Depresja wśród bliskich....

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez anuś 26 sty 2008, 19:29
To z tym przytłaczaniem myślę dość trafne - bo przez jakiś czas miał "blokadę" zeby mi cokolwiek mówić nawet o pracy. a to był temat który chyba zawsze w jakim stopniu był poruszany dlatego jak to zauważyłam to zaczęłam sie zastanwaiac dlaczego.

co do tych bab - to szczerze mówiąc trochę nie zrozumiałam kontekstu -chyba już trochę nie kontaktuje dzisiaj:)
Ale uważam ze te relacje faktycznie są bardzo dobre :)

Szkoła myślę ze odpada bo jest inteligenty - niema z tym problemu . Dom na pewno .. ale chyba najbardziej - tak mi sie wydaje- na niska samoocenę wpływa to ze .. chciał nie chciał jest trochę przez nie których ludzi nie doceniany- praca, rodzina, znajomi - zawsze probuje mu jakoś uświadamiać ze jest wartościowym człowiekiem ;) ale jakoś ciężko z tym mu sie "pogodzić" sa okresy ze mu sie to udaje ale po jakimś czasie( gdy coś sie wydarzy) od razu zaczyna w to wątpić

( nio na dziś muszę niestety kończyć ale jutro na pewno tu zajrzę :) )

Pozdrawiam Wszystkich :)
”„…Uwierz mi są tacy, którzy idą z Tobą,
Są tacy ludzie, którzy nigdy nie zawiodą…
…..Dlatego walcz nie jesteś przecież sam …."
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
25 sty 2008, 21:51
Lokalizacja
KIELCE

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 26 sty 2008, 20:01
Może istotnie czuje się niedoceniany w pracy i dlatego niechętnie o niej mówi. Może warto, by ją zmienił na taką, gdzie byłby ceniony.

Pisząc o jego wyzywaniu na "te wszyskie baby", chodziło mi o to, że faceci lubią jasność, czytelność, przejrzystość relacji. Przyjaźń to przyjaźń, miłość to miłość. Np. dla faceta oczywistym jest, że skoro kocha, to jest z kobietą, a więc wydaje mu się, że nie musi już powtarzać "kocham cię".
Może po prostu relacje z tamtą dziewczyną straciły w jego oczach na takiej jasności, np. gdy ona zaczęła się domagać czegoś, co wg niego powinno być dla niej oczywiste.
I te relacje on porównuje z Waszymi - w Waszej przyjaźni nie musi Cię upewniać kilka razy na dzień, że się przyjaźnicie, bo to oczywiste.
Hmmm nie wiem na ile to wyjaśniłem, a na ile zagmatwałem :roll:

Jeśli jest inteligentny, to szkoła również mogła (ale nie musiała) być przyczyną niskiej samooceny - mogło przecież chodzić o bycie "dobrym uczniem", by zyskać w czyichś oczach (może i własnych).
On powinien czuć się dobrze z tym, co robi, nie inni.
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

przez Ayumi-chan 27 sty 2008, 14:12
Witam Was wszystkich serdecznie,

Proszę Was o radę i pomocną dłoń. Mój bliski przyjaciel cierpi na depresję. Bardzo chcę mu pomóc, dlatego często piszę do niego, zapewniam o swojej pomocy i wsparciu i tłumaczę, że zawsze może się do mnie zwrócić, że go nie zostawię samego, podtrzymuję na duchu.. ale czuję, że to nic nie daje, jakbym mówiła do ściany, bo od pewnego czasu nie odzywa się do mnie, nie odpowiada na telefony, sms'y, a ja bardzo boję się o niego. Nie chcę go stracić.. Nie wiem już co powinnam zrobić czy odzywać się mimo wszystko, czy zostawić go samego. Nie wydaje mi się, żeby samotność miała dobry wpływ, myślę, że to jeszcze bardziej pogłębia stan depresji. Poradzcie mi proszę, co powinnam zrobić, jak z nim rozmawiać? tak bardzo się boję, że go stracę..

Z góry ogromnie dziękuję za wszelkie odpowiedzi, to dla mnie naprawdę wiele znaczy.

