Depresja wśród bliskich....

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez vegge 12 wrz 2007, 18:50
twoja matka ma objawy "Zony alkoholika" czyli poczucie ze musi sama o wszystko zadbac w 100% bo wie ze na meza alkoholika nie moze w ogole liczyc

pisals ze wychowywalas sie tylko z matka, wnioskuje zatem ze wziela ona rozwod z twoim ojcem, a powodem byl zapewne jego alkoholizm


co ty mozesz teraz zrobic? albo przeprowadzic dlugo i szzcera rozmowe z amtka, jesli nie w 4 oczy to napsiac swoje mysli na papierze i przekazac jej w formie listu, w ktorym wyjasnisz wsyztsko co ci sie nie podoba w zachowaniu matki i jak bys chciala zeby matka cie traktowala

a druga wersja wydrzen to spakwoac sie i wyjechac studiowac /pracowac do innego miasta, polecam warszawe, pracy tu duzo i na pokoj w mieszkaniu na stancji zawsze zarobisz
lepeij mieszkac u obcych niz z w tak toxycznym szkodliwym dla ciebie srodowisku jakie stworzyla ci matka

zdrowie masz jedno, i ono jest dla ciebie najwazniejsze
zesraj sie a nie daj sie
Offline
Posty
149
Dołączył(a)
05 cze 2007, 21:08
Lokalizacja
warszawa

Avatar użytkownika
przez Jan Nowak 13 wrz 2007, 22:33
Pewien człowiek wychowywany przez toksyczna matkę dostał taką radę od swojego psychologa..

Żeby nabrać sił i wszystkie swoje smutki, żale, złości wszystkie nieporadności wszystko co miał w sobie złego, żeby wyrzucił na matkę, zdeptał ja psychicznie, wytknął każdy błąd, a następnie... przytulił i zapewnił, że od teraz będzie stanowił dla niej oparcie.

Nic nie sugeruję..
po prostu musisz nabrać jakiegoś dystansu do niej. Nie zawsze musi być tak, że

jej zły dzień = Twój zły dzień.

Nie zawsze musisz zwracać na nią uwagę, być miła, stanowić śmietnik do którego wrzucane są wszystkie pozytywne i negatywne emocje..

Może jednak Twoja mama jest chora. Może nie poradziła sobie ze wszystkim co spotkało ją w życiu i stąd jej zachowanie.

Jeśli masz wystarczająco dużo siły, postaraj się spojrzeć na nią z punktu widzenia psychologa. Ja niewiele Ci tutaj pomogę bo nie znam Twojej mamy, a to jak się zachować możesz ocenić tylko Ty sama...
Przecież jesteśmy tacy młodzi, tacy młodzi, ludzie nam tego nie wybaczą.. ą..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
111
Dołączył(a)
01 wrz 2007, 13:59
Lokalizacja
JWO

Bardzo się o niego boję... pomóżcie

przez Niczyja_M 18 wrz 2007, 15:36
Powiedzcie co mam zrobic....?
Ktoś kogo bardzo kocham, obiecał mi kiedyś że nie kupi i nie będzie jeździl motorem - chodzi o ścigacza. Nie ma dla mnie argumentu ktory przemawialby za motorem. On o tym wiedzial, wiedzial ze bardzo się boję, zapewnił kiedys zebym sie nie martwila bo nie wsiadzie na niego....
Jakis czas temu rozstalismy sie, tzn to chyba bardziej byl moj wymysl. Jestem DDA, moje zycie to jedno wielkie bagno, ciagly strach, awantury, bo nadal mieszkam z rodzicami i nadal ojciec pije.... nie wytrzymuje juz nerwowo ;( ale wracajac do tematu, rozstalismy sie, bo nie chcialam zeby sie ze mna meczyl, bardzo czesto sie klocilismy, ale mimo to kochamy... nadal....
A teraz zlamal obietnice, ktora byla dla mnie bardzo wazna... najwazniejsza... Bo tutaj chodzi o jego zdrowie a nawet zycie....:( Boje sie panicznie, caly czas boli mnie brzuch z nerwow, nic mi sie nie chce, tylko lzy cisna sie do oczu... Boje sie ze go strace, a jest najwazniejsza osoba w moim zyciu....;(
Pomozcie prosze.... nie wytrzymam tak.
Do tego razem pracujemy, siedzimy w jednym biurze, nie umiem już....
kocham go...
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
17 wrz 2007, 15:34

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Pstryk 18 wrz 2007, 15:44
Ojej. Rozumie Twój strach o jego zdrowie/życie. Przychodzi mi jeden pomysł do głowy: skoro się kochacie a Ty go zostawiłaś, być może jemu już na niczym nie zależy, dlatego kupił ścigacza...
Czy się leczysz?
Pstryk
Offline

przez Niczyja_M 18 wrz 2007, 17:01
nie, nie lecze się.... ale czuje ze dluzej tak nie dam rady... juz nawet szukalam terapeuty...
Mowi ze zalezy u na mnie, ze mnie kocha, ale nie rozumie dlaczego przeszkadza mi ten motor. :( Prosilam, blagalam zeby nie kupowal...na nic.....
Nie daruje sobie jesli cos mu sie stanie.... nie mialam nikogo, on jest wszystkim ...
;(
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
17 wrz 2007, 15:34

przez Pstryk 18 wrz 2007, 17:09
A ja nie rozumie, dlaczego on nie rozumie Ciebie! Zagrożenie jest oczywiste. Nie bez przyczyny kierowcy takowych mają ksywę "darmowi dawcy". Ale, być może nie potrzebnie panikujemy. Myślę, że na początek dobrze jednak mu wytłumaczyć Twoje obawy, aż zrozumie i obieca, że będzie ostrożny. I jak najbardziej polecam terapię! I to szybko bo się Kochanie wykończysz.
Pstryk
Offline

