Jestem tu nowa, pomóżcie.

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Jestem tu nowa, pomóżcie.

przez Nikark 16 mar 2015, 15:23
Witajcie, jestem tu nowa, nie wiedziałam jak rozpocząć przygodę z tym forum, więc założyłam nowy temat, jeśli był już podobny to bardzo przepraszam, ale potrzebuje porozmawiać z kimś obcym.

Mam 24 lata. Myślę, że mój problem sięga już lat młodszych, ale aż tak źle jak teraz to nigdy nie było. Mój problem dotyczy mojej rodziny. Mieszkam z rodzicami, siostrą (większość życia się kłócimy niż żyjemy dobrze, jest między nami 6 lat różnicy) i od stycznia z jej mężem. Odkąd pamiętam, zawsze była lepsza ode mnie, przynajmniej w oczach moich rodziców, lepiej wyglądała, uczyła się wzorowo, ukończyła studia, dostała się do dobrej pracy, w życiu codziennym, w kontaktach z moimi rodzicami zawsze miała lepiej, co by nie zrobiła zawsze miała wsparcie w moich rodzicach, co by się nie działo, czułam to, że bardziej ją kochają. Mnie nazywali w domu "bublem" czyli jak to moja matka określiła "byle czym" . Nie uczyłam się dobrze, jestem gruba, skończyłam jedną szkołe, teraz jestem w trakcie robienia drugiego zawodu, nie mam pracy, mieszkam w małym miasteczku gdzie nie ma żadnych perspektyw, jestem po prostu pasożytem we własnym domu. Zawsze odczuwałam różnice w traktowaniu nas przez rodziców. Ale jakoś to było, walczyłam o to, matka zawsze mówiła, że jestem nienormalna, że mam jakiś dziwny kaprys bo tak mówię. Ale jakoś to było. W grudniu nie wiem sama dlaczego, coś we mnie pękło, zaczęło się od kłótni z moją siostrą, gdzie zaczęła mnie wyzywać i czepiać się o jakieś trywialne rzeczy, słowo do słowa nie skończyło się to dobrze. Po raz kolejny matka stanęła po jej stronie, nie bezpośrednio w mojej obecności, dopiero po kłótni podsłuchałam ich rozmowę, do dziś mnie trzęsie jak to usłyszałam. Coś wtedy we mnie pękło, powiedziałam dość. Trwa to od stycznia, zamknęłam się na nich, przez cały styczeń nikt w domu sie do mnie nie odzywał, czułam się jak intruz, były tylko pojedyńcze teksty, że jestem pierd**nięta, od zawsze mam problem ze sobą i oni ze mną, żebym "spier****a z tego domu w końcu, nie zrobiłam tego nie mam gdzie pójść, gdy moja siostra wiedziała, że ma przewagę taką, że nikt sie do mnie nie odzywa to dołączała do nich mówiąc ciągle, że jestem zwykłym nic nie wartym śmieciem, jakimś nie udanym tworem, rodzice oczywiście nic wtedy się nie odzywali, to jest tylko niewielka ilość przykładów, nie potrafimy ze sobą rozmawiać, mogę tak stać z nimi 5 godzin i wytykać sobie błędy ale i tak na koniec wychodzi, że jestem chora psychicznie i od dawna to wiedzą, że pewnie moi znajomi też mnie nienawidzą, dlatego nie mam chłopaka, dlatego nie mam pracy, że powinnam się leczyć. To trwa juz 3 miesiąc, ciągle, bez przerwy, czuję że jest źle ze mną, a od kąd jej mąż z nami mieszka, to oni są parą książęcą, mogą wszystko, ja nie mam prawa sie odzywać, bo nie jestem u siebie, nienawidzę ich, wyprowadziłam się z domu na 2 tyg, poinformowałam ich o tym nie mówiąc im gdzie idę, nikt nawet nie zadzwonił do mnie przez ten czas, gdzie jestem, czy żyje, jak wróciłam po tych 2 tyg, to traktowali mnie gorzej niż wcześniej tak jakby byli źli, że wróciłam...przez 3 miesiące straciłam większą połowę swoich włosów, nie mam miesiączki, bóle pleców nie do opisania, nie spałam po nocach a jak już się jakimś cudem udało zasnąć to potrafiłam się budzić 4-5 razy w nocy, poszłam do lekarza po tabletki uspokajające i nasenne, przepisał mi Afobam i Polsen, ja już tak nie mogę, pojawiły się już myśli samobójcze, uczucie, że lepiej będzie beze mnie i to sobie często wyobrażam, czuje ze na nic dobrego nie zasługuję, nie wierze w siebie, wcześniej byłam bardzo towarzyską osobą, mimo, że źle mi w tym domu to i tak mnie nikt nie wyciągnie, wolę leżeć pod kocem, boję się wstawać codziennie rano z obawą, że znów stanie się coś złego, dlatego potrafię siedzieć ciągle w pokoju zamknięta na klucz, żeby nikt do mnie nie wchodził i się do mnie nie odzywał, płaczę kilka razy dziennie, dopiero jak wezmę afobam to jakoś idzie. Nienawidzę ich wszystkich, przestałam sobie z tym radzić, boję się, że jak będę znów w jakimś dołku, to sobie coś zrobię, moja siostra ze szwagrem wiedząc, że mają cały czas wsparcie u moich rodziców robią ciągle na złość, a ja wiem, że i tak mi nikt nie uwierzy, albo znów usłyszę, że kłamie. Wariuję, pomóżcie mi, może to wszystko co się dzieje, to tylko mój jakiś kaprys, może to normalna kolej rzeczy, nie radzę sobie z tym. Proszę o pomoc.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
16 mar 2015, 14:32