Pozdrawiam - Ayumi-chan
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
27 sty 2008, 13:55

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez anuś 27 sty 2008, 14:13
:)
Nie zagmatwałeś:) Zrozumiałam teraz dokładnie o co chodziło :)

co do pracy to mysle ze juz do tego doszedl tylko to u niego jest chyba bardziej słomiany zapal:) raz mowi ze chce cos innego niz ta praca i juz cos w tym kierunku robi a pozniej znowu przestaj "dzialac" i to zazwyczaj wlasnie jest spowodowane jego "dolem" bo zawsze pod to wyrazenie podciaga swoj nastroj.

Chyba z tym zyskaniem w swoich oczach to trafne spostrzeżenie.

Narzaie nie moge ocenic w jakim jest "stanie " teraz bo wyjechal na zjazd. ale jak ostatnio rozmawialismy przed wyjazdem to najpierw wszytsko bylo na nie a dopieor po jakims czasie rozmowy zaczal juz inaczej do wszytskiego podchodzic :)

Właśnie mam pytanko. Czy jeśli ktoś jest w depresji to czy jest nerwowy ?? wszystko go drażni. Bo to zaobserwowałam u Niego dość często - ale on w ogóle jest "znerwicowany" ze sie tak wyrażę - choć zazwyczaj dusi to w sobie.
Aaa właśnie i czy to co pisze o Nim to "podchodzi" pod depresje ??
Bo to chyba w sumie jest najważniejsze pytanie :)

nioo to chyba narazie tyle co mi przychodzi do główki :)

[Ayumi-chan
Nie wiem na ile ja mogę pomoc. ponieważ sama prosiłam o podobna pomoc
dlatego nie mogę powiedzieć ze powinnaś robić tak i tak.
Ja również zapewniam mojego przyjaciela za każdym razem o swojej pomocy i wsparciu tłumacze że zawsze może się do mnie zwrócić, że go nie zostawię samego, podtrzymuję na duchu . zresztą z moich wypowiedzi chyba trochę to widać :) Nie raz tez miał takie okresy kiedy sie w ogóle nie odzywał zazwyczaj wtedy zostawiałam mu info na gg właśnie z takim zapewnieniem jakiegoś smsa wysyłałam proponowałam żebyśmy gdzieś wyszli - często to działało a często w ogóle nie odpisywał.
To tyle ile ja mogę powiedzieć chyba od siebie :)
Taka przyjaciółka jak Ty, to dla niego największy skarb ;) - jak to powiedział God's Top 10 :)

Pozdrawiam Cieplutko :)
Ostatnio edytowano 27 sty 2008, 15:31 przez anuś, łącznie edytowano 2 razy
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
25 sty 2008, 21:51
Lokalizacja
KIELCE

przez Ayumi-chan 27 sty 2008, 15:22
Dziękuję Ci, Anuś. Życzę Tobie i Twojemu przyjacielowi dużo siły i wytrwałości. Trzymam kciuki!
Będę robiła wszystko, żeby go z tego wyciągnać. Jest mi ciężko, bo jeszcze tak niedawno mówił, że o jego planach, marzeniach, o nas.. a teraz.. jakby o tym zapomniał.. Nie chcę się narzucać, bo boję się, że się przez to na mnie zdenerwuje. Pomęczę się i poczekam jeszcze kilka dni, ale tak strasznie się o niego martwię.. nie potrafię o niczym innym myśleć.. do tego leki, które brał.. myślę, że to też może być jedna z przyczyn tego milczenia..

Cały czas czekam na opinie pozostałych osób odwiedzających to forum i naprawdę bardzo za wszystko dziękuję.
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
27 sty 2008, 13:55

przez anuś 27 sty 2008, 15:28
Nie wiem jak jest z lekami bo ja osobiscie nie nzam sie na tym gdyz moj przyjaciel nie bierze lekow wiec chyba nie jest to tak "zaawansowane" Ale na tyle ile moglam to powiedzialm jak jest w moim przypadku im ojego przyjaciela :)
Mam nadzieje ze Wam sie uda przez to przejsc i rowniez zycze wytrwalosci i duzo duzo sily :)
Pozdrawiwm cieplutoko:)

