chyba sobie coś zrobię bo jestem debilką

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

chyba sobie coś zrobię bo jestem debilką

Avatar użytkownika
przez bedzielepiej 29 mar 2015, 00:44
Pomóżcie bo nie mogę już wytrzymać, siedzę teraz i ryczę nas swoją głupotą...
W styczniu zaczęłam brać paroksetynę na silne lęki przed ludźmi, ciągły smutek, płakałam aż do wyczerpania. Myślałam wtedy tylko o tym jak sie zabić bo już nie wiedziałam jako to przetrzymać.
Leki zaczęły działać jakoś po miesiącu. Czułam się jak nie ja, stałam się pewna siebie, wygadana, ogólnie tak wyluzowana i dużo się śmiałam, jeden z lepszych okresów w moim życiu. Ludzie zauważyli że się zmieniłam. Zawsze byłam milcząca i wycofana, teraz gadałam jak nakręcona ze wszystkimi i żartowałam. Czasem pojawiała się u mnie myśl, że nie jestem sobą, że zmieniła mi się osobowość, ale podobało mi się to, w końcu byłam taka jaka zawsze chciałam być.
I poznałam faceta, zaburzonego jeszcze bardziej niż ja. Chorującego na CHAD i będącego w depresji.
Moje emocje były tak intensywne, tak go idealizowałam, że zaciągnęłam go do łóżka już na drugim spotkaniu (zaprosił mnie do swojego domu). Wiem jestem szmatą i idiotką i tak się nie robi. Ale ja czułam że to moja bratnia dusza, że razem sobie pomożemy, że jedno będzie wspierać drugą osobę. Kompletnie się zabujałam. A ponieważ spotykaliśmy się praktycznie codziennie dużo się o nim dowiedziałam (miał trudne przeżycia) i to jeszcze bardziej mnie do niego przyciągnęło, jeszcze bardziej chciałam mu pomóc i wynagrodzić to co było złe w jego życiu.
Tylko że on od początku powtarzał że boi się że mnie nie pokocha... Trochę mnie to zaskoczyło, nie rozumiałam o co mu chodzi. Ale postanowiłam mu dać czas. Na początku mi nawet to nie przeszkadzało, że raczej nie przytula mnie nigdy pierwszy. Widziałam jego wady, ale stwierdziłam że jestem w stanie je znieść. Bo czułam się silna.
Więc spotykamy się od dwóch miesięcy i jakoś od tygodnia moja euforia nagle opadła, zaczęłam być smutna bez powodu jakby leki nie działały. Zaczęłam też myśleć o tym, że on mnie pewnie nie pokocha i wszystko zepsułam przez to że tak szybko pozwoliłam mu na seks. Zaczęło mnie drażnić, że jeżdzę do niego codziennie na drugi koniec miasta, a on śpi (mówi że przez leki), w ogóle nie chce ze mną rozmawiać (jakby nie miał wspólnych tematów) i zrobił się zamknięty w sobie. Powiedział mi też dwa dni temu, że boi sie że ja się zaangażowałam w tę znajomość bardziej niż on. I dzisiaj, kiedy poraz pierwszy sie do mnie nie odzywa cały dzień (wcześniej pisał i dzwonił kilka razy dziennie, sam wychodził z inicjatywą) czuję się zdruzgotana i mam ochotę zrobić sobie krzywdę!!! Bo jestem idiotką, czuję się porzucona ale on przecież nic mi nie obiecywał nie byliśmy w związku nawet nie wiem co to był za układ!!! Jestem pierdolnięta bo tak bardzo sie zakochuje daje z siebie dużo, a facet mnie olewa, jest to schemat który się powtarza w moim życiu a ja idiotka zamiast uczyć się na błędach znów się upokarzam. Nienawidzę go i jednocześnie chciałabym żeby się odezwał. Boje się że już mnie olał. Pobawił się mną i zostawił Mam dość tego życia, nie chce żyć jak kiedyś kiedy go nie znałam nie zniosę powrotu do samotności i kolejnego porzucenia, po poprzednim takim epizodzie dochodziłam do siebie rok... wolałabym umrzeć niż znowu to przechodzić
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1541
Dołączył(a)
02 wrz 2013, 19:49

chyba sobie coś zrobię bo jestem debilką

Avatar użytkownika
przez Marcin2013 29 mar 2015, 12:55
niewiem jak ci mam pomuc morze ktos napisze

-- 29 mar 2015, o 12:59 --

Powinas byc cierpliwa morze zadzwoni
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8678
Dołączył(a)
08 maja 2013, 18:42

chyba sobie coś zrobię bo jestem debilką

przez Steviear 29 mar 2015, 13:52
Spokojnie. Nie rób nic głupiego.

powiedział mi też dwa dni temu, że boi sie że ja się zaangażowałam w tę znajomość bardziej niż on.

