Depresja wśród bliskich....

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez sole 11 gru 2006, 11:42
Staram się mojej mamie poświęcać czas.Z pracy dzwonię do niej,pytam co robi,jak się czuje,czasami nawet dwa razy dziennie.Po pracy idę do niej do pokoju,bo tam zazwyczaj z moją córcią oglądają bajki i gadamy.Zawsze jak gdzieś jedziemy,to staramy się ją namówić na wyjazd z nami,bo nie chcę ją zostawiać samej.Naprawdę poświęcam jej swój czas,tym bardziej że mam raczej unormowane godziny pracy i zazwyczaj regularnie wracam do domu.Na pewno nie pracuję od rana do nocy.Dziękuję za odpowiedz.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
11 gru 2006, 10:23

Avatar użytkownika
przez blackwitch 12 gru 2006, 15:58
Hej Daniel! Brawo za cierpliwosc i troske. Jestem pewna ze twoja dziewczyna zdaje sobie sprawe jak wiele dla niej robisz i ze to bardzo docenia. To jak opisujesz jej zachowanie przypomina mi bardzo moje własne, tez mam takie zapedy, i choc wiem ze to nienormalne, czasami nie jestem w stanie tego opanowac. Tak jak tu pisza, jestem pewna ze to wszystko wynika u niej z obnizonej samooceny, pewnie gdzies cos ja nadszarpnelo i teraz wychodzi z tak duza sila. Wyslij ja na psychoterapie- to na prawde pomaga. To co dziala na mnie to swiadomosc ze jemu tez jest ciezko - powiedz jej o tym, ale nie ze zloscia, tylko spokojnie, powiedz ze mimo wszytsko tez powinna sie postarac, nerwica nie moze tlumaczyc wszystkiego. Wiem ze moj mąż bardzo duzo mi daje, a kiedy z rzadka zdaza mi sie popatrzec w miare obiektywnie doceniam to jeszcze bardziej. Ja wciaz mam nadzieje ze w koncu uda mi sie to wszystko połapać i zreperować, i wszystko bedzie takie jak dawniej - tak jak kiedys kiedy bylam energiczna, radosna, pelna werwy i wszystko miedzy nami bylo o wiele prostrze. Wam tez sie uda, glowa do gory, pozdrawiam i zycze duzo, duzo siły. God bless you:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
21 lis 2006, 22:50

Avatar użytkownika
przez jevii 12 gru 2006, 21:46
tak jak mówi hyte...wiesz, daniel1299, deprecha
to patologiczny smutek. I wiesz, problem polega tu na tym,
że majac depresję winę widzę w otoczeniu za mój stan,
a wiesz tu chyba chodzi o to by zacząć spostrzegać,
że problem leży we mnie i ode mnie zależy czy to zmienię.

I czasu na trzeba, czasu - ja od kilku miesięcy staram
się z tego wyjść...jakoś idzie, nie powiem, ale wiesz - tak
kroczek po kroczku.
Bo są dwa rodzaje bólu, Oskarku. Cierpienie fizyczne i cierpienie duchowe.
Cierpienie fizyczne się znosi. Cierpienie duchowe się wybiera.Éric-Emmanuel Schmitt
Avatar użytkownika
Offline
Posty
242
Dołączył(a)
13 sie 2006, 20:26

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez daniel1299 13 gru 2006, 22:21
Dziekuej ale z tego co widze to moja dziewczyna coraz gorzej sie czuje niewiem co zrobić :( Staram sie wszystko zrobic teraz mnie obwinia ze dałęm numer telefonu znajomemz ze szkoły obwini amnie ze ja okłamałem ze miałem nie dawac że sie coraz gorzej czuje przezemnie że to ja jestem winien wszystkiemu ehh ale to życie jest ciezkie
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
03 gru 2006, 16:10

Avatar użytkownika
przez gina 14 gru 2006, 11:25
Nikt przecież nie obiecywał,że będzie łatwo... Czytałam twoje posty i tak się cały czas zastanawiam nad tym wyjazdem,do marca wcale nie jest tak daleko i wiesz co? Myślę,że jednak powinieneś pojechać. Może trzeba złapać jakiś dystans... nie wiem...ja bym pojechała,w końcu to twoje życie,można z wielu rzeczy rezygnować dla ukochanej osoby,ale dlaczego ze wszystkiego? Nie będziesz miał pózniej do niej żalu,jeśli nie wyjedziesz?
na próżno to wszystko co dzisiaj jest bólem....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
382
Dołączył(a)
21 paź 2006, 11:47
Lokalizacja
jeszcze nie stąd

Problem z chorą dziewczyną. Jak pomóc?

