Depresja wśród bliskich....

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez magia 31 lip 2007, 16:18
Moja przyjaciółka ma problem z depresją, nerwicą, lękami... Nie wiem dokładnie... Chodzi do lekarzy, przyjmuje leki...
Chciałabym sie poradzić jak mogę jej na co dzień pomagać, jak z nią rozmawiać?

Nie mogę przecież w kółko powtarzać: wszystko będzie dobrze, weź się w garść, masz tyle ludzi którzy Cię wspierają, wszystko się w końcu ułoży tylko pracuj nad tym..... Ile to można? a ona ciągle swoje... Mam wrażenie że w ogóle nie wierzy w to że może sobie poradzić z problemami... Tyle ludzi ma o wieeeeele gorzej a ona od 6 miesięcy się ciągle użala nad sobą, śpi całe dnie....

Powoli tracę cierpliwość (wiem nie powinnam...:( ) boję się że ona to widzi.... Ale co mogę robić?

Szukam dla niej dobrego terapeuty, ale chciałabym też pomagać z przyjaciółmi, rodzina tak na co dzień... Nie wiemy co robić... Poradźcie proszę :)
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
27 lip 2007, 13:16

przez smutna48 31 lip 2007, 21:13
najgorsze jest jak nikt nie widzi ze coś sie dzieje a ja wciąz gram wciąz gram ..... :cry:
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

przez angola 31 lip 2007, 21:35
mnie chyba najbardziej pomagają osoby, które dają mi przestrzeń, które niekoniecznie skupiają się na mnie. i traktują mnie jakoś normalnie i nie dają się wciągać w moje żale. A jednocześnie delikatnie mnie holują dając jakieś fajne propozycje np na wyjście, ale z niewysokimi poprzeczkami.
Wyjście bez jakiś wielkich przygotowań, i żeby nie było jakiegoś specjalnego wysiłku fizycznego.
Zawsze byłam ruchliwa, ale teraz to się zmieniło...
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
29 lip 2007, 16:09

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez dominika75 01 sie 2007, 09:13
Szczerze powiedziawszy mama przegina. Ale pewnie też ma ciężkie życie i sobie z nim nie razi. Najlepsza formą obrony jest atak. Przykre to wszystko. Ale ty MUSISZ walczyć o siebie, o swoje życie i szczęście.
Ja wiem, że moja mama też nie zrozumie mojej choroby więc milczę, nikt w mojej rodznie nie wie że jestem chora. Niestety...
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
21 maja 2007, 13:39
Lokalizacja
RZESZÓW

przez Shealyn 01 sie 2007, 09:49
dominika75 napisał(a):nikt w mojej rodznie nie wie że jestem chora.


Serio? U mnie wiedzą wszyscy.
Co nie oznacza że mnie rozumieją. Szczególnie upierdliwa jest ciotka, która uważa że jeśli nic mi się nie chce to dlatego że jestem leniem. Wszyscy oczekują ode mnie samych sukcesów. Tak było odkąd poszłam do podstawówki, tfu co ja piszę, do przedszkola i zawsze musiałam być najlepsza, świadectwo z pieprzonym paskiem aż do skończenia liceum. :evil:
Rodzice oczekuja że będę utrzymywać rodzinę na starość, zarabiać niewiadomo ile pieniędzy. Cała odpowiedzialność spoczywa na mnie, bo na moją siostrę nie ma co liczyć. A ja mam coraz większą pewność że nie dam sobie z tym wszystkim rady. Chciałabym w końcu odpocząc od problemów i żeby ktoś się O MNIE zatroszczył. Egoizm???
"I know the moment had arrived for killing the past and coming back to life."

"Remember when you were young? You shone like the Sun. Shine on, you crazy diamond!"
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
26 lip 2007, 22:20

przez Pstryk 01 sie 2007, 11:21
mnie chyba najbardziej pomagają osoby, które dają mi przestrzeń, które niekoniecznie skupiają się na mnie. i traktują mnie jakoś normalnie i nie dają się wciągać w moje żale. A jednocześnie delikatnie mnie holują dając jakieś fajne propozycje np na wyjście, ale z niewysokimi poprzeczkami.

Dopisuję się :D
Świetnie to ujęłaś Angola!
Trzeba mieć wiele wyczucia, taktu i wyrozumiałości, aby sprostać temu zadaniu. Człowiek, który patrzy jak cierpi bliska mu osoba wydaje mi się jest jeszcze bardziej zagubiony niż chory.
Pstryk
Offline

przez smutna48 01 sie 2007, 13:13
Święte słowa Bethi ... ludzie albo patrzą i są bezradni albo sie odwracają zostawiają czlowieka samego choć moze to lepsze od ciągłego weź się w garść jak nie ma się siły kiwnąc palcem to były najgorsze słowa jakie w najtrudniejszym stanie uslyszałam :-| A ludzie ktorzy wpędzają w taki stan kogoś i nie wyciągają zadnych wniosków wogle się nie zmieniają i rania dalej? kim są tacy ludzie ???? ktory kowal żeźbił im serca????

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 9:05 pm ]
Dzejem az tak długo ??? połtora roku przeciez ja chyba sama sobie nie dam rady najchętniej to bym zakopała sie w lozku pod kołdra i nie wychodziła... dobija mnie wszystko jest ktos na tym świecie kto wykorzystuje moją chorobę a ja nie umiem się bronić sił mi brak :cry:
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

przez magia 02 sie 2007, 18:23
Dzięki za odpowiedzi...