Daj mu trochę dni, niech przemyśli sprawę. Ty też powinnaś się zastanowić czy warto kontynuować taki związek, w którym jakby wiesz że on do Ciebie nic nie czuje.
Porozmawiajcie później.

Zajmij się sobą, swoim życiem. Zrób coś miłego dla siebie, myśl tylko o sobie.
Wszystko będzie dobrze, mam nadzieję że poradzisz sobie.
Offline
Posty
1080
Dołączył(a)
19 paź 2014, 17:32

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

chyba sobie coś zrobię bo jestem debilką

przez blah! 29 mar 2015, 15:08
A może trochę go osaczyłaś swoją osobą hmm...? Nie dziwię mu się, że przestraszył się Twojego zaangażowania więc może popracuj Twochę nad sobą i nabierz dystansu.
blah!
Offline

chyba sobie coś zrobię bo jestem debilką

Avatar użytkownika
przez bedzielepiej 29 mar 2015, 15:32
blah! napisał(a):A może trochę go osaczyłaś swoją osobą hmm...? Nie dziwię mu się, że przestraszył się Twojego zaangażowania więc może popracuj Twochę nad sobą i nabierz dystansu.


Nie powiedziałam mu że kocham. Jak osaczyłam? To on mnie zapraszał do siebie, tęsknił, pisał i dzwonił tak często, że mnie to trochę czasem lekko wybijało z rytmu, bo też mam swoje obowiązki dużo nauki itd, więc nie zawsze mu odpowiadałam, tyle że on przestał ostatnio to robić i przestraszyłam się że może ma mnie dość. Że może jestem dla niego tylko zabawką, która się znudziła.
Mam w sobie ogromny lęk przed porzuceniem, nie wiem czy to wynika z tego że ten schemat często przewijał się w moim życiu, od dzieciństwa.

Jak jestem z nim, to jestem spokojna i szczęśliwa, zmotywowana i do wszystkiego mam siłę. Zostaję sama ze sobą i mam myśli samobójcze. Czuję że jest dla mnie jak narkotyk.

Nie wiem jak nabrać dystansu. Nie potrafię.
Super, jak się przestraszył to znaczy że nie traktuje mnie poważnie i myśli jak się pozbyć. Ja bym się cieszyła, jakbym wiedziała ze się zaangażował.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1541
Dołączył(a)
02 wrz 2013, 19:49

chyba sobie coś zrobię bo jestem debilką

Avatar użytkownika
przez Arasha 29 mar 2015, 23:42
bedzielepiej, przede wszystkim musisz sobie zdawać sprawę, że to jest człowiek zaburzony, o czym wspomniałaś w pierwszym poście ( "że nawet bardziej niż Ty" ). Oczywiście, że to nie usprawiedliwia do końca jego zachowania, ale może zwyczajnie jest przytłoczony swoją chorobą, dodatkowo zaangażował się w związek, co mogło go w jakimś stopniu wytrącić z równowagi tego co miał na co dzień ... najlepiej będzie, jak z nim na spokojnie porozmawiasz ;) Może też być tak, że ma inne oczekiwania co do tej relacji niż Ty
( również można wywnioskować z pierwszego posta ). Jak z nim nie pogadasz szczerze, to cały czas będziesz tylko się niepotrzebnie zadręczać !

-- 29 mar 2015, 22:43 --

bedzielepiej napisał(a):Jak jestem z nim, to jestem spokojna i szczęśliwa, zmotywowana i do wszystkiego mam siłę. Zostaję sama ze sobą i mam myśli samobójcze. Czuję że jest dla mnie jak narkotyk.