Jestem tu nowa, pomóżcie.

Avatar użytkownika
przez tu_i_teraz 16 mar 2015, 23:27
Nikark, przeczytałam Twoją historię. Żyjesz w toksycznym domu, rodzinie. Czujesz się paskudnie, masz problemy psychosomatyczne. Czy ty byłaś u psychiatry czy u rodzinnego? Proponuję Tobie na początek zapisać się na psychoterapię, najlepiej na NFZ (podzwoń po Poradniach Zdrowia Psychicznego, popytaj o terminy). Myślę, że bez tego się nie obędzie. Bez tego będzie Ci trudno zmienić myślenie o sobie i wprowadzić pewne działania (np. wyprowadzka z domu, podjęcie pracy). Jeżeli czujesz się na siłach to zrób te dwie rzeczy. Jeżeli nie to zacznij pracować nad swoimi emocjami, których jest mnóstwo, od rozpaczy, zazdrości po ogromną złość. Nikt wirtualnie nie wyciągnie cię z twojej sytuacji. Możesz tutaj poczytać podobne historie i trochę lepiej się poczuć, mniej osamotniona w Twoich problemach. Ale całą pracę nad sobą, twoim życiem będziesz musiała wykonać TY i najlepiej będzie jeśli wspomożesz się psychoterapeutą. Poczytaj dział Psychoterapia. Życzę powodzenia, trzymaj się!
No i Witaj na forum :smile:
Ps. Poszłabym też do psychiatry, żeby dobrać odpowiednie leki.
„Zdradzę ci tajemnicę szczęścia. Jeżeli chcesz być szczęśliwy – BĄDŹ SZCZĘŚLIWY!”
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1266
Dołączył(a)
19 sty 2015, 22:44

Jestem tu nowa, pomóżcie.

