Depresja wśród bliskich....

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

pomoc przyjacielowi

przez gilotinka 21 sie 2007, 23:16
witam
mam problem z moim przyjacielem, to fantastyczny czlowiek, kiedy jest wsrod ludzi i zlapie klimat widac jego prawdziwa nature: kreatywny, wesoly, pozytywnie zakrecony... ale niestety kiedy tylko przez chwile jest sam wraca do niego ponury nastroj, czasem zeby sie po tym wkrecic do ludzi musi sie upic ale wtedy traci kontrole i pije duzo za duzo, jak jest pijany to znow widac w nim ta iskre zycia ale to nie jest zdrowe ... :( wiem ze ma depresje, sam potrafi sie do tego przyznac i to zauwazyc ale niestety nie podejmuje leczenia ani jakichkolwiek dzialan, tylko to tlumi praca albo towarzystwem :( on nie chce zeby rodzina sie dowiedziala o jego chorobie bo zareaguja nadopiekunczo a on tego nie znosi, mi sie zwierza bo do niczego go nie zmuszam ale nie moge po prostu sie temu przygladac i patrzec jak sie pograza... studiujemy razem i stad sie znamy, kiedy jest w miescie w ktorym studiujemy jest ok bo zawsze sa ludzie wokol niego, ale jak jedzie do domu a musi czesto to robic to jest juz zle... mieszka w miasteczku gdzie jest tylko jedna poradnia i tam pracuje ktos z jego rodziny - to wyklucza wg niego leczenie... chcialabym mu pomoc, on sam nie ma w sobie wystarczajaco duzo sily zeby zmienic nastawienie do wszystkiego, ja sama jestem raczej dosc pozytywnie nastawiona i probuje go entuzjazmem zarazic odrobinke, chociaz do najmniejszych rzeczy, powolutku, malenkimi kroczkami ale to nie przynosi skutku... on po prostu chce w tym bagnie siedziec i marudzic jak mu zle ;( kiedy mu mowie ze tak to wyglada to stwierdza ze faktycznie tak jest i na stwierdzeniu sie konczy
chcialabym sie dowiedziec czy moge znalezc jakas poradnie w miescie gdzie studiujemy i on bedzie mogl tam pojsc bez zadnych problemow? chodzi mi o to czy zostanie przyjety przez kogos? czy szukac jakiegos prywatnego lekarza? chodzi o to ze chcialabym mu tylko przedstawic sposobnosc... zeby nie myslal ze musi w tym siedziec bo nie ma mozliwosci spotkania z lekarzem ani sil by samemu sie podniesc, chce mu pokazac konkretne drzwi i postawic przed wyborem ktorego sam dokona

z gory dziekuje za pomoc
pozdrawiam
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
21 sie 2007, 22:42

przez Goplaneczka 22 sie 2007, 09:24
Poradnia powinna go przyjąć bez problemów, trzeba tylko pamiętać, że do psychologa potrzebne jest skierowanie, do psychiatry nie. Brak chęci podjęcia leczenia to typowe zachowanie człowieka chorującego na depresję-uważa, że na pomoc nie zasługuje, że jego problemy są śmieszne, a on powinien sobie sam poradzić itp. Może warto to uświadomić przyjacielowi.
Przede wszystkim-bardo ważne jest już to, że jesteś z nim. Co do siedzenia w tym bagnie-myślę, że to nie do końca tylko jego wolna wola. Wiesz, to piękne, że starasz się go potrzymać na duchu, ale czasami pozwól mu pomarudzić. Bo może mieć wrażenie, że nie akceptujesz jego stanu-depresja to choroba zmieniająca spojrzenie na świat, a ludzie powtarzający:"Weź się wreszcie w garść" tylko przygnębiają jeszcze bardziej.
Może go po prostu zarejestrujesz i postawisz przed faktem dokonanym? Pomóc może nawet lekarz internista-jeśli nie znajdziesz specjalisty-wyślij go tam. Lekarz wysłucha i pokieruje dalej, przepisując na początek leki.
Pozdrawiam
Goplaneczka
Offline

Re: pomoc przyjacielowi

Avatar użytkownika
przez silesiaster 22 sie 2007, 09:25
gilotinka napisał(a):witam
mam problem z moim przyjacielem, to fantastyczny czlowiek, kiedy jest wsrod ludzi i zlapie klimat widac jego prawdziwa nature: kreatywny, wesoly, pozytywnie zakrecony... ale niestety kiedy tylko przez chwile jest sam wraca do niego ponury nastroj, czasem zeby sie po tym wkrecic do ludzi musi sie upic ale wtedy traci kontrole i pije duzo za duzo, jak jest pijany to znow widac w nim ta iskre zycia ale to nie jest zdrowe ... :( wiem ze ma depresje, sam potrafi sie do tego przyznac i to zauwazyc ale niestety nie podejmuje leczenia ani jakichkolwiek dzialan, tylko to tlumi praca albo towarzystwem :(


mam tak samo - jedyne wyjście dla niego to przebywanie w towarzystwie - jak jestem sam też się źle czuje - no moze nie źle ale gorzej niźli wtedy jak jestem w towarzystwie - po prostu ma taką nature - a czy terapia - moze tak...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
193
Dołączył(a)
09 gru 2006, 20:18