Nie brzmi to najlepiej :? Zdaję sobie sprawę, że ta znajomość jest dla Ciebie bardzo ważna, widać, że bardzo motywuje Cię do życia i działania ... pamiętam Twoje styczniowe posty, w których opisywałaś swój stan i siedziałaś w przysłowiowej "czarnej dupie", miałaś także wątpliwości co do studiów i ogólnie swojej egzystencji ... dlatego pewnie teraz tak uczepiłaś się tej relacji i tak Ci na niej zależy, zwł. że poprawiła ona ( razem z lekami ) znacząco jakość Twojego życia ;) Jeżeli czujesz, że chłopak jest tego wart, to nie odpuszczaj, ale jednocześnie zbytnio na niego nie naciskaj, żeby nie poczuł się przytłoczony ... daj sobie i jemu czas ! A przede wszystkim, dla rozwiania wszelkich wątpliwości, jeszcze raz zalecam szczerą rozmowę ;) Powodzenia !

I pamiętaj, że związek dwojga osób z problemami do łatwych na pewno nie należy, ale jednocześnie można liczyć na większe zrozumienie swoich zachowań, jeżeli tylko otworzymy się na potrzeby tej drugiej osoby, nie tylko swoje !
Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
5761
Dołączył(a)
24 lut 2014, 18:41
Lokalizacja
dostałam ostrzeżenie, bo się broniłam... sprawiedliwość... to fikcja!

chyba sobie coś zrobię bo jestem debilką

Avatar użytkownika
przez bedzielepiej 02 kwi 2015, 22:14
Chcialam dać mu czas, ale to on zaczal pisać ze tak nie moze, ze przeprasza ale nie moze sie zaangazowac itp. Jestem zdruzgotana. Nie mam juz zadnej nadziei. Nie mam po co zyc.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1541
Dołączył(a)
02 wrz 2013, 19:49

chyba sobie coś zrobię bo jestem debilką

przez czajnik3 02 kwi 2015, 22:23
bedzielepiej napisał(a): zaciągnęłam go do łóżka już na drugim spotkaniu (zaprosił mnie do swojego domu). Wiem jestem szmatą i idiotką i tak się nie robi.


no teraz cale forum juz wie
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
27 gru 2014, 18:57

chyba sobie coś zrobię bo jestem debilką

Avatar użytkownika
przez Arasha 02 kwi 2015, 22:35
bedzielepiej, może po prostu koleś nie jest gotowy do związku w tym momencie, może własne zaburzenia go wystarczająco przytłaczają, a może jest niedojrzały emocjonalnie :bezradny: W sumie on Ci żadnych obietnic nie składał ... ale Ty mimo tego się zaangażowałaś i chyba zbyt dużo dałaś od siebie, oczekując w zamian tego samego, a on ma najwyraźniej inne odczucia.
Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
5761
Dołączył(a)
24 lut 2014, 18:41
Lokalizacja
dostałam ostrzeżenie, bo się broniłam... sprawiedliwość... to fikcja!

chyba sobie coś zrobię bo jestem debilką

przez rabbithearted 14 kwi 2015, 00:38
Myśle, że postąpiłaś głupio, ale to samo w sobie nie czyni Cię od razu debilką czy szmatą. Niestety zangażowałaś się za bardzo :( Jakieś zmiany w sytuacji?
Offline
Posty
155
Dołączył(a)
21 mar 2012, 00:47
Lokalizacja
Wrocław

chyba sobie coś zrobię bo jestem debilką

Avatar użytkownika
przez bedzielepiej 15 kwi 2015, 15:00
rabbithearted napisał(a):Myśle, że postąpiłaś głupio, ale to samo w sobie nie czyni Cię od razu debilką czy szmatą. Niestety zangażowałaś się za bardzo :( Jakieś zmiany w sytuacji?


Tak. Odezwał się wtedy, wyjaśniliśmy sobie i wszystko jakby wróciło do normy. Namiętne spotkania przez dwa tygodnie i moja nieśmiała nadzieja, że tak będzie zawsze. Jego pocieszanie, że nie chce żebym się przez niego martwiła i denerwowała. Przepraszał mnie że nie potrafi kochać, nie wie co do mnie czuje, nie umie być w związku, mówił że jest beznadziejny itd. A ja go pocieszałam, że na wszystko przyjdzie czas, że jest dobrym człowiekiem i wartościowym, wspierałam go...