przez Niczyja_M 18 wrz 2007, 17:22
ale bethi ja nie zniose mysli ze on na tym czyms jezdzi....;( jeszcze nie ma prawa jazdy, dopiero bedzie robil, a juz kupil motor... kiedys pojechal na motorze z kolega( on jako pasazer), nie bylo ich dwie godziny, a ja myslalam ze mi w srodku wszystko z nerwow rozerwie.... nie umiem sie na niczym innym skupic, ciagle o tym mysle.....;(
a moze on mnie juz nie kocha... pozbyl sie problemu i juz...?
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
17 wrz 2007, 15:34

przez Pstryk 18 wrz 2007, 17:28
a moze on mnie juz nie kocha... pozbyl sie problemu i juz...?

Nie mam pojęcia, czy Cię kocha czy nie i wydaje mi się Kochanie, że teraz to ma mniejsze znaczenie. Potrzebujesz fachowej pomocy aby poradzić sobie z tym lękiem! Nic nie możesz zrobić w sprawie ścigacza. Jedyne co możesz zrobić to mu zaufać. Nie zamkniesz go przecież w piwnicy, pocięcie opon też nic nie da (poza problemami). Kochanie, z Tobą się dzieje coś niedobrego. Ten lęk natomiast widzę, owładnął Tobą bezgranicznie. To niebezpieczne dla Ciebie! I tym się powinnaś teraz przede wszystkim zająć, ponieważ w tym stanie, w którym się znajdujesz nic poza paniką nie wskórasz a on może coraz bardziej być zagubiony w tej całej sytuacji i kontakt pomiędzy Wami się pogorszy!
Pstryk
Offline

przez Niczyja_M 18 wrz 2007, 17:31
;( ale ja tylko chce zeby on byl bezpieczny...... przeciez obiecal, mowil ze tego nie zrobi, zebym sie nie martwila....zaufalam mu i bylam spokojna, to jedyna rzecz jaka mnie martwi, drazni....
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
17 wrz 2007, 15:34

przez Pstryk 18 wrz 2007, 17:42
No cóż, to świadczy jedynie o nim. Nie dotrzymał słowa. Na to już nic nie poradzisz.
Pstryk
Offline

przez Niczyja_M 18 wrz 2007, 17:46
cholera, nic mi nie wychodzi, problemy w domu, praca, studia, i teraz to.... nie radze sobie.....;( mowilam mu o tym, powiedzial ze rozumie, ale nic z tym nie zrobil....i chyba nie zrobi....
mam dosc takiego zycia !!!!
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
17 wrz 2007, 15:34

przez AnkaB 18 wrz 2007, 17:50
Mialam bardzo podobna sytuacje.... Do dzis zaluje swojej decyzji... A on okazal sie byc odpowiedzialnym mezczyzna, do dzis jezdzi na swoim motocyklu i nawet wlos mu z glowy nie spadl. Gdybym wtedy go wysluchala, gdybym zrozumiala ze to jego pasja, ze on to kocha.... moze bylibysmy teraz razem.

Nie chce Ci niczego doradzac, bo moja sytuacja byla troche inna. Tez byly obietnice, prosby... Ale to ja pierwsza zlamalam obietnice ktora mu dalam i chyba mial prawo tak postapic. Czasu nie cofne, ale wiem jedno, ze gdyby bylo to mozliwe postapilabym inaczej. Postaraj sie wybic motor z glowy chlopakowi, ale jesli on tego naprawde chce i jest odpowiedzialnym czlowiekiem, to nie zabraniaj mu, bo to sie obroci przeciwko Tobie... A to czy to, ze kupil motor to znak, ze cie nie kocha.... Nie wierze w to...

Badz dzielna.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
18 wrz 2007, 17:34

przez Pstryk 18 wrz 2007, 17:56
Niczyja_M napisał(a):powiedzial ze rozumie, ale nic z tym nie zrobil....i chyba nie zrobi....

Kochanie, a mi się wydaje, że jego to po prostu przerasta. Musisz nabrać sił, zadbać o siebie w sensie psychicznym. Nabrać dystansu do wielu spraw. Poradzić sobie z problemami swoimi. Nie możesz zwalać obowiązków, które należą przede wszystkim do Ciebie na niego. To go najwyraźniej przerasta.
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez groskova 18 wrz 2007, 19:01
Niczyja_M, widzisz mi sie wydaje ze on po prostu nie rozumie. Wie ze masz problem i wie ze sie boisz ale nie rozumie dlaczego. Faceci sa prosci i nie bardzo rozumieja skomplikowane uczucia. Mysle ze jemu sie wydaje ze to tylko jedna z twoich fanaberii z tym motorem. Nie sadze zeby ci sie udalo mu to kiedykolwiek przetlumaczyc. I to tylko bedzie poglebialo nieporozumienia miedzy wami. Zwiazek potrzebuje wyrzeczen, wiem jak strasznie sie boisz, z tym lekiem to lepiej do lekarza niz zabraniac motoru facetowi. Zacznij sie leczyc i sproboj zaakceptowac motor, On bedzie ci za to wdzieczny i dalej bedziesz miala w nim oparcie ktorego tak potrzebujesz...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
205
Dołączył(a)
13 sie 2007, 21:57
Lokalizacja
Wroclaw

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 18 gości

Przeskocz do