej dziewczyny bo ona tego nie zrozumie. Nie chodzi tu o wygląd czy coś bo tego w ogóle nie widać praktycznie, ale sprawia mi ogromny dyskomfort, chodź lekarze mówią, że to raczej niemożliwe. Ostatnio myślę coraz śmielej o śmierci. Dziś rodzice się na mnie obrazili bo urządziłem reszcie rodziny taką awanturę, nie wytrzymałem nerwowo i zrobiłem taki burdel, że tego nie da się opisać. Moje myśli samobójcze stają się coraz realniejsze. Bałem się wziąć tabletek nasennych bo bałem się awantury, które będzie jeśli się obudzę, ale musiałem jakoś odreagować swój stan w danej chwili. Wziąłem 24 tabletki antydepresyjne, temperatura mojego ciała spadła, a ja wyszedłem z domu i siedziałem z psem na ławce. Widziałem jak się na mnie patrzał więc chyba nie wyglądałem najlepiej. Przez najbliższe kilka dni miałem dreszcze i zawroty głowy. Czuję się źle, bardzo źle. Chyba potrzebuję się do kogoś odezwać, ale kompletnie nie mam do kogo. Potrzebuję się do kogoś przytulić, ale tego też nie mam.
Offline
Posty
408
Dołączył(a)
30 kwi 2014, 03:49
Lokalizacja
lubuskie

Nie mam już siły, potrzebuję wsparcia kogokolwiek

przez Magiczna 08 kwi 2015, 22:13
Witaj ;)
Wiesz ja też mam straszny problem z moją potencjalną drugą połówką, ale ten problem wynika ode mnie, z mojego dziwacznego charakteru itd... Zbyt skomplikowane, żeby opisać to w kilku zdaniach.
W każdym razie, mimo, że nie znam go dobrze, on mnie też, to wiem że on chce się mną zaopiekować, mam też z nim jakiś podświadomy dobry kontakt... Ale kiedy tak wypytuje o mnie, co u mnie, widzę że się troszczy, zabiega mocno o moje towarzystwo... To czuję się lekko osaczona, jak dziecko. Myślę, że możesz mieć podobną sytuację, a właściwie te dziewczyna. Nie zrozum mnie źle, ale są różni ludzie...
Może na nią źle działa ciągła troska, może jej przypomina o tym, że jest jej ciężko?
Chyba nie powiem nic innowacyjnego, ale może zwyczajnie potrzeba jej oddechu? A uwierz mi, że ona czuje jak Ty cały czas o niej rozmyślasz i się martwisz. Przez to też trudno jej odpocząć.
Nie chcę wyciągać pochopnych wniosków, ale wydaje mi się, że ta troska ją troszkę przygniotła?

Chociaż pocieszę Cię, że niezły z Ciebie bohater, chyba niejedna kobieta chciałaby mieć takiego supermana przy sobie ;)
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
21 mar 2015, 22:28

Nie mam już siły, potrzebuję wsparcia kogokolwiek

przez szrama 08 kwi 2015, 22:21
Tak, to po części prawda, ale, ciężko to wszystko opisać, jestem na skraju, już nie przez nią, była jakąś motywacją do życia, ale po prostu. Nie mam siły iść do pracy, jutro znów zacznę grać.
Offline
Posty
408
Dołączył(a)
30 kwi 2014, 03:49
Lokalizacja
lubuskie

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nie mam już siły, potrzebuję wsparcia kogokolwiek

Avatar użytkownika
przez pinda 08 kwi 2015, 22:21
szrama, pewnie wybrala jakiegoś lewaka <3
A tak serio, to wpierw zajmij się sobą, miłość czy tam przyjaźń jest bardzo ważna i pielegnuj relację, ale na pierwszym miejscu postaw swoje zdrowie psychiczne, bo będąc w takim stanie i zażerając to 24 tabletami naraz nie pomagasz ani sobie ani jej. By móc ja wspierać sam doprowadź się uprzednio do stabiizacji.
burning down the house!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3012
Dołączył(a)
20 maja 2012, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Nie mam już siły, potrzebuję wsparcia kogokolwiek

przez szrama 08 kwi 2015, 22:24
Oczywiście, masz rację, ale ona była jakąś motywacją, a teraz dla kogo mam to robić. Ja jestem zbyt wrażliwy naprawdę i stąd się wzięły wszystkie moje problemy. Jestem sam jak palec teraz. Jeszcze w domu niemiła atmosfera po tym co dziś odwaliłem.
Offline
Posty
408
Dołączył(a)
30 kwi 2014, 03:49
Lokalizacja
lubuskie

Nie mam już siły, potrzebuję wsparcia kogokolwiek

przez typowy_michal 08 kwi 2015, 22:37
Hej,

mam podobne odczucia, co do Twojej sprawy, jak Poprzedniczka tj. Magiczna. Każdemu potrzeba chwili wytchnienia.

