Chcę się wygadać, więc piszę :)

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Chcę się wygadać, więc piszę :)

Avatar użytkownika
przez mateusz_ 26 lut 2015, 00:05
MOJA HISTORIA

Nie wiem nawet od czego zacząć, dlatego podzielę ten tekst na kilka części. Każda będzie o czym innym.

Ostatnio zastanawiam się, czy jest możliwe, by człowiek podświadomie ściągał na siebie niepowodzenia. Mówię o sobie. Nie wierzę, że możliwe jest - nawet z matematycznego (czy tam statystycznego) punktu widzenia, żeby praktycznie każda kolejna rzecz, za którą się zabieram, kończyła się porażką.

Dokucza mi samotność. Po części właśnie dlatego siedzę sobie późnym wieczorem i piszę ten tekst. Dopiero zaczynam, ale chyba będzie długi. Nie wiem, czy znajdzie się ktoś, kto przeczyta go w całości (znając życie - tak, dlatego od razu mówię: współczuję, znajdź sobie, człowieku, ciekawsze zajęcie), ale traktuję to jako alternatywę dla rozmowy, "wygadania się". Nie mam w zasadzie nikogo, z kim mógłbym porozmawiać. Nigdy nie miałem przyjaciela. Generalnie nigdy ludzie do mnie nie lgnęli, zawsze byłem na uboczu, ale teraz pozostałem zupełnie sam. Pamiętam lata szkolne. Począwszy już od przedszkola mało kto chciał się ze mną zadawać. Podstawówkę przetrwałem, co więcej - nawet wspominam ten okres całkiem dobrze. W gimnazjum zostałem już odrzucony (wprawdzie nie przez wszystkich, ale jednak), zaczęły się też pierwsze prześladowania. Na małą skalę, można nawet powiedzieć - epizodycznie, ale to wystarczyło, żebym przestał czuć się pewnie (zresztą, nie wiem, czy kiedykolwiek tak się czułem). Prawdziwy koszmar zaczął się po skończeniu gimnazjum, kiedy - jako 16-latek - poszedłem do liceum. To było już prześladowanie na pełną skalę. Miałem przeciwko sobie praktycznie wszystkich, nawet nauczycieli. Wiadomo, że nauczyciele nic mi nie robili - ale też nie chcieli mi pomóc, więc nie mogę powiedzieć, że byli po mojej stronie. To był jeden z najgorszych okresów w moim życiu. Tak naprawdę chyba wtedy pojawiły się pierwsze myśli o samobójstwie, do którego popełnienia byłem zresztą zachęcany. Pod koniec roku szkolnego przestałem chodzić do szkoły. Nie wiem jak (naprawdę, do dziś nie jestem w stanie sobie tego wytłumaczyć), ale udało mi się zaliczyć pierwszą klasę. Musiałem zmienić szkołę. To był jedyny ratunek. Odszedłem nie mówiąc o tym nikomu, z nikim się nie żegnając (zresztą - nie miałem nawet z kim). Trafiłem do innego liceum. Tam również nie znalazłem przyjaciół, ale - na szczęście - nikt mnie już nie prześladował. W ten sposób spędziłem kolejne dwa lata i skończyłem szkołę średnią.

Teraz też nie mam nikogo. Żałuję, że w pewien sposób zmarnowałem najlepsze lata mojego życia, które moi rówieśnicy wykorzystywali na przyjaźnie, imprezy, poznawanie nowych ludzi, pierwsze związki. To się nie wróci i jest już nie do nadrobienia. Przepadło. Ja nie mam dziewczyny. Nie mam w sobie praktycznie niczego, co sprawiłoby, że mógłbym liczyć na zainteresowanie płci przeciwnej. Mówi się, że można przyciągnąć wyglądem, a zatrzymać charakterem. Niestety, coś takiego jak charakter u mnie nie istnieje. Przez to wszystko, co mnie spotkało, nie mam już żadnej osobowości. Poza tym chyba nigdy nie miałem. Jeżeli chodzi o wygląd, również nie należę do osób przystojnych, co - jak możecie się domyślić - nie ułatwia mi sprawy. Nie oznacza to, że nie próbowałem. Nie jest tak, że narzekam, a nie robię nic w kierunku zmiany. To, że nie jestem w stanie przyciągnąć do siebie żadnej dziewczyny jest tezą pokrytą dowodami uzyskanymi w wyniku wielu sytuacji. Raz byłem nawet w związku, ale został on zakończony (nie przeze mnie) dosłownie z dnia na dzień, bez żadnych wcześniejszych sygnałów. Wygląda więc na to, że przez cały czas jego trwania byłem okłamywany. A szkoda, bo dla mnie to był piękny okres (przynajmniej w tym aspekcie mojego życia). W końcu miałem kogoś, na kogo mogłem liczyć. O kim mogłem myśleć przed pójściem spać i zaraz po przebudzeniu. Uśmiecham się nawet, gdy to wspominam. Będąc naiwnym myślałem, że może to na całe życie? Moje uczucia (tak, ja czuję!) zostały jednak zarżnięte. Z powodu tego, że nigdy nie byłem z dziewczyną "na pełną skalę", towarzyszą mi ogromne kompleksy. Tak, w tym zakresie też zmarnowałem potencjalnie najpiękniejsze lata mojego życia. I nie zanosi się, bym miał nie zmarnować kolejnych (o ile takowe jeszcze będą).