P.s nie wiem co sie dzieje ale mam jakies problemy z wysylaniem tych wiadomosci ;/ ale to pewnie jakies problemu techniczne :)
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
25 sty 2008, 21:51
Lokalizacja
KIELCE

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 27 sty 2008, 17:47
Ayumi-chan, być może Twój przyjaciel milczy, bo czuje zbyt dużą presję. Może naciskasz go, by się wygadał, a on moze w tym momencie tego nie chce. Równie możliwe jest, że on nie chce przytłaczać Cię swoimi problemami.
Z kolei pozostawianie go samego z myślami tez nie jest najlepszym rozwiązaniem.
Spędzajcie razem czas, przy czym nie naciskaj na rozmowy, daj mu do zrozumienia, że jesteś zawsze blisko i gdy tylko tego potrzebuje, może się wygadać.

Teraz do was obu ;) Ayumi-chan, anuś, nie traktujcie tych przyjaźni jednostronnie, czyli, ze jesteście z Waszymi przyjaciółmi tylko po to, by oni mogli się wygadać. Psychika każdej z Was też ma swoje granice, dlatego również mówcie im o swoich problemach. Po pierwsze to odciągnie ich od rozmyślania nad "własną beznadziejnoscią". Po drugie poczują się też w jakimś stopniu potrzebni Wam, zwłaszcza, gdy trafnie coś Wam poradzą.
Doceniajcie ich za drobiazgi, wskazujcie w czym są dobrzy. Takie słowa, jak np. "tak dobrze zaparzonej kawy jak u Ciebie, nigdzie nie piłam", albo "masz gust w urządzeniu własnego mieszkania/pokoju", potrafią wiele zdziałać. Wam moze to się wydać rzeczą oczywistą lub wręcz błahą, nie wartą zauważenia, ale im takie słowa mogą wskazać ich mocne strony. Oczywiscie takie komplementowanie musi być wiarygodne. Oni mają w jakimś stopniu zaburzone postrzeganie świata, ale nie naiwni ;)

Teraz już nieco indywidualniej ;)
Anuś, taki "słomiany zapał", to zazwyczaj obawa przed zmianami. Nerwicowcy mają takie tendencje do trwania w tym, co już znają (nawet, jeśli nie sa z tego ww pelni zadowoleni), niż podejmować nowe wyzwania wiążące sie ze zmianami, a więc i ryzykiem porażki.
Rozdrażnienie, agresja (słowna lub fizyczna), niepokój, to sygnały o toczącym się konflikcie wewnętrznym. Po prostu robi coś wbrew sobie, np. wykonuje pracę, która go frustruje, ale musi ją wykonywać, by przeżyć, albo np. trwa w zwiazku, w którym czuje się źle, ale nie chce czuć się samotnym, itp.
Nie jestem specjalistą, dlatego nie chcę autorytatywnie wypowiadać się czy to jest, czy nie jest depresja. Możliwe, że jest, ale niech o tym zadecyduje specjalista ;)
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

przez Ayumi-chan 27 sty 2008, 18:10
Dziękuję :) Myślę, że masz rację. On taki właśnie jest, że nie lubi obarczaić innych swoimi problemami. Przeczekam jeszcze jakiś czas. Mam nadzieję, że niedługo wszystko wróci do normy. Nasza przyjaźń opiera się na szczerości, razem ustaliliśmy kilka zasad i ja również wiem, że on mnie wysłucha, bo oboje jesteśmy po przejściach, rozczarowaniach. To przez tą nagłą zmianę w jego zachowaniu zaczęłam się tak bardzo niepokoić i do tego wspomniane już leki, które brał (diazepin, relanium, histamina, tramal) i przeraziłam się, bo znalazłam tutaj informacje, że są bardzo niebezpieczne.. nie znam tylko tych dwóch ostatnich.. Myślę, że to mogą być objawy po ich odstawieniu, ale nie jestem do końca pewna. Jest mi ciężko z tym teraz, ale będę walczyć o tą przyjaźń.
Jeszcze raz dziękuję :)
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
27 sty 2008, 13:55

przez anuś 27 sty 2008, 18:28
God's Top 10
Zapytałam sie dlatego bo sporo mi podpowiedziałeś i trochę ułatwiłeś zrozumie tego wszystkiego :) za co jestem na parwde wdzięczna:)