Poza tym, ja działam w następujący sposób:
pracuję kilka tygodni za granicę - czuję tęsknotę i po powrocie cieszę się z obecności rodziny.
bywam codziennie w domu - rodzina mnie czasami irytuje ;-)

W moim przypadku, "waga relacji" zależy od ilości spędzanego czasu z drugą osobą. Ważny jest balans w tej kwestii, oscylowanie w tych widełkach. Gdzieś pomiędzy "nie ma Cię" a "jesteś" istnieje strefa optymalnego komfortu.

Oczywiście to moje odczucia i moje spostrzeżenie, ale ze względu na osobistą - mimo wszystko - przeciętność, zaryzykuję stwierdzenie, że powyższa prawidłowość mogłaby znaleźć zastosowanie również w Twoim wypadku.

Może dobrze byłoby, gdyby dla zachowania równowagi, następnym razem to Ona sama z siebie do Ciebie zadzwoniła ?

PS Co do myśli samobójczych. 24 tabletki to spora garść. Jeśli ktoś chce się na prawdę zabić, to skoczy z wysokiego budynku, powiesi się, albo - wersja dla bogatych - zastrzeli. Łykając tabletki raczej nie chciałeś wyrządzić sobie krzywdy, a jedynie zamanifestować coś komuś - może złość, może smutek, nie wiem. Upić się alkoholem można - i to jest jedno, a zażywać bardziej złożone substancje chemiczne w ilościach zawyżonych, to drugie. Jeśli nie jesteś alkoholikiem i pijesz alkohol sporadycznie to ok - nie zachorujesz szybko m.in. na marskość wątroby i tak łatwo się nie uzależnisz, jednakże antydepresanty (zdaję sobię sprawę, że używam ogólnego pojęcia, ale zakładam, że nie chodzi tutaj o ekstrakt z dziurawca) to już cięższy kaliber, który na przestrzeni dłuższego czasu, może wyrządzić pewne spustoszenie w organiźmie. Nie warto się truć (abstrachuję od antydepresantów i idę dalej w tablicę Mendelejewa), ponieważ to prawdopodobnie nic przyjemnego umierać w męczarniach na skutek np. raka odbytu z przerzutami na różne narządy.

PS 2 Też mam koleżankę, która we mnie nie widzi potencjalnego partnera, tak więc posyłam Ci linka: http://i0.kym-cdn.com/photos/images/ori ... t_feel.png

pzdr !
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
04 kwi 2015, 22:54

Nie mam już siły, potrzebuję wsparcia kogokolwiek

przez szrama 08 kwi 2015, 22:42
Dziękuję, nie oczekiwałem, że po nich umrę, była to chyba forma odreagowania, ale czułem się paskudnie. Nie mam odwagi czegoś sobie zrobić, chodź myśli coraz silniejsze.
Offline
Posty
408
Dołączył(a)
30 kwi 2014, 03:49
Lokalizacja
lubuskie

Nie mam już siły, potrzebuję wsparcia kogokolwiek

przez typowy_michal 08 kwi 2015, 22:49
Jeśli pozwolisz, to chciałbym zadać kilka pytań z czystej ciekawości.

Jakie to były antydepresanty ? Jak się czułeś po ich zażyciu ? Czy miałeś wykonywane płukanie żółądka ? Czy powtórzyłbyś to ?

Osobiście, nie uważam swoich pytań za niestosowne, ale jeśli takie dla Ciebie są, to proszę o wybaczenie :-)

PS Musi być z Ciebie kawał chłopa ;-)
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
04 kwi 2015, 22:54

Nie mam już siły, potrzebuję wsparcia kogokolwiek

przez szrama 08 kwi 2015, 22:55
Aciprex to był. Miałem drgawki i byłem pół świadomy, gorąco i zimno jednocześnie, byłem senny na samym początku. Nie powtórzyłbym tego bo okropne uczucie. Nie miałem płukania, nikt o tym nie wiedziała. Aha, mdliło mnie jeszcze.
Offline
Posty
408
Dołączył(a)
30 kwi 2014, 03:49
Lokalizacja
lubuskie

Nie mam już siły, potrzebuję wsparcia kogokolwiek

przez typowy_michal 08 kwi 2015, 23:04
Prawie całe opakowanie ... Mocny jesteś :-)

Fajnie, że napisałeś, bo sam piszę i dzięki temu trochę mi lżej.

Skoro sprawa świeża, to na pewno warto się z nią przespać może jedną noc, może dwie i pozwolić podświadomości poukładać to wszystko w głowie.

Mogę spytać, w co pogrywasz ? ;-)
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
04 kwi 2015, 22:54

Nie mam już siły, potrzebuję wsparcia kogokolwiek

przez szrama 09 kwi 2015, 00:44
hazard
Offline
Posty
408
Dołączył(a)
30 kwi 2014, 03:49
Lokalizacja
lubuskie

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do