Dwa dni temu pojechałam do niego wieczorem, mieliśmy obejrzeć film na kompie. Zapomniał wylogować się z poczty i nie zauważył tego. Powiedziałam mu koło północy że chcę się jeszcze trochę pouczyć i pożyczam komputer, a on w tym czasie poszedł spać.

Coś mnie podkusiło i weszłam na jego pocztę .Patrzę a tam... ze sto wiadomości od jakichś kobiet z portali randkowych. Wysyła im swoje zdjęcia, one przysyłają mu swoje, i on komplementuje je"jesteś piękna jak modelka", "jaka naturalna, fajna z ciebie dziewczyna" itd. Jakby ktoś mnie ugodził nożem w serce. Sprawdziłam jeszcze daty tych wiadomości, przez cały czas jak się ze mną spotykał pisał z nimi... Nawet w ostatnią niedzielę kiedy spędziliśmy razem cały dzień znalazł czas by bajerować kolejną... Po co on to robi, mi mówi że nie szuka dziewczyny, a potem pisze do innych i to całkiem przyzwoitych (sprawdziłam ich ogłoszenia, piszą że szukają prawdziwej miłości itd)

Poczułam taką wściekłość, że go uderzyłam (on się obudził i zacząl półprzytomy pytać co mi się stało, ale mu nie odpowiedziałam, to po jakimś czasie usłyszałam chrapanie), wyszłam z łóżka i położyłam się na podłodze (była 1-2 w nocy, zastanawiałam się nawet czy nie zadzwonić po taksówkę ale już nie miałam siły, czułam sie tak upokorzona... Nie zasnęłam oczywiście, o 6 rano najciszej jak umiałam wymknęłam się z jego mieszkania. Pisał później smsy czy mu wyjaśnię o co mi chodzi, dzwonił, ale ja nie odpisuję ani nie odbieram. Nie mam sił na rozmowę, nawet nie mam słów co mu powiedzieć, to jest jakaś paranoja. Dzisiaj nic się nie odzywa, ja od rana mam myśli samobójcze a niedlugo idę do psychiatry po leki to ją poproszę żeby mi wypisała najwięcej opakowań ile można. Czuję ból, jakbym miała żywą ranę w brzuchu, chciałam żeby mnie ktoś pokochał, nie chcę już być samotna, dużo wycierpiałam w życiu. Mam tyle miłości którą mogłabym obdarować kogoś ale nikt nie chce ode mnie brać. Jestem zdruzgotana i nie wiem co dalej zrobię.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1541
Dołączył(a)
02 wrz 2013, 19:49

chyba sobie coś zrobię bo jestem debilką

Avatar użytkownika
przez Kontrast 15 kwi 2015, 15:09
No co ty, nie bierz żadnych leków nad wyrost od psychiatry. Powiedz jej o tej sytuacji może. Nic sobie nie rób, jesteś fajną młodą dziewczyna, znajdziesz sobie kogoś bez problemu.
Nie znam roli którą gram. Wiem tylko, że jest moja, niewymienna.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3559
Dołączył(a)
13 cze 2014, 22:18
Lokalizacja
TKI

chyba sobie coś zrobię bo jestem debilką

Avatar użytkownika
przez MalaMi1001 15 kwi 2015, 15:29
Masz osobowość zależną, zamiast do psychiatry udaj się do dobrego terapeuty albo poczekaj na moment w życiu, w którym ktoś tak bardzo Cię skrzywdzi, że powiesz wreszcie "dość".
______________
wenlafaksyna 75 mg
zolpidem 10 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1930
Dołączył(a)
29 paź 2010, 19:44
Lokalizacja
łódzkie

chyba sobie coś zrobię bo jestem debilką

Avatar użytkownika
przez warrior11 15 kwi 2015, 17:39
bedzielepiej,
Zaciągnęłaś go do łóżka na drugim spotkaniu? :shock:
Wolność kocham i rozumiem..wolności oddać nie umiem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1004
Dołączył(a)
19 gru 2013, 16:19

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 19 gości

Przeskocz do