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Goplaneczka 22 sie 2007, 09:28
silesiaster napisał(a):mam tak samo - jedyne wyjście dla niego to przebywanie w towarzystwie - jak jestem sam też się źle czuje - no moze nie źle ale gorzej niźli wtedy jak jestem w towarzystwie

Też tak mam, ale wydaje mi się, że towarzystwo tylko zagłusza problemy, pomaga uciec od siebie. Dlatego to żadne rozwiązanie. Ukryte problemy będą tylko narastać, do momentu, kiedy zostanie się nagle samym, a wtedy pękną niczym wrzód pełen ropy.
Goplaneczka
Offline

przez gilotinka 22 sie 2007, 16:19
no wlasnie ja pozwalam mu caly czas marudzic, bo czego bym nie powiedziala on i tak to przerobi na swoje... on jest raczej skryty, nie lubi o sobie mowic, mi czesto powtarza ze ja go wcale nie znam i gdybym go naprawde poznala to bym z nim nie wytrzymala... czesto juz dochodzi do tego ze mam ochote nim potrzasnac i wygarnac ale biore wtedy gleboki wdech i z usmiechem slucham dalej albo jak widze ze sie zapetlil w swojej wypowiedzi zmieniam temat na jakis weselszy i wlasnie dzieki temu on sie przede mna otwiera, nie naciskam... czasem jak juz widze ze ostro przegina to co jakis czas mu mowie ze moze by sprobowal cos z tym zrobic i nawet momentami wyraza chec, on wie doskonale ze ma depresje i jak wiele jego mysli i poczynan jest ta choroba kierowane ale niestety musze przyznac ze powod ktory mu uniemozliwia leczenie w miescie gdzie mieszka jest faktycznie sensowny, gdyby rodzina sie dowiedziala tylko by pogorszyla jego stan
postaram sie poszukac mu psychiatry bo nie ma opcji na zalatwienie skierowania... :/

on tez chce to wszystko zalagodzic towarzystwem ale wiem ze to nic nie da i bedzie tylko gorzej dlatego szukam dla niego pomocy

dziekuje i pozdrawiam
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
21 sie 2007, 22:42

przez vegge 22 sie 2007, 17:22
dowiedz sie lepeij o co tak na parwde chodzi, co powoduje ten jego zly nastroj jak wraca do domu
i wtedy obmyslicie razem rozwiazanie
zesraj sie a nie daj sie
Offline
Posty
149
Dołączył(a)
05 cze 2007, 21:08
Lokalizacja
warszawa

przez gilotinka 22 sie 2007, 17:59
ja znam przyczyne, ale to nie jest cos z czym on sam da rade albo z moja pomoca... to tylko byla iskra ktora rozpalila cale ognisko, teraz nie ma jednego powodu ktory go przygnebia - jest ich wiele i nawet przy najdrobniejszych nie potrafi zmienic sposobu myslenia, to jest w nim gleboko zakorzenione :( nawet jak mu udowodnie ze sie myli w swoim pogladzie do czegos i kazdy przy trzezwym umysle to zauwazy to mi mowi: "bo ty nie rozumiesz" - jak dla mnie to poslucha chyba tylko specjalisty o ile w ogole uda mi sie go do tego namowic... boje sie ze jak go postawie przed faktem dokonanaym to mnie znienawidzi ze decyduje za niego i strace cale zaufanie ktore zdobylam
na poczatku jak sie blizej poznawalismy myslalam ze przesadza, ze tylko probuje z siebie zrobic kogos wyjatkowego, wrazliwego wrecz kogos z epoki romantyzmu i to wszystko to tylko zwykle marudzenie zeby zwrocic na siebie uwage... ale im dluzej go znam, im dluzej slucham tym bardziej wiem ze bez lekarza sie nie obejdzie i on mi przyznaje racje ale drzwi ktore widzi uwaza za zamkniete, ja chce mu znalezc jakies otwarte - sam zdecyduje czy chce z nich skorzystac... nie wiem czy bede potrafila dalej go wspierac jezeli nie podejmie walki, zaczyna mi brakowac na to sil... trzymam sie nadzieji ze znajde mu specjaliste i on podejmie sie leczenia, bo jesli on nawet nie sprobuje to ja nie bede miala skad czerpac sily na wspieranie go
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
21 sie 2007, 22:42

Avatar użytkownika
przez Twilight 23 sie 2007, 05:54
Możliwości opisała Ci już Goplaneczka, ale jeśli sam sie nie zdecyduje, wołami go nie zaciągniesz. Sama widzisz, że stosuje klasyczne uniki, nie znam sprawy na tyle dobrze, ale może oprócz bycia przydałby się czasem mały kop na rozpęd?...

