Depresja wśród bliskich....

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez GRACJA 04 maja 2007, 21:28
Moje zdanie : Faceci nie muszą wszystkiego o nas wiedzieć. Trzeba coś zostawić dla siebie. Jest takie powiedzenie że "nie pokazuje się całej pupy". Coś w tym jest. NIe namawiam Cię bynajmniej do kłamstwa, ale odkrywanie się całkowicie przed drugą osobą nie zawsze wychodzi nam na zdrowie. Takie jest moje doświadczenie. Tego uczyły mnie doświadczone kobiety. Przekonałam się o tym dopiero wtedy jak zaczęłam dostawać po głowie tylko za to że chciałam być szczera i mówiłam wszystko o sobie. Dziś już bym tego błędu nie popełniła. Pozdrawiam
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

przez Pstryk 05 maja 2007, 06:29
Macie racje. Wiem o tym, a jestem cholerną realistką więc zdaję sobie sprawę o czym mówicie i zgadzam się z tym.
Tylko, że ja nie potrafię być inna niż szczera. Zawsze taka byłam i szczerze mówiąc wcale nie chcę tego zmieniać.
Ojoj, wiem, jak z taką cechą ciężko żyć. Obrywałam i obrywam za to do dziś po dupce. Raczej jestem zbyt otwarta i ufna. To na pewno moja wada.
Dziękuję wam Kobiety!
Pstryk
Offline

Co robić? Proszę o pomoc

Avatar użytkownika
przez Kiara87 15 maja 2007, 11:33
Witm:) Mam problem z moją mamą. Nie wiem, co jej jest. Mój tata od bardzo wielu lat (odkąd pamiętam) wyjeżdża za granicę do pracy. Czasem ma przerwy, np 2 lata ale potem znów tam wraca. Firma wysyła go do różnych krajów i różnych miast. Mama zarzuca mu zdradę. Bardzo w to wątpię. Tata jest bardzo religijny. Nie wiem, na czym mama opiera te zarzuty. Kłuci się z nim przez telefon, kiedy słyszy głosy w tle. Przegląda stare dokumęty taty i sprawdza, czy nie brał urlopu. Kiedy słyszy głosy sąsiadów zza ściany, jakiś ludzi rozmawiających za oknem albo w sklepie myśli, ze oni rozmawiają o tacie. Czasem słyszy to, co chce usłyszeć. Na przykład rozmawiam z moją siostrą o filmie a mama wchodzi do pokoju i pyta czy mówiłyśmy że tata coś tam zrobił. Innym dziwnym zachowaniem jest gdy rozmawiamy sobie z siostrami a mama przychodzi z drugiego końca mieszkania i pyta "co mówiłyście?" i "mówiłyście do mnie? Jeśli do mnie to mówcie głośniej i wyrażniej". Dodam jeszcze, że czasem, kiedy stoję obok niej i naprawdę coś do niej mówię to często jest zamyślona i nie słyszy, a przynajmniej nie odpowiada, ale kiedy powiem coś nieistotnego, na przykład do psa to znów się wypytuje co mówiłam.To i tak jeszcze pół biedy. Znacznie gorzej jest, kiedy pyta nas co mówiłyśmy, gdy przyprowadzamy znajomych albo gdy ich o to pyta. Nie rozumiem tego zachowania. Jak możemy mówić coś do niej, jeśli jesteśmy w innych pokojach?? A kiedy proszę ją, żeby do mnie nie wchodziła i nie pytała o to bez przerwy to potrafi mnie zawołać i i tak o to spytać albo siedzi w kuchni i powtarza kurcze co jakiś czas. Nie wiem, co nasi znajomi sobie o tym myślą. Moja najmłodsza siostra nie przyprowadza nikogo do domu, nawet urodzin nie obchodziła, bo się wstydzi. Jakiś czas temu bez przerwy chodziła do lekarzy. Nawet za bardzo nie było wiadomo, co jej dolega, bo tata mówił, że zdarzało się, że siediała w gabinecie i kiedy lekarz się jej pytał o co chodzi milczała. Uważam, że potrzebuje opieki psychologa (lekarka proponowała tacie nawet psychiatrę) ale nie wiem, jak ją do tego nakłonić. Kiedy próbuję o tym poważnie porozmawiać to jest tak, jakbym mówiła do ściany. Nawet nie próbuje przemyśleć swojego zachowania. Jest tak, jakby zamknęła się w jakiejś skorupie. Często żałuję, że wogóle zaczynam, bo rozmowa kończy się kłutnią i wzajemnym oskarżaniem. Naprawdę nie wiem, co mogę zrobić. Przecież nawet, gdyby mi się udało ją zaprowadzic do psychologa to i tak pewnie nie chciałaby z nim rozmawiać. Ta sytuacja jest bardzo męcząca dla całej naszej rodzny. Bardzo proszę o jakie kolwiek opinie i sugestie. Pozdrawiam wszystkich:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
15 maja 2007, 09:20