Co do tego zeby im pokazywac ich dobre strony - porady z ich strony, docenianie takich drobiazgow jakimi jest dobrze zaparzona kawa itp to sie z tym zgodze-bardzo czesto to robie i widze ze mu to sparwia przyjemnosc i mam nadzieje ze to mu w jakis sposob pomaga:)
Z reszta z dzieleniem sie również jakimiś moimi problemami z nim tez sa takie sytuacje i za każdym razem gdy następują takie to mu zawsze za to dziękuje :)
Ale dobrze ze zwróciłeś na to uwagę bo chyba bym specjalnie na to nie zwróciła uwagi a raczej nie wiedziałam ze takie sprawy mogą mu pomoc - bo zazwyczaj jak tylko są podobne sytuacje to jest dla mnie oczywistym ze trzeba docenić nawet takie małe drobiazgi :) Teraz już będę wiedziała tym bardziej ze takie drobiazgi maja takie znaczenie :) Pozdrawiam Cieplutko:) wogol wszytskich :D
”„…Uwierz mi są tacy, którzy idą z Tobą,
Są tacy ludzie, którzy nigdy nie zawiodą…
…..Dlatego walcz nie jesteś przecież sam …."
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
25 sty 2008, 21:51
Lokalizacja
KIELCE

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 27 sty 2008, 18:50
Ayumi-chan napisał(a):Jest mi ciężko z tym teraz

Skoro Ci ciężko, to śmiało do przyjaciela wygadać się ;) Powiedz mu, jak bardzo Cię to boli, gdy on jest taki przygnębiony. Albo po prostu przebywaj z nim, nawet bez słów. Czasem nawet przysłowiowe poklepanie po ramieniu, czy chwycenie kogoś za rekę, ma większą wymowę, niż słowa 8)

Cieszę się, że mogę Wam obu coś doradzić :D Jeśli macie jakieś pytania, pytajcie, postaram się jak najlepiej odpowiedzieć. :D
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

przez Ayumi-chan 27 sty 2008, 19:06
Właśnie w ten sposób rozmawiamy :) kiedy trzeba coś wytłumaczyć, zawsze trzymam go za rękę. Wiem, że to bardzo pomaga, bo tworzy się w ten sposób więź między ludzmi, poczucie zrozumienia, bezpieczeństwa. Jednak jeżeli on nie odpowiada ostatnio na moje telefony, wiadomości, wówczas nie mogę tak po prostu przyjść. Wydaje mi się, że jak już wspomniałeś, potrzeba dać mu jeszcze trochę czasu, a póki co proszę jego znajomych, by spróbowali się z nim skontaktować. Chwytam się każdej możliwości.
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
27 sty 2008, 13:55

przez anuś 27 sty 2008, 20:45
:)
Nioo właśnie sie z nim widziałam po prawie 3 miesiącach :) i po części zastosowałam sie do rad :)

Co prawda nie rozmawialiśmy o jego aktualnym problemie - o jego kłótni z dziewczyna ponieważ chyba nie chciał tego tematu poruszać wiec nie nalegałam. raczej sobie rozmawialiśmy tak na luzie, pośmialiśmy sie :)
Ale bardzo sie ciesze ze sie przynajmniej uśmiechał :)

Tylko zawsze mam takie poczucie ze może źle zrobiłam ze jednak nie poruszyłam takiego tematu ( cały czas mówi o wszystkim tylko nie o tym a ja automatycznie tez go nie poruszam i również mowie o wszystkim co sie działo przez czas kiedy sie nie widzieliśmy) - i nie wiem czy powinnam wtedy nalegać na to żeby jednak o tym mówił ;/
mam nadzieje ze choć trochę sie lepiej poczuł:) ale zastosowałam jedna rade podziękował ze dałam sie wyciągnąć wiec powiedziałam ze to on mi zrobił duża przyjemność tym spacerkiem :)

Co do kontaktu to ja mam z Nim bardziej np kontakt wzrokowy jak rozmawiamy to w sumie zawsze patrzymy osobie w oczy. Ale wydaje mi sie ze jednak to jest po trosze spowodowane tymi domysłami o których byla wcześniej mowa:)

Pozdrawiam Cieplutko :)

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 8:03 pm ]
A czy jesli mu mowie np ze jest mi przykro lub smutno ze jemu w danym momencie tez abo gdy ma takie bardzo zle dni - to czy wtedy nie dodaje mu "jescze jednego problemu" ??