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

Jak jej pomoc

przez kulcia 23 sie 2007, 13:41
Prosze o pomoc dla przyjaciolki. Zdrada malzenska.Krotko mowiac runął jej caly swiat. Zamknela sie ze swoim zalem przed calym swiatem. Bierze leki antydepresyjne. O jej sytuacji wiem tylko ja. O sytacji nie romawia z rodzina. Nie wiem jak ja pocieszac. Martwie sie bo lekarz przepisal jej kilka lekow. Jak jej pomoc?
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
13 maja 2007, 12:15
Lokalizacja
Kraków

przez kuma 23 sie 2007, 16:49
dobrze, że przynajmniej była u lekarza. mój chłopak od miesiąca czuje się coraz gorzej, w internecie odkryłam, że ma typowe objawy depresji, a zupełnie nie mogę go namówić na wizytę u psychologa. nie wiem co robić, bo czuje jak powoli odchodzi gdzieś daleko, a ja nie jestem w stanie mu pomóc :(
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
23 sie 2007, 16:44

przez myselw 24 sie 2007, 02:42
podziwiam Cie..To Sie Nazywa Przyjaciolka..:)
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
04 sie 2007, 01:17

Pomożecie?

Avatar użytkownika
przez Docha 26 sie 2007, 11:36
Witam.
Mam pewien...eee problem. Z przyjaciółką. Polega on na tym, że wiecznie za coś się obwinia, ciągle się zastanawia, czy mogłaby zrobić coś lepszego lub czy nie powiedziała komuś czegoś złego itp. I popełnia okropny błąd: twierdzi, że nikt jej nie lubi. A ... Naprawdę, no cóż, jest osobą wspaniałą i takiej to ze świecą szukać! Zawsze powie dobre słowo, wysłucha. Jest wprost uwielbiana przez swoje najbliższe otoczenie. I kiedy wychodzimy gdzieś, niby wszystko jest w porządku, śmiejemy się, wygłupiamy, ale potem nagle wszystko się jakby zmienia i zamiast roześmianej buzi można zobaczyć twarz pełną cierpienia. Potem wraca do domu i godzinami się zadręcza myślami o rzeczach, które nie miały miejsca - tzn. o tym, czy nie zrobiła komuś czegoś niemiłego itp. Albo rozmyśla o tym, co jej ktoś kiedyś nagadał - z resztą, zupełne bzdury to były... I mam wrażenie, że jakby zaczynała w to wierzyć. Ostatnio się dowiedziałam, że chodzi do lekarza... Ale po tym chyba jest tylko gorzej, z resztą, nawet kiedy pytałam, czy czuje się po tym lepiej, odpowiedziała, ze nie. I nie potrafi do końca sprecyzować ,,co jej jest''... Nie potrafi, albo po prostu nie chce... Tak jakby ... Bała się odtrącenia (?)... Ale przecież... Nikomu nawet do głowy by nie przyszło ją odtrącić...
I często za bardzo przejmuje sie problemami innych... Jakby próbowała się obwiniać za to... Choć tak naprawdę nie robiła nic złego.
I nie wiem już co mam robić... Po prostu widzę, że z dnia na dzień jest coraz bardziej markotna...

Prosze o jakieś pomysły...
Z góry dziękuję i pozdrawiam :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
25 sie 2007, 22:32
Lokalizacja
Katowice

przez Kokosz 28 sie 2007, 13:42
spróbuj ją przekonać do wizyty u psychologa - to chyba jedyne wyjście. może być trudno ale z własnego doświadczenia wiem, że dopiero specjalista może na prawdę pomóc.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
27 sie 2007, 15:46

nie moja sprawa

przez margi 29 sie 2007, 10:00
mam maly dylemat wczoraj dowiedzielismy sie z mezem ze jego siostra usilowala popelnic samobujstwo.pociela sie nozem i wziela jakies leki.teraz znajduje sie w szpitalu psychiatrycznym ale nie chce widziec zadnego z rodzicow ze zrozumialych mi powodow ale nie chce zgodzic sie na leczenie i to mnie przeraza.martwi mnie bardzo moj maz bo nie moze sobie miejsca znajsc i jest klebkiem nerwow przez swoja rodzine.moze wiecie czy istnieje jakis sposob na zmuszenie kogos do podjecia leczenia?
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
11 sie 2007, 15:59

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 22 gości

Przeskocz do