przez Nikark 17 mar 2015, 09:25
Też myślałam nad jakimś specjalistą, kiedyś byłam u psychologa, bo mój ojciec jest alkoholikiem, teraz już nie piję, ale kiedyś było bardzo strasznie w domu, znęcanie psychiczne i fizyczne było na porządku dziennym, nie odzywałam się z nim prawie 2 lata po tych zdarzeniach, ale w końcu mu wybaczyłam, bo mieszkamy pod jednym dachem, ale długo musiałam się regenerować po tym co przeżyłam z nim. Mam siłę do podjęcia pracy, a nawet żeby gdzieś wyjechać, ale rodzice ciągle mi mówią, że jestem niedojrzała emocjonalnie do tego, żeby wyjechać, że nie dam sobie rady, że ja tu nie potrafie z nimi żyć a co mówić o tym jak pojadę w obcy świat, jednym słowem, że jestem niedorajdą. Studiuje zaocznie 90 km od miejsca zamieszkania, nie mam tam pociągu, autobusu, żeby dojechac na zajęcia, jestem uzależniona od nich pod każdym względem. Składam cv tu w okolicach wszędzie gdzie się da, wszędzie tylko odmowy, albo jak dojde juz do końcowego etapu to i tak wybierają ludzi po znajomościach. Do tego moja siostra jest podła, ciągle podkłada mi świnie, nakręca rodziców przeciwko mnie, wie dziewczyna co robi, bo ma pełne wsparcie moich rodziców niezależnie od tego co się dzieję. Czuję, że jak czegoś nie postanowie to dojdzie to tragedii, bo z dnia na dzień jest co raz gorzej, dobrze mi jest wtedy jak siedzę zamknięta na klucz w pokoju, wtedy czuje sie bezpieczna i spokojna, nikt mi nie gada nad uchem jaka to ja jestem zła dla świata, ale ile tak mogę pociągnąć?
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
16 mar 2015, 14:32

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Jestem tu nowa, pomóżcie.

Avatar użytkownika
przez Patryk29 17 mar 2015, 12:29
Nikark, W pokoju, można posiedzieć kilka lat na pewno, pytanie tylko po co ?
Ja na twoim miejscu jak najszybciej wyniósłbym się z domu, jesteś dorosła, masz prawo, skoro rodzina nie dość że ci nie pomaga to jeszcze szkodzi, nie rozumiem takich ludzi, radziłbym ci jak najszybciej wprowadzić jakieś zmiany bo za jakiś czas będziesz miała albo depresje, albo nerwice, albo to i to! i wtedy to już się nie pozbierasz z taka rodzinką :pirate:
"Nawet gdyby u twego boku stal sam bóg, zwyciestwo byloby watpliwe"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2960
Dołączył(a)
01 wrz 2012, 20:05

Jestem tu nowa, pomóżcie.

Avatar użytkownika
przez pinda 17 mar 2015, 12:56
Nikark, witaj na forum. Twój post i Twoja historia są bardzo smutne, nie zasługujesz na takie traktowanie ze strony rodziny. Dobrze, że byłaś u lekarza - masz świadomość, że potrzebujesz pomocy i szukasz drogi wyjścia - chwała Ci za to.
Dokąd się wyniosłaś na te 2 tygodnie jak nie było Cię w domu rodzinnym? Z czego wówczas żyłaś? Szukasz pracy w tym mieście, w którym studiujesz zaocznie? Może tam warto poszukać pokoju, stancji i pracy?Masz może dalszą rodzinę, której możesz się zwierzyć- np. ciotki, babcie, kuzynki?
Myślę, że wyprowadzka z toksycznego domu jest konieczna, jednak należy znaleźć rozwiązanie, jak to zrobić.
Są też ośrodki wsparcia, domy, dla osób znajdujących się w trudnych sytuacjach. Dostajesz tam miejsce w pokoju/pokój, uczestniczysz w psychoterapii, ośrodek pomaga Ci w znalezieniu zatrudnienia.
Nie krępuj się pisać, co kilka głów na forum,to nie jedna.
Pozdrawiam.
burning down the house!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3012
Dołączył(a)
20 maja 2012, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Jestem tu nowa, pomóżcie.