Złe decyzje. Prawie wszystko, za co w ostatnim czasie się biorę, kończy się porażką. Nie mam aktualnie stałej pracy. Zresztą nie jestem pewny, czy w obecnym stanie poradziłbym sobie z podjęciem takowej. Nie wiem nawet jak i gdzie jej szukać. Miałem (mam?) jakieś pasje. Wiele razy chciałem zrobić coś fajnego. Nawet ostatnio, ale oczywiście na ostatniej prostej wszystko zostało zarżnięte przez zupełnie obcą mi osobę. Jeśli miałem resztki entuzjazmu i energii do działania, to już ich nie mam. Jeżeli chodzi o pracę, marzę o tym by wyjechać. Chciałbym żyć albo w Anglii, albo w Stanach Zjednoczonych, albo w Australii. Najprostszą opcją jest ta pierwsza. Chciałbym wyjechać w wakacje 2016 (jeśli dożyję), ale na tę chwilę nie jest to możliwe. Raz, że słabo znam język (zdecydowanie za słabo, by funkcjonować na co dzień w zagranicznym środowisku), dwa - nie miałbym gdzie mieszkać. Być może przez 15 miesięcy (tyle zostało do wyznaczonego przeze mnie terminu) uda mi się coś w tych kwestiach zmienić, ale do tego potrzebna jest jakakolwiek energia, której ja niestety nie mam.

Wracając do samotności - nie mam przyjaciół, na rodzinę również nie mogę liczyć.

Jedyną rzeczą, która mi względnie wychodzi w codziennym życiu, jest fitness. To wszystko dzięki pewnej osobie, którą poznałem, a która bardzo mi pomogła, także w zmianie mojego wyglądu (oczywiście nie za darmo, ale były to najlepiej wydane pieniądze w moim życiu). Nie wiem, czy będę miał sposobność kiedykolwiek się odwdzięczyć (naprawdę jest za co), ale na pewno nigdy o tej osobie nie zapomnę. Moja nowa pasja, którą realizuję w samotności.

Poza tym nie robię praktycznie nic (albo robię mało). Gdybym mógł, spałbym całymi dniami. Lubię spać, bo wtedy wyłącza się myślenie. Poza tym od czasu do czasu przytrafiają się sny, które bywają naprawdę piękne i realistyczne. Aż szkoda się budzić. Egzystuję sobie z dnia na dzień, sam, bez żadnych planów. Wiem, że jest ze mną źle. Kiedyś byłem nawet u psychologa, ale z trwającej jakieś półtorej godziny rozmowy (przed którą musiałem siedzieć pół godziny na korytarzu, żeby łaskawie móc wejść...) kompletnie nic nie wynikło. Straciłem tylko pieniądze, których - jak łatwo się domyślić - za wiele na tę chwilę nie posiadam.

W sumie nie wiem, po co to napisałem. Na razie tyle, może jeszcze coś dopiszę. Jeśli ktoś chciałby mi coś powiedzieć, śmiało. Mam dużo czasu, więc odpiszę na każdy post albo wiadomość.

A, w sumie pewnie ktoś zapyta, ile mam lat. Niedługo skończę 22.

Dobranoc!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
83
Dołączył(a)
03 lip 2011, 20:10

Chcę się wygadać, więc piszę :)

Avatar użytkownika
przez tu_i_teraz 26 lut 2015, 00:43
mateusz_, przeczytałam Twoja historię- bardzo podoba mi się Twój styl pisania. Nie wiem na ile udzielasz sie na tym forum ale tutaj możesz znaleźć wirtualnych znajomych co chociaż na chwilę pozwoli Ci poczuć się mniej samotny. Jestem o wiele starsza od Ciebie, nie jestem samotna ale bliski jest mi sposób Twojego przeżywania. Piszesz, że nic nie robisz...Masz jakis zawód, uczysz sie, studiujesz....bywasz gdzieś wśród ludzi? Może psychoterapia nie jest takim złym rozwiązaniem, może być na NFZ jeśli nie masz kasy. Tam mógłbyś przyjrzeć sie sobie, swoim uczuciom, lękom...
„Zdradzę ci tajemnicę szczęścia. Jeżeli chcesz być szczęśliwy – BĄDŹ SZCZĘŚLIWY!”
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1266
Dołączył(a)
19 sty 2015, 22:44