przez wjacekw 14 gru 2006, 13:59
Radziłbym abyś w czasie następnej wizyty u psychiatry był razem ze swoją dziewczyną, wysłuchał co powie lekarz i wtedy może łatwiej będzie ci podjąć decyzję w sprawie wyjazdu. Mnie w czasie wizyt u lekarzy zawsze towarzyszyła żona i dzięki temu wie co mi dolega, jak przebiega taka choroba i jakie są szanse na powrót do życia - tak życia gdyż depresja to wyłom w życiu, taka przerwa w życiorysie, którą w samotności ciężko jest przejść. Nie jest ważne co w tej chwili słyszysz od swojej dziewczyny, gdyż nie są to słowa człowieka zdrowego. Polecam jak na wstępie wspólną wizytę u lekarza :!:
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
24 paź 2006, 13:08
Lokalizacja
gdzieś na południu

przez daniel1299 15 gru 2006, 16:51
Chciałbym isc z nią do lekarza ale bardzo ciezko ja przekonac a co dopiro zebym jej toważyszył. Bardziej przywiazna jeast do mamy
i z mama chodzi wszedzei takze ja niemam duzego pola do popisu.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
03 gru 2006, 16:10

Avatar użytkownika
przez Róża 15 gru 2006, 17:55
Kurcze,biedny Daniel.Uff współczuję ci.a nam sie wydaje,że tym zdrowym dobrze,a wcale niekoniecznie.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Poradźcie, jak mam pomóc bratu!!!

przez siostra 16 gru 2006, 15:41
Witam! Zaglądałam tu killka razy i miałam nadzieję, że nie będzie już takiej potrzeby.Myliłam się! Mój 34 letni brat ''leczy" się psychiatrycznie - nie wiem czy stwierdzono u niego (ok rok temu) nerwicę lękową, czy depresję, ale tak to wygląda. Na pączątku stroniłod ludzi, na całe godziny zamykał się w pokoju, miał niską samoocenę, wszystko było na "nie".Aż wreszcie któregoś dnia przeraził się, bo myślał, że umrze (tak mi to opisał) i pobiegł do domu kolegi, żeby nie być sam i chyba komuś o tym powiedzieć - kontakt z rodzicami ma raczej kiepski(wtedy zgodził się pójść do psychiatry). Dostał jakieś leki, po których utył i był osłabiony i senny. W sierpniu zostawiła go dziewczyna, z którą był 4 lata i wtedy jego stan się pogorszył. Jeszcze bardziej stroni od ludzi i przesiaduje w pokoju. Mieszkam daleko od nich (600 km), nie wiem co tam się dzieje, brat nie odbiera telefonu a rodzice są załamani. Wczoraj poszedł z mamą na comiesięczną wizytę u psych. Pani doktor zaproponowała szpital (Morawica k/Kielc). Mama się boi tam go oddać, a brat się nie zgadza. Na razie dostał silniejsze leki, ale boję się, że to tylko go otępi. Jadę niedługo na święta do rodziców. Co powinnam zrobić? Jak z nim rozmawiać? Czy powinien pójść do szpitala? Pomóżcie, bo rodzice są bezsilni, a ja walczę z myślami i lękiem o niego i o nich!!! Mam małego synka i muszę być zdrowa psychicznie, ale tak sie martwię, że chyba oszaleję!
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
09 lip 2006, 22:53
Lokalizacja
SZCZECIN

Avatar użytkownika
przez melancholik 16 gru 2006, 17:05
Po prostu bądź tam. Nie musisz mówić ani robic nic specjalnego. Po prostu bądź.
Powodzenia
Życie to śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
16 gru 2006, 14:34
Lokalizacja
ok Katowic

przez siostra 16 gru 2006, 17:32
Bardzo dziękuję za odpowiedź. Niestety trudno jest być z kimś, kto siedzi zamknięty w swoim pokoju, w dodatku z powodu odległości widujemy się rzadko - raz na 2 miesiące przez około 4 dni. Może uda mi się z nim jednak porozmawiać . Czy powinnam poruszać temat jego problemu, czy raczej udawać, że nic się nie dzieje. A co ze szpitalem? Powinnam go przekonać żeby tam poszedł? On się pewnie boi, że jak sie ktoś o tym dowie, to wezmą go za "czubka " - to mała miejscowość. Proszę, niech ktoś mi coś poradzi!
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
09 lip 2006, 22:53
Lokalizacja
SZCZECIN