przez Nikark 17 mar 2015, 13:25
Mieszkałam u przyjaciółki, a żyłam ze swoich zaskórniaków i przyjaciółka mi pomogła, chwała dla niej..ale ona tez duzo nie zarabia, żyje od 1 do 1 więc...w miejscu gdzie studiuje próbowałam znaleźć pracę, miałam wskoczyć na miejsce kolegi, który odchodził do straży pożarnej do pracy, niestety nie udało się woleli faceta...rozgladałam się za mniej płatną pracą, to nie dam rady utrzymać się, opłacić pokoju, studiów i przeżyć jakoś...semestr u mnie kosztuje 2300...dlatego kończe ten 4 semestr w czerwcu i planuje wyjechac do angli do brata...niestety bede musiała rzucić studia, albo zawiesić, wiem, że bede żałować tego, ale nie mam wyjścia, ja już nie mogę tak żyć, a tabletki typu afobam nie rozwiążą problemu a siedzenie w pokoju?matka 3 razy na dzień przychodzi i szarpie za klamkę, raz jej otworzyłam z myślą, że może chce w końcu przyznać mi racje, albo pogadać to usłyszalam tylko ze mam się iść leczyć na głowę, bo do normalnych nie należę :silence: a jutro mam urodziny więc czuję, że to będzie bardzo "wesoły" dzień ...jak ja się cieszę, że ktoś mi tu odpisał, na prawdę to wiele dla mnie znaczy, dzięki
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
16 mar 2015, 14:32

Jestem tu nowa, pomóżcie.

przez blah! 17 mar 2015, 13:52
Wiesz, co do Twojej obecnej sytuacji to się trochę Twoim rodzicom nie dziwię. Nie chcę, żebyś zrozumiała mnie źle ale masz 24 lata, nie pracujesz, jesteś na utrzymaniu rodziców i do tego zakładam, że jeszcze płacą Tobie za studia (?). Nawet w rodzinie nie ma nic "za darmo", skoro w dzieciństwie uczyłaś sie źle a Twoja siostra dobrze to nie ma się co dziwić, że była faworyzowana, nawet teraz nie pracujesz a uczysz się zaocznie (płatnie) zamiast dziennie (za free) - to normalnie w każdej społeczności. Ale zostawmy przeszłość. Jesteś dorosła, więc weź życie w swoje ręce - nie odpowiada Tobie życie w tym domu to go opuść i jak wspomniałaś wyjedź. Studia cóż...jak już wspomniałam jak Cię nie stać to niestety albo dziennie albo pass - w końcu nie każdy musi mieć dyplom ;). Rozumiem, że ze swojej perspektywy odpisałaś tą sytuację bardzo "tragicznie" ale spróbuj też postawić sie na miejscu rodziców. Ja myślę, że i tak są wyrozumiali, że sami nie wyrzucili Ciebie z domu ;).
blah!
Offline

Jestem tu nowa, pomóżcie.

przez Nikark 17 mar 2015, 13:58
Gdybyś czytał/a ze zrozumieniem, to byś wiedział/a o co mi chodzi, bo to nie o to chodzi, że nie pracuję, ale dobra, mniejsza o większość już. Nie ważne.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
16 mar 2015, 14:32

Jestem tu nowa, pomóżcie.

Avatar użytkownika
przez groza 17 mar 2015, 20:24
blah!blah! napisał(a):Wiesz, co do Twojej obecnej sytuacji to się trochę Twoim rodzicom nie dziwię. Nie chcę, żebyś zrozumiała mnie źle ale masz 24 lata, nie pracujesz, jesteś na utrzymaniu rodziców i do tego zakładam, że jeszcze płacą Tobie za studia (?).

Nie należy ich tłumaczyć, ponieważ od razu widać, że jest to patologia: oni córkę niszczą, w ogóle jej nie wspierają, tylko ją niszczą.
Ponadto należy brać poprawkę na to, gdzie ona żyje: jeśli w jej okolicach jest trudno o pracę (a takich miejsc w Polsce, poza wielkimi miastami, jest multum), to nie ma cudów.
Jak można swoje dziecko nazywać bublem, tworem, psychiczną? To jest koszmar jakiś.

Tłumaczysz ich jakieś koszmarne zachowania. Nie, to nie jest normalne, aby z powodu braku pracy czy gorszych ocen kogoś poniżać. Czyli wszyscy ci, co pokończyli zawodówki, czy wszyscy ci, co im ciężko pracę znaleźć - to zasługują na poniżanie i nazywanie ich bublami, tworami itp.? Absurd. Wg mnie nie jest zdrowe tłumaczyć tego typu ludzi.