Chcę się wygadać, więc piszę :)

Avatar użytkownika
przez mateusz_ 26 lut 2015, 00:50
Nie mam zawodu, studiuję zaocznie ale to żart a nie studia. Fajnie byłoby z kimś popisać, ale internetowe znajomości w żaden sposób nie zastąpią rzeczywistych i nie wpłyną na moje samopoczucie. Wśród ludzi raczej nie bywam, tak żebym mógł z kimś porozmawiać. Nie jestem przekonany do terapii, tak jak pisałem - już próbowałem. Wiadomo, że to tylko jedna rozmowa, ale w żaden sposób na mnie nie wpłynęła, nie widziałem w tym perspektyw (zresztą chyba w niczym nie widzę). Na NFZ są pewnie strasznie długie terminy czekania.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
83
Dołączył(a)
03 lip 2011, 20:10

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Chcę się wygadać, więc piszę :)

Avatar użytkownika
przez tu_i_teraz 26 lut 2015, 00:56
mateusz_, studiujesz...a pracowałeś gdzieś, kiedyś choćby dorywczo? Oczywiście, że nic nie zastapi kontaktów w realu ale tutaj jest takie miejsce gdzie nikt nie bedzie się dziwił jakims Twoim emocjom czy zachowaniom...jest bezpiecznie (takie sa moje odczucia). Jezeli nie bywasz wśród ludzi to może właśnie terapia grupowa byłaby dobra dla Ciebie np. na oddziale dziennym, taka codzienna, 3 miesięczna? Ona jest na NFZ. ja czekalam 2 tygodnie, potrzebowalam skierowania od psychiatry. Poczytaj troche na forum o psychoterapii. Ja uważam, że to jedna z najlepszych metod na polepszenie jakosci swego życia.
pozdrawiam!
„Zdradzę ci tajemnicę szczęścia. Jeżeli chcesz być szczęśliwy – BĄDŹ SZCZĘŚLIWY!”
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1266
Dołączył(a)
19 sty 2015, 22:44

Chcę się wygadać, więc piszę :)

Avatar użytkownika
przez mateusz_ 26 lut 2015, 01:01
Jasne, że pracowałem. Ale jakie to ma teraz znaczenie? Nie jestem pewien czy kwalifikuje się do psychiatry. Do psychologa na pewno, ale do psychiatry? Zresztą nie wiem w jaki sposób ktoś taki mógłby mi pomóc. Straconego czasu nie wróci, wydarzeń nie zmieni, pracy nie da, przyjaciół nie wyczaruje...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
83
Dołączył(a)
03 lip 2011, 20:10

Chcę się wygadać, więc piszę :)

Avatar użytkownika
przez novymivo 26 lut 2015, 01:11
Hej Mateusz,
Taki twoj los, co wiecej mozna napisac. Nie kazdy skazany jest na grono przyjaciol. Ciebie nie polubili, odrzucili , gnebili i dlatego dzisiaj piszesz tutaj do Nas. Mala rada, nie daj sie wiecej upokarzac. Walcz o swoje i to ludziom wytykaj pierwszy ich slabosci a nie odwrotnie. Bedac chamem i prostakiem znajdziej wiecej przyjaciol niz teraz, pamietaj ludzie podobni trzymaja sie w grupie, nie wyrozniaj sie dobrocia - nie procentuje. Cale zycie przed Toba, niech to bedzie lekcja. Fitnes, uderz na silownie, poczujesz sie jeszcze lepiej. Nic nie poprawia pewnosci siebie jak dawka konskiego testosteronu, spiesz sie poki mlody
pzdr
UmIeSz LiCzYc LiCz Na SiEbiE
kratom i tona innych supli
wenla35 mg
X
Avatar użytkownika
Offline
Posty
889
Dołączył(a)
11 sty 2015, 00:44
Lokalizacja
JuKEJ

Chcę się wygadać, więc piszę :)

przez bielnerw 26 lut 2015, 01:13
spróbuj u innego psychologa. Jedna wizyta to za mało. Daj sobie szansę.
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
05 gru 2014, 19:45

Chcę się wygadać, więc piszę :)