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez October 15 maja 2007, 18:47
Mama jaka by nie była trzeba ją kochać ;-).
A Fine Day To Exit...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
04 maja 2007, 13:47
Lokalizacja
Pomerania

Avatar użytkownika
przez Marla_30g 15 maja 2007, 19:22
October Masz rację ale może coś więcej ponad to...? ;)
Wiesz Kiara87 pomyślalam ze moze najpierw Ty sama idź do psychiatry w związku z Mamą..Przedstaw całą sytuację dokładnie i dowiedz się co dalej robić,bo z tego co powiedziałaś to Mam ma duze opory przed wizytą...i przełamaniem się,zapytaj lekarza jaki moze być sposób na to aby namówić Mamę na wizytę...Może ta moja propozycja będzie jakimś rozwiązaniem...?Pozdrówka serdeczne.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
90
Dołączył(a)
18 kwi 2007, 12:12
Lokalizacja
Katowice

Avatar użytkownika
przez October 15 maja 2007, 19:35
Droga Marlo, myślę, że Twoja rada jest trafiona. Należy z nią się stanowczo zgodzić. Innego rozwiązania raczej nie widać. Mama, zapewne, przedstawia "beton", który ciężko ruszyć. Aczkolwiek nie należy rezygnować... Pozdr.
A Fine Day To Exit...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
04 maja 2007, 13:47
Lokalizacja
Pomerania

Avatar użytkownika
przez Mona75 15 maja 2007, 22:27
Są terapie dla dzieci rodziców cierpiących na depresje i lęki, może warto z tego też skorzystać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
601
Dołączył(a)
24 mar 2007, 12:19
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez Kiara87 15 maja 2007, 23:55
O tym nie pomyślałam. To chyba żeczywiście dobry pomysł. Dziękuję Marla. A ja moją mamę bardzo kocham, tylko coraz rzadziej mogę z nią normalnie porozmawiać. Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
15 maja 2007, 09:20

przez senna_mgiełka 09 cze 2007, 19:15
Witam wszystkich i prosze o pomoc.
Mam chlopaka, ktorego bardzo kocham. Jest chory na depresje. Wlasnie teraz przezywa kryzys a ja po raz pierwszy spotykam sie z tym. Poradzcie co mam robic, jak zapewnic mu najlepsze warunki by przetrwal ten okres. Leczy sie od kilku miesiecy. To pierwszy nawrot choroby od rozpoczecia leczenia. Mieszkamy razem. Niestety chce odejsc by zaszyc sie w samotnosci i dosc do siebie choc mowi, ze kocha nie radzi sobie teraz. Czy bedzie to dobre rozwiazanie dla niego? Czy moze zostac sam? Nie wiem co robic, jestem zdesperowana. Tak bardzo chce mu pomoc i nie zostawiac go w trudnych chwilach.
I jeszcze jedno pytanie. Czy zamiennik leku ktory przepisal lekarz jest tak samo skuteczny jak ten ktory bral dotychczas?
Poradzcie, prosze.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
09 cze 2007, 18:55
Lokalizacja
Sosnowiec