Avatar użytkownika
przez Róża 16 gru 2006, 17:56
Hm,bardzo chciałabym ci pomóc,ale czy się da?Myślę,że najlepiej by było gdyby brat poszedł do szpitala.I bardzo ważne-psychoterapia!!Bez tego ani rusz,ale naj;lepiej dopiero jak leki postawia go juz na nogi,bo wbrew pozorom psychoterapia dla wielu osób jest też ciężkim i dołującym przeżyciem.Poza tym brat nie może byc sam w takim stanie.Jeśli to możliwe do zorganizowania.A jak z nim rozmawiać.Myślę,że wystarczy jeśli przyjdziesz do niego do pokoju,przytulisz się i powiesz,że się cieszysz,że jesteście razem.Może jakieś miłe wspomnienia,wspólne psikusy z dzieciństwa?To powinno go rozruszać i może sam zacznie mówić.Potrzeba dużo,dużo miłości i obecności kogoś bliskiego.Myślę,że w odpowiednim momencie możesz delikatnie z nim porozmawiać na temet leczenia,ale nic na siłę.I staraj się żeby atmosfera waszego spotkania nie była minorowa tylko raczej wesoła i pogodna.Jeśli będzie chciał się wypłakać,absolutnie mu tego nie broń-łzy przynoszą prawdziwą ulgę,gorzej jeśli nie można już płakać.No życzę powodzenia i napisz jak sobie radzicie.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez Plejady 16 gru 2006, 22:33
Chyba najbadziej bym chcial aby ktos okazal mi zainteresowanie, byl ze mna na dobre i na zle i przytulil od czasu do czasu. Czyli to co juz bylo mowione - czlowiekowi ktory odizolowal sie od spoleczenstwa bo bal sie odrzucenia wlasnie obecnosc ludzi jest najbardziej potrzebna. Dokladniej ich zrozumienie i wsparcie samym byciem. Taka osoba chce wrocic do normalnego zycia i chce czuc sie potrzebna. Nie beda tu potrzebne wielkie dialogi tylko zapewnienie i pokazanie uczucia i tego, ze jest sie obok ;) To naprawde "nie jest trudne" i nic nie kosztuje a daje tak wiele ... :D Nie boj sie na tą wizyte ... ciesz sie z calego serca a jemu tez sie udzieli i da mu wiare. Co do rozmowy to w ciezkich przypadkach rzeczywiscie bywa ... ciezko. Popatrz tu na forum co mowi sie ludzia ktorzy pierwszy raz przychodza tu i mowiac, ze maja depresje szukaja pomocy. Zobacz co im sie mowi. Jak udzieli Ci sie jego nastroj i nie bedziesz wiedziala co mu powiedziec to poprostu go przytul. Jeszcze wazna rzecz, jak zobaczysz, ze zbiera mu sie na placz to nie rozsmieszaj i nie zartuj bo to jest naprawde straszne dla osoby z depresja. Nic nie mam przeciwko aby wprowadzac pogodna atmosfere ... wkoncu do tego dążymy ale trzeba pamietac, ze za wesola atmosfera moze zle sie udzielic. Hmm chyba tyle ... posiedz jeszcze troszke na forum i poczytaj a nic nie stracisz dobrze ? Zycze powodzenia !!!
"Cóż piękniejszego nad niebo, które ogarnia wszystko co piękne"
Mikołaj Kopernik
"Samotność - jakaś Ty przeludniona"
Stanisław Jerzy Lec
Avatar użytkownika
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
17 lis 2006, 23:41
Lokalizacja
Tychy

Mój chłopak ma depresję, jak mu pomóc?

Avatar użytkownika
przez redorchid 18 gru 2006, 21:54
Witam
Jestem z chłopakiem od ponad roku. On ma depresje - ostatnio jest coraz gorzej - chce z tym walczyć, ale często brakuje mu sił. Powiedział mi, że tylko mnie rani, że nigdy nie będziemy szczęśliwi, bo on się nie zmieni. Po prostu stracił nadzieję. Chce odejść - mówi, że nie wie czy ma w sobie jeszcze jakieś uczucia, że nie zasługuje na mnie. Ja bardzo go kocham i chce mu pomóc. Nie wiem co robić. To jest dla mnie szok - wcześniej mówił że mnie kocha, przytulał, całował, właśnie w "ten" sposób. Ostatnio nie zauważyłam żadnego ochłodzenia naszych relacjach... Nie wiem co robić... Jak mu pomóc.

Racja - powinnam przejrzeć wątki. Ten temat mi dużo pomógł.

Czy myślicie że powinnam pozwolić mu odejść? Boję się że nikt oprócz mnie nie będzie chciał mu pomóc - z rodzicami prawie nie rozmawia, ma dwójkę przyjaciół, ale oni mieszkają teraz dość daleko - z resztą im też dużo nie mówi. Najwięcej wiem ja. Czy wasz partner z depresją powiedział wam kiedyś "nie wiem czy cię kocham"?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
18 gru 2006, 21:46

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do