Avatar użytkownika
przez mateusz_ 26 lut 2015, 01:15
novymivo, trenuje na siłowni 5 razy w tygodniu, do tego od kilku miesięcy jestem na diecie. :) Wiem, że taki mój los i że to w głównej mierze moja wina - tym bardziej żałuję złych zachowań i decyzji, które sprawiły, że jestem w takim stanie w jakim jestem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
83
Dołączył(a)
03 lip 2011, 20:10

Chcę się wygadać, więc piszę :)

Avatar użytkownika
przez Petek 26 lut 2015, 01:37
mateusz_ Mam podobnie do Ciebie też żałuje strasznie strconych lat tych nastoletnich leki, depresje , nerwica wszystko mnie zniszczyło zamiast zając sie szkoła przyjaźniami ,imprezami to leki mnie zobojetnily na to wszystko . Niemam nawet szkoły sredniej a mam 26 lat wszystko się posypalo po gimnazjum do technikum poszedłem zaraz po gimnazjum i zle trafiloem bylem dręczony psychicznie i fizycznie wszystko się posypało od tamtej pory. Wszystko stracone i jeszcze ten wygląd po lekach waże 120 kg nawet na siłownie niemoge pójść bo wyglądam jak trup straszne cienie pod oczami szczerze to nie wiem co to jest . Wszystko wyszło po latach branie psychotropów.
Pusta przestrzeń przypomni ci o błedach
Chciałeś ognia to z piekła ogień cie dosiega
Avatar użytkownika
Offline
Posty
459
Dołączył(a)
22 maja 2014, 15:14

Chcę się wygadać, więc piszę :)

Avatar użytkownika
przez mateusz_ 26 lut 2015, 01:48
Petek, dlatego ja nie mogę sobie pozwolić na branie jakichkolwiek leków. Boję się że mogłoby się to źle odbić na moim wyglądzie na punkcie którego mam obsesję.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
83
Dołączył(a)
03 lip 2011, 20:10

Chcę się wygadać, więc piszę :)

Avatar użytkownika
przez Petek 26 lut 2015, 01:56
mateusz_ napisał(a):Petek, dlatego ja nie mogę sobie pozwolić na branie jakichkolwiek leków. Boję się że mogłoby się to źle odbić na moim wyglądzie na punkcie którego mam obsesję.



Ja właśnie teraz też mam obsesje ale u mnie to błędne koło nie wiem co mam zrobić teraz . Jak mam schudnąć skoro niebede chodzil na siłownie a niechodze bo tak wyglądam ? Wszyscy to chcą zamieśc pod dywan tylko że to też rzutuje się na moje relacje jestem cały czas na bocznym torze szkoda gadać.


Z jakiego miasta jesteś ?
Pusta przestrzeń przypomni ci o błedach
Chciałeś ognia to z piekła ogień cie dosiega
Avatar użytkownika
Offline
Posty
459
Dołączył(a)
22 maja 2014, 15:14

Chcę się wygadać, więc piszę :)

Avatar użytkownika
przez novymivo 26 lut 2015, 02:39
mateusz_, Myslisz ze depresja w ktorej siedzisz nie wplywa na Twoje osiagniecia silowe, wyglad zewnetrzny ? Piszesz ze to Twoja wina. Nie prawda, to wina ludzi ktorzy Ciebie gnebili, to wina wiekszosci prostakow. Bycie dobrym nie procentuje, nawet kobiety wola tych zlych... Przypakuj i ty zacznij gnebic tych smieci ktorzy zniszczyli Tobie zycie. Masz okazje, czyn powinnosc.

-- 26 lut 2015, 01:43 --

Petek napisał(a):
mateusz_ napisał(a):Petek, dlatego ja nie mogę sobie pozwolić na branie jakichkolwiek leków. Boję się że mogłoby się to źle odbić na moim wyglądzie na punkcie którego mam obsesję.



Ja właśnie teraz też mam obsesje ale u mnie to błędne koło nie wiem co mam zrobić teraz . Jak mam schudnąć skoro niebede chodzil na siłownie a niechodze bo tak wyglądam ? Wszyscy to chcą zamieśc pod dywan tylko że to też rzutuje się na moje relacje jestem cały czas na bocznym torze szkoda gadać.


Z jakiego miasta jesteś ?