Wg mnie, autorko, JEDYNYM wyjściem jest wyprowadzić się. W sumie to wszędzie będzie ci lepiej, niż tam. Nadmierna samokrytyka i dokopywanie sobie to nie są cechy potrzebne w życiu.
Skoroś się wyprowadziła na 2 tygodnie - to może uda ci się na dłużej. Najlepiej na stałe. Twoja rodzina zachowuje się toksyczne, a z takich miejsc się spieprza, a nie w nich tkwi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
113
Dołączył(a)
30 lis 2007, 21:07

Jestem tu nowa, pomóżcie.

Avatar użytkownika
przez Arasha 18 mar 2015, 13:40
blah!blah! napisał(a):Wiesz, co do Twojej obecnej sytuacji to się trochę Twoim rodzicom nie dziwię. Nie chcę, żebyś zrozumiała mnie źle ale masz 24 lata, nie pracujesz, jesteś na utrzymaniu rodziców i do tego zakładam, że jeszcze płacą Tobie za studia (?). Nawet w rodzinie nie ma nic "za darmo", skoro w dzieciństwie uczyłaś sie źle a Twoja siostra dobrze to nie ma się co dziwić, że była faworyzowana, nawet teraz nie pracujesz a uczysz się zaocznie (płatnie) zamiast dziennie (za free) - to normalnie w każdej społeczności. Ale zostawmy przeszłość. Jesteś dorosła, więc weź życie w swoje ręce - nie odpowiada Tobie życie w tym domu to go opuść i jak wspomniałaś wyjedź. Studia cóż...jak już wspomniałam jak Cię nie stać to niestety albo dziennie albo pass - w końcu nie każdy musi mieć dyplom ;). Rozumiem, że ze swojej perspektywy odpisałaś tą sytuację bardzo "tragicznie" ale spróbuj też postawić sie na miejscu rodziców. Ja myślę, że i tak są wyrozumiali, że sami nie wyrzucili Ciebie z domu ;).

Te słowa zdecydowanie nie powinny tu paść. To jakieś nieporozumienie :shock: :shock: :shock:
Dziewczyna opisała sytuację w swoim domu, wśród najbliższych osób, które powinny być dla człowieka wsparciem i ostoją, a nie w jakiejś durnej korporacji, gdzie człowiek jest nic niewartym pionkiem, na miejsce którego jest 15 innych chętnych.
To, że Ty sobie dobrze radzisz, zmieniasz miejsca pracy czy zamieszkania, nie znaczy, że wszyscy mają tę samą łatwość.
Nie można patrzeć na sytuację innych przez pryzmat własnej ... każda sytuacja, tak samo jak osoba jest inna, bo kształtują ją inne czynniki, inne okoliczności, ma inny stopień wrażliwości, może inaczej odbierać świat i MA DO TEGO CAŁKOWITE PRAWO, ale to nie oznacza, że taka osoba jest gorsza czy mniej wartościowa, bo sobie nie radzi :!: :!: :!:
Toż ponad pół foruma rodzina powinna wykopać z domu, bo wedle takiej definicji niczego nie robią, nie dają, nie produkują, ale jakoś większość z tych osób ma mniejsze lub większe, ale jednak wsparcie.

blah!blah!blah!
Nie zrozum mnie źle, czytałam sporo różnych Twoich wypowiedzi na forum, większość z nich była wyważona, logiczna i trudno się było z nimi nie zgodzić. Ale w tej konkretnej sytuacji nie wyczułaś problemu, pisząc dziewczynie na skraju załamania nerwowego, która znikąd nie ma pomocy ani perspektyw na nią, "że nawet w rodzinie nie ma nic za darmo, że normalnym było faworyzowanie siostry, która lepiej się uczyła ...". Nie ! Nie i jeszcze raz Nie ! Takie zachowanie rodziców to skrajna patologia i nie ma dla niego żadnego wytłumaczenia. Obawiam się, że swoją zbyt obcesowa wypowiedzią tylko jeszcze nieświadomie dziewczynie dokopałaś :? Szkoda, że nie przeczytałam tego tematu wczoraj, bo mam pewne obawy, czy autorka jeszcze tu wróci :bezradny: A bardzo bym nie chciała, żeby tak się stało.