przez Ania:) 14 cze 2007, 01:06
Wiesz..kazdy jest inny. Ja kiedy mam napady depresyjne raczej nie zwracam sie po pomoc albo czynię to bardzo subtelnie, ale wszelkie oznaki najdrobniejszego zainteresowania ze strony innych bardzo mnie podnosza na duchu. Niekoniecznie ktoś musi przy mnie być, ale jest to wazne. Depresja jest bardzo niebezpieczna, ja bałabym sie zostawić taką osobę samą. Moja rada brzmi: pomyśl o skonsultowaniu go z psychoterapeutą. Mam skłonności depresyjne, ale nie zarzywam leków, choc mam świadomość, że gdy bedzie gorzej takie leki moga byc pomocne czy nawet niezbedne. Korzystam z porad psychoterapeuty i, choć bywa ciężko, czuję się bardziej szcześliwa :D :lol: w depresji jest, moim zdaniem, potrzebna obecnośc. Dla mnie np. nie musi to być ciagłe roztrząsanie danego problemu itd. ale taka cicha obecność, małe oznaki tego, że komuś na tobie zależy, że ktoś o tobie pomyślał, że ktoś sie martwi, tak aby ta osoba nie czuła się "osaczona" ale jednoczesnie widziała, że może na kogos liczyć. Trudno Ci coś poradzić, bo to duża odpowiedzialność. Bądź ostrożna i skonsultuj(-cie) to z jego lekarzem albo z dobrym psychoterapeutą.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
13 cze 2007, 23:28

przez senna_mgiełka 14 cze 2007, 08:42
Bardzo sie boje zostawic go samego. Ten moj lek jest niewyobrazalnie wielki. Jednak na sile zatrzymac nie moglam bo wiem, ze czulby sie gorzej gdybym upierala sie i nie liczyla z jego potrzebami. Potrzebuje tej samotnosci wiec dalam mu ja. Za pierwszym razem pomoglo. W kontakcie jestesmy i mysle, ze czuje moje zainteresowanie i moja obecnosc czaly czas. Daje mu to odczuc, ze jestem i moze na mnie liczyc. Najwazniejsze by z tego wyszedl.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
09 cze 2007, 18:55
Lokalizacja
Sosnowiec

przez wiatr 15 cze 2007, 10:31
Najwazniejsze by z tego wyszedl.
jesteś niesamowitą osobą,
senna_mgiełka napisał(a):Daje mu to odczuć, ze jestem i może na mnie liczyc.
i tolerancyjna. Odwagi i wytrwałości Ci życzę. Przy takim wsparciu , z czasem zacznie działać w dwie strony spokój, bezpieczeństwo ;) Pa
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

przez Pstryk 15 cze 2007, 17:35
Senna_mgiełka i wszyscy Ci, którzy interesujecie się losem waszych partnerów lub osób bliskich - nie można dać większego dowodu Waszych uczuć, niż to jak zabiegacie o dobro Waszych partnerów.
Gdybym miała takiego partnera jak Wy dawno byłabym najszczęśliwszą osobą na ziemi.
Zazdroszczę.... :(
Pstryk
Offline

przez koralka 16 cze 2007, 12:46
czesc wszystkim, jestem tutaj nowa...pisze poniewaz chce Was prosic o rade...po krotce opisze sytuacje...mam kolege z ktorym bylam kiedys,bylismy bardzo krotko ze soba. On mnie zostawil poniewaz stwierdzil,ze nie potrafi zaufac,ze tkwi w bunkrze. Przycyzna tego jest to, ze pare lat temu byl z pewna dziewczyna,ktora bardzo go skrzywidzila rpzez to zatrzymal sie w tamtym punkcie i z nikim nie byl,ciagle o tym mysli....i o tym co jemu zrobila...pozniej mnie poznal i na chwile zpaomnial o niej i o tym wszystkim...ale niestety nie na dlugo. Pozniej coraz bardziej sie ode mnie oddalam...wyjechal do swojego miasta...gdzie czuje sie lepiej...ostatnio zaczal do mnie pisac co slychac itp...ale w smsach zawsze pisal,ze jest jemu zle...ze ma mysli samobojcze...nigdy o tym nie rozmawialismy...a kiedy chce drazyc temat, on rezygnuje z niego...nie wiem co mam o tym myslec...chce jemu pomoc bardzo!jednoczesnie musze powiedziec,ze nadal cos do niego czuje mimo iz minelo prawie rok czasu i nie potrafie o nim zapomniec, bo jest dobrym czlowikiem i bardzo zaluje, ze zostal keidys tak skrzywdzony...zastanaiwam sie czemu akurat mi pisze o tym, ze jest jemu zle...czy to moze oznaczac, ze potrzebuje zebym jemu pomogla?nie chce zeby poczul, ze jestem nachalna....ja tlyko chce jemu pomoc...
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
16 cze 2007, 12:23

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 19 gości

Przeskocz do