Kolego chyba nie wiesz jakie dziewczyny chodza na silownie. Jezeli one nie maja kompleksow i po 5 min biegania przegladaja sie w lustrze czy cos zrzucily ze 130 kg, to w czym ty masz problem ? Na normalnej silce zaden koles nie bedzie sie z Ciebie nasmiewal, to serdeczni ludzie sa. Wybierz ta silownie gdzie sa tony zelastwa i mocno przypakowani kolesie- jedna zasada, im wieksi tym milsi. To tylko taki stereotyp ze to zli ludzie sa, zli to te ulizane 60 kg pizdeczki, ktorzy po jednej serii przegladaja bicepsy. Wiem z praktyki, lata doswiadczenia robia swoje. Ogranicz weglowodany, zwieksz bialko i heja. Wszystko da sie ogarnac, najgorzej jest zaczac. Im szybciej ruszysz tylek tym lepiej dla Ciebie, bo bedziesz kiedys zalowac.
pzdr
UmIeSz LiCzYc LiCz Na SiEbiE
kratom i tona innych supli
wenla35 mg
X
Avatar użytkownika
Offline
Posty
889
Dołączył(a)
11 sty 2015, 00:44
Lokalizacja
JuKEJ

Chcę się wygadać, więc piszę :)

Avatar użytkownika
przez Petek 26 lut 2015, 04:09
novymivo napisał(a):mateusz_, Myslisz ze depresja w ktorej siedzisz nie wplywa na Twoje osiagniecia silowe, wyglad zewnetrzny ? Piszesz ze to Twoja wina. Nie prawda, to wina ludzi ktorzy Ciebie gnebili, to wina wiekszosci prostakow. Bycie dobrym nie procentuje, nawet kobiety wola tych zlych... Przypakuj i ty zacznij gnebic tych smieci ktorzy zniszczyli Tobie zycie. Masz okazje, czyn powinnosc.

-- 26 lut 2015, 01:43 --

Petek napisał(a):
mateusz_ napisał(a):Petek, dlatego ja nie mogę sobie pozwolić na branie jakichkolwiek leków. Boję się że mogłoby się to źle odbić na moim wyglądzie na punkcie którego mam obsesję.



Ja właśnie teraz też mam obsesje ale u mnie to błędne koło nie wiem co mam zrobić teraz . Jak mam schudnąć skoro niebede chodzil na siłownie a niechodze bo tak wyglądam ? Wszyscy to chcą zamieśc pod dywan tylko że to też rzutuje się na moje relacje jestem cały czas na bocznym torze szkoda gadać.


Z jakiego miasta jesteś ?

Kolego chyba nie wiesz jakie dziewczyny chodza na silownie. Jezeli one nie maja kompleksow i po 5 min biegania przegladaja sie w lustrze czy cos zrzucily ze 130 kg, to w czym ty masz problem ? Na normalnej silce zaden koles nie bedzie sie z Ciebie nasmiewal, to serdeczni ludzie sa. Wybierz ta silownie gdzie sa tony zelastwa i mocno przypakowani kolesie- jedna zasada, im wieksi tym milsi. To tylko taki stereotyp ze to zli ludzie sa, zli to te ulizane 60 kg pizdeczki, ktorzy po jednej serii przegladaja bicepsy. Wiem z praktyki, lata doswiadczenia robia swoje. Ogranicz weglowodany, zwieksz bialko i heja. Wszystko da sie ogarnac, najgorzej jest zaczac. Im szybciej ruszysz tylek tym lepiej dla Ciebie, bo bedziesz kiedys zalowac.
pzdr



Tu nie chodzi mi o moją grubość tylko o twarz a sciśle mówiać mam podkrążone oczy i nic niepomaga to nie wygląda dobrze a robiłem badania i wszystko ok .
Myślisz ,że mając 26 lat coś jeszcze mogę zdziałać?
Pusta przestrzeń przypomni ci o błedach
Chciałeś ognia to z piekła ogień cie dosiega
Avatar użytkownika
Offline
Posty
459
Dołączył(a)
22 maja 2014, 15:14

Chcę się wygadać, więc piszę :)

Avatar użytkownika
przez novymivo 26 lut 2015, 06:31
Petek, Jak mialem 26 lat to rzucila mnie dziewczyna po 6 latach bycia razem. 2 miesiace w totalnej rozsypce, silownie odpuscilem, schudlem 15 kg, nie jadlem, nawet w lozku nie spalem. Dalem rade i wrocilem, jedynie ona trzyma mnie jakos od tego calego syfu. Sprobuj napewno nie zaszkodzi, zawsze mozesz zrezygnowac. Poczatki beda naprawde trudne, to jest ciezki sport, nic przyjemnego. pzdr.
UmIeSz LiCzYc LiCz Na SiEbiE
kratom i tona innych supli
wenla35 mg
X
Avatar użytkownika
Offline
Posty
889
Dołączył(a)
11 sty 2015, 00:44
Lokalizacja
JuKEJ

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do