-- 18 mar 2015, 12:49 --

Nikark, jeżeli to przeczytasz, to odezwij się jeszcze do nas ;) Na pewno wiele osób postara się Tobie pomóc i doradzić, jak znaleźć najlepsze wyjście z tej sytuacji. Tylko daj sobie i innym szansę. Ja teraz muszę wyjść, ale po powrocie napiszę kilka słów do Ciebie.

Póki co z okazji Twoich urodzin życzę Ci, żeby kolejne lata Twojego życia przyniosły Ci radość, szczęście, jak najwięcej uśmiechu na twarzy i przyjaznych ludzi na swojej drodze, poukładania sobie życia rodzinnego, zawodowego, ukończenia studiów i wszystkiego czego sobie tylko zamarzysz :angel:

Obrazek
Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
5761
Dołączył(a)
24 lut 2014, 18:41
Lokalizacja
dostałam ostrzeżenie, bo się broniłam... sprawiedliwość... to fikcja!

Jestem tu nowa, pomóżcie.

Avatar użytkownika
przez pinda 18 mar 2015, 14:53
Nikark, widzisz, nie jest tak źle, masz przyjaciółkę, która pomogła Ci. Zacznij intensywniej szukać pracy, wiem, że łatwo jest mi mówić. Poszukaj na początek w gastronomii, jako kelnerka, pomoc w kuchni, bylebyś mogła zarobić na pokój lub miejsce w pokoju. Na studiach możesz wziąć dziekankę, z tego co zrozumiałam to obecny semestr masz opłacony, wiec nie masz się czym martwić. Zbliża się lato, pomyśl o wyjeździe zarobkowym, jeśli nie do rodziny (brata), to może znajomych lub nad polski Bałtyk (zaczną się pewnie wkrótce pojawiać ogłoszenia, gdzie bedziesz miała zapewniony nocleg).
Tymczasem skoro masz 5 dni w tygodniu wolnych, to spożytkuj je na spacery, spotykania się ze znajomymi, popytaj też w okolicy, może szukają kogoś do opieki nad dziećmi, dziadkami czy ulotek.
burning down the house!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3012
Dołączył(a)
20 maja 2012, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Jestem tu nowa, pomóżcie.

przez danutamajewska123 18 mar 2015, 15:02
nie ma sensu teraz rozważać czy dobrze rodzice zrobili czy nie. dziewczyna ma problem i myslę, że tutaj potrzebny jest specjalista, niezależna osoba , której opowiemy wszystko od poczatku. Ja ze swojej strony mogę polecić Panią Katarzynę Niewińską z psychomedic w warszawie-ursynów.
Powodzenia i trzymaj się!
Posty
5
Dołączył(a)
03 mar 2015, 12:16

Jestem tu nowa, pomóżcie.

Avatar użytkownika
przez pinda 18 mar 2015, 15:04
danutamajewska123, spadaj z tym spamem
burning down the house!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3012
Dołączył(a)
20 maja 2012, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Jestem tu nowa, pomóżcie.

Avatar użytkownika
przez carmen.s 18 mar 2015, 15:31
Nikark, strasznie to przykre co napisałaś ;( Uciekaj stamtąd, nie słuchaj się ich, że sobie nie poradzisz gdzieś indziej, na pewno sobie poradzisz bo w innym miejscu będzie Ci lepiej i odżyjesz psychicznie. Jak masz możliwość wyjechać za granice do brata to nawet sie nie zastanawiaj, studia zaooczne zawszę możesz sobie zrobić jak Ci się troche poukłada. Trzymam kciuki za Ciebie!!
Yeah, blowfishing this up.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
314
Dołączył(a)
16 mar 2014, 23:20
Lokalizacja
Dolny Śląsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do