I zawsze mnie zastanwia dlaczego np nie chce przyjsc na kawe do mnie - przychodzi owszem ale jesli np zepsuje mi sie komputer... co parwda zawsze sie tlumaczy tym ze on nie jest zabardzo przyzwyczajony do tego zeby do kogos przychodzic bo nie chce przeszkadzac jak mu mowie ze nie przeszkadza to i tak jak grochem o sciane ;/ dlatego zawsze ladujemy na spacerze albo na bilardzie dlatego chyba tez nie ma tego kontaktu typu "fizycznego"
Jej ale ja sie rozpisuje :)
”„…Uwierz mi są tacy, którzy idą z Tobą,
Są tacy ludzie, którzy nigdy nie zawiodą…
…..Dlatego walcz nie jesteś przecież sam …."
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
25 sty 2008, 21:51
Lokalizacja
KIELCE

przez Ayumi-chan 27 sty 2008, 22:40
Hej, wydaje mi się, że dobrze zrobiłaś nieporuszając tego tematu, przynajmniej mógł skupić swoje myśli na czymś innym, a gdyby chciał o tym mówić to na pewno by to sam zrobił. Ja np. gdy jestem z moim przyjacielem, nigdy nie poruszam tematu jego poprzedniego związku, bo wiem, że to bardzo boli i chciałabym, żeby nabrał do tego dużego dystansu, nie rozpamiętywał. Myślę też, że nie dodajesz mu problemu, gdyż właśnie w ten sposób on może poczuć, że jest Tobie również potrzebny, że może Tobie pomóc. Przyjaźń przecież na tym polega, żeby dzielić się wszystkimi spostrzeżeniami, pomoagać sobie nawzajem. Jeśli chodzi o drugą część Twojego postu to albo faktycznie nie przepada za przychodzeniem do kogoś lub może się zdażyć tak, że obawia się wzbudzić w Tobie głębszego uczucia do jego osoby. Trudno mi na to odpowiedzieć.
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
27 sty 2008, 13:55

przez anuś 27 sty 2008, 23:08
Hej :)
Co do rozpamiętywania związku to właśnie jest typem chłopaka który niestety rozpamiętuje i dość często ze mną o tym rozmawia.

Co do tego ze "boi sie " przyjść :) tu sie pojawiają "schody" pisałam z poprzednich postach :) my mamy dość dziwna sytuacje - niestety:)
To głębsze uczucie już sie pojawiło:) on o tym wie i nie popsuło to naszych stosunków w sumie polepszyły sie ( w kwestii zaufania i szczerości ) bardzo sie cieszył ze mamy w tym względzie to wyjaśnione - owszem ostatnio dziwnie sie zachowuje ale to raczej jest chyba spowodowane tym ze jest w takim stanie - ale tak jak już mówiłam opisałam to mniej więcej wcześniej :) On nieraz zachowuje sie jakby bal sie ale mojego taty - zawsze jak naprawia np komputer to pojawia sie pytanie czy mój tata nie miał jakiś zastrzeżenia albo czy nie był zły ze przyszedł- i ile razy mu mowie ze nie był zły i to on i tak to pyt zadaje :). wiec to tez trochę jest takie poplątane. :roll:

Mozę to trochę głupiutkie co powiem ale chyba najbardziej ciesze sie z tego ze sie uśmiechał :) I chyba narzazie tylko to sie dla mnie liczy żeby pomagać mu w tym aby ten uśmiech sie pojawiał częściej :)
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
25 sty 2008, 21:51
Lokalizacja
KIELCE

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 20 gości

Przeskocz do