Wyciągam ją na wszelkie sposoby z domu, lozka, do ludzi na piwo,dyskoteka,spacery... Albo sie uda albo nie....

6 miesiecy i bez zmian... Ludzie przezywaja wieksze dramaty, tragedie a ona ma 2 problemy z ktorymi styka sie wiekszosc ludzi-zerwala z nazeczonym i brak pracy... Nie moge sie nadziwic ze tak ciezko jest jej wyjsc z tego przy kochajacej rodzinie, przyjaciolach, psycholgu, braniu lekow...

p.s. co radzicie mowic kiedy ona placze? Co innego niz te drazniace zdania jakie podalam? W ciszy, tylko przytulic?
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
27 lip 2007, 13:16

przez smutna48 02 sie 2007, 18:45
Cięzkie przyzycie sama przechodze to samo. Nic nie jest w stanie pomuc za bardzo ale chociaz nie mow jej zeby wziela sie w garść bo to najgorsze slowa... przytul zabierz gdzieś ze soba a gdy będzie chciala pobyc chwile sama niech pobędzie... ja przesypiałam na poczatku całe dni noce niby tez :( budziłam się zlana potem z temperatura az i nie mogłam uwierzyć w koszmar. Dobrze ze ta osoba ma Ciebie bądz obok i wiedz i Ty i ONa ze pmalutku a będzie lepiej lżej <tulam>
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

przez Martusia 06 sie 2007, 12:50
magia
Nigdy więcej nie mów jej "weź się w garść", to jedno z najgorszych ze zdań jakie można powiedzieć osobie w depresji. A może najgorsze.
Spróbuj może w drugą stronę. Powiedz, ze rozumiesz jej trudną sytuację, ze każdemu błoby ciężko na jej miejscu, ale, ze jesteś przy niej i pomożesz jeśli tylko Ci na to pozwoli.
Cieszcie się każdym sukcesem typu wstala dziś wcześniej, umyła zęby itp. "drobnostki. bo tak się wydaje osobom zdrowym, a dla osoby cierpiącej może to być niewyobrażalnie trudne do zrobienia. Małymi kroczkami, chwalić i gratulować prostych rzeczy. Dobrze gdyby to ona sama nauczyła chwalić siebie.
Mnie to pomogło wyjść kiedy byłam już na skraju.
Kiedy płacze przytul i podaj duużo chusteczek, nie okazuj znużenia. Zawsze możesz powiedzieć, że jutro będzie nowy i lepszy dzień.
Powodzenia.
Nie da się skasować wspomnień, ale da się z nimi szczęśliwie żyć.
Offline
Przyjaciel forum
Posty
348
Dołączył(a)
08 sty 2006, 23:06
Lokalizacja
Wołomin

przez Pstryk 06 sie 2007, 18:27
Największym dowodem przyjaźni, jest trwanie pomimo wszystko.
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez Agigi 10 sie 2007, 12:05
Dokładnie tak jak pisze Martusia.Ja przechodzę przez to z moją mamą.Pomoc psychiatry to nie wszystko.Ważne żeby taka osoba wiedziała,że ma kogoś na kim może polegać,która jest przy niej i przytuli, porozmawia kiedy trzeba.Nic na siłę,bo może przynieść odwrotny skutek.Trzeba postępować bardzo ostrożnie.Choć nie jestem na codzień z mamą,bo mieszkamy w różnych miastach jest przy niej moja siostra,a ja ją odwiedzam przynajmniej raz w tygodniu.Dzwonię i smsuję do niej codziennie i cieszę się płacząc,że się dobrze czuje,że znów mogę usłyszeć ten jej dziewczęcy śmiech,że bierze leki i wszystko jest dobrze.W końcu ma jeszcze dla kogo żyć i to jest najważniejsze.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
03 sie 2007, 20:11

Moja choroba jest wyśmiewana przez bliskich.

przez anuska-81 13 sie 2007, 13:03
Mam już 3 nawrót tej choroby dzięki mojemu męzowi i jego mamusi. Boje się, że pokazać im ze znów mi cos jest. Tak więc ja ukrywam. To źle, bo znów mam ataki nerwicowe, nerwobóle... Znów chodzi mi po głowie doecyzja o odejściu od niego. Kiedyś sie odwarze i to zrobie. i bede mogła byc szczesliwa
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
13 sie 2007, 11:25
Lokalizacja
Barlinek

Avatar użytkownika
przez Twilight 13 sie 2007, 23:24
Z jednej strony, pewnie masz dużo racji, z drugiej... To ''dzięki'' trochę razi, bo nawet w najgorszych sytuacjach, nikt Ci nie odebrał wolnej woli i decydowania o swoim życiu. Jeżeli wiesz, jakie powinnaś poczynić zmiany, ale nie możesz sie na nie zdecydować, to "dzięki'' komu?... Ogólnie zawsze, świadomie lub nie, w pewien sposób wygodne staje się mieć na kogo ''zwalic'' cześć odpowiedzialności za swoje życie. (i całkowicie nie ważne w tym momencie, czy ta osoba jest sukinsynem, czy nie)

Pozdrawiam

Ps.

I nie myśl, żebyśmy sie dobrze zrozumieli, że próbuję Twojego męża albo teściową usprawiedliwiać - po prostu staram Ci się zwrócić uwagę na pewien aspekt, który również może Cię trzymać w trwaniu w czymś złym - wygodny ''unik'', świadome lub nieświadome przerzucenie odpowiedzialności za niepowodzenia w życiu na kogoś, sytuację, albo układ planet ;)
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do